Paradygmat rozwoju

Zachód przegrał z Chinami już w latach 70 tych XX wieku

 Mało, kto wie, a prawie nikt tego nie rozumie, skąd się biorą przyczyny przewag starej cywilizacji dalekowschodniej nad nowoczesnym postchrześcijańskim i postprzemysłowym zachodem? Zastanawiamy się, dlaczego u nas nie opłaca się niczego produkować, dlaczego przegrywamy w zasadzie każdej dziedzinie realnej gospodarki globalny wyścig z Azjatami, w tym głównie z Chinami – nową wschodzącą potęgą na globalnym firmamencie. Przecież dotychczas to ludzie zachodu, oraz związanego z nim “prawie zachodu” wiedliśmy prym w światowych wynalazkach, innowacjach, produkcji, przemyśle, przetwórstwie a także w ideach – przecież piękna idea demokracji i wolności to nic innego jak 3000 lat rozwoju zachodniej myśli cywilizacyjnej w pigułce! A jednak już dzisiaj widać, że poszczególne kraje azjatyckie, w tym w szczególności Chiny – prześcigają nas o kilka długości w dynamice rozwoju, a warunki życia tam – w szybko rozwijającym się społeczeństwie stopniowo zaczynają przewyższać nasze standardy. W tym znaczeniu, że perspektywy młodych chińczyków to, co najwyżej wyjazd do dużego miasta – i praca tam, życie – wytwarzanie telefonów, komputerów innych urządzeń, a dla wielu zachodnich Europejczyków szczytem możliwości jest bezrobocie po studiach z teatrologii lub lalkarstwa, ewentualnie jeszcze innej nieproduktywnej fikcji.

Przyczyny zjawiska, które dzisiaj obserwujemy mają swój rodowód w zmianach kulturowych, jakie zaszły w latach 70 tych XX wieku na zachodzie i w Chinach. Na zachodzie z połową lat 60 tych mieliśmy do czynienia z nowym fenomenem – Flower Power, dzieci kwiaty, pełna negacja dotychczasowego świata tradycyjnych wartości, na jakich opierało się zachodnie społeczeństwo, zachodni świat wartości i zachodni model generowania bogactwa! Wolność, narkotyki, oderwanie od korzeni, zaprzeczenie potrzebie pracy, życie na rachunek przeszłych pokoleń. Wszystko to zostało ukoronowane przez ideały roku 1968, czyli pełne zaprzeczenie burżuazji w imię głupoty podjudzanej komunistyczną propagandą. Ówczesne nowe ideały nakazujące wolność, równość porzucenie stylu życia poprzednich pokoleń, a nade wszystko pacyfizm – owocuje do dzisiaj. Zachód odszedł od tradycyjnego paradygmatu oszczędności i szeregu cnót, tak silnie akcentujących się zwłaszcza w protestanckich społeczeństwach Europy Północnej i USA. Wszystko stało się relatywne a ideologia roku 1968 do dzisiaj stopniowo coraz silniej przejawia wszelkie dziedziny życia społecznego, politycznego i gospodarczego. Nastawienie do życia i oczekiwania od życia ludzi zachodu stały się totalnie, wręcz absolutnie konsumpcyjne. Ideał pracy i oszczędzania, umożliwiającego akumulację kapitału i postęp odszedł na śmietnik historii, albowiem nie jest tak atrakcyjny jak nieograniczony i niczym nieposkromiony konsumpcjonizm. Wraz z tym pogrzebano prawie wszystkie wartości, wzorce i normy. Zachód przestał być zachodem, a przypieczętował swoją klęskę odejściem prawdopodobnie od najsilniejszego wyróżnika, jakim stanowiła wspólnota chrześcijaństwa. Nic już nie spaja zachodu, jako takiego, w zasadzie trudno jest mówić o jakiejkolwiek wspólnocie, poza językiem tabloidów, mody, pop-kultury i innych śmieci zalewających przestrzeń publiczną, a zarazem percepcję całych pokoleń. Zachód stopniowo się kończy i zwija, obecnie na kryzys moralny, technologiczny i finansowy nałoży się jeszcze dramat demograficzny. Efekty – jeżeli się nie obudzimy poznamy za kilkanaście lat.

 W tym samym czasie, jak na zachodzie propagowano wolną miłość, w tym homo i trans seksualną, wąchano klej, masowo spożywano narkotyki i malowano Volkswageny mikrobusy w kolory tęczy, to w Chinach miała miejsce Wielka Proletariacka Rewolucja Kulturalna. W wielkim uproszczeniu chodziło o zmianę myślenia o Chinach, jako państwie i Chińczykach, jako społeczeństwie. Postulaty przemian społecznych, gospodarczych, kulturalnych i politycznych stanowiły przyczynę do żonglerki u szczytu władzy i po pewnym czasie zostały w sposób niesłychanie dyskretny spacyfikowane, jednakże Chiny były już zupełnie innym państwem, przygotowanym do “czegoś nowego”. Efekty myślenia po nowemu, w tym zmiana nastawienia każdego chińczyka – widoczne są dzisiaj we wzroście zamożności tego społeczeństwa i potęgi państwa.

Od tego czasu, kiedy w istocie nastąpiło zaprogramowanie naszych systemów na cele rozwijamy się różnymi nurtami, przy czym Chińczycy cynicznie i nieskończenie brutalnie kopiują wszystko, co stanowi jakąkolwiek wartość na zachodzie, w szczególności w znaczeniu cywilizacji technicznej. Natomiast zachód, jest obarczony problemami wynikającymi z rozbuchanych żądań socjalnych (efekt konsumpcjonizmu) i stopniowo zapomina w ogóle o zdolności do produkowania czegokolwiek, co nadaje się do użytku i jest konkurencyjne względem produktów chińskich.

Inne postawy moralne, inne oczekiwania od życia, inne dążenia i nastawienia względem rzeczywistości chińczyków a ludzi zachodu jednoznacznie wskazują na naszą klęskę. Brak wartości powoduje, że w postchrześcijańskim świecie zachodu jedyną wartością jest możliwość skonsumowania kolejnej porcji papki, bez względu na to, czym by ona nie była i tak najczęściej okazuje się, że jest ona Made in China!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.