Zachodnie elity wolą konflikty zamiast nowych miejsc pracy dla ludzi

Kryzys na Zachodzie ma charakter systemowy, nie da się go pokonać bez zaprowadzenia głębokich zmian systemowych, na które rządzące i posiadające własność elity nie zgodzą się bez zaistnienia nadzwyczajnej konieczności, ponieważ mogą bez wysiłku żyć na koszt społeczeństwa. Dopłacanie do chciwych i zbankrutowanych banków z pieniędzy publicznych było kwintesencją oszustwa, podczas gdy nikomu nie przeszkadza, że w Europie dzieci żebrzą na ulicach, emeryci dogorywają za kilka Euro dziennie a młodzi żyją z tego, co pozostaje emerytom na garnuszku u rodziców. Ciekawe, dlaczego banki otrzymały pomoc publiczną na koszt podatników, a stocznie nie mogły? Błędy i kłamstwa neoliberalnej doktryny ekonomiczno-społecznej kosztowały Europę utratę jej gospodarczej potęgi i osłabienie kultury, która ją wyróżniała. Z tego, co pozostało, nie wystarcza dla wszystkich i już dla wszystkich nie wystarczy tak, jak dla pokolenia schodzącego. W konkurencji o zasoby – ubożsi są w sposób naturalny eliminowani, jesteśmy w okresie przejściowym, z którego dopiero wyklaruje się nowy porządek. Okresowe wahania, które oznaczają np. dla nas nędze i biedę – nie mają znaczenia z punktu widzenia zarządzających procesem w długiej perspektywie czasowej, a dla nich o wiele taniej jest amortyzować system przy pomocy naszej biedy niż swoich oszczędności. Takie jest prawo silniejszego w systemie, to on decyduje, kiedy jeść, co jeść i czyim kosztem wiadomo, że za jedzenie trzeba zapłacić. Stworzono, więc system, w którym niektórzy konsumują mniej, a nawet bardzo mało, żeby inni mogli konsumować nadal do syta a nawet mieć jeszcze więcej niż potrzebują. Nasz pech, a może i szczęście (patrząc na Ukrainę) polega na tym, że w łańcuchu pokarmowym jesteśmy bliżej końca. Tak wyszło z globalizacji i niewiele możemy na to poradzić, tylko dostosować się. Inni są jak widać jeszcze dalej, chociaż nie mają na to ochoty podobnie jak i my.

Zachodni model społeczno-gospodarczy się wyczerpał, neoliberalny sposób tworzenia wartości i zarządzania nią okazał się nieefektywny, zachodnie elity nie mając pomysłu na zrównoważenie systemu wymyśliły całą serię konfliktów – poczynając od słynnych przypadków arabskiej wiosny a właśnie na dramacie Ukrainy kończąc. Zachód nie może funkcjonować bez konfliktów, tylko one zapewniają mu przewagę siejąc strach, przerażenie i uzasadniając w ten sposób władzę elit nad systemem, jako jedynym znanym ludziom sposobem ochrony przez chaosem. Strach przed zagrożeniem wycisza odgłos kurczących się żołądków. Odgłos armat zagłusza płacz dzieci i kobiet. To znana logika nieuniknionych konsekwencji zachodniego cynizmu. Od czasów rzymskich, czyli początku Zachodu do epoki Zimnej Wojny, zawsze konflikt był źródłem uruchamiającym postęp na Zachodzie. Krucjaty, kolonizacja, próby podporządkowania sobie Europy, zawsze zachodowi jest potrzebna jakaś wojna.

Sama tradycja wojen przeciwko Rosji ma długą tradycję, ale nawet najnowszy okres od wojny krymskiej to ciągła agresja Zachodu wobec Rosji. Jeżeli pomiędzy wojnami Rosja się wzmacniała, Zachód błyskawicznie robił wszystko, żeby jej tylko zaszkodzić, osłabić i wykorzystać, chociażby poprzez niesymetryczne ustalanie relacji w okresach pomiędzy kolejnymi otwartymi wojnami.

Obecnie jesteśmy w sytuacji, w której nie wiadomo jak to się stało, ale na południe od Europy w miejscu nadzwyczajnym z punktu widzenia światowych dostaw ropy naftowej rozgorzała brutalna wojna, w której przygotowaniu Zachód miał swój znaczący udział. Sytuacja wymknęła się spod kontroli i obecnie Zachód zwalcza między innymi tych, których do wczoraj dozbrajał.

Jednak tym razem gra jest o wiele większą stawkę, gdyż w międzyczasie rozpoczęto konflikt z Rosją, zmuszając ją do wyboru pomiędzy operacyjnym podporządkowaniem się a konfliktem z Zachodem. Z punktu widzenia Zachodu w długiej perspektywie czasowej konflikt jest do wygrania, wystarczy uruchomić realne zagrożenie geostrategiczne dla Rosji, jakim są Chiny. Wówczas Rosja wróci do Zachodu sama, w zasadzie akceptując każde warunki, jeżeli tylko pozwolą na zachowanie twarzy.

W końcu przecież nie bez powodu mówi się, że środek ciążenia Świata przeniósł się do Azji, a nie ma lepszego klucza do Azji niż władza nad cenami ropy naftowej i strategiczna potęga Rosji wsparta modernizacją z Zachodu.

Z układu, jaki się właśnie wyłania, widać że szykowany jest tutaj jakiś większy scenariusz, w którym wcale nie chodzi o poprawienie poziomu życia ludności, co więcej nie chodzi nawet o interesy większości, ani postęp lub dobrobyt dla wszystkich. Zachód wie, że tylko i wyłącznie na drodze konfliktu może zagwarantować sobie przewagę, ale prowadzenie wojny przed kamerami telewizji transmitującej wojnę 24 godziny na dobę to strata czasu i potencjału. To jest przerażające, ale bez możliwości sterowania wchodzimy w strategiczną niewiadomą.

Chyba jedynym sposobem na powstrzymanie szaleństwa – jest odrzucenie neoliberalnych dogmatów i ustalenie nowego socjalnego paradygmatu, który musi jednak zakładać prymat rozwoju technologicznego nad komfortem socjalnym, ponieważ nie mamy możliwości antycypować ewentualnego zagrożenia ze strony rosnącej w potęgę Azji niż poprzez ciągłą gotowość do konfliktu, który niekoniecznie może być konfliktem zbrojnym, ale w ostatecznym rozrachunku może się nim okazać. Kwestią naszych wyborów i niestety gotowości do poświęceń będzie to czy podołamy w chwili ostatecznej próby. Więc może jest tak, że nie wybieramy konfliktów, one są naturalną konsekwencją globalizacji relacji? Jak na razie jednak przegrywamy miejsca pracy…

Dalszy rozwój liniowy Zachodu wymaga „nowych pól eksploatacji”, nawet, jako podkładek dla jego wirtualnej gospodarki. To wymusi nowe konflikty, one są tylko kwestią czasu.

4 thoughts on “Zachodnie elity wolą konflikty zamiast nowych miejsc pracy dla ludzi

  • 30 listopada 2014 o 11:47
    Permalink

    Alternatywny do “zachodniego” wzorzec rozwoju i postępu
    wyśmiany,nawet zakazany odgórnie, jako próba przemycenia,
    gloryfikacji “ustroju/w,”totalitarnego”,
    Tą alternatywą(skuteczną),na bolączki “zachodu” był i może
    stać się powrót do idei ZSRR w latach władzy Józefa Stalina…

    “«С момента смерти Сталина на его дискредитацию потрачены десятки миллиардов долларов, прежде всего в СССР и России. Сняты тысячи псевдо-исторических фильмов, нагромождены горы лжи, тысячи “историков” промывают мозги людям во всем мире, делая из Сталина “страшилку” для детей. Немудрено. Вся сволочь мира ненавидит человека, который за первые 19 лет управления страной увеличил ее индустриальное производство в без малого 70 раз и из африканского состояния превратил во вторую в мире, а по целому ряду параметров и первую в мире страну».”
    Ilustracja muzyczna – Юрий МАЗУРОК. Россия – Родина моя
    Miejsce urodzenia artysty – Kraśnik.

    https://www.youtube.com/watch?v=IXGRWSvH16I

    Odpowiedz
  • 30 listopada 2014 o 13:22
    Permalink

    Autor jak zwykle ma wiele racji.

    Odpowiedz
  • 30 listopada 2014 o 16:24
    Permalink

    Już w latach 70-tych xx wieku mówiono, że Zachód siedzi na “górze masła”, obalenie muru berlińskiego umożliwiło Zachodowi pozbycia się przynajmniej częściowo tej “góry masła”. Jednak minęło 25-lat i góra ponownie rośnie, stąd konflikty zbrojne w różnych częściach świata ze szczególnym uwzględnieniem Rosji (tam jest dużo zasobów dających możliwość eksploatacji i zarobku, wcześniej tak wykorzystano Afrykę, bo przecież złoto, diamenty i niewolnicza siła robocza na plantacjach). Zgadzam się z autorem, neoliberalizm się zużył, od siebie dodam neoliberalizm jest nie reformowalny. Tak na marginesie w rządzie Ukrainy zasiądzie 24 osoby z takich krajów jak USA, Niemcy, Słowacja i bodajże Litwa, czyli neoliberalizm z uporem maniaka tkwi przy swoim.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.