Paradygmat rozwoju

Zabawa w Państwo

 

 Dwóch bardzo ciekawych panów gościło niedawno w Sopocie, gdzie podzielili się swoimi obserwacjami na temat wydarzeń na świecie, zmieniającej się roli dawnych potęg, jak również tych wschodzących, oraz potencjalnego wpływu tych zmian na Polskę.

Obydwaj panowie to nazwiska znane w międzynarodowych kręgach, a to co powiedzieli powinno stać się przedmiotem szerszej debaty, nawet dłuższej niż 6 godzin, jakie zaproponowano na pogawędki po planowanym expose premiera.

Nowy ład świata

Wykład Zbigniewa Brzezińskiego pod tytułem „Rola Zachodu w świecie bez hegemona” (link 2) otworzył obrady Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.

Tezą przewodnią był z jednej strony zmierzch obecnego hegemona, czyli Stanów Zjednoczonych, oraz przeobrażenie się międzynarodowej polityki w wielobiegunowy łańcuch powiązań. W nowej konstelacji, żaden z graczy indywidualnie nie ma i w najbliższej przyszłości nie będzie miał możliwości podejmowania jednostronnych działań na arenie międzynarodowej. Najlepszy przykład tych nowych realiów obserwujemy obecnie w Syrii.

Do głównych graczy na światowej arenie jakimi były Stany Zjednoczone oraz Rosja, dołączyły Chiny. W grze liczą się także wybrane kraje Unii Europejskiej, takie jak Niemcy, Wielka Brytania oraz Francja. Nowości zatem w kwestii pozycji Unii na globalnej scenie nie ma. Możliwe, iż zwolennicy wzrastającego znaczenia “zielonej wyspy” na europejskiej scenie poczują się rozczarowani tak krótką listą krajów ważnych. W Azji natomiast liczą się jeszcze Indie i Japonia.

W kilku aspektach Zbigniew Brzeziński najwyraźniej się zagalopował, mówiąc między innymi o perspektywach włączenia Rosji w szeregi Unii Europejskiej. Na chwilę obecną wydaje się to nierealne, szczególnie wobec faktu, iż jak do tej pory w szeregi Unii nie została przyjęta Turcja, co także zostało wspomniane podczas wykładu.

Aspekt wzrostu znaczenia Azji w świecie, pierwszy raz podnosi w Polsce polityk tej rangi. Niestety jak do tej pory, przesuwanie się globalnego centrum na Wschód okazuje się szerzej niezrozumiałe dla polskich elit, które nie widzą nic poza Zachodem. Coraz bardziej przypomina to stanie na jednej nodze, co zazwyczaj nie jest ani komfortowe, ani stabilne.

Rolę Chin, oraz oferowany Polsce potencjał z tym związany uświadamiają sobie najwyraźniej tylko Prezydent Komorowski oraz Waldemar Pawlak. Pozostali wolą marzyć o strumieniu pieniędzy z dotacji unijnych, które już podczas nadchodzących negocjacji budżetowych mogą zostać mocno przykręcone.

Polska jak Dania

Nie chodzi tu wcale o znalezienie kolejnego kraju do chybionych porównań, w zamian za zieloną wyspę. Porównania do Danii użył George Friedman, który również gościł w Sopocie, w obszernym wywiadzie udzielonym dziennikowi Rzeczpospolita pod znamienitym tytułem “Polska musi bronić się sama” (link 3), dla niezbyt pozytywnego opisania polskiej doktryny obronnej.

Polskie wyzwania polityki obronnej Friedman omawiał już wcześniej, co było także analizowane na łamach Obserwatora politycznego w artykule “Zaczynamy dyskutować na realne tematy”.

Tyle tylko, że tak otwarte postawienie sprawy, jak zostało to uczynione w udzielonym wywiadzie może być lekkim szokiem dla naszych kawiorowych elit, które od ponad dwudziestu lat karmią społeczeństwo bajkami o bezwarunkowej obronie Polski przez NATO, przywołując bałamutnie fragmenty Artykułu Piątego Sojuszu.

Z mitologią ochrony Polski przez NATO brutalnie rozprawia się także Zbigniew Brzeziński, mówiąc wprost, że Polska musi sama zapewnić sobie obronę przez okres co najmniej 3 miesięcy, tak aby sojusznicza pomoc miała szansę nadejść. (link 4)

Dziwnym trafem, Artykuł Trzeci Sojuszu, który traktuje o odpowiedzialności członków za własną obronę, nie jest w Polsce tak często przywoływany. Czy nie przypomina to jednak historycznej sytuacji z roku 1939 i pewnych gwarancji wtedy Polsce udzielonych?

Obecny stan wojska pozwoliłby na pełną ochronę granicy na długości pomiędzy 50, a 100 kilometrów. Czy przy takim stanie, mowa o trzech miesiącach ewentualnej obrony ma jakikolwiek sens? W takim stanie w ciągu tygodnia będzie po sprawie.

Friedman polskim fundamentalnym problemem nazwał uzależnianie bezpieczeństwa kraju od czynników zewnętrznych. Dodałbym do tego jeszcze dziecinną wiarę w swojskie “jakoś to będzie” oraz fundamentalną głupotę kawiorowych elit, które zawsze przecież mogą załatwić sobie Zieloną Kartę lub znaleźć inną drogę na Zaleszczyki. Namacalny dowód tejże głupoty znajduje się w filmie (link 1 – minuty od 25 do 32). Naprawdę polecam poświęcić te 7 minut na wysłuchanie opowieści o mechanizmach budowania strategii bezpieczeństwa narodowego.

Jeśli tak podchodzi się do najważniejszej sprawy, jaką jest bezpieczeństwo Rzeczpospolitej Polskiej, to nie należy mieć żadnych złudzeń odnośnie profesjonalizmu pracy nad kwestiami mniej istotnymi.

W takiej sytuacji może rzeczywiście byłoby najlepiej poprosić o przyłączenie Polski do Republiki Federalnej Niemiec. Tam przynajmniej poważnie traktuje się kwestie wagi narodowej.

Lekturę wykładu Zbigniewa Brzezińskiego, jak również wywiadu z Georgem Friedmanem, szczególnie należałoby polecić administratorom III RP, dla otrzeźwienia i obudzenia się ze snu o cedowaniu odpowiedzialności za bezpieczeństwo kraju na innych.

1)      http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=EUFi_nE44bI#

2)      http://www.psz.pl/tekst-42208/Zbigniew-Brzezinski-Tylko-w-pelni-zintegrowana-Europa-bedzie-prawdziwa-Europa

3)      http://www.rp.pl/artykul/9160,936594-George-Friedman–Polska-musi-bronic-sie-sama.html?p=1

4)      http://www.rp.pl/artykul/934582.html

09/10//2012

PZ

 

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.