Kultura

Czy w zachodniej zupie porzucimy własną kulturę?

 Czy w zachodniej zupie porzucimy własną kulturę, a będzie wyróżniał nas tylko gasnący katolicyzm? Masowe opuszczanie kraju zrobiło swoje – emigracja jest naszym problemem numer 1! Nie ma ludzi i nie rodzą się, a ci, co pozostali – w większości – także rozważają ucieczkę z tego kraju. Skutki będą przerażające, zwłaszcza, że elita posiadająca własność – widzi własny interes w sprowadzaniu do Polski ludzi o innej kulturze, jako nowych niewolników do pracy w utrzymaniu ich stanu posiadania. Świadczy o tym nie tylko oficjalna polityka rządu, o której póki, co jest cicho, ale przede wszystkim coraz liczniejsze wypowiedzi przedstawicieli establishmentu. Niestety ci ludzie tak myślą, myślą o własnych dochodach. Nie potrafili stworzyć warunków do życia rodakom we własnym kraju, teraz chcą sprowadzać gastarbeiterów.
Nasz problem jest jednak o wiele bardziej skomplikowany niż jakaś banalna migracja. Mamy poważny problem z rozumieniem własnej kultury i sposobem rozumienia Polski oraz bycia Polakiem. Siła oddziaływania westernizującej, czy też może lepiej powiedzieć globalizującej kultury zachodu jest tak porażająca, że nasze krajowe wytwory działalności kulturalnej są ledwo widoczne, a na pewno już nie mają żadnego oddziaływania poza wąskim kręgiem językowym nad Wisłą.
Sami jesteśmy sobie winni, ponieważ w zakresie kultury uniwersalnej to ostatnim twórcą światowej sławy był chyba Tadeusz Kantor, długo przed nim i jak dotychczas nic bardziej znamienitego, – czym moglibyśmy zachwycić świat się nie wydarzyło. Zresztą Kantorowi oczywiście też nienawistnicy zaglądają w metrykę, jednakże tego, że tworzył w Polsce nikt mu na szczęście nie odbierze.
Czy coś poza tym, co było mamy jeszcze do zaoferowania innym? A jaką ofertę mamy dla siebie? Proszę bardzo gdzie jest jakaś wielka idea, która wyrażałaby polskość i Polaków w sztuce? Matejko? Wyspiański? Kossak? O Mrożku nikt nie pomyśli? Liczą się piękne sceny przegranych batalii? Odrobina myślenia, zastanowienia się i refleksji i odpadamy? W ten sposób nie da się zapewnić spoistości i przetrwania społeczeństwa.
Dzisiaj polskości nie zagraża pruski urzędnik, nierozumiejący, dlaczego Polacy tak się upierali przy każdym banale, ale kombinacja wózka sklepowego, tabletu, samochodu i tanich wakacji nad ciepłym morzem. Polska jest w najlepszym wypadku miejscem zarabiania pieniędzy, często dla wielu już tylko wspomnieniem. Ci, którzy nie mogli znaleźć pracy w Warszawie, Krakowie lub Poznaniu – znaleźli ją w Londynie, Frankfurcie lub Genewie. Wszędzie tam, można do wózka włożyć więcej i lepszych towarów, tablety są tańsze, samochody lepsze a koszt wakacji za granicą nie jest problemem dla nikogo. Oczywiście nasze czynniki oficjalne tego nigdy nie zrozumieją, ponieważ trzeba byłoby powiedzieć wprost, że państwo nie jest w pełni udane, trudne do życia i w zasadzie niczego nie daje z taką łatwością jak – uwaga – pogrążone w totalnym kryzysie państwa zachodu.
Istnieje poważne niebezpieczeństwo, że rozpłyniemy się w zachodniej zupie, której wspólnym mianownikiem są ateizm i konsumpcjonizm. Przecież już dzisiaj widać, że przegrywa z nimi nasz powszechny obrzędowy katolicyzm, za którym nie ma już atrakcyjnego przesłania. Tablet, wózek na zakupy, konsumpcjonizm – doprowadziły ludzi na bezdroża ateizmu. Ten jest bardzo atrakcyjny i uczciwy, przecież niczym nie różni się od obrzędowego katolicyzmu, może tylko tym, że nie ma sporu, w której diecezji można jeść mięso w święta, ani nie trzeba utrzymywać całych Himalajów hipokryzji.
W tym wszystkim nie wiadomo, jaki ma być przekaz państwowy? Bogo-ojczyźniano-powstańczo-męczeński już nie działa. Nikt w to nie uwierzy, chyba że odgrzejemy stary kotlet pod hasłem „Rosja=Wróg śmiertelny, zło i szatan w jednym”. Wówczas rzeczywiście można wokół idei państwa, rozumianej jako kolejna wersja przedmurza próbować mobilizować ludzi. Jednakże na pewno nie wszystkich, ponieważ propaganda być może dociera do wszystkich, ale przynajmniej ludzie mają wybór w dostępie do informacji.
To smutne, że to głównie katolicyzm jest najpowszechniejszym spoiwem narodowym Polaków. Z tej perspektywy trudno jest orzec, czy my w ogóle mamy jeszcze jakąkolwiek własną kulturę? Co będzie jak religijność zgaśnie? Staniemy się zbiorem konsumentów wyznających logotypy swoich ulubionych marek?
Naród bez kultury nie przetrwa. Utożsamienie polskości z katolicyzmem, tyle ile pomogło przetrwać i się odrodzić z czasów zaborów, dzisiaj jest obciążeniem w znacznym stopniu ograniczającym nasze możliwości przetrwania, jako jednolitej zbiorowości. Proszę sobie uświadomić, że w istocie spaja nas poza religią tylko język, bo co do roli historii i to zwłaszcza tej najnowszej nie można być już tak pewnym.

2 komentarze

  1. observer48

    Bez względu na to, czy nam się globalizacja podoba, czy nie, jest ona faktem, którego nie zmienimy. Putin próbuje, ale chyba skończy na kolejnym bankructwie Rosji.

    Tak na marginesie, założycielowi i długoletniemu dyrektorowi teatru Cricot 2 Krakauer do pięt nie dorasta i niech sobie lepiej nim pro-kacapskiego pyszczka nie wyciera.

  2. Proroczy artykul, i z wizja…

    Nie nastapi to szybko, moze dopiero w nastepnym pokoleniu, ale malo kto watpi, ze Polska pojdzie w slady krajow, ktore juz dawno rozpuscily sie w zachodnim konsumeryzmie. Takich krajow jak Szwecja, Dania, Francja, Niemcy, itd. Krajow o wysokiej stopie zyciowej, dobrej opiece zdrowotnej, wysokim poziomie wyksztalcenia mieszkancow, i najdluzszej sredniej zycia obywateli.

    Przerazajaca perspektywa…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

4 × 2 =