Soft Power

Zachodni analitycy w ogóle nie rozumieją Rosji i zachodzących w niej procesów

 Poziom fałszywej troski o Rosję, czy też nawet jawnego oczekiwania na jej upadek – jest już tak znaczny na Zachodzie, że rusofobią można się podcierać. Jednakże w morzu tej fałszywej troski, kłamstw, złego życzenia i nienawiści poraża brak rozumienia Rosji i zachodzących w niej procesów.

Jednym z obecnie obowiązujących mitów jest szeroko dywagowane rzekome poszukiwanie „kozła ofiarnego” przez Kremla, czyli kogoś na kogo będzie można zrzucić winę i odpowiedzialność za zaistniałą sytuację, żeby Naród nie winił przywódców.

Okazuje się jednak, że Kreml nie musi szukać żadnych kozłów, albowiem to po prostu świnie biegają dookoła Tajgi i nie podlega żadnej wątpliwości – nikogo rozsądnego w Rosji jak ona długa i szeroka, że winę za obecny stan tąpnięć gospodarczych ponoszą ci, którzy stosują wobec Rosji zasady wojny gospodarczej. Wszyscy oni są na Zachodzie, gdzie czują się bezpieczni, ale jest to błędne odczucie, ponieważ wszyscy złoczyńcy zapłacą za zło jakie wyrządzili, nikt kto nie jest bez winy, nie uniknie kary. Sankcje to broń obosieczna, zawsze skutki wracają do nadawcy. Oczywiście od tego jest zachodnia propaganda, żeby ludzi okłamać, jednakże pewnych rzeczy po prostu nie da się ukryć – bankructwa i bieda małych i średnich przedsiębiorców to druga strona buty i wrogości okazywanej poprzez sankcje.

Jak dotychczas mamy w Rosji sytuację analogiczną do tej, z którą społeczeństwo ZSRR miało do czynienia na początku Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, mowa o nienawiści do wroga, którego czarne skrzydła rozpostarły się nad krajem rodzimym, tak miłym wielu sercom zwykłych i poczciwych obywateli, często nie rozumiejących – tak jak i dzisiaj wielkiej polityki, ale ufających bezgranicznie  przywódcy. To już Zachód osiągnął, Rosjanie znienawidzili tych, którzy pozbawili wartości ich pieniądz, a teraz dążą do upokorzenia ich ojczyzny za wszelką cenę, żeby tylko ją podpalić i upokorzyć, w celu dobrania się do jej nieprzebranych bogactw na własnych warunkach, bez pośrednictwa rosyjskiego budżetu.

W Rosji postępuje proces konsolidacji opinii publicznej, systemowo stymulowany przez skutki sankcji narzucanych przez Zachód. Dzisiaj widać, że Rosjanie są jednym, wielkim, zjednoczonym Narodem, a wspólne cierpienie, bo jednak to, co im zaserwowano to nie jest przyjemne – tylko tą jedność i gniew wobec wroga wzmacnia. Innymi słowy, sankcje odniosły odwrotny skutek niż zamierzano, spodziewano się bowiem, że ludzie odwrócą się od władzy i państwa oskarżając ją o wszystko co najgorsze, podczas gdy mamy do czynienia z procesem odwrotnym ponieważ Rosjanie to mądrzy ludzie i nie jeden kryzys lub nie jedne sankcje już przeżyli i DOSKONALE WIEDZĄ ŻE TYLKO ICH WŁASNA WŁADZA GWARANTUJE POTĘGĘ ICH PAŃSTWA, A POTĘGA ICH PAŃSTWA GWARANTUJE, ŻE NIE BĘDZIE GORZEJ NIŻ BYŁO. Praktycznie każdy z dorosłych pamięta dramat początku lat 90-tych, kiedy to w Rosji i innych krajach b. ZSRR było bardzo źle. najstarsi pamiętają hitlerowsko-fińską blokadę Leningradu! Naprawdę sankcje mają na rosyjskiej ziemi długą tradycję! Nikt nie ma zamiaru pozwolić obcym na mieszanie się w wewnętrzne sprawy Rosji, żeby znowu Rosję okradano. Niestety jednak potęga Zachodu jest tak groźna, że potrafi okradać nawet na odległość, co jest ostatecznym dowodem na to, że globalizacja – w zachodnim wydaniu – się Rosji nie opłaciła.

Istotą zachodzących w Rosji procesów społecznych będzie narastająca wrogość wobec winnych sytuacji, w której znajduje się kraj a efektem tych procesów będzie postępująca konsolidacja władzy. Jak dotąd oficjalne czynniki państwowe nie uderzyły nawet w najmniejszy kurant nacjonalistycznej nuty, nie wskazały jawnie wroga – winnego kłopotów, co więcej ciągle w oficjalnej retoryce Zachód jest uważany jako partner a Ukraina to bratni Naród – część wspólnej tradycji. To jest bardzo wiele, nawet o wiele więcej niż można byłoby się spodziewać po mocarstwie, Rosja w tym przypadku przyjmuje ciosy bez nienawiści i wrogości mając bardzo dużo dobrej woli i chyba niewyczerpane zasoby wyrozumiałości. Jednakże ta polityka nie będzie mogła być prowadzona do nieskończoności, ponieważ wróg jest u bram i wcale nie ukrywa swoich zamiarów. Takiej sytuacji, żeby bratni Naród był poszczuty na Rosję, Rosjan i rosyjskość – dawno nie było na ziemiach Świętej Rusi. Niestety jednak parszywa hydra faszyzmu podniosła swoje łby i na to już nie ma rady, jeżeli trzeba Rosjanie będą się bronić, bo chcą żyć tak jak każdy, a w swojej walce mogą liczyć na pomoc wszystkich tych, dla których Rosja i rosyjskość znaczą więcej niż wolność i umiłowana Ojczyzna wszystkich ludzi ceniących godność i wolność.

Tymczasem Zachód ubzdurał sobie w umysłach licznych analityków, polityków oraz tzw. „rosjoznawców”, w tym tzw. dysydentów, często byłych przestępców, którzy odsiedzieli w Rosji wyroki za np. malwersacje podatkowe, że z Rosją trzeba rozmawiać językiem siły. Jest to bardzo niebezpieczne, ponieważ żeby rozmawiać językiem siły, a zwłaszcza z Rosją, która z istoty swojej mocarstwowej natury jest nazwijmy to trudna do wystraszenia, trzeba tą siłę mieć i to sprawdzoną! Tymczasem, jaką siłą my dzisiaj dysponujemy? Zachód może jeszcze coś tam posiada, ale nasz kraj? Akurat dzień po tym jak pan były premier Tusk, obecnie piastujący jedną z najważniejszych funkcji w Europie apelował o jedność Europy i zaufanie we własne siły, w Polsce jeden z organów kontroli państwowej opublikował raport, z którego wynika, że w naszym kraju będzie przybywać bezdomnych Polaków, ponieważ nie ma pieniędzy na politykę socjalną. O jakiej sile więc mówimy?

Można zatem zapytać – jakim językiem siły europejscy i amerykańscy przywódcy chcą z Rosją rozmawiać i jakie nieszczęścia chcą na nas sprowadzić. Czy nie wystarczy nam tej biedy i nieszczęść które mamy? Przecież w przypadku ziszczenia się najgroźniejszego scenariusza stan dzisiejszy będziemy wspominać jako utracony dobrobyt – złoty okres w historii naszego państwa! W sensie, że lepiej już było „za Tuska”, a potem przyszli „źli obcy” i nam zburzyli nasz raj skąpany w ciepłej wodzie podgrzewanej „ruskim” gazem. Być może właśnie o to chodzi? Taki reset społeczno-gospodarczy, ponieważ nie ma pomysłu na to jak poprawić sytuacje milionów ludzi żyjących w niedostatku i bez perspektyw na poprawę losu, to klasycznie trzeba im pogorszyć, żeby miło wspominali jak było dobrze.

Wszystko przed nami, niestety jednak kierując się opiniami zachodnich rusofobów czeka nas tylko morze łez i zniszczenie, oni zawsze patrzą na sztucznie wywoływany problem Rosji z innej perspektywy. My niestety nie mamy takiego komfortu, a źle rządzeni – dążąc do konfrontacji z Rosją jako przeklęte „przedmurze” tylko możemy na tym wszystkim stracić.

2 komentarze

  1. Wierny_Czytelnik

    Dobrze że autor nie napisał o polskojęzycznych pseudoanalitykach z pewnego ośrodka utrzymywanego za publiczne pieniądze, gdzie zatrudnia się córki ministrów milionerów 🙂

  2. inicjator_wzrostu

    Doskonałe.
    Jednak Krakauer musi być księdzem, albo byłym księdzem katolickim!
    Tak trzymać!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.