Paradygmat rozwoju

Nie ma wzrostu gospodarczego bez rozwoju społecznego

Nie ma wzrostu gospodarczego, bez rozwoju społecznego, a na pewno już nie jest możliwy trwały wzrost gospodarczy bez troski o rozwój społeczeństwa. Jeżeli pomija się element społeczny w planowaniu strategicznym rozwoju społeczno-gospodarczego, to dokonuje się samoograniczenia, które po wyczerpaniu przez społeczeństwo prostych czynników rozwoju, a potem przetrwania – odbije się mocną czkawką na rozwoju ekonomicznym. Po prostu nie może istnieć gospodarka, która nie pracuje na rzecz społeczeństwa, które je tworzy – poza przypadkiem gospodarki kraju skolonizowanego, pracującego na rzecz metropolii. Właśnie do takiego modelu obecnie zbliżamy się w Polsce, gdzie samo bycie gospodarką nadążną to już zbyt mało, nawet na podtrzymanie tego czym się dysponuje.

Obecnie główne zagrożenie makroekonomiczne stojące przed Polską, które można rozpoznać także w relacjach mikroekonomicznych dotyczących prawie każdego człowieka, to poszerzające się zjawisko biedy powszechnej. Średnio idziemy w górę, jednakże bogaci się wąska elita i to ona konsumuje coraz więcej, do kolejnego momentu nasycenia, natomiast cała reszta społeczeństwa, w tym jego klasa średnia – pauperyzuje się, co dotyczy oczywiście także pracujących. W praktyce oznacza to, że głównie młodzi pracujący nie mają możliwości akumulować owoców swojej pracy i albo podejmują decyzję o ucieczce z tego niesprawiedliwego systemu, albo kombinują. Mamy w efekcie pozorny wzrost, podzielony na wzrost realny dotyczący mniejszości i stagnację, a nawet cofanie się i ubożenie, ponieważ już nawet coś takiego jak wizyta u stomatologa to wyzwanie dla ludzi, któremu nie są w stanie jednorazowo sprostać z przeciętnej pensji. Nie ma zatem rozwoju, gospodarka się kurczy, z jednej strony mamy bogatych i ich obsługę, a z drugiej masę – czerń, WEGETUJĄCĄ od jednej wypłaty do drugiej lub od zasiłku do zasiłku. Efekty widać w liczbie wyjeżdżających z tego kraju i poziomie frustracji Polaków, której nie będzie w stanie już nawet zasłonić parszywa i kłamliwa maszyna przemysłu propagandy i pogardy wobec człowieka.

Tutaj niestety kłania się mityczny „Balcerowicz”, uwaga nie mówimy o panu prof. Leszku Balcerowiczu – personalnie, ale o całej formacji ideologicznej, którą ten pan zapoczątkował i otoczce jaka została przylepiona do jego nazwiska. Po prostu Balcerowicz musi odejść, nie jesteśmy w stanie dłużej konkurować w globalnej rozgrywce niższymi dochodami, ponieważ nie wystarcza tych dochodów na finansowanie normalnego życia. Nie buduje się rodzin, nie myśli się w kategoriach domów, samochodów ich urządzania – w Polsce myśli się „Skąd k….a wezmę na ten p………y kredyt w tym miesiącu?”. Oczywiście można powiedzieć – kredyty nie są obowiązkowe, jednakże wówczas trzeba się zastanowić, czy w interesie społeczeństwa jest utrzymywanie Policji, a ściślej nakazywanie tej Policji pilnowania banków. Przecież to z podatków społeczeństwa? Jeżeli więc kredyty nie są obowiązkowe, bo nie są – to może podatki nie powinny być obowiązkowe? Jak można pozwolić na umasowienie relacji prawnych na rynku pracy, które wykluczają około 70% młodego pokolenia z możliwości w ogóle ubiegania się kredyt w powołanej do tego instytucji? Szkoda słów.

W interesie państwa, w interesie nas wszystkich – w tym także kapitalistów inwestujących u nas swoje pieniądze, jest takie ułożenie relacji przeciętnych dochodów do przeciętnych kosztów utrzymania rodziny, żeby nie tylko starczało na opłaty i podstawowe produkty, ale przede wszystkim, żeby ludzie nie wyli ze wściekłości i niemocy, ponieważ nożyce dochodowo-kosztowe są już rozdarte tak bardzo, że nie ma możliwości myśleć o jakimkolwiek funkcjonowaniu. Jeżeli ktoś zakłada rodzinę w Polsce, nawet na poziomie jednej średniej krajowej pensji a drugiej – „na waciki” jest bohaterem. Kredyt na 35 lat? Wiadomo – najlepszy środek antykoncepcyjny. Efekty obserwujemy w starzeniu się społeczeństwa.

Przy czym uwaga, tutaj nie można winić Tuska, nawet tego naprawdę najgorszego premiera Buzka, ani Kaczyńskiego razem z Millerem i Balcerowiczem, to wszystko mało. Błąd był popełniony u założeń gospodarczych naszego państwa, przyjęliśmy zły paradygmat – deindustrializacji i pełnego otwarcia na inwestycje zagraniczne – licząc na mannę z nieba i błyskawiczną modernizację kraju, a nie oszukujmy się… dostaliśmy ochłapy, przy czym nasi „serdeczni przyjaciele’ postarali się o to, żeby starannie wybrać wszystkie skwarki z naszej kaszy.

Teraz nie da się już powiedzieć stop. Jedna głupia decyzja rządu, kapitał się odwraca – odpływa i jutro witaj euro po 8 zł! I co zrobimy? Obrazimy się na Zachód, który mimo wszystko pozwala nam produkować jakieś tam podpaski i silniki do ich samochodów? Jeżeli ta, to proponuję od razu wprowadzić talony na ziemniaki – kilogram dziennie na Polaka, na więcej długo nie będzie nas stać.

Biorąc poprawkę na to, że przyjęliśmy systemowo złe założenia, że zostaliśmy wykorzystani – nie można niestety wybaczyć tym parszywym bydlakom którzy popsuli ten kraj, wszystkich zmarnowanych szans. Przykładowo do tej pory – zawsze rolnictwo było naszym największym atutem, nawet za okupacji niemieckiej – rolnictwo funkcjonowało doskonale, produkując rekordowe ilości żywności – nawet jak na warunki pokojowe, a co dopiero wojenne! Dzisiaj nasze rolnictwo wymaga dotacji i jest obciążeniem dla gospodarki – jak to się stało? Kogo należy zabić (po wprowadzeniu do Kodeksu karnego kary śmierci) i ile razy – właśnie za tą przerażającą systemową zapaść naszego rolnictwa, które mogłoby stać się fantastyczną dźwignią rozwojową – generatorem olbrzymich ilości pieniądza dla naszej gospodarki. Chiny, kraje arabskie, Rosja, Indie – te wszystkie kraje mają olbrzymie deficyty żywności, zarówno pod względem ilości jak i asortymentu. Dlaczego przez 25 lat transformacji nie udało się rozwinąć przemysłu przetwórczego – produkującego produkty standaryzowane na rynki eksportowe – a zarazem zabezpieczyć mu zaplecza surowcowego w rolnictwie? Druga sprawa – biopaliwa, dlaczego nie wykorzystujemy tej gigantycznej szansy, która pozwoliłaby nam co najmniej w 30% uniezależnić się od paliw importowanych? W zasadzie cały ruch pojazdów w komunikacji publicznej – mógłby być zasilany paliwem z biokomponentów. Nie da się? Trudno jest zebrać resztki roślin i spowodować, żeby sobie zgniły w bańce zwanej szumnie bioreaktorem a potem tą szlaję destylować? Naprawdę się nie da? Na co poszły przez lata dopłaty? Na raty za mieszkania dla dzieci ze wsi w miastach? Na wesela, samochody, zabawy, telewizje satelitarną? Proszę pojechać na polską wieś – morze anten! I to nie tylko zwykły odbiór sygnału satelitarnego, mamy wiele anten nadawczych – umożliwiających komunikację internetową z satelitą. Naprawdę cudownie – rozwijamy się „że hej”, no i jeszcze kult limuzyny, wiadomo – nic nie produkuję, nie mam krowy ni świni, ale TDI-k musi być, a najlepiej dwa, żeby drugi był dla żonki, a trzy „angliki” rozebrane w szopie na części.

Niestety w Polsce nie ma porządku, nikt nie miał pomysłu na to państwo, tak żeby połączyć rozwój i transformację gospodarki z ochroną społeczeństwa. To co zrobił Balcerowicz w swojej pierwszej reformie należy rozważyć jako czyn przeciwko człowieczeństwu i ludzkości, ponieważ nawet z dzisiejszej perspektywy rok 1990 wygląda szokująco i przerażająco – to zdradzenie tych mas „Solidarności”, tych mas, które zaufały inteligencikom o parszywych i chciwych ryjach (posiadających umiejętność czytania po angielsku, dzięki czemu mogli sobie w zachodniej literaturze wyczytać, że budowa kapitalizmu bez kapitału nazywa się kolonializmem). Proszę pokazać, które z „Postulatów Sierpniowych” zostały zrealizowane przez rząd Mazowieckiego, Bieleckiego, Pawlaka i kolejnych „premierów”?

Dzisiaj nie ma już czegoś takiego jak poczucie wspólnoty, nawet międzypokoleniowej. Jest atawizm, wszyscy dążą do tego żeby móc jak najwięcej konsumować, najlepiej przy minimalnym lub żadnym wysiłku. A jeżeli ktoś myśli, że małym i średnim przedsiębiorcom jest lżej – to jest w błędzie!

Naprawdę utrzymywanie systemu, w którym wszystkim jest źle – nie ma najmniejszego sensu. Trzeba się zastanowić nad częściowym powrotem do socjalizmu, ponieważ na kapitalizm państwowy w Unii Europejskiej – jako państwo słabsze nie mamy szans, a dalsze bierne przyzwolenie na upadek społeczeństwa i depopulację kraju – to ludobójstwo i okrutny mord na Polakach.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.