Paradygmat rozwoju

Załamanie statusu społecznego powinno implikować postawy polityczne

 W krajach opartych na przywilejach burżuazji załamanie się statusu społecznego, a ściślej społeczno-ekonomicznego tej grupy społecznej powodujące jej ubożenie a w konsekwencji zmianę modelu życia musi zrodzić niezadowolenie. Niezadowolenie natomiast powinno implikować pożywkę dla nowych postaw politycznych, które z kolei bardzo szybko znajdą swoją własną podaż nowych idei i rozwiązań, co powinno objawić się w kolejnym parlamencie.

Tak z grubsza powinien działać ten mechanizm, gdy ci, którym się pogarsza wyrażają swoją dezaprobatę dla procesu, w którym się im pogarsza – odmawiając poparcia tym, których winią za negatywną tendencję. Natomiast w Polsce jest inaczej, – ponieważ jesteśmy krajem wynędzniałym, zniszczonym, ciągle w transformacji i wydobywającym się z biedy – coś takiego jak kryzys burżuazji nie jest u nas możliwy, nie mówiąc już o zmianie jej postaw – albowiem u nas nie ma burżuazji. Jedynie znaczna grupa ludzi o średnio wyższych niż przeciętne dochodach uwierzyła w to, że jest elitą społeczeństwa na skutek adresowania do niej idiotycznie banalnych frazesów spłaszczających całą stratyfikację społeczną. Zadziałało wyświetlanie niemieckiego tła, wielkich liter i przystojnych panów w białych kołnierzykach z wypomadowanymi włosami. Społeczeństwo zaufało, że popierając „tych” ludzi o „takim” stylu stanie się społeczeństwem obywatelskim, wyrażającym w sposób postępowy, europejski i liberalny swoje poglądy i dążenia.

Tymczasem rzeczywistość okazała się brutalna – porównanie portfeli Polaków do portfeli ich zachodnich sąsiadów nie nadaje się do żadnego porównywania. Nie ma, bowiem czego i z czym porównywać. Poziom cen w Polsce już dawno dogonił poziom cen w Niemczech, zarobki pozostały daleko w dole i to pomimo efektywności pracy zbliżonej do niemieckiej – tam gdzie jest to możliwe. Całość powoduje, że nigdy nie osiągniemy ich poziomu życia posługując się tymi samymi metodami, co obecnie, albowiem nie prowadzimy żadnej polityki gospodarczej umożliwiającej tworzenie czegokolwiek spójnego.

Jednakże także i gospodarcza niemoc rządu nie jest w stanie przebudzić mieszkańców, – którym skutecznie zamydla się oczy banałami obyczajowymi, jak również sprawami religijnymi. To wszystko traci na znaczeniu w momencie, gdy nie ma się, co włożyć do przysłowiowego garnka, albowiem, kogo interesują w takich okolicznościach prawa i przywileje mniejszości seksualnych? Ludzie zaczynają myśleć logicznie dopiero w momencie przyciśnięcia do muru, tak już bywało nieraz w naszym społeczeństwie.

Niestety tutaj także tkwi kolejna pułapka – otóż nasze społeczeństwo niestety nie jest w pełni zdolne do demokracji i do samodzielnego rządzenia się poprzez wybór odpowiednich przedstawicieli. W ogóle nie mamy społeczeństwa obywatelskiego, zdolnego do skutecznego artykułowania swoich poglądów. Nie udało się tego wypracować przez 23 lata transformacji głównie, dlatego ponieważ wynędzniałe społeczeństwo jedynie słyszało o tym, że jest wolne, – podczas, gdy ekonomicznie zostało totalnie i zupełnie zniewolone, rzucone na kolana i okładane batami przez swoich panów, – co przy głodowych racjach zaowocowało spadkiem dzietności i masową emigracją. Skąd, więc miało się tutaj wytworzyć społeczeństwo obywatelskie – świadomych humanistów – pozytywnie nastawionych do życia i otoczenia? Kto miałby zasilać szeregi tego społeczeństwa – biedni i głodni mieszkańcy bezrobotnego Wałbrzycha? Zwalniani pracownicy fabryki w Tychach? Żyjący ze zbierania grzybów i pracy dorywczej w Rzeszy mieszkańcy Warmii i Mazur? Bez złudzeń szanowne panie i szanowni panowie! Bez złudzeń!

W naszym kraju, jeżeli dojdzie do załamania gospodarczego, którego elementem będzie upadek systemu świadczeń społecznych – wszyscy staniemy nagle przed nową sytuacją. Warto obserwować to, co wówczas przedstawią nam nasi politycy, oczywiście wiadomo, że rządzący będą bronić się rękami i nogami przed jakimkolwiek powiązaniem obecnej sytuacji z ich decyzjami lub brakami decyzji. Czy zaproponują coś nowego? Prawdopodobnie tak – prawie na pewno oświadczając, że lepiej już było i że potrzeba dalszych samo ograniczeń i dalszych oszczędności – kosztem zwykłych ludzi bez naruszenia pozycji ekonomicznej establishmentu.

Jedynym sposobem na odwrócenie negatywnego biegu spraw, który prowadzi do kurczenia się społeczeństwa i pauperyzacji mas pracujących jest rewolucja – totalna, absolutne rewolucja, która pozbawi władzy obecną elitę, która doszła do władzy i majątku robotników popierających przemiany i odejście od socjalizmu. Nie ma i nie może być innego sposobu, ponieważ każda kontynuacja okaże się zgniła, skorumpowana i niemoralna.

3 komentarze

  1. Rozumiem powszechne niezadowolenie z antyhumanitarnego turbokapitalizmu.
    Czy likwidacja nowej religii, jaką stał się NEOLIBERALIZM wymaga aż rewolucji?
    No bo jak zlikwidować struktury globalnych struktur finansowo – gospodarczych, jak nie likwidując, np. poprzez izolację – czołowych przedstawicieli ponadnarodowych korporacji?
    To jest takie proste, tylko jak uzyskać międzynarodową zgodę na takie działania?
    Tego nie da się zrobić w jednym, dwu krajach.
    Potrzebna jest solidarność większości państw i przychylna neutralność pozostałych.
    Tylko jak to zrobić, skoro ich rządy są przez powoływane i kontrolowane przez światowe korporacje?

  2. To, że nie mamy społeczeństwa obywatelskiego jest w dużym stopniu zasługą tych co wmawiają społeczeństwu od 23-lat neoliberalizm z którego wycofał się nawet sam pomysłodawca Sachs.Jak uczy historia niezadowolenie większości społeczeństwa rodzi faszyzm. Dlatego też w Polsce powstały młodzieżówki skrajnej prawicy.

    • Jest coś w tym, albowiem słabość zawsze rodzi chęć “odegrania się” – czy też wyrównania “rachunków”… Serdecznie pozdrawiamy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

5 × three =