Yntelygencja obraziła się na suwerena… i co z tego wynika?

fot, red,

Yntelygencja obraziła się na suwerena. Suweren okazał się nie zadowolony z wszystkiego co składało się na „ciepłą wodę w kranie”, 15 letnich niemieckich samochodów, taniego piwa z dyskontu i żeberek na grilla. To okazało się mało, bo Suweren chciał tożsamości, flagi, pamięci przodków i przede wszystkim – świadomości, że ma wpływ na grupę cwaniaków, która nim rządzi. Przede wszystkim zaś, chodziło o to, żeby język jakim władza komunikuje się z masami – miał uwzględniać pewną prostą okoliczność, otóż każdy człowiek, nawet głupi, prymitywny i ze skrzywioną osobowością, ma po prostu poczucie własnej wartości. Uwaga, proszę pamiętać, że mówimy o świadomości wpływu, a nie realnym wpływie!

Dopiero wczorajsze ponad dwu godzinne przemówienie pana Andrzeja Dudy, w ramach jego e-konwencji wyborczej, uświadomiło nam, że mamy do czynienia z wybitnie sprytną manipulacją. To było jawne od dawna, ale do póki ludzie władzy adresowali swój przekaz na poziomie co najwyżej rynków w miastach powiatowych, lub częściej – dużych sal w tych miastach, to wszystko było istotnie zamazane. Teraz stało się jawne i to szokująco jawne.

Władza, co widać na przykładzie języka pana Prezydenta, przemawia do Suwerena, takim językiem, jaki przeciętny przedstawiciel Suwerena jest w stanie zrozumieć i mówi mu to, co ten chce usłyszeć, w takiej formatce pojęć, jaka jest adekwatna do przeciętnego poziomu intelektualnego, przeciętnego przedstawiciela suwerena. Jest to szokujące zwłaszcza z ust człowieka, który jest nauczycielem akademickim na jednej z najlepszych polskich uczelni prawniczych. Właśnie ta okoliczność świadczy o tym, ze mamy do czynienia z manipulacją. Jeżeli bowiem osoba o ponadprzeciętnym potencjale intelektualnym, wiedzy o retoryce, sposobie komunikowania się ze zbiorowością i ze sztabem specjalistów za sobą. Mówi do ludzi jak przy całym szacunku dla tych niesłychanie ważnych samorządowców – Sołtys, na zebraniu wiejskim. To jest po prostu manipulacja. Nie chodzi tu o żadną wyższość miasta nad wsią lub wsi nad miastem, chodzi o elementarną przyzwoitość. O sprawach całego państwa, powinno się mówić językiem do tego poziomu przynależnym.

Yntelygencja się obraziła na suwerena, ale znalazła się taka jej część, która uznała to, co się dzieje za wspaniałą okazję, do przejęcia władzy, właśnie poprzez odmienną retorykę. To samo w sobie pokazuje, jak bardzo wątli jesteśmy jako system, wręcz wyjałowieni, przez lata pop-kulturowej paki, wieki kłamstw kilku Kościołów i parszywe manipulacje łże-mediów, że wystarczyło mówić do ludzi o godności, językiem „mówionym” – zebrania ludowego a nie „uniwersyteckim” – jak z katedry genderyzmu i proszę, oto sukces. Suweren dał władzę tym, którzy przemówili do niego, jego własnym językiem.

Jeżeli uświadomimy sobie, że analogiczny mechanizm dialogu demokratycznego dotyczy relacji pomiędzy elitami a masami w USA, to warto zrozumieć, jaki czeka nas los. Dalsze rozmiękczanie mózgów za pomocą „majtek celebrytki”, trafiło na wspaniały grunt u ludzi, dla których ideologia jest zła, bo ma „-izmy”, ale 500+ jest dobre, bo można za to kupić piwo. Niestety ten grunt przygotowywał i pielęgnował przez wieki pewien Kościół, nadzwyczajnie dbając o to, żeby przypadkiem, nie udało się w tym Narodzie zasiać kaganka oświaty, otwartości, ciekawości, przedsiębiorczości. Ponieważ wówczas skończyłby się zakłamany zabobon i rząd dusz, ludzie mogliby stać się PRAGMATYKAMI, a to największe niebezpieczeństwo dla każdej władzy, bo musi się z takimi ludźmi liczyć.

Miało być tak pięknie! Miało być „Wybiórczo”, wielki strażnik moralności i rzecznik jedynie słusznej – słuszności, mówił nam przez lata jak mamy postrzegać rzeczywistość. Proszę sobie przypomnieć zachwyty pewnej gazety nad Powszechnym Programem Prywatyzacji, a także co pisano w naszych mendiach (tu nie ma błędu) w okresie tzw. obecności w Iraku. Jaka to była wspaniała wojna – niesienie demokracji i jak mieliśmy na niej skorzystać gospodarczo. I ci ludzie, dzisiaj mają czelność mówić grupie jeszcze większych cwaniaków, że nie mają prawa być cwańsi od nich? Głupia sprawa, ale o słuszność lub logikę tutaj nie pytajmy, ponieważ w tej zabawie od samego początku chodziło tylko i wyłącznie o przejęcie kontroli nad naszą percepcją.

Niech więc yntelygencja dzisiaj uda się na wewnętrzną emigrację, ewentualnie na tą prawdziwą, zamiast ujadać, szkodzić i przeszkadzać – WŁADZY – mającej poparcie większości (już mniejsza z tym jak zdobyte), albo przynajmniej zachowuje się przyzwoicie. Ponieważ demokracja to rządy większości. To może być większość głupców, co więcej – tak przeważnie bywa, bo chodzi o to kto nią sprytniej i mniejszym kosztem steruje. Jednak to musi być większość. Jako jednostka – jesteśmy zobowiązani poddać się woli większości, którą – czy to się nam podoba – czy nie – reprezentuje określona opcja polityczna i krąg towarzyski. To tak działa.

Dobry król na pewno byłby lepszy, niż głupia elita. Jednak wśród ślepców jednooki jest królem… 2% poparcia w powszechnie uznawanych sondażach dla pani Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, niech wystarczą za podsumowanie…

19 myśli na temat “Yntelygencja obraziła się na suwerena… i co z tego wynika?

  • 3 maja 2020 o 06:13
    Permalink

    ynteltfencja ,a problem ze zdefiniowaniem samej siebie….

    Odpowiedz
    • 3 maja 2020 o 16:28
      Permalink

      Myślę, że prawda jest bardziej banalna – Suweren obraził się na Yntelygencje bo ta przez 25 lat robiła za Anty-Janosika, czyli zabierała biednym i dawała bogatym. Licząc na to, że beneficjentów transformacji jest na tyle dużo, że jej władzy nic nie zagrozi. No i się w tej polityce zagalopowali, podnosząc wiek emerytalny, w kraju gdzie nie było pracy nawet dla tych po 50-tce. Jedynie PIS wyciągnął z tego wnioski i postawił na suwerena z Polski B i C [500+]. A do tego podlał to wszystko narodowo-mesjanistyczno-religijnym sosem, który trafił na podatny grunt, no i rządzi. A, że władzę postrzega trochę tak, jak ją postrzegali bolszewicy, to już trochę inna bajka jest…

      Odpowiedz
    • 3 maja 2020 o 18:59
      Permalink

      Odniosłem się do tego co napisałeś, ale komentarz nie przeszedł. Napiszę więc jeszcze raz w bardzo skróconej wersji, może teraz przejdzie?
      Yntelygencja przegrała, bo przez 25 lat zabierała biednym i dawała bogatym, aż suweren powiedział dość!

      Odpowiedz
  • 3 maja 2020 o 09:05
    Permalink

    Mocno napisane. Daje do myślenia, jak zwykle zresztą.

    Odpowiedz
  • 3 maja 2020 o 09:08
    Permalink

    Dobre podsumowanie upadku dawnych elit.

    Zachowaliby twarz, gdyby umilkli.

    Te “nowe elity” są bardziej “przaśne” i bezwzględne w realizacji pomysłów NadNaczelnika Nadwiślańskiego Macondo.

    Dlatego lekko sugerowany przez Autora pomysł z monarchią, oczywiście DZIEDZICZNĄ – może byłby najlepszy?

    Tylko jak do tego doprowadzić, bez wojny domowej?

    Odpowiedz
  • 3 maja 2020 o 09:40
    Permalink

    Mam osobiste powody by zapamiętać do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej PPP, postkomunista, min. Kaczmarek w oprawie Oszczerskiej (bezbożna, liberalna lewica laicka – “jeszcze wczoraj” fanatyczni bolszewicy), to ich “dzieło”. Rozkazy i zachwyty nad złupieniem Iraku w imię przypodobania się neobolszewickiej USA też płynęły z polskojęzycznej strony lewicowej,. BA!
    Bandycka napaść na na Południowych Słowian (Jugosławia). ( rozsądek przejawiała tylko opcja narodowa, endecka…)
    i udzielone poparcie agresorowi w marcu 1999 r. to też brudna łapa “naszej” lewicy od komucha
    Kwaśniewskiego(?) po postkomucha, swego czasu I sekr. POP PZPR na UW, “nasz” skarb narodowy”, wedle
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Madeleine_Albright, czeskiej z pochodzenia żydówki – “Drogi Bronisław”.
    z ‘szacownego” grona, guru lewicy laickiej co to ‘odjechał (sobie) w nirwanie”…
    Czym jest demokracja, wszyscy wiedzą w jakimś stopniu, a jeśli nie (wiedzą) proponuję udać się do zasobów internetu, dlatego m.in. z taką sympatią spoglądam “za pobliski Bug”, gdzie jest w miarę normalnie. Niecierpliwie spoglądam na pojawienie się męża opatrznościowego który
    zaprowadzi “rządy surowe a sprawiedliwe”, będzie miał jaja by rozp*ić ten małpi eurocyrk, zaprowadzi rządy silnej ręki…albo Monarchia. Jedynie wspomniane
    opcje uspokoić mogą szaleństwa populistów i lewicowych poprawiaczy świata…………………………

    Odpowiedz
    • 3 maja 2020 o 16:00
      Permalink

      @krzyk58

      Jak tam lewica laicka, chłopie? Toć to czystej wody burżuazja prawicowa udająca lewicę i koncesjonowana przez imperialistów. Pod wpływem prawicowego przewrotu drugi garnitur PZPR, który w zasadzie w końcówce PRL nie był już czerwony, co łatwiej mu przyszło zmienić barwę na szary, czyli taki nijaki, jako połączenie czarnego z białym. Dlatego nie dziw się ich decyzjom, zresztą wymuszonym przez imperialistów, bo przecież w międzyczasie już utracono naszą gospodarkę na rzecz zagranicznych właścicieli, więc taki Kwaśniewski czy Miller, po wcześniejszych rządach Mazowieckiego, a potem AWS – którzy zasadniczo Polskę sprzedali w obce posiadanie – już nie mieli wyjścia prawdopodobnie i musieli tak skakać, jak im Wujek Sam zagrał do tańca w drodze ku przepaści.

      Mówisz, że silna władza ci się marzy? Tylko jaka? Monarchia to przeżytek, nigdy nie była silna, to tylko pozory oparte na doktrynie strachu i religijnych dogmatach. Rządy silnej ręki – podobnie, swój kres zwykle kończą na szafocie lub z krwią na rękach. Więc co, jaka władza, jaka demokracja?

      Niestety obecna demokracja pośrednia, jest bliższa tej opinii:
      “Demokracja to termin, którym kamufluje się wiele spraw: bezwzględną, kapitalistyczną eksploatację, medialną manipulację, cenzurę w imię korporacyjnego kapitalizmu, produkcję kłamstwa, nowoczesne niewolnictwo.” – Dubravka Ugres

      A może taka silna władza?:
      Wielki historyk i prawnik Konstanty Grzybowski (1901-1970) pisał o tym tak:
      „Co to jest silna władza? Nie jest nią każda władza, która przeprowadza to, co chce, zmusza do milczenia przeciwników. Gdybyśmy szukali w wywodach Tacyta – i w wywodach Bobrzyńskiego –odpowiedzi na to pytanie, brzmiałaby ona, po przetłumaczeniu na współczesne pojęcia: taka władza, która ma oparcie w siłach społecznych świadomych tego, czego chcą, i umiejących to, czego chcą, wiązać z poglądami i interesami społeczeństwa jako całości. Silna władza nie przeciwstawia się społeczeństwu, nie narzuca swoich poglądów wbrew opiniom społeczeństwa, ale nagina ich sposób podawania do tego, co w społeczeństwie jest żywe, przekształca to, co jest tradycją w społeczeństwie, zgodnie z tym, w czym widzi współczesne jego potrzeby. I silna władza wie, że musi zaspokoić to, co dana grupa społeczna, na jakiej się opiera, uważa za swe istotne potrzeby. Silna władza w końcu wie, że winna być silna nie tylko wobec nierządzących, ale także wobec swego aparatu wykonawczego, że nie może stać się niewolnikiem tych, którzy mają być narzędziem realizującym jej cele, ale nie narzucać jej kierunku polityki”. https://trybuna.info/opinie/potrzeba-silnej-wladzy/

      A to opinia Lenina o demokratycznym systemie władzy:
      „Wszelka instytucja obieralna lub zgromadzenie przedstawicielskie może być uważane za prawdziwie demokratyczne i rzeczywiście reprezentujące wolę ludu tylko pod warunkiem uznania i stosowania prawa odwoływania przez wyborców osób przez siebie wybranych (…) wszelkie wyrzekanie się (…) wprowadzania w życie prawa odwoływania (…) byłoby zdradą demokratyzmu i całkowitym wyrzeczeniem się podstawowych zadań rozpoczętej w Rosji rewolucji socjalistycznej” – słowa te, wypowiedziane przez Lenina w 1917 roku, napisane zostały tuż po rewolucyjnym czynie rosyjskiej klasy robotniczej. Prawo odwoływania było warunkiem nie tylko rewolucji socjalistycznej w Rosji i podstawowym zadaniem rewolucji socjalistycznej w ogóle.
      Ten niezbędny warunek dla urzeczywistnienia budownictwa socjalistycznego został ostatecznie zlikwidowany w ZSRR podczas rządów Stalina.
      Przytoczmy raz jeszcze Lenina: „socjalizmu nie utworzy się zarządzeniami z góry. Duchowi jego obcy jest urzędniczo-biurokratyczny automatyzm. Żywy twórczy socjalizm jest dziełem samych mas ludowych”.
      https://strajk.eu/dlaczego-upadl-prl-czyli-o-dwoch-twarzach-kontrrewolucji/

      No ale teraz mamy wymodloną wolność i liberalny kapitalizm. Większość katolików tego chciała, więc w czym problem?

      Odpowiedz
      • 3 maja 2020 o 22:01
        Permalink

        Mazowiecki? (podać prawdziwe imię i nazwisko?) , “wieczny” poseł na Sejm PRLu, następnie
        kontrolowana i koncesjonowana “opozycja demokratyczna” – stary bolszewik, zachowujący
        dla owiec pozory kontestacji . Wcześniej w młodym PRLu najechał na biskupa Kaczmarka … 🙂
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Rz%C4%85d_Tadeusza_Mazowieckiego Przypatrz się dobrze
        kolorom “sługów narodu” – czerwoni i różowi… 🙂

        Pro Lenina.. 🙂

        Ленин дает по чайнику

        https://www.youtube.com/watch?v=KOak6ErUS28

        Городок 2003 Ленин предъявляет документы

        https://www.youtube.com/watch?v=VFH6dt0U9qs&t=22s

        Odpowiedz
        • 3 maja 2020 o 23:17
          Permalink

          @krzyk58.

          No biskup Kaczmarek to przeca święty nie był. Ty czytał polecane wspomnienia księdza Świderskiego? Nie dawno ci pisałem o tej książce 2 tomy, a tam są jak byk dokumenty pokazane, nawet meldunki do rządu londyńskiego na temat tego faszystowskiego kolaboranta. Takie są fakty, a nie tylko cienka sprawa skazania po wojnie. Jak znajdę czas to ci zacytuję te meldunki AK do Londynu na temat współpracy z okupantem niemieckim.

          Odpowiedz
          • 4 maja 2020 o 07:39
            Permalink

            AK-owcy ( nie jestem sympatykiem tej akurat organizacji) byli wedle tej samej i tych samych narracji -“zaplute karły reakcji”, ktoś kto posiadał (byle co) był kułakiem… TO było chore.
            Wot i wsio!

  • 3 maja 2020 o 12:11
    Permalink

    Smutna prawda. Niestety prawdziwa lewicowa inteligencja, która wspólnie z chłopami i robotnikami zbudowała Polskę Ludową już wymarła. Było jej za mało, aby podołać zmianie paradygmatu myślenia Polaków i wyzwolenia ich z wielowiekowej niewoli religijnej. To co pozostało po niej, po 1989 roku wybrało emigrację ekonomiczną na zachód i emigrację wewnętrzną, wobec natłoku masowej głupoty i religijnego zacietrzewienia.

    Trochę prawdy o tej ynteligencji: https://www.tygodnikprzeglad.pl/perspektywy-wnuczka-fornala/

    Tym którzy tak bardzo powołują się w polityce na Piłsudskiego i patriotyzm cyt, jego słowa:
    “Do polityki garną się ludzie, którzy nic nie osiągnęli, a więc nieudacznicy i darmozjady. Polityka to dla nich deska ratunku, mogą godnie żyć nie dając w zamian nic”. – Józef Piłsudski.

    Co nas czeka? Gdy:
    „Ludzie mogą zostać dosłownie zatruci przez fałszywe idee i fałszywe nauczanie” – Alfred Korzybski

    Dwie ważne rzeczy na które zwraca uwagę prof. M. Król.
    Pierwsza to ta, że w Polsce wyhodowano pokolenie wewnętrznych barbarzyńców. „Rośnie generacja analfabetów nie tylko intelektualnych, ale społecznych i moralnych. Nie jestem pewien, czy PiS to spowodował, bo to jest zjawisko nie tylko polskie. (…) Ci barbarzyńcy są wśród nas – z nas – i niszczą nas od wewnątrz. Proces niszczenia już trwa i będzie się rozprzestrzeniał”, mówi Król.

    Druga ważna rzecz to ta, że prof. Król pokazuje jasno, co nas, ten świat, który bez żadnych sentymentów opisuje, czeka. To rewolucja. „Jedno jest pewne: taka rewolucja zdarzy się na pewno, tylko nie wiadomo, kiedy. To musi być zjawisko nowej – tym razem udanej – Wiosny Ludów przeciwko wewnętrznym barbarzyńcom, czyli trochę przeciwko samym sobie, przeciwko temu, co w nas jest z barbarzyńców”.
    http://alexjones.pl/aj/aj-inne/aj-akcje-i-inicjatywy/item/153695-kto-zniszczy-ten-swiat

    Niestety osobiście wątpię w jakakolwiek wiosnę ludów, bo dopóki Polacy się modlą zamiast myśleć, pozostaną niewolnikami, jakimi są od wieków.
    A fakty są takie, że: „Niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą – daj im skrzydła u ramion, a zamiatać pójdą ulice skrzydłami” – Cyprian Kamil Norwid.

    W PRL dano ludowi takie skrzydła ideologiczne służące do osiągnięcia niesamowitego postępu cywilizacyjnego. Przeniesiono lud z głębokiego feudalizmu w nowoczesne egalitarne i obywatelskie państwo, a tenże lud zamiast tych skrzydeł używać i fruwać na wolności, poszedł się modlić i podciął sobie anielskie wyposażenie służące rozwojowi. Zaczął strajkować, leżeć na styropianie i kapelanów słuchał, zamiast pracować i się rozwijać. Tak kończy cywilizacja pod okupacją religijną, która nie potrafiła się jej pozbyć.

    Odpowiedz
    • 3 maja 2020 o 13:33
      Permalink

      …mówi Król.” Który król? Batory? Do rzeczy! “Został też przewodniczącym rady Fundacji im. Stefana Batorego[5]. ”
      Zdajesz sobie sprawę jaką rolę po 88′ pełnią różne takie “królewskie” fundacje sponsorowane przez Zachód, a wymazywane gumką w Rosji, Białorusi czy na Węgrzech? 🙂
      Zdecyduj sie q*va, jaką linię pol. trzymasz bądź przynajmniej konsekwentny…zabrakło “ałtorytetów’
      więc sięgasz do podziemia peerelowskiego? 🙂 Za: “niezastąpioną” (lewicową) wiki – “Działalność opozycyjna w PRL
      Brał udział w protestach marcowych w 1968, był przez kilka miesięcy więziony. W 1975 sygnował List 59, który stanowił protest przeciwko zmianom w Konstytucji PRL. W 1978 założył i objął funkcję redaktora naczelnego opozycyjnego pisma „Res Publica”[3]. Współpracował z Polskim Porozumieniem Niepodległościowym, wykładał w ramach Towarzystwa Kursów Naukowych, którego był członkiem od 1978. Publikował m.in. w paryskiej “Kulturze”. Na początku lat 80. był doradcą Regionu Mazowsze „Solidarności”. Później pisał dla drugiego obiegu. Był członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie i uczestnikiem obrad Okrągłego Stołu (zespołu ds. reform politycznych i podzespołu ds. środków masowego przekazu)[1].
      Działalność publiczna w III RP
      W okresie wyborów prezydenckich w 1990 był członkiem komitetu wyborczego Tadeusza Mazowieckiego[1]. Poza pracą naukową w III RP zajął się aktywną działalnością publicystyczną m.in. jako redaktor naczelny pisma „Res Publica Nowa”. W 2000 został felietonistą “Tygodnika Powszechnego”[3].

      …Wklucz myślenie – to nie boli!! Nie powielaj popierdółek i schematów nie pasujących do siebie…
      a może ‘coś” jest na rzeczy? W tym szaleństwie – jest metoda?! Już nie wiem co (mam) myśleć,
      tyle razy wytykałem ci braki w konsekwencji, widzę TU ( charakterystyczne u ciebie) zachodzące wewnętrzne sprzeczności… ajjjjjjaaaj!

      😅

      Ps. Nie uważasz że powołując się na stronkę ‘alexa…” propagujesz “pewne takie teorie” nie przystające
      nijak do twojej “racjonalnej” linii i postrzegania… inaczej, kolokwialnie – “wielka szuria”? 🙂
      a może ewolucyjnie przeszedłeś na stronę tzw. “płaskoziemców”? Powitać! 🙂

      Odpowiedz
      • 3 maja 2020 o 23:43
        Permalink

        @krzyk58.

        Przecież wiesz, że ja nie znam ograniczeń poznawczych i wykorzystuję wszystko co się nadaje do uzasadnienia danej tezy, jeżeli jest logiczne. 🙂
        Nie pałam zachwytem nad tym prof. Królem, znam biografię doskonale, ale tym bardziej jego opinia jest celna, bo pochodzi z tego samego środowiska styropianowego, tylko że on biedny zrozumiał, co zrobił Polakom, podobnie jak Małachowski. Teraz pokutuje pisząc wściekłe opnie, co mnie już tylko bawi, bo smucić przestało. Taki poziom yntelygencji mamy, nic nie poradzisz.

        Ale bądź też sprawiedliwy, bo przecież ta jego działalność opozycyjna, jak wielu innych była przeca inspirowana i ochraniana przez twojego ulubionego Prymasa Wyszyńskiego. Właśnie się książka na jego cześć ukazała, gdzie o tym piszą.

        A więc możesz wyguglać sobie tytuł, a ja zacytuję najciekawszą opinię autorki:
        “Co zawdzięczamy prymasowi Stefanowi Wyszyńskiemu?”
        Cyt.
        “Kardynał Stefan Wyszyński to postać wielowymiarowa. Był wybitnym przywódcą duchowym, mężem stanu i autorytetem moralnym. Jednak Ewa K. Czaczkowska w książce “Prymas Wyszyński. Wiara, nadzieja, miłość” przygląda mu się również z nieco innej strony i pokazuje jego nieznane oblicze. Poniżej publikujemy fragment dotyczący wpływu prymasa na Solidarność.
        (…)
        Zachowanie przez Polaków wewnętrznej wolności, bez której nie byłoby rewolucji 1980 roku, uratowanie wiary i Kościoła w Polsce, ocalenie chrześcijańskiej tożsamości – to tylko kilka punktów z długiej listy spraw, które zawdzięczamy kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu. Ale najważniejsza z nich to ta, którą potwierdza beatyfikacja: świadectwo, że pełniąc najwyższe funkcje, można żyć święcie.

        Przygotowanie rewolucji ducha 1980 roku
        Nie byłoby Solidarności takiej, w jakiej współuczestniczyliśmy w 1980 roku i jaką młodsze pokolenia poznały z podręczników, gdyby nie dwie wielkie postaci: Jan Paweł II i prymas Stefan Wyszyński.

        To Jan Paweł II w czasie pierwszej pielgrzymki do ojczyzny w czerwcu 1979 roku modlitwą do Ducha Świętego o odnowę oblicza polskiej ziemi wyzwolił w rodakach moc ducha i dał im siłę do społecznego zrywu w zmaganiach o wolność i godność człowieka zdeptaną przez system komunistyczny. Rzadziej w tym kontekście przywołuje się nazwisko Stefana Wyszyńskiego.

        A przecież papieskie słowa nie wydałyby owocu, gdyby nie padły na odpowiedni grunt. Ten grunt przez kilkadziesiąt lat przygotowywał kardynał Wyszyński, podtrzymując w Polakach w czasach zniewolenia wewnętrzną wolność i niezależność, poczucie godności i świadomość praw przynależnych każdemu człowiekowi jako dziecku Boga, praw, których żaden system polityczny nie może go pozbawić.

        Bez tej wielkiej pracy duszpasterskiej, ale i obywatelskiej, zryw wolnościowy w 1980 roku nie byłby możliwy. A przynajmniej nie w takiej formie i nie z takimi postulatami, jakie zostały wówczas przez robotników przedłożone.

        Prymas Stefan Wyszyński ma więc zasadniczy udział w doprowadzeniu do rewolucji ducha, której efektem było odzyskanie wolności w 1989 roku. To on kładł duchowe fundamenty pod wydarzenia Sierpnia 1980 roku, proponując Polakom w czasie Wielkiej Nowenny i milenium chrztu Polski pracę nad sobą – nad umocnieniem wiary i wynikającej z jej przyjęcia chrześcijańskiej moralności.
        Cała działalność prymasa Wyszyńskiego po 1956 roku była skierowana ku wolności. Realizacja jego programu miała doprowadzić do pogłębienia wiary i odnowy chrześcijańskiej moralności, a w efekcie do wzmocnienia “człowieka wewnętrznego”. Do wyzbycia się lęku i duchowego zniewolenia, które były skutkami odejścia od więzi z Bogiem, ale też systemowej państwowej ateizacji prowadzonej w Polsce od końca lat czterdziestych XX wieku.

        Pokolenie milenium chrztu Polski szesnaście lat później stanowiło znaczną część wielkiego ruchu o nazwie Solidarność. Już w 1957 roku, rozpoczynając Wielką Nowennę, prymas przewidywał, że “los komunizmu rozstrzygnie się w Polsce. Jak Polska się uchrześcijani, stanie się wielką siłą moralną, komunizm sam przez się upadnie. Losy komunizmu rozstrzygną się nie w Rosji, lecz w Polsce. Polska pokaże całemu światu, jak się brać do komunizmu, i cały świat będzie jej wdzięczny za to!”.

        Te słowa były niczym proroctwo, które ziściło się ponad trzydzieści lat później”.
        Na podstawie: książki Ewy K. Czaczkowskiej “Prymas Wyszyński. Wiara, nadzieja, miłość” , Wyd. Znak 2020.

        No i jak ci się to podoba?

        No więc jak możesz mieć pretensje do jakiegoś Króla, skoro sam Prymas za tym stał?
        Wklucz myślenie, nie boli, chociaż jest uciążliwe dla niektórych. 🙂
        Jak wielka prawicowa szuria może z tym żyć? , że doprowadziła Polskę pod tak światłym kierownictwem religijnym do takiego stanu, no jak? 🙂

        A płaskoziemcy? Daj spokój, oni mają prawo do swojej wiary w płaską ziemię, jak i katolicy wierząc, że biblia zawiera jedynie prawdę. 🙂 A prawda z niej wynikała taka sama, a i jeszcze wiernych straszono, aby nie szli na skraj ziemi bo spadną do piekła. 🙂
        A ty w to jeszcze wątpisz? Jaki z ciebie katolik prawowierny? 🙂
        Masz tu dowody:
        https://demotywatory.pl/4968305/Jednak-plaskoziemcy-maja-racje-General-Hermaszewski-potwierdza
        https://demotywatory.pl/4972908/Powiedz-ludziom-ze-dzieki-nauce-nie-umieraja-tak-czesto-jak
        https://demotywatory.pl/4978359/Mam-nadzieje-ze-teraz-wszystko-jasne
        https://demotywatory.pl/4995448/Dlaczego-plaskoziemcy-sa-narazeni-na-promieniowanie-5G-a

        Teraz rozumiesz dlaczego 5G ci zagraża? 🙂 🙂 🙂

        Pozdrawiam

        Odpowiedz
  • 3 maja 2020 o 12:28
    Permalink

    Wczoraj widziałem w telewizorze, że Policja (granatowa) robi łapanki na wylotówce do Krakowa od strony Wieliczki i wysadza ludzi z autobusu jak jest ich za dużo. To właśnie z tego wynikło.

    Odpowiedz
  • 3 maja 2020 o 12:38
    Permalink

    To się nazywa robienie wała z części społeczeństwa – jakby kto pytał. Dobrze, że jeszcze nie trzeba podawać PESEL przy komentarzach…

    Odpowiedz
  • 3 maja 2020 o 16:17
    Permalink

    No jasne! Najlepiej niech politycy (tak jak ci z PO czy narodowcy) mówią tak żeby osoby które mają na nich zagłosować nic nie zrozumiały. Jak się chce pięknie i mądrze przemawiać do wyborców to najpierw trzeba ich wyedukować!

    Odpowiedz
  • 3 maja 2020 o 21:44
    Permalink

    Doskonały artykuł, pokazuje esencję naszej poronionej rzeczywistości a zdjęcie wyborne.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.