„Zachód 2013 – Запад-2013” – wnioski i poważne wyzwania polityczne

Musimy gotować się do wojny, pomimo całej niechęci, szczerego pacyfizmu, niestety po tym co zaprezentowały Rosyjskie i Białoruskie wojska na ćwiczeniach „Zachód 2013 – Запад-2013” – musimy wzmóc przygotowania do wojny, ponieważ potęga ofensywna naszych sąsiadów jest przerażająca.

12 tysięcy żołnierzy rosyjskich, 10 tysięcy żołnierzy białoruskich karnie ćwiczyło natarcia w kierunku zachodnim, a co jest na zachód od Białorusi – powszechnie wiadomo. Nie można mieć żadnych wątpliwości, jakakolwiek obrona NATO mająca na celu lądowe lub morskie izolowanie Kaliningradu – jest nierealna. Nie da się – obecnie posiadanymi siłami NATO w regionie – powstrzymać sprzymierzonej potęgi naszych wschodnich sąsiadów i miejmy nadzieję przyjaciół. To co zaprezentowali, z udziałem jednostek bojowych czerpiących wsparcie logistyczne z głębi Rosji (proszę popatrzeć na mapę gdzie jest np. Obwód niżnonowogrodzki – Нижегородская область) – budzi szacunek, strach i przerażenie. Na dzień dzisiejszy – nikt nie powstrzymałby atakujących rosyjskich i białoruskich związków pancernych aż do Paryża, o ile Francuzom udałoby się odpalić swoje stare ładunki atomowe… Poza tym, nie ma żadnej siły, która byłaby zdolna te armie powstrzymać.

Federacja Rosyjska wydaje na obronę rocznie około 70 mld USD, Białoruś – różnie licząc – ze względu na specyfikę gospodarki tego kraju można uznać, że około miliarda, a Polska 9 miliardów. Efekty są takie, że Rosja posiada armię wyposażoną w najpotężniejszy arsenał termonuklearny, siły kosmiczne i flotę podwodną nie do pokonania, Białoruś może swoim potencjałem nas sama zaatakować, a my wydajemy pieniądze na misję w dalekim Afganistanie, skazując naszych żołnierzy na brak potrzebnego sprzętu i wyposażenia. Oczywiście z Federacją Rosyjską nie możemy się równać, ale żeby za dziewięć razy więcej środków – nie móc zrównoważyć potencjału Białorusi – to jest skandal!

Ćwiczenia „Zachód 2013” miały swoje cele polityczne – udowodnienia decydentom, że zachód nie jest taki nieosiągalny jak się im wydaje – po prostu wystarczy przejechać przez Polskę i Niemcy – i jest się za około 20 godzin w Paryżu! Ewentualnie pod Paryżem – w korku na autostradzie! Udowodniono decydentom z obu stron, że Rosja jest potęgą i tą potęgą pozostanie i nie można jej lekceważyć. Zrobiono to z premedytacją w przededniu paranoicznej akcesji Ukrainy jako kandydata na kolejnego niewolnika do wspaniałej zachodniej wspólnoty dobrobytu oraz po lekkim wyciszeniu kryzysu syryjskiego, gdzie Zachód i Rosja są po przeciwnych stronach barykady jak za czasów „starej i dobrej” zimnej wojny.

Jednakże najistotniejszym celem osiągniętym mistrzowsko przez Rosjan jest zmuszenie członków NATO do myślenia o swojej obronie – w kontekście walk wewnętrznych związanych z „dywersją” mniejszości narodowych – uwaga – w domyśle – polskiej na Białorusi, oraz rosyjskiej głównie na Łotwie. W jednym scenariuszu – wojska sojusznicze miałyby stłamsić „powstanie polskich panów, katolików i nacjonalistów”, wyrywając przy okazji przerażoną działaniami Polaków – Litwę z sojuszu, a w drugim „iść na pomoc” swoim rodakom „ciemiężonym” przez władze łotewskie. Polskie MSZ w tym roku nie oprotestowało wizji rozjeżdżania wiosek ludności polskiej na Białorusi, żeby nie wyjść znowu na rusofobów. Jednakże nie można takiego przedstawiania scenariuszy dłużej tolerować, jeżeli nasi sąsiedzi naprawdę zakładają, że dzisiaj ktokolwiek chciałby walczyć w sposób tak niecywilizowany – są co najmniej barbarzyńcami. Białorusini zamiast się cieszyć, że zostało im trochę Polaków – co może być wspaniałym atutem w rozwijaniu relacji między naszymi krajami – kombinują jak spacyfikować ich powstanie – w państwie totalnie policyjnym, gdzie nie da się nawet wysłać SMS-a, o którym nie wiedziałoby potężne tamtejsze KGB! To po prostu skandal i kpina w stylu czysto sowieckim – prowokacja szyta tak grubymi nićmi, że tylko zmanierowani metroseksualiści na zachodzie mogą się na to nabrać, ale nie Warszawa, Wilno lub Ryga!

Odpowiedzią polityczną NATO będą ćwiczenia „Steadfast Jazz 2013” w których ma łącznie brać udział około 6 tys. żołnierzy z prawie wszystkich państw NATO. Celem ćwiczeń jest generalnie rozumiana obrona państw bałtyckich i siłą rzeczy Polski przed inwazją.

Jak widać, skala natowskiej odpowiedzi jest o wiele mniejsza, to nie to samo co pokazali nasi wschodni sąsiedzi – po prostu sprawdzający swoje siły główne w gotowości do natarcia na zachód.

Jeżeli to powyższego dodamy wspomnienie o wojnie w Gruzji z 2008 roku, gdzie Rosja pokazała pazur, czy też straszenie Iskanderami, o których głowicach można mieć pewność dopiero jak spadną, a to że spadną tam gdzie je wystrzelono jest pewne w 100% ponieważ nie posiadamy obrony przeciwrakietowej, plus oczywiście kwestie energetyczne – to nie można mieć złudzeń. Federacja Rosyjska jest gotowa zabić wielu Polaków, Litwinów, Łotyszy, Estończyków i innych ludzi, wtedy kiedy będzie miała na to ochotę, a ściślej wtedy kiedy będzie to wynikało z jej rachunku politycznego, a my nie możemy nic na to skutecznie poradzić, gdyż jesteśmy zbyt słabi a na pomoc sojuszników nie bardzo można liczyć.

Być może to co napisano powyżej kogoś zszokuje, ale proszę państwa w wojnie chodzi o zabijanie – o normalne i regularne strzelanie do ludzi, zabijanie ich w domach, na ulicach, w rowach, wszędzie gdzie się znajdą po drugiej stronie toru lotu pocisku, a pocisków akurat Federacja Rosyjska i Białoruś mają bardzo, ale to naprawdę bardzo dużo.

Jeżeli wymowa tych ćwiczeń i takie jak powyżej przetłumaczenie o co w nich chodzi na kogoś podziałają, to być może uda się obudzić zachodnie społeczeństwa, a te zaczną się pytać polityków – czy jesteśmy bezpieczni?

Owszem jesteśmy, do póki na Kremlu w Moskwie rządzi człowiek miłujący pokój, który dla pokoju zrobił wiele – co pokazało jego stanowisko nawet w dniach dzisiejszych w sprawie Syrii. Jednakże musimy mieć świadomość, że przed Władimirem Putinem – silnym i odpowiedzialnym człowiekiem na Kremlu – były czasy najdelikatniej mówiąc mrożące krew w żyłach analityków. Dzisiaj to właśnie Putin jest gwarantem obliczalności, spokoju i partnerstwa, ponieważ potężna Rosja nie musi się nikogo bać, za to trzeba się bać Rosji.

Kto zagwarantuje nam obliczalność rosyjskiej potęgi jeżeli Putina by zabrakło? Jeżeli sami nadal nic nie zrobimy dla swojej obrony – możemy nagle mocno się zdziwić. Dlatego niestety czy to się nam podoba, czy nie – ale trzeba rozpocząć Wspólnotową debatę o obronności, pomimo kryzysu na południu i pomimo ogólnych nastrojów defetystyczno-pacyfistycznych u naszych zachodnich sojuszników, zwłaszcza Niemców.

Na dzień dzisiejszy z naszej perspektywy – o wiele lepiej byśmy zrobili, ogłaszając się państwem neutralnym wobec Federacji Rosyjskiej, w razie walki przy tym zaangażowaniu sojuszników, w ogóle nie ma potrzeby jej podejmować. Ponieważ znowu powtórzymy w najlepszym wypadku heroiczny scenariusz obrony szańców Pragi, wykrwawiając się beznadziejnie i bez celowo – nie jesteśmy w stanie sami obronić się przed potęgą Rosji, dlatego lepiej jest nie walczyć – trzeba się porozumieć!

Nasi politycy muszą zrozumieć, że naszym celem jest przetrwanie a nie machanie szabelką, w interesie obcych mocarstw, które po prostu mają nas w niepoważaniu, najwyżej dając nam stare czołgi! Sami nie obronimy zachodu i nawet nie powinniśmy mieć takiego zamiaru. Gdyby Zachód traktował nas poważnie, to już od pięciu lat mielibyśmy armię uzbrojoną po zęby w najnowszy unijny sprzęt a może nawet zainicjowano by i wsparto nasze wysiłki na rzecz pozyskania broni niekonwencjonalnej. Wówczas – rzeczywiście moglibyśmy myśleć o obronie i o wymianie ciosów, na zasadzie – my albo oni, Moskwa, albo Warszawa – zagrać o wysoką stawkę, mając za sobą potęgę NATO, własnych sił zbrojnych i broń niekonwencjonalną – zdolną do zadania bolesnego ciosu odwetowego, jeżeli nieprzyjaciel zdecydowałby się odparować i zamienić w taflę szkła jedno z naszych miast.

W obecnych realiach, dajmy sobie spokój i napijmy się z Rosjanami i Białorusinami piwa a potem wódki najlepiej do grilla, nie bądźmy idiotami – oddającymi życie za cudze sprawy, bo nie mamy żadnego interesu w bronieniu zachodu – a sami się nie obronimy. Zwłaszcza, że – co jest szczególnie śmieszne, pieniądze dla zachodu nie są problemem, w wyniku luzowania ilościowego na zachodzie jest ich nadmiar, z Europejskiego Banku Centralnego można sfinansować wszystko. Brakuje woli politycznej i nasi sojusznicy nie do końca nam tak dobrze życzą jak się uśmiechają, przecież zawsze lepiej jest – po konflikcie odbudowywać Polskę, no ale… w jakich granicach – to będzie wiadomo oczywiście po konflikcie. A proszę pamiętać, że mamy też granicę zachodnią!

6 myśli na temat “„Zachód 2013 – Запад-2013” – wnioski i poważne wyzwania polityczne

  • 27 września 2013 o 19:20
    Permalink

    Jaka piekna propozycja zostania priwislanką gubernią. Osobiście nie skorzystam. A propos ruscy dobrze płaca??

    Odpowiedz
  • 28 września 2013 o 00:44
    Permalink

    Kolejny artykuł. No właśnie. Pożyteczny idiota, czy długie ramię GRU/KGB?

    Odpowiedz
    • 28 września 2013 o 07:27
      Permalink

      Nie, sekcja wywiadu Военно-Морской Флот Российской Федерации…

      Odpowiedz
    • 30 września 2013 o 20:01
      Permalink

      A ty biedny , mały człowieczku z epoki romantyzmu, balej nic nie rozumiesz.Podstawowa zasada – szukaj przyjaciol blisko, a wrogów / o ile musisz szukac /DALEKO.To są skutki obłędu solidarnościowego od 89r.Chore wizje i marzenia aby nieśc “wizje prometejskie ” na Wschód.Gdy konia kuja, żaba nich lapki nie podstawia.

      Odpowiedz
      • 1 grudnia 2013 o 14:07
        Permalink

        “krzyk” – bogaty i wielki człowieczek z epoki komunizmu wojennego, specjalista od żab, dał swój głos.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.