Soft Power

Zainicjujmy łańcuch serc stańmy jeden obok drugiego od Brukseli po Moskwę!

 Wykazując pragmatyzm i sympatię, mielibyśmy z sąsiedztwa z Rosją same pożytki! Wręcz można powiedzieć, że gdyby relacje pomiędzy naszymi państwami rozwijały się przez ostatnie 25 lat normalnie tj., w sposób wolny od ideologii i niepotrzebnych emocji, to bylibyśmy dzisiaj w zupełnie innym miejscu i to My Polacy bylibyśmy stroną wygraną na tych relacjach, aczkolwiek dla Rosji normalna współpraca z Polską jako partnerem także oznaczałaby bardzo duże korzyści w postaci obniżenia kosztów różnych transakcji i logistyki, albowiem u nas można wiele rzeczy za które przepłacają na Zachodzie, w Izraelu lub w Chinach – kupić o wiele taniej, więcej i lepiej.

Niestety minione ćwierć wieku to praktycznie czas stracony we wzajemnych relacjach, w znacznej mierze z winy kolejnych polskich rządów, które nie mogły pogodzić się z faktem, że Federacja Rosyjska jest supermocarstwem, mającym globalną perspektywę i globalne interesy, a przez to postrzega sprawy związane nawet z najbliższym sąsiedztwem – jak z Polską z nieco innych pozycji niż byśmy chcieli. Innymi słowy, jakiekolwiek mniemania szaleńców i marzycieli w Warszawie, że Rosję można dostosować do oczekiwań i wyobrażeń Zachodu, to mrzonki i dyrdymały oraz skrajne idiotyzmy, jeżeli komuś na progu choroby psychicznej wydawało się, że można do czegoś Rosję przymusić.

Tymczasem Rosję trzeba lubić taką jaka jest! Tak, dokładnie – lubić i szanować, albowiem ZAWSZE, może być gorsza. Co wówczas? Proszę sobie wyobrazić, rozpad państwa rosyjskiego, gdyby pan Władimir Putin nie okazał się darem od Boga, tylko nieudolnym urzędnikiem ery Prezydenta Jelcyna? Kto by nad “strategicznym problemem świata” wówczas zapanował? Tymczasem Rosja za Prezydenta Putina, nie tylko wstała z kolan, ale jeszcze okazało się, że rośnie jej potęga i ma aspiracje modernizacyjne, które bardzo szybko i nadspodziewanie sprawnie realizuje.

Trzeba sobie uświadomić, że Rosji nie zmienimy, nie udało się polskim hetmanom, nie udało się Szwedom, nie udało się Napoleonowi, który poszedł na Rosję z całą europejską potęgą – tak, jakby dzisiaj poszło całe NATO na wschód. Nie udało się pewnemu Austriakowi, który bardzo oczarował Niemców. W końcu nie udało się także Barackowi Obamie i jego sankcjom, albowiem pomimo ciężkiej próby – nie złamano ducha Rosjan, a Rubel powoli odzyskuje wartość. Dlaczego więc ktokolwiek śmie jeszcze zakładać, że oddziałując na Rosję z zewnątrz możemy ją zmienić? Warto zadać pytanie – czy my w ogóle chcemy zmiany Rosji? Czy Rosjanie nie mogą sobie żyć, ot tak po prostu – żeby nikt ich nie napadał, nie najeżdżał, nie blokował ich miast i nie pchał się z tysiącami czołgów na ich równiny, ewentualnie przy pomocy sprytnych uwłaszczonych na kłamstwie i złodziejstwie oligarchów nie próbował wywieść z ich kraju wszystkiego, co nie jest mocno zacementowane w świętej rosyjskiej ziemi? Co takiego autodestrukcyjnego jest w Zachodzie, że po prostu musi tą Rosję pouczać i mówić Rosjanom jak mają żyć? Owszem Rosjanki są z natury piękne, ale są inne sposoby zdobywania kobiet niż przemocą, zresztą kogo dzisiaj w Europie stać, na współczesną moskwiankę… No, ale to już inna sprawa.

Zaakceptujmy Rosję jako Rosję, taką jaka ona jest – ten kraj NIGDY w swojej historii nie wyrządził Europie krzywdy, a mógł. Przecież Gorbaczow nie musiał się godzić na nic, mógł powiedzieć jedno banalne słowo przez telefon i od Berlina do Warszawy każdy bunt spłynąłby krwią, a kości zmiażdżyłyby gąsienice, zresztą na drugi dzień nie byłoby nawet śladów krwi. Jednak Rosjanie odpuścili, chociaż ponieśli z rąk Niemców straszne straty, po prostu niewyobrażalne. Dlaczego więc przez te wszystkie lata od zjednoczenia Niemiec i otwarcia Europy na Europę Środkową – Zachód robi wszystko, żeby Rosję wykorzystać, osłabić i jej zaszkodzić? Obecny kryzys nie ma sobie równych, jest w pełni, w całości, absolutną winą państw Zachodnich, do których niestety również zalicza się zdziwiona faktem, że Rosjanie nie chcą jej jabłek – Polska.

W istocie bowiem jesteśmy na siebie skazani. Owszem Rosjanie mogą się obrazić i odizolować, jednakże prawie każdy chce mieć nowe BMW lub Porsche, nie dlatego bo są europejskie, ale dlatego bo są to BMW i Porsche. Podobnie My potrzebujemy coś do naszych Volkswagenów regularnie wlewać. Oczywiście można przywozić ropę z końca świata tankowcami i być zależnym od szejków finansujących z potrzeby wiary – terrorystów, nie ma obowiązku sprowadzania ropy i gazu rurociągami z Rosji, ale TAK JEST NAJPROŚCIEJ I NAJTANIEJ ORAZ NAJPEWNIEJ, ALBOWIEM BEZPIECZEŃSTWO DOSTAW GWARANTUJE NAJPOTĘŻNIEJSZA ARMIA ŚWIATA I ZDROWY ROZSĄDEK. Właśnie, to że tak jest taniej, powoduje że możemy sobie pozwolić na wyższy poziom życia w Europie, dzięki podwyższonej efektywności i rencie (stopie zwrotu z inwestycji). Można kupować surowce wszędzie, tylko trzeba to potem uwzględnić w rachunku ekonomicznym oraz w ewentualnych komplikacjach wynikających z kosztów politycznych. Zawsze kupując coś od kogoś, lub sprzedając coś komuś – zachodzi relacja, przeistaczająca się w uzależnienie, ponieważ wszystko jest łańcuchem naczyń połączonych.

Obecnie poprzez głupotę i realizowanie obcych interesów doprowadziliśmy do tego, że Rosjanie jedzą smaczną cebulę z Izraela, mięso strusia i innych egzotycznych zwierząt. Bywa to czasami zabawne, jednakże my nadal za ropę i gaz musimy im zapłacić w realnym pieniądzu, który trzeba teraz zarobić gdzie indziej. Znając mentalność Rosjan, prędzej będą jeść pasztet ze strusia, kotlet ze strusia i jajecznicę ze strusich jaj, niż pozwolą, żeby Europa – BEZ WYRAŹNEGO POWODU weszła im na głowę, ze swoją fałszywą i cyniczną moralnością.

Musimy zrozumieć, że sami mamy tyle grzechów na sumieniu, że pouczanie kogokolwiek, w tym zwłaszcza Rosjan – możemy sobie podarować. Będzie przynajmniej o jeden stos kłamstw w Europie mniej. Natomiast kwestia ukraińska, mogła być rozwiązana inaczej niż mordem, ludobójstwem i przemocą. To nie jest tak, że nie można się porozumieć, zawsze lepszy jest jakikolwiek pokój od nawet wygranej wojny…

Czas najwyższy na przebudzenie elit europejskich, ale przede wszystkim na otwarcie świadomości Europejczyków. Zainicjujmy łańcuch serc stańmy jeden obok drugiego od Brukseli poprzez Berlin, Warszawę, Kaliningrad, Wilno, Mińsk po Moskwę trzymając się za ręce – nie ma pomiędzy nami wrogości, nie ma pomiędzy nami podziałów, nie ma nienawiści – cenimy te same wartości, nie ma żadnej bariery, której nie można pokonać! One wszystkie są sztuczne i pochodzą od ludzi, którzy nie mieszkają na naszym kontynencie i w ich interesie jest, żeby Europejczycy i Rosjanie – skutecznie się nienawidzili.

Politycy winni zaistniałej sytuacji powinni się wytłumaczyć ze swoich motywacji, a następnie odejść – nigdy więcej nie wracając do polityki, te osoby muszą być rozliczone, nie może być tak, żeby ktoś sprowadzał niebezpieczeństwo wojenne na kontynent i chodził po ulicach jako wolny człowiek. Podżegacze do wojny i podpalacze pokoju międzynarodowego muszą ponieść karę. Historia nie może się więcej powtórzyć – nikt, kto ma chociaż minimum zdrowego rozsądku nie chce żadnej, podkreślmy – żadnej wojny.

2 komentarze

  1. Przyłączam się do przesłania Autora artykułu. Z najlepszymi życzeniami dla Autora, Redakcji i Szanownych Czytelników – spokojnych Świąt – które są po to, by jednoczyć ludzi, a nie dzielić.

  2. inicjator_wzrostu

    Święta mają łączyć – nie dzielić.
    Pomysł autora z łańcuchem rąk od Brukseli do Moskwy jest dobry, ale jeszcze przedwczesny.
    Dzielą nas jeszcze stereotypy.
    Przeciwstawianie Rosji – Europie, nawet uznawanie że już za Odrą jest DZICZ lub dzikie pola, pasuje do kolonizacyjnej polityki Zachodu, z byłą kolonią brytyjską pomiędzy dwoma oceanami – na czele.
    To się im nawet częściowo udało, skolonizowano skutecznie tereny pomiędzy Odrą a Bugiem, a nadwyżki siły roboczej samodzielnie, bez łapanek – udały się do punktów gdzie jest ARBEIT.
    Nawet w naszym języku są stale obecne stereotypy DZIELĄCE i ODRÓŻNIAJĄCE

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.