Paradygmat rozwoju

Dlaczego żaden z polskich polityków nie miał odwagi powiedzieć prawdy?

 Dlaczego żaden z polskich polityków nie miał odwagi powiedzieć prawdy o konsekwencjach kolonizacji gospodarczej, której przez lata dobrowolnie poddaje się nasz kraj? Natomiast, nie trzeba było wiele, żeby pan Cai-Göran Alexander Stubb – bardzo pragmatyczny i rozsądny premier Finlandii powiedział to, co myśli o amerykańskiej dominacji na globalnym rynku telefonów komórkowych i urządzeń elektronicznych w kontekście oddziaływania amerykańskiej potęgi na mniejsze kraje. Jego słowa o „wykończeniu” ich narodowego koncernu przez amerykańską konkurencję, to oczywiście piękna hiperbola zwracająca uwagę na problemy lokalnej gospodarki w nowych realiach stawianych przez globalizację, jednakże w dzisiejszych czasach nawet takie słowa-gesty się liczą. Przecież konkretni ludzie stracili źródło utrzymania!

Tymczasem to, co spotkało Finlandię, to co najwyżej mikro-ułamek kolonizacji gospodarczej jakiej od 25 lat poddaje się Polska, skazana na likwidację własnego przemysłu i znacznej części kultury przemysłowej, której dziedzictwa nie miał kto objąć, ponieważ rzekomo była przestarzała, niepotrzebna i komunistyczna – [Ruiny Żarnowca pozdrawiają premiera Tuska i całą „post-solidarność”] – tak, jak czeski reaktor jądrowy zakupiony przez PRL dla elektrowni w Żarnowcu i zezłomowany przez rządy solidarnościowe, który funkcjonuje z powodzeniem w jednej z fińskich elektrowni jądrowych do dzisiaj.

Finowie po prostu przegrali w międzynarodowej rywalizacji gospodarczej i tak przynajmniej ocalając dziedzictwo, ponieważ upadający koncern narodowy udało się dobrze sprzedać, a z jego patentów jeszcze długo będą korzystały firmy telekomunikacyjne na całym świecie. Natomiast to, co miało miejsce nad Wisłą, to było celowe, zaplanowane, WYNISZCZANIE I DE-INDUSTRIALIZACJA państwa, którego Naród jest przeznaczony na wyniszczenie, tylko jeszcze mu o tym nie powiedziano a suma kolorowych zabawek, którymi się go otacza jeszcze nie pozwala mu przejrzeć na oczy.

Wystarczy przypomnieć prywatyzacje, likwidacje kolejnych zakładów, nawet całych gałęzi przemysłu, które o dziwo – pomimo takiego samego kryzysu mogły liczyć na pomoc publiczną u sąsiadów (przemysł stoczniowy), no ale w Polsce zarządzanej przez pana Tuska się nie udało! Pamiętamy jednak nie tylko to, ale także wspaniałą ideę prywatyzacji za pomocą świadectw prywatyzacyjnych – to wówczas swój rodowód zyskały wielkie polskie fortuny – prawdziwa dźwignia, prawdziwe wzmocnienie. Do dzisiaj nikt państwu nie powie ile było przebicia na wykupieniu świadectw za np. 1 mln złotych.

Bez względu na wszystko jednak nie da się zrozumieć, dlaczego żaden z polityków o tym problemie nie mówi? Stało się, jak się stało – czas wyciągnąć wnioski i pójść do przodu, wzorując się na osiągnięciach Finów i ich sposobie myślenia. Tymczasem u nas dominuje dalej neoliberalna szkoła doktryn ekonomiczno-społecznych lansowana przez przeważnie największych szkodników sprawy narodowej, że to co było komunistyczne i stanowiło dziedzictwo po PRL-u to było złe, truło środowisko, zużywało wiele energii elektrycznej itd. Owszem, trudno dyskutować z tak jednostronną argumentacją, jednakże to, że takie było, również w Czechosłowacji – wcale nie spowodowało, że Czesi i Słowacy pozamykali swoje huty i zakłady maszynowe przerzucając gospodarkę na produkcję rolną i turystykę! Oni mieli jeszcze bardziej rozbudowany przemysł i udało się im zachować jego najwspanialsze perły, co więcej nawet je rozwinęli w taki sposób, że niektóre z nich – dzisiaj są nawet markami premium w klasie wysoko konkurencyjnych wyrobów przemysłowych jak np. samochody osobowe.

U nas się oczywiście nie dało i NIKT nie widzi w tym problemu, ale biadolić nad emigracją można i zastanawiać się jak ściągnąć tych ludzi z powrotem. Czesi jakoś masowo nie emigrują! Żyją godnie u siebie, może rzeczywiście nie mają jeszcze tak dobrze jak na zachodzie, jednakże dzisiaj poziom życia w Republice Czeskiej naprawdę jest wysoki i zadowalający! No, ale u nas się nie dało.

Potrzebujemy mężów stanu, zdolnych do po pierwsze odrzucenia na śmietnik historii dotychczasowych mylnych doktryn ekonomicznych i społecznych, po drugie – do odsunięcia od wpływu na bieg spraw publicznych dotychczas rządzącej zbankrutowanej moralnie, wizerunkowo i często formalnie elity i po trzecie – posiadających wizję nowego rozwoju. Niestety bowiem, w wyniku popsucia kraju przez rządzących od początku okresu transformacji, trzeba wiele rzeczy w tym sam system funkcjonowania państwa odtworzyć od nowa, to nie jest już kwestia prostej reformy, czy nawet pakietu reform. Tą drogą poszedł kiedyś najgorszy premier w historii państwa polskiego, jego pakiet reform do dzisiaj boleśnie nam wychodzi bokiem. Nazwisko tego pana powinno być zapomniane, więc konsekwentnie nie będziemy go wymieniać. Podobnie próbował poprzedni premier – pan Tusk, jednakże ten miał już świadomość, że z otwartą przyłbicą niewiele zwojuje wobec naszej rzeczywistości, stąd też manewry z wiekiem 67 lat, przejęciem wirtualnych aktywów (czyli skasowaniem części zobowiązań) wobec prywatnych właścicieli funduszy emerytalnych, czy też inne nieśmiałe próby korygowania rzeczywistości. I NIC WIĘCEJ – NIC NA MIARĘ WYZWAŃ!

Dzisiaj, żeby to wszystko próbować naprawić jest już za późno, osiągnęliśmy szklany sufit i możemy po nim drapać pazurami – nic więcej. Z jednej strony trzyma nas suma przyzwyczajeń tworząca naszą rzeczywistość pełną dziwnych samoograniczeń (jeżeli ktoś nie wie o co chodzi, niech porozmawia z jakimkolwiek przedsiębiorcą na temat tego jak mu się prowadzi działalność zwłaszcza w aspekcie kontaktów z urzędami). Z drugiej strony trzyma nas Unia Europejska, która niestety staje się bardziej Bizancjum zakazów lub nakazów o negatywnych konsekwencjach, przez co także staje się trudna w obyciu (kwestia klimatyczna i inne). Gdyby tego wszystkiego było mało, sami uniemożliwiliśmy sobie normalne stosunki między-ludzkie i gospodarcze z największym rynkiem w pobliżu, czyli z Federacją Rosyjską, do której jak się okazuje można nawet sprzedawać jabłka z rzekomo toczącej z nią wojnę Ukrainą, ale z Unii Europejskiej nie – „Ukraińskie Jabłka w moskiewskich supermarketach po 59 rubli i 90 kopiejek za kilogram!” Na tym optymistycznym akcencie chyba należy zakończyć nasze rozważania na temat etyki i prawdomówności większości naszych polityków, nie oszukujmy się i nie miejmy złudzeń. Dla większości z tych ludzi – władza to sposób na zarabianie pieniędzy, a ponieważ niczego nie umieją, teraz już chcą tylko dotrwać do bezpiecznej i wysokiej emerytury. Stąd też, prawie na pewno byłoby błogosławieństwem dla Polski, gdyby to politycy mogli odchodzić na wcześniejszą emeryturę – najlepiej od razu jeszcze przed objęciem urzędu. Tylko, skąd nadejdzie i kiedy ten mąż opatrznościowy? Finom gratulujemy pana Alexandra Stubba!

5 komentarzy

  1. Tak jak w czasach feudalnych inne kraje europejskie poszły do przodu, rozwijając mieszczaństwo Polska natomiast tkwiła w niewolnictwie zwłaszcza warstwy chłopskiej. Tak i obecnie inne kraje europejskie poszły do przodu a w Polsce pozostało “społeczeństwo post.industrialne”, od siebie dodam niewolnicze. Historia zatoczyła koło, wszystko w imię rzekomej demokracji, którą dało się wmówić całkiem dużej grupie polskiego społeczeństwa.

  2. Wybacz autorze, ale ja nie mam ochoty dopłacać do budowy statków, wydobycia węgla i innych tego rodzaju rzeczy.

    Finowie woleli sprzedać Nokię, niż do niej dopłacać i postąpili rozsądnie.

    Niemcy są bogaci i stać ich na dotowanie niektórych gałęzi przemysłu, ale w efekcie muszą opodatkować te gałęzie, które jeszcze przynoszą zyski i w efekcie firmy tak opodatkowane przenoszą się do innych krajów, w tym do Polski. Niemcy mają stocznie, ale tracą Opla. Nie wiem, czy to jest dobry wybór.

    • Nie sądzę aby sprzedawanie “rodowych sreber” było najlepszym pomysłem, jednak decydują o tym i niestety zjadają mniejszych tak zwane międzynarodowe korporacje. Tak na marginesie warto określić w sposób logiczny, co to tak naprawdę jest, ta “międzynarodowa korporacja”.

  3. Życzeniowo ale słusznie. Niezły tekst. Szkoda że przeczyta i doda go do szeregu garstka a i z tej garstki uwzględniając średni rozkład statystyczny treść a nie forma dotrze do nielicznych.

    SZANOWNY PANIE INFORMUJE ŻE ŚREDNIO DZIENNIE CZYTA NAS OKOŁO 3500 OSÓB AMPLITUDA ZAOKRĄGLAJĄC +/- 1000 POZDRAWIAM WEBMASTER JÓZEF

  4. Życzeniowo ale słusznie. Niezły tekst. Szkoda że przeczyta i doda go do szeregu innych opinii garstka a i z tej garstki uwzględniając średni rozkład statystyczny treść a nie forma dotrze do nielicznych.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.