Zachód biednieje przez chciwość własnych korporacji

Zachód biednieje przez chciwość własnych korporacji, najbogatszych podmiotów – grupowań gospodarczych, które swoją pazernością i chęcią zwiększania wpływów za wszelką cenę dążyły do ograniczania kosztów. To pchnęło koncerny do outsourcingu przemysłowego a zaraz potem do outsourcingu usług, czego konsekwencjami jest wieloprocentowe bezrobocie w niemogących się dostosować gospodarkach państw macierzystych, a zarazem głównych rynków na produkcji tych korporacji.

Wielkie firmy przerwały doskonale funkcjonujące łańcuchy kreowania wartości, decydując się na zwiększenie własnych marży, kosztem uczestnictwa innych podmiotów lub osób fizycznych z ich krajów macierzystych – głównych rynków. Bajeczne zyski biorą się właśnie z ograniczenia tych marż poddostawców i pensji, a często wyrzucania ludzi na śmietnik, ponieważ w Azji są tańsze ręce do pracy i firmy zatrudniające dzieci dwadzieścia godzin na dobę w warunkach, w jakich na zachodzie nie można trzymać nawet martwych zwierząt.

Podstawą tego modelu było największe kłamstwo globalizacji jakim jest ułuda wolnego handlu. Brak ceł lub sprowadzenie taryf celnych na niektóre wyroby, czy też z niektórych krajów do stawek symbolicznych – doprowadziło do tego, że transfer biznesu się opłacił. Wielkie korporacje po prostu kupują wyroby w Azji, naklejając na nie swoje marki. Tak przygotowane produkty – sprzedają w krajach macierzystych jako „markowe” za swoje ceny – zgarniając olbrzymie marże, często wielokrotnie większe jednostkowo niż koszty masowej produkcji. Państwo importer – nie ma z tego nic, nie ma ceł, nie ma podatków z procesu produkcji, nie ma wpłat od pracowników na fundusze socjalne, ponosi jedynie koszty na transfer dewiz. Wszystkie zyski zgarniają korporacje, oczywiście wykazujące w ramach powiązań holdingowo-podatkowych gigantyczne i stałe straty ewentualnie wychodzące na zero – no bo po co płacić podatki?

W wyniku trwania ponad dwadzieścia lat tego eksperymentu – nasilają się w poszczególnych krajach tendencje do ubożenia społeczeństwa, klasa średnia w Europie zachodniej i USA jest w zaniku, w tym znaczeniu że nie odtwarza się – dzieci bogatych właścicieli domków na amerykańskich przedmieściach nie budują kolejnych domów a francuska burżuazja nie rozbudowuje swoich posiadłości na Lazurowym Wybrzeżu. Po prostu skończyły się pieniądze i póki co – młodzi mogą jeszcze czerpać z zasobów poprzedniego pokolenia, które jednakże już się boi o swoje emerytury, gdyż niby kto, jak i gdzie ma na nie zarobić? Jedynie ci, którzy dorobili się aktywów rynkowych mają możliwość zdejmowania z rynku odrobiny stropy zwrotu w postaci renty kapitałowej i finansować koszty życia, właśnie dzięki tym bajońskim zyskom korporacji, którymi te w końcu się jednak trochę dzielą ze swoimi właścicielami. Całość dogorywa, w tym znaczeniu że klasyczna gospodarka się wygasza, nie działa jeszcze gospodarka oparta na wiedzy, a do knajpek, restauracji i na kursy tańca – nie ma kto przychodzi, żeby podtrzymać dochody klasy kreatywnej, ponieważ wygaszono źródła pierwotne generowania łańcuchów wartości. Trzeba pamiętać o tym, że nie wszyscy w gospodarce mogą być super zdolnymi informatykami, na których pracę jest i będzie zapotrzebowanie! No po prostu tak się nie da dłużej funkcjonować, gdyż realnie w niektórych gospodarkach – prawie nikt niczego nie wytwarza.

Mając na uwadze powyższe, poza kwestią celną, którą trzeba generalnie rozważyć, ponieważ nie może być tak, żebyśmy przyjmowali cały azjatycki chłam bezkrytycznie – warto się jeszcze zastanowić nad specjalnym opodatkowaniem korporacji. Tutaj nie ma innej alternatywy jak prymitywny, brutalny ale za to porażająco skuteczny podatek obrotowy. Jeżeli firma generuje obroty, ma przychody, musi wliczyć w nie podatek. Po prostu, ta złota zasada nie może być podważana. Ewentualnie można pomyśleć o zmniejszeniu możliwości odliczania VAT np. jedynie do 50% jego wysokości a resztę przedsiębiorca musiałby płacić. Owszem byłoby to zabójcze, ale skuteczne i natychmiast wyprostowałoby większość biznesów stawiając do pionu działy księgowe.

Uświadommy sobie, że państwa potrzebują dochodów na wypłaty zobowiązań socjalnych, podczas gdy baza podatkowa będzie się kurczyć – nie można dłużej drenować wynędzniałych ludzi złodziejskim bandytyzmem i krwiopijstwem w postaci podatków pośrednich i akcyzowych. Państwo ma obowiązek sięgnąć do biznesu po jego zasoby, jak również do właścicieli – z żądaniem podzielenia się dochodami z własności (podatek katastralny). Inaczej klasa średnia, czy też raczej ta efemeryda jaka z niej pozostała – będzie się dalej kurczyć. Nie będzie w stanie już dłużej utrzymywać neoliberalnego raju dla niepłacącej żadnych podatków burżuazji.

One thought on “Zachód biednieje przez chciwość własnych korporacji

  • 15 sierpnia 2013 o 04:49
    Permalink

    mnie sie troche wydaje, ze owszem, wskutek polityki wielkich korporacji (ktore sa ponad panstwami), ale glownie dlatego, ze od lat 80-tych czyli od czasu gdy komputeryzacja wkroczyla wszedzie i gdy wymyslono formule, ktora pieknie nazwal Jaron Lanier (aby nasze komputery wygladaly madrzej udajemy, ze jestesmy glupsi, aby dostosowac sie do ich poziomu “racjonalizowania”) – tak naprawde nastapil paradoks: czlowiek jako sila wytworcza jest coraz bardziej zastepowalny albo wogole mozna go wyredukowac z procesu produkcji, jest jednakowoz niezbedny (i powinien miec pieniadze) jako klient

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.