Polityka

Zachód mówi o pokoju a dąży do wojny

 Dobę nie trwał umiarkowany optymizm po szczycie w Mińsku, iskierka nadziei o której mówiła pani Kanclerz Merkel szybko zgasła, albowiem bezpośrednio po szczycie usłyszeliśmy o kolejnych sankcjach wobec Federacji Rosyjskiej, dalej uderzających w jej gospodarkę! Jeszcze wyszło w mediach tak, że heroldem gróźb i wyroków na Rosję został „prezydent” Europy pan Donald Tusk.

To prawdziwy horror, a zarazem pokaz arcycynizmu ze strony Zachodu i zarazem odsłonięcie jego prawdziwych intencji. Nie można mieć wątpliwości – Zachód cynicznie żąda rozmów, tylko po to żeby umocnić w okresie przerwania ognia swoje wpływy na Ukrainie i nadal atakować Rosję politycznie i gospodarczo. To jest ścieżka prowadząca wprost do wojny, w której Zachód chce ugrać dwie pieczenie – po pierwsze spowodować, że Naród rosyjski „pozbędzie się winnego” sytuacji Putina, a na jego miejsce wybierze kogoś bardziej radykalnego, kto da się sprowokować i pchnie Rosję lekkomyślnie do wojny, w której będą jeszcze większe straty, jeszcze większa nieufność i jeszcze większy horror. Do mniej więcej takiego scenariusza prowadzi polityka dominującej części państw zachodnich.

Ukraina w tej dramatycznej układance w zasadzie już spełniła swoją rolę, teraz trzeba ją ocalić i umocnić na tyle, żeby była w stanie do przeprowadzenia wojny zaczepnej przeciwko Federacji Rosyjskiej – za kilka lat jak będzie już wzmocniona a Zachód w pełni uzbrojony jak w szczycie Zimnej Wojny.

Zachód potrzebuje czasu na zniwelowanie rosyjskiej przewagi w uzbrojeniu konwencjonalnym i operacyjności armii. Ponieważ na tą chwilę rosyjskie czołgi po prostu nie napotkałyby liczącego się oporu na swojej trasie, aż do Pirenejów. W Europie tak naprawdę najpełniejszą armią jest Wojsko Polskie (nie licząc Turcji). Cała reszta ma nadal skadrowane oddziały, a sprzęt o ile nie zardzewiał w składach to został wyprzedany za bezcen lub zużyty w trakcie niepotrzebnych wojen w Iraku i Afganistanie.

Zachód ten czas zdobędzie – gospodarczo gnębiąc Rosję, powoli ją okrążając ze wszystkich stron z których jest w stanie – nieprzyjaznymi jej państwami mającymi istotne pretensje historyczne i/lub terytorialne. Na brak wrogów Rosja nigdy nie musiała narzekać, zagrożenia są znane od lat.

Jakże cynicznym trzeba być, żeby w dniu w którym świat wsłuchuje się w komunikaty kluczowych liderów europejskich, Ukrainy i Rosji – ogłosić kolejne sankcje wobec Federacji Rosyjskiej, która włożyła tyle wysiłku w stabilizację sytuacji na Ukrainie i nakłonienie stron tej dramatycznej wojny domowej do rozmów.

Piękną nagrodę dostali Rosjanie za swoje starania, pomoc, konwoje humanitarne, wysiłki dyplomatyczne, pożyczki dla Ukrainy, obniżki cen gazu i inne. Można powiedzieć, że nie ma to jak liczyć na wdzięczność Zachodu.

Jeżeli Ukraina nie dotrzyma warunków i nie rozpocznie rozmów z powstańcami, bo tylko o to przecież od początku konfliktu chodzi, to prawdopodobnie nie będzie już więcej żadnych innych rozmów. Prowadzenie ich w układzie normandzkim nie ma najmniejszego sensu dalej, ponieważ istotą takiego układu jest wciąganie Rosji jako strony w ten konflikt, a przynajmniej robienie takiego wrażenia w zachodnich mediach. Poza tym niby co Rosja mogłaby jeszcze negocjować, jeżeli oligarchiczne władze Ukrainy nie mają zamiaru na serio prowadzić negocjacji z powstańcami?

Dalej w takim układzie to prowadzi donikąd, konflikt będzie eskalował wraz z umacnianiem się władzy oligarchów nad coraz biedniejszym i bardziej poniżanym ukraińskim Narodem. Wojna z powstańcami Donbasu, będzie na kolejne lata uzasadnieniem do trzymania Ukraińców na krótkiej smyczy, być może nawet ci niebezpieczni ludzie, którzy przejęli tam władzę, będą dążyli do stworzenia broni jądrowej, czym byliby wstanie skutecznie podpalić region i doprowadzić do eskalacji konfliktu na szerszą skalę, oczywiście z Rosją w roli głównej.

Nie ma się z czego cieszyć, po tym jak Zachód potraktował Rosję, ogłaszając kolejne sankcje w dniu podpisania porozumień w Mińsku. W ten oto sposób Zachód mówi o pokoju a dąży do wojny.

5 komentarzy

  1. Zachód swoje przegrał, bo dał się wpuścić w zaoceniczną awanturę na Ukrainie.
    Krowopasom jest wszystko jedno, czy mordują się HUTU z Tutsi, czy mieszkańcy Doniecka z mieszkańcami Lwowa.
    Zawsze mogą jednej ze stron sprzedać swoją broń, wysłać instruktorów i oferować dalszą pomoc.
    Obecnie Zachód Europy zrozumiał, że to nie ich gra.
    Na Ukrainie jest wojna domowa, na której nikt nie zyskuje – wszyscy tracą.
    A oni nie chcą tracić.
    Poza tym w głębokiej Afryce to mogą się mordować, ale tu, w Europie, gdzie tyle kamer TV?
    Nieładnie.
    Skoro “trzon Unii” nie chce Ukrainy w UE, to przynajmniej niech się przestaną zabijać.
    A przy okazji w końcu będzie można sprzedać (lekko) rdzewiejące Mistrale …

  2. W interesie ńiemiec jest poszczucie polski na rosję

    • krolowa bona

      Mieszkam od b.dawna w N. Najwyrazniej N.nie zalezy na tym by Polske na R.poszczuc, wrecz odwrotnie, dlatego Cesarzowa zabrala Tuska do Brukseli, zeby nie podskakiwal i do wojny podburzal. Wszystkie branze w N. traca krocie na tych sankcjach gos., wogole ludnosc tu nie chce wojny z nikim! Do tdg

      • krolowa bona

        Do tego N. nie maja ukladu pokojowego(rozejmu) po II WS w sensie prawa miedzynarodowego.Tak naprawde sa nadal 4 sektory wojskowe: fr., ang., amer., i ros. Jak sie P. zdenerwuje i na to sie powola! Czasami dziwie sie, ze on wierzy to , ze tzw. “Zachod” odstapi od POGARDY i zacznie sie zachowywac zgodnie z miedzynarodowym pr.dyplomatycznym i karta ONZ, a moze przyjdzie mu w obliczu tego pogromu taka chwilka, biada nam wszystkim, biada, marny pyl po nas, a przeciez moglo byc tak lafnie, nieprawdaz ! Mysle ze w Polsce politycy tak sie konsumcja dobr zachodnich zachlystuja, ze tylko CHRISMETH/narkotyk/ trzyma ich na powierzchni, malo czym sie zajmuja, nie wiem skad ta mentalnosc sie wziela, oprocz dyletanctwa

  3. Zachodowi chodzi o wschodnią Ukrainę gdyż tam jest przemysł i surowce, zachodnia/czytaj biedna Ukraina Zachodu nie interesuje. A tak naprawdę jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o papierki/banknoty z rolki w kolorze zielonym, których coraz więcej krajów zwyczajnie nie chce.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.