Zachód nie rozumiejąc polskiej specyfiki jest jak słoń w składzie porcelany i ślepy we mgle

Źródło: rgbstock.com Autor: nedbenj Elephants (Serengeti Reserve, Tanzania).

Trudno określić, co trzeba “mieć w głowie” żeby panią premier tytułować „wielką”, po jej występie w Parlamencie Europejskim, ale rzeczywiście strona rządowa odniosła taktyczne zwycięstwo w tej odsłonie debaty. Jednak nie dlatego bo świetnie klaskali jej eurosceptycy, czy też bo pani premier argumentowała rzucając salę na kolana i zmuszając do konwulsyjnego płaczu. Nic z tych rzeczy, jej wypowiedzi to generalne slogany, przesmarowane specyfiką sformułowań europejskich. Poprawne, ale nie można powiedzieć niczego więcej, na pewno jednak jej osobistym sukcesem było to, że potrafiła opanować tremę, czy też że raczej jej w ogóle nie okazywała. Pod tym względem odniosła sukces i jednak odniosła sukces w kategoriach obiektywnych, głównie dlatego bo Platforma Obywatelska nie potrafiła przeprowadzić ciężaru dowodu.

Platforma Obywatelska nie była w stanie przedstawić należytej argumentacji, ponieważ jej przedstawiciele, co wiadomo z kuluarów, nawet to nagrali nasi dziennikarze, nie potrafili przebić się przez ryzyko „plucia na własne gniazdo”. Partia chciała tego za wszelką cenę uniknąć, albowiem było oczywiste, że jakikolwiek atak PO na panią premier Szydło, będzie w kraju natychmiast okrzyknięty jako zdrada itd. Dlatego to co zaprezentował pan Olbrycht, jakkolwiek poprawne, to jednak dużo poniżej oczekiwań. Można było odnieść wrażenie, że obie strony mówiły jednak do Polaków, a to podstawowy błąd, ponieważ tam mieliśmy audytorium wszech-unijne, to do niego trzeba było się zwracać, czego próby były widoczne, jednak słabiutko.

Zachód, jego elita i opinia publiczna nie interesuje się Polską. Dla przeciętnego obywatela Unii Europejskiej, ze starych i bogatych państw nie mamy nic do gadania, a właściwie nie wiadomo gdzie ta Polska leży. Elity nie są do końca przekonane, że jest u nas jakaś kultura, która powoduje, że jesteśmy Narodem cywilizowanym, a często zdanie mają okazję wyrobić sobie u siebie w kraju obserwując naszych „przedsiębiorczych” i „zaradnych” rodaków. Coś głębiej, coś więcej, że tu jakiś Kochanowski był, albo jakiś Król, bogaty i wpływowy, czy też że coś w tej Polsce wymyślono itd., to tylko wąskie warstwy elit i osoby interesujące się historią. Przy czym cierpimy na przekleństwo wielonarodowości i wielokulturowości rzeczypospolitej, w której jak wiadomo Kopernik był wiadomo skąd, Maria Skłodowska miała męża, wiadomo skąd – a wraz z nim pierwszy człon nazwiska, nawet Chopin się nam do końca nie udał.

Dzisiaj na Zachodzie i w ogóle na świecie myśli się kategoriami marek, ludzi będących wzorcami kultury, sportu, autorytetami polityki, nauki itd. Czy znane są komuś jakieś polskie marki na Zachodzie? Polscy ludzie kultury – sportu? O politykach nawet nie ma co wspominać, bo poza panem Lechem Wałęsą, którego kapitał jako marki został zmarnowany – być może bywa wspominany tragicznie zmarły Lech Kaczyński, ale nie z nazwiska, po prostu jako prezydent, który zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Poza tymi osobami nie mamy nikogo takiego, kto by się z Polską globalnie kojarzył. Podobne jest również i zainteresowanie na Zachodzie naszym krajem. Co prawda cieszy turystyka, jeżeli policzymy ile osób z Zachodu co roku odwiedza Polskę – to serce rośnie, jednak trudno się spodziewać, że przybywający na piwo do Krakowa angielscy turyści, będą zgłębiać rzeźbę nagrobków Bazyliki Mariackiej i innych zabytków.

Podobnie jest z postrzeganiem naszej polityki. Zachód przyzwyczaił się do już wypomadowanych i chodzących w drogich – przeważnie kupowanych za państwowe pieniądze garniturach – wielbicieli ośmiorniczek, a tutaj nastąpiła nieoczekiwana zmiana miejsc. Zanim Zachód przestawi swoje tryby myślenia na chociaż próbę pojęcia, czym jest nowa władza w Polsce, to minie bardzo dużo czasu, nawet więcej niż kadencja tej władzy. Przecież tak naprawdę nawet większość naszego społeczeństwa nadal nie rozumie co takiego się stało i na czym ma polegać „dobra zmiana”. Proszę to wziąć i spróbować wytłumaczyć jakiemuś Francuzowi, albo jeszcze lepiej Brytyjczykowi, którzy mają scenę polityczną ukształtowaną tak naprawdę od zawsze, bo od zamierzchłych czasów końca Zimnej Wojny. Proszę scharakteryzować poszczególne typy ludzkie, chociażby pierwszego garnituru – czy dacie radę państwo to zrobić bez odwoływania się do opisu chorób psychicznych? Jak ktoś z Zachodu ma to wszystko pojąć?

Ponieważ Zachód nas nie rozumie i nie zamierza poświęcić czasu na próbę zrozumienia – z wyjątkiem Niemców, prawie nikt nie utrzymuje u nas nawet korespondentów prasowych z prawdziwego zdarzenia. To jesteśmy skazani na ichniejsze postrzeganie ze wszelkimi wadami i zaletami, jakie taki proces sobą przedstawi. W konsekwencji będziemy mieli takie przedsięwzięcia jak widzieliśmy przedwczoraj przed Parlamentem Europejskim, gdzie nawet jakiś parlamentarzysta – przedłożył kwestię autonomii Śląska (PROSZĘ PAMIĘTAĆ NIGDY NIE MA PRZYPADKÓW), a dodatkowo jeszcze dostaniemy jakieś ciosy na ślepo przy innej okazji, bo jak się już źle mówi o Polsce to się źle mówi na całego i na wszystkich frontach – w ogóle i w szczególe. Zachód będzie do nas podchodził w naszej ocenie z delikatnością słonia, ewentualnie jak ślepiec, który we mgle szuka drogi. Najgorsze jest to, że nic na to nie poradzimy, trzeba to przecierpieć, poczekać aż to z nas spłynie – niestety to są koszty stylu sprawowania rządów przez Prawo i Sprawiedliwość i jego koalicjantów, to już się stało – już było lepiej, teraz będzie gorzej. Bywa. Gorzej jak słoń potłucze porcelanę, a ślepiec spowoduje że np. ktoś będzie musiał w tej mgle nagle hamować…

10 thoughts on “Zachód nie rozumiejąc polskiej specyfiki jest jak słoń w składzie porcelany i ślepy we mgle

  • 21 stycznia 2016 o 05:42
    Permalink

    W dniu 19.01.2016 w Berlinie miało miejsce spotkanie ministrów finansów państw „Trójkąta Weimarskiego”– czyli Niemiec, Francji i Polski. Głównym tematem rozmów był problem imigracyjny, gdzie ministrowie finansów doszli do wspólnego wniosku, że trzeba go rozwiązać u źródeł, czyli na zewnętrznej granicy UE na Morzu Śródziemnym. Przedstawiciel Francji poruszył również problem jak najszybszego zablokowania kanałów finansowania międzynarodowego terroru w Europie. Natomiast polski minister finansów skoncentrował się przede wszystkim na problemie ukraińskim wskazując na konieczność wsparcia finansowego dla Ukrainy. Nasze władze, chcą wydawać dziesiątki miliardów dolarów rocznie na zbrojenia i dodatkowo wspomagać finansowo bankrutującą Ukrainę. Więc daleko nam jeszcze do europejskiego myślenia wyrażającej się troską o rozwój własnych krajów, regionów i ich gospodarki. Polska natomiast stawia na „rozwój” banderowskiej Ukrainy. Tego Mrożek by nie wymyślił. Więc pytam Autora niby jak Świat ma „rozumieć” Polskę i Polaków? Jako co? Jako jakie państwo? Traktują, więc jako trzeciorzędnego – najgorszego sortu wasala USA.

    Odpowiedz
  • 21 stycznia 2016 o 07:50
    Permalink

    Jeśli idzie się na wojnę to nie po to żeby siedzieć w okopach poprawności politycznej , Platforma kolejny raz udowodniła po przypadkach Ziobry,Kamińskiego,wyjścia z debaty itd. że robi wszystko aby PISOWI nic się nie stało,skoro wspólne korzenie!!!

    Odpowiedz
  • 21 stycznia 2016 o 08:06
    Permalink

    Emilu,wczoraj pisałem o tym odpowiadając Mykole,Pis idąc na pasku USA,jednocześnie kłamie o 1 mln.uchodżców z Upadliny.Groby niewinnych Polaków na Wołyniu się przewracają! A na obietnice wyborcze podobno nie ma funduszy,a na banderowców są.Hańba!

    Odpowiedz
  • 21 stycznia 2016 o 08:23
    Permalink

    Emilu,wczoraj pisałem o tym odpowiadając Mykole,Pis idąc na pasku USA,jednocześnie kłamie o 1 mln.uchodżców z Upadliny.Groby niewinnych Polaków na Wołyniu się przewracają! A na obietnice wyborcze podobno nie ma funduszy,a na banderowców są.Hańba!

    Odpowiedz
  • 21 stycznia 2016 o 09:43
    Permalink

    Świadectwem tego jak jesteśmy na pasku USA jest wizyta ambasadora USA przed wizytą naszego wiceministra w Moskwie,nazywa się to konsultacja i koordynacja.A miało być tak suwerennie,chyba że chodzi o suwerenność wasala, to wtedy O.K.!

    Odpowiedz
  • 21 stycznia 2016 o 14:40
    Permalink

    Nie, nie, nie. Nie zgadzam się z autorem na temat znaczenia Polski i polaków w Europie. Jak najbardziej jesteśmy przez zachodnią Europę bacznie obserwowani, wiedzą o nas dużo. Bo w takim razie po co ten czeski europoseł zawiesił by sobie tabliczkę z napisem jestem polakiem ? Oni nas się boją, wiedzą że polacy potrafią zerwać więzy. Tą teorię potwierdza też post pana Władka. Boją się że zerwiemy się ze smyczy i to może zrobić PiS ! ! ! A wtedy równowaga w Europie zmieni się. Zgadzam się z autorem że mulki-kulti pierwszej Rzeczpospolitej dołuje nas do dzisiaj. Zostaliśmy wykorzystani i wydojeni przez inne narody które jakoby były nam przyjazne i pomocne.Polska skończyła się wraz ze śmiercią ostatniego Piasta, króla Kazimierza Wielkiego. Po okresie PRL odziedziczyliśmy piękne homogeniczne państwo, ale niestety to znowu już tylko historia. komuś to przeszkadzało i po nierządach PO odziedziczyliśmy państwo w którym jest już milion obywateli Ukrainy. Będą nas uczyć swojej kultury politycznej czyli pełnej anarchii, jak to drzewiej, w czasach I Rzeczpospolitej napływało z dzikich Pól. Zgroza.

    Odpowiedz
  • 21 stycznia 2016 o 18:13
    Permalink

    Trudno jest ryzyko że zostaniemy znowu zadeptani.

    Odpowiedz
  • 21 stycznia 2016 o 20:22
    Permalink

    Prokuratura IPN wszczęła śledztwo w sprawie śmierci gen.Sikorskiego szukając tzw.śladu rosyjskiego. Szum był duży, w momencie gdy zorientowano się że nic z tego nie będzie a rola Anglii dwuznaczna szybko zrezygnowano.Piszę o tym bo podobna jest sytuacja w sprawie Litwinienki,10 lat tajnego Śledztwa i wyrok Prawdopodobnie winien Putin.?A wyrok był od początku. Tak i Smoleńsk

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.