Wojskowość

Za ile można sprzedać Tu 154M rej. 102 nr fab. 90A862?

 W dniu dzisiejszym Jak 42 rozbił się w Rosji. Media tego kraju mówią o 45 ofiarach śmiertelnych. Jest to wielka tragedia, a rozpatrywana w kategoriach strat dla światowego sportu – bardzo istotna, albowiem rzadko się zdarza, że naraz ginie cała zawodowa drużyna hokejowa, do tego jedna z najlepszych na świecie.

Problem awiacji w radzieckim wykonaniu przerobiliśmy w naszym kraju nadzwyczajnie boleśnie. W efekcie odstąpiliśmy, jako kraj od eksploatacji samolotów komunikacyjnych z tamtej epoki, godząc się na poniesienie strat z tytułu niewykorzystania kompleksowo wyremontowanego Tupolewa. Nie jest to decyzja optymalna, zarówno z punktu widzenia kwestii użytkowych jak i finansowych. Jej charakter jest PRowo-polityczny, dyktowany nastrojem chwili.

Sprzedaż samolotu w naszym wydaniu nastąpi prawdopodobnie przez Agencję Mienia Wojskowego, co jest praktykowane w analogiczny sposób na świecie. Jednakże rynek samolotów używanych jest bardzo zglobalizowany, bez problemu posługując się Internetem i telefonem można oferty podobnych Tutek, w tym w wersji VIP znaleźć. Na przykład tutaj. Samolot 20 letni, w cenie niecałych 10 mln USD, inne w zbliżonej do negocjacji.

Polski egzemplarz numer 90A862, świeżo po kompleksowym remoncie, mocno zmodernizowany pod względem urządzeń nawigacyjnych może potencjalnie stanowić bardzo łakomy kąsek dla kupującego, a stratę dla sprzedającego.

Mając pod uwagę względy polityczne, warto stopniowo w ogóle odejść od sprzętu radzieckiego, jednakże czy stać nas na takie gesty w kontekście prawdopodobnie niższej ceny do uzyskania niż wartość ostatniego remontu? „Umowę na remont Tupolewów o wartości niemal 70 mln zł podpisano 9 kwietnia z konsorcjum firm MAW Telecom i Polit-Elektronik. To trzeci remont główny wyprodukowanych w 1990 roku samolotów.

Biorąc pod uwagę ceny ofertowe używanych tupolewów, trudno będzie uzyskać za polską ofertę na przetargu, (o którym prawdopodobnie mało osób z branży będzie wiedzieć) – cenę zbliżoną do 10 mln USD, czyli powiedzmy umownie w widełkach między 25 – 35 mln zł. Zwłaszcza, że na dzień dzisiejszy tylko na tym portalu znajduje się 12 samolotów tego typu, niektóre nowsze – dostępne od zaraz w Rosji, Kazachstanie, Niemczech i Iranie.

Może warto jednak nie myśleć „po polsku”, tylko pragmatycznie. Jeżeli mamy już samolot, co, do którego stanu jesteśmy pewni i umiemy go eksploatować, jest stosunkowo prosty w obsłudze i niezawodny – warto wykorzystywać go np. w lotach cargo obsługujących polski kontyngent w Afganistanie? (Wcześniej wyjąć fotele wprowadzić niewielkie przeróbki i od biedy pakować go ręcznie).

Nie chciałbym bronić tupolewa, ale jest kryzys, kraj nie ma pieniędzy – potrzebuje transportu na średnie i dalekie odległości, głównie dla wojska – z tym nie ma żartów. Oczywiście bez problemu można wynająć sprzęt od sojuszników, lub po prostu na wolnym rynku, ale ten tupolew to maszyna wojskowa – w międzynarodowym ruchu lotniczym może więcej niż samolot cywilny. Nie stać nas na decyzje dyktowane emocjami (trudno jest oczekiwać od kogokolwiek, że chciałby tym samolotem latać), ale zaopatrzenie i kilku odważnych pilotów wręcz powinno! Żeby się tak źle nie kojarzył można go przemalować na inny kolor (jak Herkulesy).

Wiele krajów w tym bardzo bogate np. Wielka Brytania wykorzystuje z powodzeniem do transportu żołnierzy używane samoloty rejsowe. Dlaczego zatem w Polsce się nie da? Niech polata jeszcze kilka lat, kolejnego remontu nie będziemy finansować, bo się nie opłaci. Natomiast, jako rezerwa strategiczna, przewożąca zaopatrzenie dla wojska a w sytuacjach nadzwyczajnych także żołnierzy – tupolew może się doskonale sprawdzić. Jest to jedyny dostępny dla naszego wojska od zaraz samolot o względnie dużym udźwigu i zasięgu.

Nie rezygnujmy, pomimo własnej tragedii i dowodów na zawodność radzieckiej techniki z posiadanego potencjału. Zmiana zastosowania i sposobu użytkowania nam nie zaszkodzi, a oszczędzone pieniądze przez np. 5 lat eksploatacji tutki – można będzie kupić za jakiś czas używany sprzęt zachodni wyższej klasy i uczynić z niego prawdziwy odwód strategiczny cargo dla Polskich Sił Powietrznych.

4 komentarze

  1. Pulk rozwiazuja bo im maszyna sie rozbila? Spektakularny blamaz PLF 101. Fakt.
    A czy to jest wiedza powszechna, ze za leasing Embrarerow czarterowanych przez MON do obslugi Vip’ow od PLL LOT placi MON !!! To nie lepiej je byln kupic dla pulku i to juz dawno temu!

  2. Ale czy w ten sposób nie jest taniej z tymi samolotami, co nas w sumie obchodzi czym oni tam, latają, ale faktycznie tupolewa szkoda bo to wyremontowany do ostatniej śrubki samolot

  3. pracowałem 4 lata przy tych samolotach w pułku. Nie jest to technologiczny szał, ale swoje te maszynki umieją. Sa bardzo wytrzymałe i odporne na codzienną eksploatację, nadają się do przeróbek – wybebeszenia jakie tu sugeruje autor, można to bez kłopotu zrobić w jednostce… jedyna wada to stosunkowo duże zuzycie paliwa, ale to rekompensuje nieco większa predkość przelotowa niż standardowych rejsowców.
    Wadą dla wojska byłaby koniecznosc bocznego ładowania z rampy, rekawa lub podnosnika i manewrowania wiekszymi paletami przy wkładaniu. Da się powiększyć drzwi ale nie luk, generalnie maksymalnie wejdzie standardowa europaleta. ułożenie rolek w środku i demontowanych foteli to pikuś.
    robota prosta, szybka i sprawna.
    W ostateczności można z niego zrobić latającą cysternę 🙂

  4. Proszę Państwa tu nie oszczędności chodzi. Panowie politycy przeczytali sobie raport MAK i raport komisji Milera i dotarło do nich jak byli wożeni i ile było odstępstw od przepisów. Nie ma takich pieniędzy, które “społeczeństwo” zapłaci za bezpieczny transport swoich przedstawicieli. A co kupowania nowych samolotów dla wojska to póki co to wyrzucanie pieniędzy w błoto. “Wojacy” są w stanie rozbić każdy samolot i nowoczesny (CASA) i przestarzały (TU154).
    Niestety takie są efekty “chowu wsobnego”

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

1 + sixteen =