Polityka

Z czego naprawdę będzie można rozliczać Platformę Obywatelską?

 Obietnice są podstawą funkcjonowania współczesnych polityków, obiecują nam wszystko, co mogą, a najczęściej coś, czym nie dysponują albo, na co nie mają prawie żadnego wpływu. Dominująca cześć obietnic dotyczących rozdawnictwa znajduje pokrycie w naszych własnych pieniądzach, odbieranych nam pod pozorem niecierpiących sprzeciwu potrzeb państwa. W tym trwającym niczym pomnik ze spiżu modelu politycznej rozrzutności pojawiło się po wejściu do Unii Europejskiej pewne udoskonalenie, otóż politycy zyskali nowy oręż, a właściwie pole do rozdawnictwa nie swoich pieniędzy.

Fundusze unijne! To hasło rozpala serca i dusze naszych polityków już sprzed akcesji, albowiem przed tymi właściwymi były fundusze przedakcesyjne. Wszystkie te fundusze wydaliśmy i nadal wydajemy z pilnością grzecznego pupila oczekującego kolejnych pochwał od swojego profesora w klasie pełnej obrażonych oprychów. Obecnie toczy się bój o filozofię wydatkowania wspólnych środków w UE, a nawet o definicję tego, co uznaje się za cele wspólne podlegające rozdawnictwu. Niestety pech chciał, że w niedawnych wyborach rządząca główna partia koalicyjna posłużyła się retoryką 300 mld złotych na inwestycję z UE, do zyskania w ramach kolejnej perspektywy finansowej.

Dotychczasowe fundusze są wydawane w sposób mniej lub bardziej pożyteczny, przysługując się generalnie do nakręcania koniunktury i utrzymania naszej gospodarki na sterydach i poduszce wzrostu gospodarczego. Widać nowe autostrady, mosty, drogi, lotniska, budynki, no może kolei nie widać, ale są zapewnienia, że będzie. Polska faktycznie znajduje się w budowie – i to dzięki funduszom unijnym, bez których finansowanie naszego rozwoju na taką skalę byłoby niemożliwe bez poświęcenia np. emerytów na odżywianie się na śmietniskach i zamieszkiwanie w kanałach ciepłowniczych.

Fundusze unijne pełnią jedną zasadniczą funkcję, transferują nadwyżkę PKB państw bogatych do państw biednych w ramach Unii Europejskiej, umożliwiając pobudzanie i rozwój gospodarczy tych drugich, przez co następuje poprawa i powiększenie ich potencjałów gospodarczych, dzięki czemu kraje bogate mogą jeszcze więcej czerpać z inwestycji i wymiany handlowej, jakich dokonują w tych krajach i z tymi krajami. Jest to stosunkowo klarowna cena w zamian za zespolenie gospodarcze, lub jak kto woli kolonizację gospodarczą, przeprowadzaną w sposób wyjątkowo cywilizowany i humanitarny. Co ciekawe zyskują na niej obie strony, obdarowujący i obdarowywani jednakże skali podziału korzyści nie będziemy tutaj analizować.

Niestety fundusze unijne uzależniają, to znaczy przyzwyczajają wszystkich decydujących o wydawaniu środków publicznych w Polsce do myślenia grantowego. To znaczy, starania się o takie formowanie rzeczywistości, żeby zakwalifikować się do przyznania funduszy unijnych wedle założeń określonych w danym programie. Co to oznacza? Co najmniej tyle, że realna sfera życia społeczno-gospodarczego, dostosowuje się do wizji przestrzeni społeczno-gospodarczej kraju wyrażanej przez urzędników/decydentów kształtujących opisy wymagań w programach realizowanych ze środków unijnych. Dlatego nie ma się, co dziwić takim drobiazgom jak ulice do „nikąd”, mosty lub wiadukty bez dojazdu, to szczegóły w morzu administracyjno-urzędniczych nonsensów zalewających nasz kraj. Jedną z najwspanialszych fikcji będzie dofinansowanie do inwestycji w kryptę narodową, jaką zadeklarował samorząd województwa małopolskiego. Ale mniejsza z tym, przecież nikt nie pyta jaki, na co są wydawane pieniądze, byle były wydawane szybko, sprawnie i w jak największej ilości. Co się lada dzień wraz z nową perspektywą finansową UE zmieni, albowiem efektywność i kwalifikowanie przeznaczenia środków będzie jednym z głównych warunków aplikacji. Skończy się budowanie „katedr na pustyni”, stanowiących w istocie infrastrukturę na wyrost, której nie będziemy w stanie finansowo utrzymać.

Nasz problem polega głównie na tym, że nie mamy planu B. Nie ma opracowanych alternatywnych sposobów finansowania rozwoju kraju, wsparcia finansowego dla samorządów, nikt nie decyduje o tym, na co idą, jakie i ile pieniędzy. Cały system opiera się na zdobywaniu środków na wkłady własne do inwestycji współfinansowanych ze środków unijnych, które pochodzą głównie z kredytów. Niestety tzw. reguła wydatkowa ministra Rostowskiego ograniczyła prawo samorządów do zadłużania się, na tyle skutecznie, że niewiele nowego się w Polsce wybuduje, jeżeli samorządy nie zdecydują się na pozyskanie środków własnych np. ze sprzedaży mienia. Sami nałożyliśmy sobie kaganiec, bijąc po głowie inwestujących.

Rząd nie ma innego pomysłu na rozwój niż myślenie grantowe! Co więcej, nawet banalna analiza środków publicznych (w uproszczeniu budżet + fundusze) pokaże nam, że rząd nie ma żadnego manewru, albowiem nie ma żadnych znacznych wolnych środków nie zaangażowanych – po likwidacji pseudo transferów do OFE i tzw. rezerwy demograficznej. Powoduje to, że nie mamy szans podtrzymać rozwoju infrastruktury publicznej, jeżeli zabraknie środków unijnych.

W następnej perspektywie finansowej, w ogóle będziemy mieli szczęście, jeżeli pojawią się jakiekolwiek środki przeznaczone na wsparcie. Nawet, jeżeli będą to środki w jakiejś mierze zwrotne, lub ściśle profilowane na np. inwestycje w realną gospodarkę na wiedzy i wzrost efektywności – to i tak będziemy mieli szczęście, albowiem najlepsi otrzymają szansę na jakiekolwiek wsparcie.

Reasumując, rozliczenie Platformy Obywatelskiej powinno nastąpić, nie z tego ile środków pozyskało i na co wydało, ale jakie mechanizmy stworzyła do uruchomienia procesów wspierania gospodarki z własnych środków, budowy własnych grupowań gospodarczych, inwestowania we własne technologie, przemysł, myśl techniczną itd. Bez otwarcia tego mechanizmu, bez przygotowania jego zrębów i stopniowo coraz znaczniejszego zasilania środkami, nie ma mowy o postępie i finansowaniu rozwoju. Bez myślenia prorozwojowego, ale nie w kategoriach wydawania grantów – niczym żebraczej jałmużny, zawsze będziemy półkolonią gospodarczą.

One Comment

  1. Bardzo rozsądny i po gospodarsku napisany tekst.
    Czuć przyszłego MĘŻA STANU.
    Gratuluję i pozdrawiam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.