Paradygmat rozwoju

Zachód traktował nas, traktuje i co najwyżej będzie traktował przedmiotowo

 Wynik obserwacji prób polityków zachodnich w zainicjowaniu wyjścia z impasu w stosunkach Zachodu z Rosją, jest realnym miernikiem naszej tzw. pozycji na Zachodzie. Niestety nie można być tutaj optymistą, w tym znaczeniu, że zachodni politycy nie traktują naszego kraju jako partnera, z którego zdaniem i interesami w większej europejskiej układance trzeba się liczyć i którego możliwości i obawy należy brać chociażby do mianownika równania. Co więcej, nie byliśmy tak traktowani nigdy, nawet przed wojną. Biorąc pod uwagę dynamikę relacji, będzie dobrze jeżeli w ogóle Zachód będzie nas traktował przedmiotowo w dalszej przyszłości, ponieważ to są jednak „jakieś” stosunki tzn. w tym sensie, że w ogóle istniejemy w relacjach. Trzeba bowiem pamiętać, że nie tak dawno znowu zniknęliśmy z mapy świata i jakoś, nikomu nie przeszkodziło w spokojnym śnie. Dzisiejsza dynamika relacji i ich złożoność jest jeszcze bardziej skomplikowana od w istocie dwubiegunowych stosunków od zakończenia ostatniej wojny, właśnie dlatego trzeba z rosnącą uwagą przyglądać się rzeczywistości.

Jedynie siła i pieniądze, są w stanie spowodować, żeby Zachód traktował kogoś podmiotowo, a przynajmniej na tyle, żeby chciał z nim robić względnie symetryczne interesy, jeżeli w ogóle można mówić o jakiejkolwiek symetrii w rozumieniu robienia interesów przez Zachód.

Po 1989 roku w Europie doszło jedynie do przesunięcia „żelaznej kurtyny”, a nie do zakończenia z podziałem Europy. Najdobitniej widać to dzisiaj na Ukrainie, gdzie Zachód pchnął Ukraińców do szaleństwa, a ci w orgii rewolucyjnego bezprawia pogrążyli się w wojnie domowej, w którą chcą wciągnąć Rosję, co sprawiłoby pewnej byłej brytyjskiej kolonii położonej pomiędzy dwoma oceanami olbrzymią radość, gdyż byłoby możliwe kolejne globalne przetasowanie kosztem kogoś innego, bez konieczności spłaty olbrzymiego nagromadzonego przez lata zadłużenia. Potencjalne włączenie Ukrainy do struktur zachodnich nie byłoby niczym innym jak kolejnym przesunięciem „żelaznej kurtyny” jeszcze bardziej na Wschód, a to prędzej czy później rzeczywiście doprowadziłoby do prawdziwej konfrontacji Zachodu ze Wschodem, przy czym jednak nie wszyscy na Wschodzie są takimi idiotami, żeby chcieć pełnić rolę Indian w podboju Ameryki dla zachodnich kolonizatorów. Najpierw Krym pokazał, że da się w ogóle wymanewrować wszelkie złe zamiary, jeżeli dysponuje się taką siłą jaką dysponuje Federacja Rosyjska, a dzisiaj Donbas broni się przed narzuceniem mu nowego porządku, przez zniszczenie, śmierć, łzy i nienawiść.

Nasze nadzieje związane z formalnym dołączeniem do „zachodniej rodziny”, okazały się fikcją. Polacy są obywatelami drugiej lub trzeciej kategorii w krajach Zachodu, nasza gospodarka jest co najwyżej gospodarką nadążną, wpisaną w zachodnie łańcuchy produkcji i wymiany dóbr, przez co szklany sufit możliwości generowania bogactwa jest ustawiony stosunkowo nisko, w zasadzie na poziomie egzystencjonalnym, który nie dla wszystkich wystarcza. Stąd milionowa emigracja, stąd depopulacja, ponieważ Polaków nie jest stać na dzieci, nie jest stać na mieszkania, nie jest stać na oszczędności umożliwiające tworzenie rodziny i budowanie przyszłości, zgodnie z cywilizacyjnymi wzorcami znanymi od pokoleń. Niestety to spowodowało hołubienie neoliberalnemu szaleństwu, które nadal jest postrzegane jako dobra recepta na rozwój gospodarczy. Niestety prowadzący do wymierania Narodu, i to w ciągłej biedzie!

Dokładnie tyle mamy z Sojuszów z Zachodem, że możemy wysłać do nich własną młodzież w celu podcierania tyłków ich emerytom, ewentualnie do pracy na budowach lub kelnerowania. Gwarancje sojusznicze okazały się jedynie papierowe, co zresztą dobrze było widać w Mińsku, gdzie nikt nawet nie pomyślał o tym, żeby była tam reprezentowana Polska lub nawet ta fasadowa wspólnota Zachodu, do której należymy, bo musieliby zaprosić tam Polaka, co prawda „ich”, ale Polak na salonach, to z zasady element niepożądany. Naszą rolą nie jest bowiem siedzenie przy stole, co najwyżej możemy służyć w kuchni, ewentualnie pracować jako „złota rączka”, inne funkcje obsługi Zachodu są już zarezerwowane dla imigrantów z ich byłych kolonii. Kolejność dziobania jest jednoznaczna, w Polsce Zachód tak ustawił sprawy, że nie ma możliwości zbudować tutaj bogactwa. Akumulacja kapitału przez społeczeństwo jest praktycznie niemożliwa, w każdym razie niesłychanie, wręcz ekstremalnie trudna.

Politycznie nie znaczymy nic więcej niż bufor, gospodarczo jesteśmy zapleczem i podwykonawcą, społecznie – w ogóle się nie liczymy, nawet nas nie przeproszono za ostatnią wojnę, w której jedni sojusznicy z Zachodu próbowali nas eksterminować, a inni po prostu cynicznie nas zdradzili i sprzedali. Nic w tym dziwnego, ponieważ nie trzeba przepraszać kogoś, kto nie ma zdolności honorowych, komu nie potrzeba okazywać chociaż minimum szacunku. Jeżeli ktoś myśli, że jest inaczej, niech pokaże chociaż jedną płaszczyznę, na której Polska i Polacy są przez Zachód i ludzi z Zachodu podziwiani? Tylko proszę nie wyjeżdżać z sukcesem transformacji, bo to nawet nie jest śmieszne. W ostateczności, nie liczymy się nawet kulturowo, jednak to jest pokłosie (słowo klucz) stanu i jakości elit w Polsce, które w naszym kraju – niestety w kluczowych fragmentach, tych decyzyjnych i węzłowych po prostu nie są polskie, co najwyżej są polskojęzyczne i w jakiejś mierze utożsamiają się z Polską, ale bardziej jak z tworem administracyjnym, pełniącym funkcje komunalne i bezpieczeństwa na tym terytorium, niż z polskością i polskim żywiołem, rozumianym jako Ojczyzna, czyli coś więcej niż miejsce, gdzie się grilluje na balkonach i pije piwo. Więcej tu jednak nie można napisać, albowiem ryzyko spotkania spontanicznego samobójcy rano we własnej łazience jest jednoznaczne.

Niestety w wyniku hołubienia Zachodu i pełnego oddania się w jego władanie, poczynając od kwestii mentalnych a na kwestiach własności kończąc, nie jesteśmy państwem podmiotowo samodzielnym, co więcej przestajemy być spójnym narodem. To już tylko kwestia czasu, kiedy procesy rozsadzające więzi narodowe u Polaków będą dalej postępować. Niestety ponieważ scena polityczna i społeczeństwo są idiotycznie podzielone na linii pozornego sporu o emocje sprytnie udające wartości, doszło do wykrzywienia postrzegania tożsamości narodowej, albowiem na siłę próbuje ją zawładnąć jedna z opcji politycznych, niestety – podkreślmy – niestety silnie wspierana przez podmiot, który ma w tym zakresie w naszym społeczeństwie i państwie najwięcej do powiedzenia, tj. Kościół dominujący. W wyniku połączenia tych sił, dzisiaj polskość, Naród, Ojczyzna, w ogóle tożsamość narodowa polska – kojarzą się bardziej z obciachem, ewentualnie rozważaniem emigracji – niż z dumą, samostanowieniem i tym wszystkim z czym Naród i Ojczyzna powinny się kojarzyć! Podkreślmy – ze względu na negatywne oddziaływanie Kościoła dominującego, który albo nie rozumie co się dzieje, albo nie potrafi się odnaleźć w rzeczywistości, a przez to doprowadza do erozji wszelkich wartości, które może jako świeckie miałyby szanse jeszcze jakoś przetrwać. Jednak po ich laicyzacji dla jednych – stanowią tylko obciach i powód do „beki”. Dla innych dokładnie to samo po ich sekularyzacji. W tym znaczeniu, rola Kościoła dominującego – zawsze jest w odniesieniu do państwa destrukcyjna. Wszystko rozbija się i tak w przekazie wiodących interesariuszy życia publicznego, czyli mediów, które jak wiemy w dominującej większości są Zachodnie. W ostatnich dniach mieliśmy przykład medialnego bestialstwa, do jakiego są w stanie się posunąć media zachodnie w Polsce. Niestety ich wpływ na naszą świadomość, zwłaszcza przez moderowanie zakresów percepcyjnych jest szokujący. Nie ma tu jednak dobrych wiadomości, wystarczy popatrzeć w jaką stronę idą przekształcenia własnościowe w największych mediach, ocenę niech dokona każdy sam.

Reasumując – już wykorzystaliśmy prawie wszystkie możliwości, jakie oferował nam Zachód, więcej nam nie dadzą, na większą samodzielność nam nie pozwolą, wystarczy popatrzeć na skalę kontrolowania gospodarki przez banki, czy słyszeliście państwo, żeby w Polsce jakaś duża inwestycja przemysłowa – nie związana z lokowaniem elementów zachodnich łańcuchów logistycznych dostała duży kredyt w bankach w Polsce?

Dzisiaj, gdy kryzys Zachodu zarówno na poziomie jego instytucji, ideologii, jak również – całego mechanizmu zapewniającego działanie jego systemu jest jednoznaczny i się pogłębia. Mamy jedną jedyną szansę, na dokonanie korekty relacji, tak żeby były one dla nas o wiele bardziej korzystne niż do tej pory. Nie da się tego jednak dokonać, jeżeli ma się zdewastowane, czy też wręcz nie ma się w ogóle stosunków z Federacją Rosyjską.

Teraz uwaga – otóż, prawdopodobnie prawica dochodząca do władzy podejmie próbę takiego przetasowania relacji. Wskazuje na to cała jej linia polityczna i retoryka, jaką się posługuje dla definiowania spraw zagranicznych. Niestety jednak bez możliwości wsparcia się na przynajmniej teoretycznej osi rosyjskiej, jakiekolwiek nadymanie się na Zachód w najlepszym wypadku może być śmieszne. Zarysowana przez nowego prezydenta koncepcja powrotu do myślenia w logice „międzymorza” nawet nie będzie dla Zachodu śmieszna, po prostu będzie żałosna, wręcz skończy się poniżeniem i skopaniem leżącego. Wszystko dlatego, ponieważ jesteśmy zbyt słabi, żeby po pierwsze odgrywać samodzielną rolę wobec Zachodu, a po drugie być atrakcyjnym dla partnerów „międzymorza”, którzy również są słabymi klientami Zachodu tak samo jak i my. Nic ponadto! Jak w takich realiach można myśleć o resecie, czy też przetasowaniu stosunków z Zachodem? Bez normalizacji relacji z Federacją Rosyjską, taka polityka może się dla nas kończyć gorzej niż we wrześniu 1939 roku i to o wiele szybciej niż nam się dzisiaj wydaje. Ponieważ prawica nie ma najmniejszego zrozumienia dla pragmatyzmu, sami możemy się zapędzić w kozi róg, a potem będziemy czekać na egzekucję. Ważnym wyznacznikiem tego, że źle się dzieje – będzie oddalanie się Polski od Euro i pomijanie jej w kolejnych koncepcjach zacieśniania integracji europejskiej. To się dzieje na naszych oczach. Miłej obserwacji…

9 komentarzy

  1. Liczą się zawsze interesy i to od nich uzależnione jest traktowanie krajów i narodów przez bogatszych i potężniejszych.

    Żadnych sentymentów i zobowiązań, nawet traktaty są odwracane lub zawieszane.

    Przykład: Arabia Saudyjska i zwrot USA w stosunku do Iranu, jej śmiertelnego wroga, mimo 80-cio letniej PRZYJAŹNI …

    Poza tym takie pojęcia jak przyjaźń, moralne zobowiązania, itp. bajki – to nie w polityce.

    Musi się opłacać, to wówczas dziennikarze używają tych pojęć dla wzmocnienia argumentacji.

    Skoro Amerykanom opłacało się praktycznie odstąpić od sojuszu z Arabią S., mimo olbrzymich korzyści z jej zasobów ropy, to jakie mamy gwarancje, że dotrzymają umów sojuszniczych z Polską, krajem produkującym najlepsze na świecie fotele do niemieckich samochodów?

  2. Inicjatorze,dodał bym tylko frazę ze naród który nie szanuje swojej histori nie zasługuje na lepsze traktowanie,przykład Wołyń.Pozdrawiam.

  3. Bo nie mamy polityka zdolnego przeciwstawić się ! Może krakauer zostanie premierem? kto by na niego głosował?

  4. Powtórzę – króciutko, Zachód nie jest dla Nas, My Polacy
    NIGDY nie powinniśmy być, nie jesteśmy częścią Zachodu.
    No chyba, że rozmawiamy o osobowości i mentalności parobka, czy chłopa pańszczyźnianego…

    Naszą przyszłość widzę,pewnie nieprędko, w innych związkach
    i sojuszach – TAM, i z TYMI, z którymi tak naprawdę,niewiele
    nas dzieli a łączy(prawie) WSZYSTKO!

    Miłego zapiątku

    • krzyku58 wreszcie Cię mam. Na widelcu! Otóż niedawno zwróciłeś mi uwagę, że optuję (jedynie) za pogłębieniem współpracy z Niemcami. Otóż optują za współpracą ze wszystkimi sąsiadami, a najbardziej z tymi na wschodzie, a konkretnie z Rosją. Piszę o tym na różnych forach, od kiedy mamy Internet. Moim marzeniem była i nadal jest, UE od Lizbony do Władywostoku. Bez Rosji nie wyobrażam sobie dalszego rozwoju cywilizacji europejskiej, bo w niej widzę możliwość dalszej globalnej propagacji twórczego Cesarstwa Rzymskiego (oczywiście XXI w). W dzisiejszym kształcie formuła UE już się wyczerpała, co widać, słychać i czuć. Mało tego, uważam, że z Rosją eksodus ofiar ISIS mógłby być dla Europy nawet ożywczy. Inspirowany tekstami z blogu Taty Muminka i elementami programu partii “ZMIANA”, czuję, że mam rację, nawet, gdyby miało się okazać, że pewnego dnia w łazience popełniłem samobójstwo. Życzę Ci miłego wieczoru, wspaniałej niedzieli i UŚMIECHU. Nie różnimy się w poglądach. Różni nasz jedynie bagaż przeżytych lat. Ja jestem, niestety, bardziej doświadczony.

      • Panie Lechu! Jest rzeczą chwalebną utrzymywanie poprawnych kontaktów z sąsiadami, nawet z tymi z którymi dzieliła nas trudna przeszłość (1.IX.w zasięgu wzroku…jednak “żółć rozlejemy jak zawsze” 17.IX). Panie
        Lechu co do perspektyw wspólnej Europy, “od.. do..”
        widzimy że inicjatywa ta nie może udać się – występują poważne przeszkody i napiszę – ma poważnego wroga.
        Różnego koloru i woni sterowane “rewolucje” z… zdestabilizowały “okolice” Europy,pytanie
        kto i kiedy okiełzna psychopatów z… Zbyt dużo
        jest “kandydatów do …”, gdyby zrealizowali
        założenia – należało by mówić o epidemii,dlatego też
        nie taki diabeł straszny…”Ja jestem, niestety, bardziej doświadczony”. Zawsze z uwagą “konsumuję” nie tylko danie główne”, lecz również opinie smakoszy, w tym Pańskie!
        A lat(k)a lecą…

        Kłaniam się, dzięki za miłe i dobre
        słowa. Pozdrawiam serdecznie
        z dedykacją muzyczną

        https://www.youtube.com/watch?v=-gepZoLLSzU

  5. Prezentujemy „trudny tekst” bowiem odnosi sie on do spraw zakorzenionych w świadomości Polaków i zmieniający powszechnie panujące opinie oraz interpretacje naszej historii. Tekst zawiera mocno wyartykułowane twierdzenia, które przekonują i pozwalają uleczyć się z mitu dobrego Zachodu. Obecnie Zachód znajduje się w fazie utraty swojej tożsamości. Liczone w stuleciach uzależnienie od lichwy prowadzi go w kierunku dezintegracji wartości. Nasze zafascynowanie Zachodem i „gonienie go” w tej autodestrukcji jest wyrazem braku instynktu samozachowawczego. Czas przemyśleć sprawę polskiej tożsamości, otworzyć umysł na nowe/inne argumenty. W takiej intencji zamieszczamy nadesłany artykuł Nany.

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/07/smierc-wazna-smierc-niewazna-smierc-sluszna-smierc-niesluszna/

  6. krzk58 dziękuję za link. Tekst nie jest dla mnie trudny. Wszystkie tezy w nim zawarte już znałem, tylko nie tak uporządkowane. Natomiast na temat Katynia i selekcji w nim ofiar pisał znany bloger, przed laty pisujący u Passenta. Wybacz nie pamiętam aktualnie jego niku. No cóż tego co tam napisano zrozumieją i poznają im rację tylko nieliczni Polacy.

    • .. Komentarze osoby piszącej pod nickiem “Nana,”
      zawsze czytam z wielka przyjemnością, w “kilku miejscach” o czym niejednokrotnie
      wspominałem na forum OP…Kilka lat temu p.Putin na konferencji
      prasowej jasno powiedział w temacie Katynia, zapytany
      przez polską dziennikarkę B.Włodarczyk – “liczymy na inteligencję
      i domyślność Polaków”…(możliwe że zacytowałem, trochę
      improwizując, lecz sens przesłania był właśnie taki).

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.