Zachód nie jest zdolny do wyrażania i obrony własnych interesów – utracono inicjatywę

Zachód się skończył, nie ma już czegoś takiego jak cywilizacja na Zachodzie, jest o wiele gorzej niż nam się nawet mogło wydawać. Zachód nie jest zdolny ani do wyrażania, ani do obrony własnych interesów – utracono inicjatywę wewnętrzną i zewnętrzną. To znaczy Zachód nie jest w stanie sam programować u siebie procesów odnoszących się do własnego systemu, a następnie egzekwować wyników. Jak również Zachód nie jest w stanie tak wpływać na swoje otoczenie, żeby otoczenie, nawet to najbliższe funkcjonowało zgodnie z jego interesami lub chociaż w sposób z nimi niesprzeczny. Te czasy już przeminęły, winna jest gnijąca kultura, psuta ekonomia i generalny upadek „degrowth” w tym nieszczęsna demografia. W zasadzie można wszystko uprościć i stwierdzić, że winna jest derogacja wartości tradycyjnych i zmniejszenie roli społeczno-wychowawczej rodziny. Na to wszystko nakłada się brak rozwoju technologii w tempie adekwatnym do potrzeb narzucanych przez koszty ekologiczne funkcjonowania całej społeczności w środowisku i presję cywilizacyjną wyrażaną przez ludzi z różnych środowisk opinii.

Jest nadzieja, że Zachód szuka nowego paradygmatu funkcjonowania, który się jak na razie nie jest w stanie wykluć, ponieważ jest zbyt wiele sprzeczności. Zbyt wiele znaków zapytania i zbyt wiele dorozumień. Przykładowo – poprawność polityczna w życiu publicznym w niektórych kwestiach na Zachodzie przekracza nie tylko granice zdrowego rozsądku, ale nawet granice zamordyzmu z analogicznych zastosowań w państwach totalitarnych. Odejście od religii – bez stworzenia dla niej alternatywy również zrobiło swoje, jest to jeden z wielu czynników rozkładu całej cywilizacji. Gdyby rozwój technologii się nie spóźniał i dysponowalibyśmy już np. fuzją jądrową, to udałoby się rozwiązać cały typoszereg problemów społecznych, politycznych, ekonomicznych i ogólno-cywilizacyjnych. Nieograniczone źródło energii byłoby tym czymś, co nie tylko przypieczętowałoby przewagę Zachodu nad światem, ale przede wszystkim pozwoliło na funkcjonowanie wedle dowolnego paradygmatu – nawet „gender”, ponieważ system posiadający nieograniczone zasoby darmowej energii w praktyce w razie potrzeby byłby prawie nieskończenie elastyczny i umożliwiał amortyzowanie dowolnych błędów i słabości. Póki jednak to się nie wydarzy, nie ma nadziei, a jeżeli wydarzy się za późno, tj. jak Zachód straci większość potencjału rozwojowego, to nie będzie, komu wykorzystać możliwości, jakie zrodzi rozwój technologii.

Obecnie jednak liczy się tu i teraz. Jesteśmy w rzeczywistości, w której Zachód z własnej woli utracił inicjatywę a w konsekwencji możliwość kształtowania swoich własnych spraw u siebie i w swoim otoczeniu. Możliwości, jakie tworzyło Euro zupełnie zmarnowano, chociaż nie uratowano Grecji przed rzeczywistym bankructwem – stracili wszyscy. To nie był przypadek, tylko wynik przegranej walki o światową supremację z Dolarem. Niestety pozycja numer dwa światowej waluty, nie przekłada się już na pozycję numer dwa w światowej geopolityce. Zmarnowano sporo czasu i wygaszono wiele potencjału ze względu na idiotyczne, nielegalne i niepotrzebne sankcje przeciwko Rosji. Rzeczywistość, w której znalazł się Zachód niestety, jest również naszą rzeczywistością. Nie mamy na nią wpływu, co najwyżej mogliśmy ją tylko pogorszyć, nasi partnerzy nie potraktowali naszych racji, jako składowej swojego sposobu postrzegania świata. To bardzo ważne, żebyśmy rozumieli skalę naszego uzależnienia i kierunek naszych relacji z Zachodem – to wszystko, to ruch w jedną stronę, wyraźnie to widać, nie trzeba o tym rozprawiać. Wiele zależy od nowych władz naszego kraju, jak będą starały się pozycjonować w układance, do której – jak się nam przynajmniej wydaje przynależymy. Nie można ograniczać krytyki tylko do milczenia, wtedy kiedy powiedzenie kilku słów może kosztować i boleć.

Analiza możliwych trendów prowadzi do smutnego wniosku, że nie ma alternatywy dla polityki dominacji i siły, w dzisiejszym świecie, który jest pozostałością po porządkach wynikających z wielkich geopolitycznych zmagań Zachodu – nie ma miejsca dla słabych, czy też niezdolnych do działania, (jak kto woli). Społeczeństwa mogą sobie wierzyć, że np. bombardowania są chirurgiczne itd., jednakże to, co widać na ekranach telewizorów to nie jest do końca prawda. Istotą przedłużenia polityki jest zawsze uzyskanie wymaganego wpływu, dzieje się to albo przez soft power, albo przez pieniądze, albo przez siłę. Przy czym do soft power zaliczamy także religię i inne „zaszłości”, w tym słynne „-izmy”, które chociaż przyschły to jednak dają o sobie znać „tu i tam”, pod różnymi postaciami, jako demony przeszłości lub mniej lub bardziej odgrzewane kotlety. Zachód już nie ma soft power, a przynajmniej ono nie działa w krajach skupionych na własnej innej-kulturze, pieniądze to kwestia względna, co prawda Zachód jeszcze je ma, to jednak musi je rozważnie alokować, ze względu na takie problemy jak chociażby problemy demograficzne itp. Jeżeli chodzi o siłę, to widać że jest to najsłabszy element. Jednak źródło słabości w tym przypadku jest wewnętrzne – wynika z rozchwiania doktryn społecznych, generalnego rozbicia i zatomizowania społeczeństw. Coś takiego jak stary, wręcz odwieczny „kult wojownika” już nie istnieje, w ogóle mówienie o sile, przemocy, agresji często bywa zakazane przez kulturę. W takich warunkach, przy powszechnej degradacji męskości i sprowadzeniu tego elementu w układzie zależności społecznej do bycia „partnerem” – znikają źródła siły. Nie można jej mylić z agresją, do tego wystarczy być naćpanym prymitywem, żeby mieć zdolność walki, trzeba być mężczyzną. Niestety dzisiejsza kultura zachodnia dostarcza wzorców dla naćpanych prymitywów, a eliminuje pierwiastek męski. Być może brzmi to szowinistycznie i jest absolutnym zaprzeczeniem gender, ale to nie jest przypadek, że prawdopodobnie największy błąd w powojennej Europie popełniła kobieta, nierozumiejąca skali odpowiedzialności z potęgi posiadanej władzy. Czy też, może bardziej rozumiejąca tą odpowiedzialność tylko na swój sposób, jakże odmienny od rzeczywistości i nieprzystający do realiów. Skutki już są krwawe, ale najlepsze dopiero przed nami. Niestety, nadal najpotężniejszą niemiecką kobietą-polityk w annałach historii pozostanie szczecinianka Katarzyna II Wielka, a nie produkt NRD-owskiej szkoły życia.

Istnieje jednak poważna szansa na to, że zło, jakie zostało wyrządzone, będzie czynnikiem wyzwalającym wielką reformę rzeczywistości. Zło zainicjowało wielkie prawicowe przebudzenie społeczne. Wielu nie dało się omamić, bardzo wielu rozumie właściwą naturę relacji i wydarzeń. Jeżeli tendencje już rozbudzone będą się rozwijać, to w ciągu roku, czy dwóch czeka nas istotne przewartościowanie rzeczywistości. Być może nie zatęsknimy do „gender-a”, ale na pewno będziemy musieli się przestawić na inne rozumienie wolności we wszystkich aspektach praw człowieka i obywatela. Czy to będzie lepszy świat? Czy nowa rzeczywistość posłuży do nadrobienia naszych słabości? Czy powrót do prymitywnie postrzeganej supremacji, – jako możliwości zabicia wszystkich innych bez konsekwencji i nazwania tego np. „stabilizacją” lub np. „zaprowadzeniem demokracji” – ma wystarczyć za rozwój technologii? Czy jedynie ma spowolnić rozwój cywilizacyjny innych w otoczeniu, który staje się problematyczny? Historię piszą zwycięzcy. Nie liczy się nic innego, jak szczęk stali, na pogruchotanych kościach martwego przeciwnika, płacz kobiet, samotność osamotnionych – o ile przetrwają. To jest rzeczywistość, którą jakiś czas temu Zachód uznając za normę – propagował w otoczeniu. Dzisiaj w wyniku słabości wynikającej z braku siły przychodzi do zapłacenia jeden z pierwszych widocznych rachunków. Sytuację można poprawić na chwilę lub pokusić się o zmianę zasad prowadzenia gry. Ten drugi wariant będzie bardziej kosztowny i bezwzględny, ale czy Zachód zdoła go podjąć? Czy może sobie pozwolić na niepodejmowanie go? Przecież nie jeden raz w historii Zachód przeprowadzał anihilację całej kultury-cywilizacji? Dlaczego dzisiaj miałoby być inaczej? Dobre są te metody, które się sprawdzają w praktyce i przynoszą dobre tj. pożądane owoce.

Czy to się nam podoba, czy nie, trzeba być przygotowanym na to, co jest nieuniknione i niezdefiniowane. Zanim nastąpi wyznaczenie nowego paradygmatu, który pozwoliłby względnie pokojowo współistnieć – na pewno ktoś zapłaci wcześniej krwią. Postarajmy się, żeby tym razem to nie była nasza krew. Podstawą przetrwania jest zdolność do samodzielnego wyjścia z gry, a przynajmniej z pasowania w nieodpowiadającym nam rozdaniu. Być może to będzie dla kogoś szokiem, ale jeżeli nie będzie innego wyjścia żeby obronić się przed szaleństwem sprowadzania sobie na głowę zagrożenia terroryzmem, to trzeba wypowiedzieć Traktat i dobrze zastanowić się nad Sojuszem wojskowym, ponieważ nie może być tak, żebyśmy znowu musieli słuchać się obcych we własnym kraju. Zwłaszcza jak nie ulega żadnej wątpliwości, że w tym konkretnym przypadku nie mają racji.

Liczy się to, kto przetrwa. Na dzień dzisiejszy niestety dalej, warunkiem przetrwania jest zachowanie wspólnoty na poziomie narodowym. Każda inna alternatywa jest fałszywa.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

11 thoughts on “Zachód nie jest zdolny do wyrażania i obrony własnych interesów – utracono inicjatywę

  • 23 listopada 2015 o 05:49
    Permalink

    Bardzo, naprawdę bardzo mocne – potrzebne i prawdziwe, może kogoś oświeci chociaż odrobinę. Wybiórcza tego nie wydrukuje

    Odpowiedz
  • 23 listopada 2015 o 07:52
    Permalink

    Witam,

    Pozwolę sobie “zacytować siebie” 🙂 – jako komentarz…

    W krótkiej analizie i przypomnieniu chronologii zdarzeń oraz historii tworzenia islamistycznego terroryzmu, pod tytułem „Ameryka po prostu szydzi z głupiej Europy: ataki w Paryżu były nieuniknione”, Pani Olga Suchariewa cytuje Zbigniewa Brzezińskiego który w otwarty sposób chwali się tym, że USA stworzyły „taliban” do walki z ZSRR na terenie Afganistanu. A wymyślona i stworzona przez CIA „islamizacja” tego ruchu stała się fundamentem i osnową dla wszystkich kolejnych „projektów” typu „Al.-Kaida” czy „IGIL/ ISIS”…
    „Rewolucje arabskie” i bombardowanie krajów Afryki Północnej oraz Bliskiego Wschodu stworzyły niewiarygodną falę nienawiści do „Zachodu”. Jak powiedział w jednym z wywiadów niejaki „doktor Ahmad” z Libii: „to Francja i Wielka Brytania rozwaliły mój kraj… Im nie uda się uciec od kary. NATO zalało krwią cały Bliski Wschód. A teraz słaba Europa która oddała władzę amerykańskiemu Szatanowi będzie zlikwidowana. Nasze kobiety narażają dzieci / jadąc do Europy/. /Ale/ przez okres pięciu lat wygląd Europy całkowicie się zmieni. Ja wcale się z tego nie cieszę. Szanuję wielka kulturę europejską i /wcale/ nie chcę by w miejsce kościołów stały minarety. Ale tak będzie. To jest odpłata…”


    Ale nie wszyscy dostrzegają, że jest to „odpłata” (rewanż) Bliskiego Wschodu i Afryki za lata przelewu krwi. Na ogół wszyscy dostrzegają problem „kolonistów” jako problem „świadczeń socjalnych”. Ale według libańskiego ministra edukacji Eliasa Bou Saaba, wśród 1,1 miliona „kolonistów” znajdujących się już w Europie, są dziesiątki tysięcy igilowców. Sam IGIL twierdzi że wysłał do Europy co najmniej 4 tysiące terrorystów. A to więcej niż trzeba by obrócić w perzynę kontynent europejski, jeżeli 8 ludzi w Paryżu potrafiło obezwładnić wielomilionowe miasto…
    http://politvesti.tk/?p=8615

    https://adnovumteam.wordpress.com/2015/11/22/syria-54-dzien-sprzatania-swiata/

    Odpowiedz
    • 24 listopada 2015 o 06:11
      Permalink

      Wywod i analize @Kodluch popieram, nie wiem dlaczego politycy ignoruja te zdarzenia i ich konekwencje …..
      Te naloty Francji z ostatnich dni zniszczyly dostawe pradu i wody dla.ludnosci cywilnej, szpitale …przecuez to droga di nikad..a ludnosc bedzie uciekac do UE z tych pogorzelisk ……

      Odpowiedz
  • 23 listopada 2015 o 09:09
    Permalink

    Tzw. Zachód nie jest zdolny do własnego stanowiska,bo uwiązany jest paskiem do boku USA.A Wuj Sam nie znosi konkurencji i pogrąża EU.

    Odpowiedz
  • 23 listopada 2015 o 13:55
    Permalink

    Co tu dużo wypisywać, po prostu zawiedli Niemcy, najsilniejszy kraj UE.Niemców zgubił pogardliwy stosunek do Europy Środkowej, gdzież by Polacy lub Węgrzy mogli by mieć w czymś rację ? woleli współpracę z karlejącym Zachodem Europy. Też jestem za wyjściem z UE i wyborem realistycznej przyszłej drogi. Może z Wyszehradem i Białorusią ?. Ideologiczne a nie pragmatyczne podejście do wyboru drogi w przyszłość, to pewność katastrofy, niestety ideologia i uprzedzenia zawsze zakładają klapki na oczy.Dedykuję to ostatnie zdanie rządzącym.

    Odpowiedz
  • 23 listopada 2015 o 13:56
    Permalink

    Bardzo interesujące ujęcie tematu

    Odpowiedz
  • 23 listopada 2015 o 15:47
    Permalink

    Zawiły, ale bardzo słuszny i potrzebny tekst.
    Czekamy na ustalenie nowego ISLAMSKIEGO paradygmatu?

    Odpowiedz
  • 23 listopada 2015 o 18:15
    Permalink

    Uważam, że teksty pana Krakauera, kimkolwiek on jest są na tyle ciekawe, że codziennie każdy powinien być obowiązkowo czytany przez Radę Ministrów, a te z działu paradygmat rozwoju – czytane dwukrotnie i powinna im towarzyszyć dyskusja. Pozdrawiam jak długo żyje takiej inicjatywy jeszcze nie widziałem. Co prawda niektórzy złośliwcy na salonach stolicy powtarzają, że jest to jedna rzecz za którą Polska powinna być wdzięczna FSB/GRU…

    Odpowiedz
  • 23 listopada 2015 o 18:55
    Permalink

    Co prawda,to prawda…a złośliwcy,noo cóóóóż,
    ich możliwości intelektualno – poznawcze kończą się tam gdzie K.pisze wstęp do sedna ujęcia problemu.
    Kiedyś wyraziłem podobną myśl w kwestii codziennych opracowań OP które powinny trafiać na biurka “służących”.
    Zapytam brutalnie – czy “ten ktoś” potrafi czytać,
    ze zrozumieniem tego co autor ma “na myśli” i chce Nam przekazać.W tej kwestii mam poważne wątpliwości. Mamy aż nadto negatywnych przykładów,świadczących o rozmijaniu się decyzji podjętych “u góry” przez “służących”…. z oczekiwaniami prostaczków…i tak do kolejnej “odnowy”.

    Odpowiedz
  • 24 listopada 2015 o 06:03
    Permalink

    Powyzszy tekst to nie felieton, a traktat polityczny o stanie swiata …
    Zmiany sa szybkie i najczesciej w ich analizie nie mozna sie zaglebic, gdyz znowu sie cos zmienia ….
    Odnosnie przywolania przez cesarzowa tych uchodzcow do UE , to nikt nie mize sie polapac, co sie stalo.Bez tych nowych przybyszy byly tu ogromne, ale to ogromne problemy z bezrobociem( przynajmniej 6 mln), nedza i ubustwem ( przynajmniej 12 mln ), brakiem mieszkan, wykluczeniem z pobierania energii elektrycznej z uwagi na.jej astronomiczna cene ….Problem nienawisci do cudzoziemcow w Niemczech, kompletny brak ich integracji, straszliwa dyskryminacja istniejaca w sytemie prawnym i ogolnej swiadomosci spolecznej nie znajduje zadbej, ale to zadnej koorelacji z decyzja otwarcia granic i to dla wszystkich…Zarzady miast i gmin oswiadzczyly, ze nie ma co.i gdzie z tymi masami ludzi robic…Wojewodowie, czlonkowie tej samej partii,co cesarzowa pukaja sue w czoli, trzaskaja drzwiami, pisza petycje i protesty…ludnosc zaniemowila, co to za scenariusz, chyba z innej planety ….tu nikt nie wie , co jest grane ….sciente fiction …i jak ma to dalej isc …

    Odnosnie demografi, nie zgadzam sie z autorem, gdyz populacja swiata jest przynajmniej 6-krotnie za duza, stad te wojny i ekologiczne wyniszczenie ( = zuzycie planety i jej zliz ), nie mozna sie w nieskonczonosc rozwijac i ostatnie drzewo wyrwac z korzeniami…ostatnia krople wody skazic przemyslowymi odpadami …
    Ubolewam, ze w Polsce, przypuszczalnie kk “urobil” terminowi “gender” inne, nieprawdziwe znaczenie, uczynil z niej przeklenstwo, przy czym ta nowa nauka troszczy sie o specyficzne medyczne i socjoligiczne traktowanie ludzi z uwagi na zawartosc genow, ktore jego zycie reguluja/ “rzadza nim …wlasciwie nie ma lekow dla niemowlat i dzieci, gdyz aplikuje sie I’m leki wyprobowane na zwierzetach i zdrowych, mlodych mezczyznach , to samo np. z zastawkami na serce, ktore dzieciom i kobietom biologicznie nie pasuja, protezami np.stawem kolanowym czy biodrowym, ktorego prototypem byli zdrowi mezczyzni …to jest gender…nie wiem wprost co mam powiedziec , widzac Polska w tym stanie …

    Odpowiedz
    • 24 listopada 2015 o 15:13
      Permalink

      Podpisuję się pod komentarzem, a najbardziej zgadzam się z punktem na temat zawyżonej i to niebezpiecznie populacji, planeta Ziemia odbudowuje się w 40% a nadmierna populacja to bomba z opóźnionym zapłonem, w czasach gdy chodziłam do szkoły uczono mnie, że jest nas na Ziemi 3 miliardy, obecnie prawdopodobnie około ośmiu miliardów. Na ograniczonej powierzchni nie da się w nieskończoność powielać tylko jednego gatunku, niszcząc inne gatunki oraz zasoby planety.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.