Polityka

Zamachy na polityków nie mogą być tolerowane

 Zamach nieznaną substancją na pana Leszka Millera to skandal bez precedensu. Oblewanie substancjami nieznanego pochodzenia osób znanych, w tym polityków to coś, co do naszego życia publicznego wprowadziła prawica – słynnym obrzucaniem jajkami polityków lewicy w okresie jak byli u władzy.

Oczywiście sama idea zamachu jest stara jak świat, jednakże w naszych realiach Polski okresu transformacji to nowość, w tym znaczeniu, że do tej pory głównie osoby niezrównoważone pozwalały sobie na tego typu zachowanie. Jak dotąd – poza przykładem Brunona Kwietnia oraz dramatycznym atakiem na jedno z biur PiS – nie było w Polsce nawet podejrzeń o tego typu zamiary. Źródeł tego typu zachowań należy upatrywać w okresie PRL-u, kiedy to część z „opozycji” wybrała drogę terrorystyczną. Jedni wysadzali pomniki inni aule, jeszcze inni planowali ataki na milicjantów. Jednakże zamiary ekstremistyczne były bardzo rzadkie, to nie były powszechne zamiary i odczucia. Społeczeństwo polskie było i jest bardzo pokojowo nastawione, aczkolwiek pokładów agresji i niezadowolenia nie brakuje.

Problem polega na tym, że to się zmienia, ponieważ pojawiają się na naszej scenie politycznej organizacje odwołujące się do przemocy, której osią jest eliminacja przeciwników politycznych. Na razie te osoby jedynie się wypowiadają bardzo oględnie, ewentualnie sugerują bunt „ludu”, unikają bez pośredniego oskarżenia o szerzenie nienawiści lub namawianie do buntu.

Jeżeli nadal scena polityczna będzie spolaryzowana, to można będzie się spodziewać prędzej czy później jakiegoś indywidualnego dramatu. Największym zagrożeniem są oczywiście osoby o problemach psychicznych i rozchwianej osobowości zdolne do nadmiernej przemocy. Nie można wykluczyć, że prędzej czy później jakaś grupa lub siła zewnętrzna mogłaby starać się posterować i zmotywować tego typu człowiekiem, dostarczając mu środków do skutecznego ataku.

Jeżeli do domorosłych zagrożeń dodamy właśnie wskazane możliwości ataków inspirowanych, jak również możliwość ataku islamistów, powinniśmy rozważyć systemowy model ochrony polityków, osób publicznie znanych a zwłaszcza polityków decyzyjnych i byłych funkcyjnych. Nie może być bowiem tak, żeby ktoś mógł bezkarnie zaatakować byłego premiera i to w tłumie! Przecież tym razem była to jakaś substancja, następnym razem może być to kwas lub benzyna! Nie możemy pozwolić na to, żeby państwo – w tym prezydium Sejmu – mogło być sparaliżowane przez szaleńców.

Partie polityczne obecne w Sejmie mają pieniądze publiczne i powinny obowiązkowo opłacać profesjonalną ochronę swoich liderów, jak również ważniejszych wydarzeń. Wynajęcie detektywa – psychologa, który wmiesza się w tłum i prewencyjnie będzie przyglądał się ewentualnym zagrożeniom powinno być obowiązkowe. Jest to w dobrze pojętym interesie tych partii, zwłaszcza jeżeli organizują wydarzenia publiczne z masową publicznością.

Jeżeli chodzi o ochronę państwową, to bez wątpienia należy się ona najbardziej znanym publicznie i decyzyjnym politykom, jeżeli tylko o taką zawnioskują. Przynajmniej powinni mieć możliwość skorzystania z dyżurnego patrolu Biura Ochrony Rządu, jeżeli udają się na wydarzenie o podwyższonym ryzyku, ewentualnie tam gdzie mogą zostać wystawieni na niebezpieczeństwo zupełnie nie kontrolowane. Byłoby to o wiele lepsze niż brak ochrony, ewentualnie niż ochrona stała.

Nasi politycy nominalnie zarabiają tak mało, że nie powinniśmy im tego żałować, aczkolwiek problemem jest druga strona medalu, mianowicie – jeżeli naprawdę jakiś polityk czuje się zagrożony, powinien sam sobie opłacić ochronę. Ochrona państwowa powinna co do zasady służyć jedynie dla osób pełniących funkcję, także po okresie kiedy przestały już ją pełnić.

Szczegóły techniczne oraz organizacyjne powinien po prostu rozstrzygnąć premier swoim zarządzeniem, to nie jest zagadnienie wymagające nadzwyczajnego konsensusu politycznego. Warto dodać, że to jest kolejna sprawa w której widać dysfunkcję naszego państwa – nie da się kupić samolotów do lotów VIP? To jest po prostu niemożliwe! Podobnie nie da się zapewnić ochrony dla najbardziej rozpoznawalnych polityków w państwie! Przecież to co się wydarzyło z Leszkiem Millerem w ogóle nie powinno mieć miejsca.

Trzeba pamiętać, że w okresie nasilonej walki wyborczej nastroje społeczne będą się zaostrzać. Dlatego trzeba wyciągnąć wnioski z tego dramatu i przygotować się na wysyp różnego rodzaju aktów przemocy.

3 komentarze

  1. Autor ma rację ale… Pan Leszek Miler uważa, że wolno stosować drastyczne metody w przymuszaniu do przyznania się w stosunku do osób podejrzanych iż mogą dokonać zła. Być może osoba, która dokonała zamach nieznaną substancją też tak uważa. Zatem rachunki się wyrównują.

  2. Można by ten incydent strawestowac, ponurym
    powiedzeniem “kto mieczem wojuje…

  3. Od dwudziestu paru lat obserwuję “taniec chochołów” ,szczególnie przed wyborami. Ten z tamtym stworzył nową partię .Ten pokłócił się z kumplami i odszedł do konkurencji. Tamten jechał pod mucha i go wyrzucili to się obraził i ostentacyjnie założył nowe ugrupowanie. Ciągle te same twarze , tylko partie inne. O programach tych partyjek szkoda nawet mówić, oderwane od naszego przyziemnego bytu. Wciąż coś nowego obiecują ,i…. nie spełniają nawet jak przejmą władze nad Narodem. Wcale mnie to nie dziwi , że ktoś tam nieznany nie wytrzymał

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

four × three =