Polityka

Zagrożenia na Euro 2012 a wiarygodność państwa polskiego

 Mamy za sobą test Stadionu Narodowego, udała się impreza, było trochę korków, ścisku, stania w kolejkach, – ale chyba wszyscy byli zadowoleni. Patrząc na taką imprezę od strony organizacyjnej należy mieć na uwadze odpowiedzialność państwa, jako gwaranta bezpieczeństwa na swoim terenie – albowiem wraz z prestiżem i splendorem bycia organizatorem mistrzostw wzięliśmy na siebie odpowiedzialność za wszystkich gości, którzy do nas przyjadą, ich bezpieczeństwo, wyżywienie, nocleg, transport, powrót.

Musimy być przygotowani, że w trakcie mistrzostw przyjedzie do Polski około miliona ludzi, będą to przeważnie samotni mężczyźni – najczęściej w grupach – przeważnie mający odmienny sposób bycia od nas tubylców. Jest to potężne wyzwanie, dla państwa i jego służb oraz dla nas obywateli.

Niestety podczas tego typu wydarzeń jak mistrzostwa piłkarskie nie obejdzie się bez emocji, emocje te – zwłaszcza, gdy towarzyszy im alkohol i odniesienie do spraw najważniejszych, jakimi jest poczucie narodowej dumy z sukcesu reprezentacji – mogą ujawnić się w sposób intensywny.

Jedną z kategorii zagrożeń są możliwe akty terroru mające na celu zagrozić bezpieczeństwu publicznemu w wymiarze masowym – na stadionach, w środkach komunikacji, pobytu itp. Istnieje tu bardzo wiele możliwości spowodowania chaosu w systemie, a paniki na miejscu w wybranych przez atakującego miejscach.

Wachlarz zagrożeń jest prawie nieskończony, poczynając od zwykłych telefonów z fałszywymi informacjami o bombie – poprzez podkładanie atrap – a na prawdziwych zagrożeniach kończąc. Z tym nie ma żartów z zasady, a podczas tego typu imprezy, – poprzez którą wystawiony jest autorytet państwa zupełnie nie można pozwolić na jakikolwiek margines błędu. Dlatego nie można szczędzić środków na zapewnienie bezpieczeństwa oraz jako obywatele musimy zaakceptować nawet okresowe ograniczenie swobód. Wszystko to w interesie zapewnienia bezpieczeństwa ogólnego, które jest dobrem najwyższym.

Konsekwencji samego wybuchu paniki, albo konieczności ewakuacji napełnionego ludźmi stadionu nie można sobie nawet wyobrazić. Straciłby na tym nie tylko autorytet rządu, ale byłaby to jedna z największych porażek prestiżowych państwa polskiego ostatnich lat. Dlatego bez względu na koszty finansowe i konieczne ograniczenia swobód obywatelskich – musimy wykazać się, jako państwo nadzwyczajną sprawnością, żeby nie tylko nie dopuścić do zagrożeń, ale jeżeli powstaną w możliwie najkrótszym czasie móc je bezproblemowo przefiltrować i wyeliminować.

Pomijając wybryki chuligańskie, zwykłe bójki itp., wydarzenia, które w wyniku naświetlenia przez światowe media mogą w sposób niezwykle niekorzystny wpłynąć na obraz naszego kraju. To za największe zagrożenie należy uznać uderzenie w wiarygodność Polski, jako sprawnego organizatora tego typu przedsięwzięć. Jakikolwiek ze scenariuszy godzących w prawidłowy przebieg imprezy – jest zagrożeniem dla naszego wizerunku na kolejne kilka lat.

Nie bez znaczenia jest w tym rola wszystkich sił politycznych w kraju, nie może być mowy o czajeniu się na skorzystanie na porażce rządu – albowiem porażkę w razie, czego poniesie cały kraj i mocno za to zapłaci. Dlatego należy odpowiednio wcześniej doprowadzić do konsensusu politycznego w sprawie Euro 2012 i politycznej oceny organizacji jego przebiegu.

W przeciwnym razie, jeżeli opozycja chciałaby wykorzystać dla celów walki z rządem ewentualne potknięcia organizacyjne, lub jakąś sytuację katastrofalną – to należy się zastanowić nad kwestią wpływu obcych sił sprawczych na naszą politykę. Tu nie ma żartów, tu chodzi o wizerunek Polski na najbliższe kilka lat.

Po dramacie katastrofy smoleńskiej i bałaganie, jaki temu towarzyszył – dla zewnętrznych sił sprawczych – niechętnych Polsce jasnym jest, że spowodowanie scenariusza kolejnej katastrofy, – z którą będzie się kojarzyła Polska na lata to „bułka z masłem”. Interwenient zewnętrzny wiedząc, jaki mamy charakter opozycji – może celowo doprowadzić do jakiegoś negatywnego wydarzenia, a następnie liczyć na to, że Polacy we „własnym sosie”, ponownie zajmą się pogrążaniem się we własnym piekiełku a nie sprawami zasadniczymi, których wymagają nasze czasy.

Zważywszy na fakt, że wrogów nam nie brakuje, taki scenariusz jest możliwy. Wszystkie siły polityczne muszą go odpowiednio wcześnie antycypować. Inaczej będziemy krajem rozgrywanym podobnie jak I Rzeczpospolita u schyłku, i niedawno po katastrofie smoleńskiej.

One Comment

  1. świetny tekst – szacun! Musimy się pokazać od najlepszej strony!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.