Polityka

Zaczyna się licytowanie populistów

 Niedobrze, jeżeli populizm wchodzi do naszej polityki przez drzwi, okna i otwory wentylacyjne naraz. To nie jest właściwa formuła poruszania spraw społecznych, ponieważ nie o sprawy społeczne tutaj chodzi, ale tylko i wyłącznie o przelicytowanie przeciwnika politycznego. Jeżeli bowiem zaczyna się licytowanie populistów, zawsze trzeba pamiętać, że za te wszystkie obietnice ktoś będzie musiał zapłacić. Nie będą to politycy, więc dlatego mogą zupełnie śmiało i bez żadnych konsekwencji obiecywać cokolwiek – im więcej tym lepiej.

Na tym polega czar bycia politykiem, można obiecywać – nie dotrzymywać tychże obietnic a następnie i tak się nie ponosi za wszystko konsekwencji, ot taka mała magia demokratycznego wyboru. Coś wspaniałego po prostu genialny mechanizm zbiorowego okłamywania się nawzajem na wspólny rachunek. Czy trzeba czegoś więcej do szczęścia ludzi? No może tylko, żeby ktoś kopał węgiel i przewoził go ktoś, żeby była ciepła woda w kranie i działały telewizory – te są przecież na prąd. Bez tego szybko okazałoby się, co jest naprawdę ważne.

Niestety urok populizmu jest tak kuszący, że działa w obie strony tzn. politycy sami napędzają się, żeby zalewać nim uszy i zaślepiać oczy (pokazując słupki) elektoratu, a elektorat bardzo lubi słuchać o tym jak to mu się poprawi i jak będzie mu lepiej, gdy tylko politycy wypełnią swoje obietnice. W tym duecie – niemych z głuchymi nie ma w ogóle znaczenia, jaka jest prawda i kto ją w istocie przedstawi, nie liczą się żadne realia tylko czysta pokusa tworzenia wirtualnego bytu – nadzwyczajnego stanu, do którego można dążyć i bardzo się go pożąda, ale nie ma się na to najmniejszych szans.

Niebezpieczne jest szczególnie przelicytowanie się poszczególnych opcji politycznych w skali oferowanych recept populistycznych. Nie chodzi tu nawet o to, kto miałby ewentualnie za szaleństwo zapłacić, ale tylko i wyłącznie o skalę oderwania się od rzeczywistości i poziom fikcji, na który przeniesie się dialog publiczny. Można wówczas bardzo wiele popsuć, – co zrobiło już Prawo i Sprawiedliwość mówiąc o wypłacaniu stypendium demograficznego w kwocie równej prawie, że płacy minimalnej. Problem polega, bowiem na tym, że poprzez takie kreowanie fikcji zachodzi także pompowanie rzeczywistości, albowiem pomimo pełnej świadomości, że nie da się pewnych rzeczy przeprowadzić w istniejących realiach – dochodzi do rozwoju oczekiwań prostacko podłechtanych przez kłamliwych polityków. Ludzie poddani populistycznej retoryce oczekują więcej za mniej, chociaż w przypadku naszego kraju w ogóle jest trudno mówić o czymkolwiek. To znaczy pomoc socjalna naszego państwa jest prawie niezauważalna, trudno uznać renty po 700 zł netto za coś innego niż po prostu systemową eutanazję! Szkoda słów w tym przedmiocie, albowiem można się tylko zdenerwować, a nie jest naszym celem wywoływanie niepokojów społecznych.

Najśmieszniej jest jednak, jeżeli dochodzi do licytowania się rządzących z opozycją, to znaczy rządzący próbują prześcignąć w populizmie opozycję, która jak wiadomo obieca wszystko, żeby tylko przestać być opozycją. To jest wyższe stadium populizmu, z jakim jeszcze nie mamy do czynienia, ale ponieważ czekają nas wybory w 2015 roku – mamy wielkie prawdopodobieństwo, że zobaczymy nie tylko takie cuda.

Nasz dramat systemowy polega na tym, że w obecnych poziomach finansowania – budżet a nawet więcej – cały system finansów publicznych się nie domyka, ponieważ koszty funkcjonowania są zbyt wysokie w stosunku do zarobków dla zbyt dużej ilości społeczeństwa zaliczającej się do wykluczonych ekonomicznie. Dodatkowo system ponoszenia ciężarów publicznych jest ekstremalnie niesprawiedliwy, ponieważ płacą głównie ci, którzy muszą i nie mają możliwości uniknięcia tego przymusu. Są to przeważnie osoby nie zamożne, podczas gdy państwo chroni majątki osób naprawdę bogatych. Przykładem jest brak podatku katastralnego a nawet swojego rodzaju zmowa milczenia na temat jego realnego oddziaływania na gospodarkę i jego ekonomicznego znaczenia. Bogaci, którzy posiadają już własność zrobią wszystko żeby ją chronić, natomiast biedni będą dalej ze swojej konsumpcji jogurtów i ubranek dziecięcych utrzymywać reżim, który właśnie chroni bogatych – biednym pozwalając tylko na łzy. Bez zmiany rozłożenia ciężarów i co jest o wiele ważniejsze – oszczędności – nie mamy szans na wyrównanie deficytu.

Dlatego słuchając populistycznych obietnic – warto skreślać polityków je składających natychmiast jak tylko słyszymy ich kłamstwa. Warto zadać tylko jedno pytanie, – kto za daną obietnicę ma zapłacić.

One Comment

  1. Normalny porządek rzeczy.
    Zima mija, to populiści wyłażą z nor i norek,żeby dalej ryć – ale już na powierzchni tej naszej Jakże UMĘCZONEJ Ziemi.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.