Zabijanie nie jest ani etyczne, ani estetyczne

rgbstock.com Autor: Sanja GjeneroTo nie jest możliwe, żeby zachodnie elity były tak naiwne jak widzimy na przykładzie ujawnienia skrótu raportu amerykańskiego Senatu na temat rzekomych działań CIA poza granicami USA, z nieszczęsnym domniemanym polskim wątkiem.

Zabijanie nie jest ani etyczne, ani estetyczne, Zachód musi sobie przypomnieć jak się zabija po cichu i bez świadków i to jeszcze w ten sposób, żeby po fakcie żołnierze służb specjalnych nie pisali książek o wykonanych operacjach, a operatorzy likwidujący znanych bandytów lub terrorystów nie chwalili się tym w mediach społecznościowych.

Źle się dzieje z tajemnicami w państwach Zachodu, jeżeli dla bieżących korzyści politycznych można wywlec na światło dzienne takie działania jak to, czego dokonało CIA. Nie chodzi o ich nielegalność, łamanie praw człowieka, czy też narażanie sojuszników na najdelikatniej mówiąc hańbę i możliwą zemstę środowisk z których wywodzili się torturowani zbrodniarze (lub przypadkowi pasterze kóz). Problemem jest samoświadomość elit zachodu na temat tego, co można w ogóle przekazywać do opinii publicznej, a co powinno być tematem tabu. W przypadku Amerykanów jest to wyjątkowo zastanawiające, albowiem jest to kraj gdzie z jednej strony Policja bezwzględnie w majestacie prawa strzela do nastolatków – tak, żeby zabić, a równolegle popełnienie mezaliansu przez czynnego polityka może być przyczyną do końca jego kariery.

W okresie Zimnej Wojny, nie wspominając już okresu II Wojny Światowej, czy też nawet w długiej historii zachodniego kolonializmu było jasnym wszem i wobec, że pewne sprawy załatwiało się po cichu, nie informując o tym sfery publicznej, a raporty składało się tylko ustnie. Co najwyżej jakiś remont koszarów dla wojska kosztował kilka razy więcej niż się spodziewano, ale nie było problemów z „czarnymi budżetami”, wszystkie sprawy mogące narazić system na uszczerbek powagi lub honoru sprawy – załatwiano po cichu, w sposób niesłychanie dyskretny i to w taki sposób, że nawet jakby chciano – nie było możliwości powiązać sprawców ze zleceniodawcami, zabezpieczeniem logistycznym operacji, ani nawet kierunkiem możliwych decyzji składających się na proces. To tak funkcjonowało, jeszcze do niedawna, jeszcze żyje sporo ludzi którzy utrzymywali tamten system w stanie pełnej funkcjonalności, co ciekawe z zasady zachowują dyskrecję do końca.

Dzisiaj sytuacja jest bardzo złożona, ponieważ co najmniej w przypadku jednej kategorii zagrożeń terrorystycznych mamy do czynienia z ryzykiem wywołania jawnego konfliktu cywilizacji, czego nie chcą ani nasi decydenci, ani najpotężniejsi ludzie „z tamtej strony”, ponieważ to do niczego dobrego by nie prowadziło – nie byłoby wartości dodanej. Co więcej działania Zachodu w zakresie domniemanego wspierania różnych grup i ruchów, ocierających się o terroryzm lub zdolnych do przekształcenia się w silne ugrupowania rebeliancie są najdelikatniej mówiąc dwuznaczne. To przecież CIA stworzyła międzynarodowy ruch bojowników islamskich – poszukując wsparcia w konfrontacji z ZSRR w Afganistanie! To właśnie wówczas się to wszystko zaczęło. Jak się okazało, jakie pieniądze mają sponsorzy religijno-klanowi bojowników, którzy Amerykanom jawili się jako chudzi pasterze kóz odziani w prześcieradła pojawił się problem. Nagle się okazało, że USA w swoim prymitywnym pojmowaniu świata wyzwoliły przysłowiowego Dżina z butelki, albowiem bojownicy nie tylko potrafili się zorganizować i zaopatrzyć, ale bardzo szybko byli w stanie sobie sami wyznaczać cele polityczne i społeczne motywowane kulturowo. Efekty widzimy na bieżąco, wystarczy włączyć telewizor. Co było potem ze sponsorowaniem i inspirowaniem bojowników w Czeczenii i sianiem innych niepokojów w islamskich republikach Rosji? Co było w Libii i w końcu w Syrii? Przecież jeszcze można przeczytać artykuły w prasie zachodniej, gdzie zachodni politycy mówią o potrzebie dozbrajania opozycji przeciwko syryjskiemu reżimowi! Jedynym, który ostrzegał przed tym szaleństwem był pan Władimir Putin – Prezydent Federacji Rosyjskiej.

Widocznie nie bez przyczyny jak dotąd jedynymi krajami, które skutecznie radzą sobie z zagrożeniem terrorystycznym są: Izrael i Federacja Rosyjska, wszyscy inni – w tym nawet wielkie Stany Zjednoczone w jakiejś mierze porozumiewają się z ludźmi, którzy mogą być podejrzewani o bliskie znajomości z czynnikami sterującymi międzynarodowym terroryzmem. Oczywiście nie wiemy jak układają się relacje, ale sądząc po wielu licznych doniesieniach o np. zapłaceniu okupu za zakładników itd., to na pewno nie raz stosowano różne metody współpracy. Co jest oczywiście hańbą samą w sobie dla państwa zachodnich. Izrael jest tak znienawidzony przez swoich wrogów, że musi prowadzić politykę skuteczną i niezawodną. Natomiast Rosja jest tak potężna, że jest w stanie zdusić w zarodku każdy opór i zlikwidować każde zagrożenie, niestety ze względu na wielkość kraju – reagowanie na zagrożenia jest bardzo trudne i ma swoją specyfikę, niezrozumiałą dla obserwatorów z zewnątrz.

Reasumując zabijanie nie jest ani etyczne, ani estetyczne, trzeba mieć tego świadomość, ale czasami trzeba zabijać wrogów. Nie ma innego sposobu, prędzej czy później zawsze staniemy przed takim problemem. Wówczas najlepiej jest to zrobić w sposób odpowiednio dyskretny i cichy, tak żeby nie wywoływać niepotrzebnych dyskusji i nieporozumień. Przy czym raportowanie po latach, w wyniku śledztw parlamentarnych – jest po prostu niedopuszczalne, to nie tylko plucie we własne gniazdo, ale to po prostu rozbrojenie własnej siły, obnażenie własnych żołnierzy! Brakuje tylko publikowania adresów członków rodzin sił specjalnych w Internecie! Gdzieś musi być bariera głupoty zwanej przez idiotów w takich przypadkach jawnością. W dzisiejszych czasach, każdy – poza szczególnie chronionymi osobami i specjalnymi miejscami – może być celem dla terrorystów, przeciętni ludzie nawet nie zdają sobie sprawy ze sprawności działania tych morderców oraz praktycznie braku ograniczeń środków jakimi dysponują! Przeciętny człowiek postawiony w konfrontacji z organizacją terrorystyczną nie ma żadnych szans. Dlatego nie warto się w tych sprawach wymądrzać i silić na jakiś mylnie rozumiany humanitaryzm, zwłaszcza wobec ludzi, którzy chcą nas najzwyczajniej wymordować.

Niech obecne błędy Amerykanów będą ku przestrodze, także dla nas – widać że nie możemy w pełni polegać na najważniejszym i najpotężniejszym sojuszniku. Przecież jakby to było wiadome przy podejmowaniu decyzji, że ryzyko tak piramidalnej głupoty jest możliwe, nikt nie zdecydowałby się na ryzyko, no przynajmniej warto mieć taką nadzieję…

One thought on “Zabijanie nie jest ani etyczne, ani estetyczne

  • 12 grudnia 2014 o 07:37
    Permalink

    Trzeci doby tekst, co prawda to prawda zabijanie nie jest ani etyczne ani estetyczne ale ludzie się czasami zabijają i dlatego lepiej jest być zabijającym niż zabijanym

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.