Wojskowość

Wzrost wydatków na obronność jest nieuchronną koniecznością

 Nasza armia jest taka, jaka jest, mogłaby być większa, liczniejsza i mieć więcej sprzętu, ale niestety nie ma. Dlatego trzeba się cieszyć tym, co mamy, w tym znaczeniu, że nie jest dramatycznie, głównie dzięki wysiłkowi tysięcy dzielnych ludzi w mundurach i wspierających ich cywilnych pracowników wojska.

Nie ulega wątpliwości, że profesjonalizacja wojska okazała się sukcesem, jednak stany etatowe na obecnym poziomie to za mało względem spodziewanych zagrożeń, których sposobem na antycypowanie jest właśnie – zwiększenie ilościowe armii i jej wzmocnienie jakościowe pod względem sprzętu i co niesłychanie ważne – wyszkolenia.

Jeżeli chcemy mieć silniejszą armię, musimy przeznaczać na nią więcej pieniędzy – 2% PKB to mało, jako kraj o takim sąsiedztwie, w tej chwili mniej stabilnym – musimy przeznaczać więcej. Przy czym, nie da się jednorazowo zwiększyć skokowo nakładów, bo prawdopodobieństwo, że będą wydatkowane optymalnie i efektywnie maleje wraz z każdą Złotówką przyrostu środków, ponad możliwości ich alokacji. Można jednak opracować plan – zwiększający wydatki, a tym samym i stan osobowy armii – tak, żebyśmy dysponowali około 350 tyś, armią zawodową w ciągu 5- 7 lat. Wymagałoby to dojścia do 5% PKB na obronność w tym okresie, czyli zwiększenia wydatków dwa i pół razy.

Dodatkowym wsparciem może być wykorzystanie koncepcji Obrony Terytorialnej, która jest tańsza w utrzymaniu, ale jest o wiele mniej profesjonalna z samej racji jedynie okresowego zajmowania się obronnością. Jednakże tego typu formacje mają swoje zalety, mamy dla nich potencjał i bez względu na to jak docelowo będą się nazywać – należy je utworzyć i wykorzystywać. Przy czym środki na OT nie powinny ograniczać środków na armię zawodową. Dlatego bardzo rozsądnie jest powierzyć tworzenie i utrzymanie OT – samorządom. Wymagałoby to jednak jakiejś formy wsparcia dla samorządów, tak żeby miały wyższe wpływy podatkowe, bo i tak są ekstremalnie obciążone.

Jednakże nawet najszczersze chęci tworzenia wszelkich struktur – są niczym wobec potrzeb sprzętowych, które są znaczne i będą rosły, wraz ze wzrostem potencjału kadrowego armii. Nowoczesne uzbrojenie jest przeważnie bardzo drogie i niestety, nie produkujemy sami wszystkiego, co potrzebujemy. Jest tak, jak jest – pewnych spraw nie przeskoczymy, może już sami nie produkujemy silników czołgowych, ale za to, te które produkujemy z udziałem komponentów znanych firm mają o wiele lepsze parametry użytkowe i eksploatacyjne. Właśnie, dlatego opłaca się iść w kooperację i być elementem większej europejskiej całości. Trzeba, bowiem mieć świadomość, że w przypadku konfliktu pełnoskalowego na jednym z głównych kierunków zagrożeń opisanych historycznie – jego dynamika będzie taka, że nie będziemy mieli ani czasu, ani możliwości produkować uzbrojenia. Może, co najwyżej uda się szybko wyprodukować nieco amunicji, opancerzyć dodatkowo wozy bojowe itd. Jednakże, jeżeli spodziewamy się konfliktu na poważnie, to trzeba mieć świadomość, że będzie bardzo intensywny i szybki. Co nie znaczy, że potrwa krótko, liczy się jego pierwsza decydująca faza – pokonania sił głównych przez przeciwnika, a to będzie kilka pierwszych dni. Potem, jeżeli dyplomacja nie pomoże, bardziej będzie się liczyć Obrona Terytorialna poświęcająca swoje życie w nierównym boju z przeciwnikiem niż zbombardowane fabryki. Naszym celem jest i powinno być takie wyposażenie wojska, żeby było w stanie wytrzymać uderzenie przeciwnika i jak będzie to korzystne, odpowiedzieć kontratakiem. To duże wyzwanie dla logistyki wojskowej. W praktyce oznacza mniej więcej tyle, że to, co żołnierze zabiorą ze sobą do walki i co zdążymy im dostarczyć – będzie wykorzystane, reszta może zniknąć w chaosie wojny, albo być zniszczona przez wroga. Przygotowanie takiej armii z rozwiniętą logistyką – musi kosztować i niestety kosztować będzie wiele.

Nigdy nie będzie nas stać na zakup takiej ilości uzbrojenia i na tyle nowoczesnego, żeby mieć nowoczesne i sprawne wszystkie rodzaje wojsk. Poza tym w niektórych przypadkach, posiadanie sprzętu starszej generacji po prostu nie ma sensu – tak jest w przypadku okrętów podwodnych. Te najnowocześniejsze to zupełnie „coś innego”, niż okręty starszych typów. Chodzi o wszystkie aspekty i możliwości ich użycia, jak również i bezpieczeństwo załóg. Niestety każdy okręt to miliard Euro plus szkolenia, usługi dodatkowe, przeglądy, modernizacje itd. Jednak – akurat na tym przykładzie widać, że nie da się oszczędzić pieniędzy. Posiadanie tego typu broni, radykalnie zmienia sytuację na akwenie, wymuszając na przeciwniku odpowiednie przygotowanie się.

Podobnie nie da się wiele oszczędzić na lotnictwie. Nowoczesne samoloty kosztują, szkolenie pilotów kosztuje, uzbrojenie, zwłaszcza to wysublimowane również nie jest za darmo. W naszym przypadku, jeżeli przygotowywalibyśmy lotnictwo – na poważnie – do konfliktu pełnoskalowego na jednym z głównych kierunków zagrożeń, to trzeba uczciwie powiedzieć, że potrzebowalibyśmy około 2000 samolotów klasy F-16, żeby mieć panowanie w powietrzu nad Polską oraz około 1000 klasy F-15, żeby być w stanie dokonywać miażdżących uderzeń na terytorium nieprzyjaciela – paraliżujących jego możliwości ataku konwencjonalnego. W pierwszy przypadku samoloty z pakietem części, logistyką i obsługą to, co najmniej 60 mln USD za samolot, a realnie około 100 mln USD. W drugim przypadku to, co najmniej 100 mln USD za samolot do 150 mln USD. Do tego dochodzą lotniska, ludzie, uzbrojenie, paliwo itd. Koszty wielokrotnie przekraczające jakiekolwiek nasze możliwości. Mamy 48 samolotów F-16, byłoby dobrze gdybyśmy mieli ich drugie tyle, najlepiej nowych. Poza tym potrzebujemy samoloty dwusilnikowego, ponieważ ma większe możliwości użytkowe. Chodzi o to, żebyśmy mieli możliwość ataku na względnie głębokie zaplecze przeciwnika. Wówczas potencjalny przeciwnik musiałby się z naszymi możliwościami liczyć i przez to ponosić olbrzymie koszty przygotowania do obrony. Realnie, żeby w ogóle myśleć chociaż o obronie własnego terytorium w pierwszych trzech dniach konfliktu powinniśmy mieć co najmniej około 100 samolotów klasy F-16. Do tego około 50 samolotów dwusilnikowych zdolnych do przenikania obrony powietrznej przeciwnika i ataków na jego terytorium. Przydałoby się także pełnowartościowe lotnictwo morskie, tu nie trzeba dużo samolotów – wystarczyłoby 12, ale najlepiej dwusilnikowych o odpowiednim zasięgu i z odpowiednim uzbrojeniem, ewentualnie samolot mający możliwość pionowego startu i lądowania (F-35), ponieważ lotnisko lotnictwa morskiego na pewno będzie priorytetem na liście celów każdego przeciwnika. Niestety wielość typów samolotów bojowych podnosi koszty ich eksploatacji.

Wojska lądowe również potrzebują sprzętu. Jeżeli zaliczymy do nich umownie obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową, to już w ogóle robi się gorąco od kosztów. Przykładowo czołgi są wbrew utartej opinii, wyjątkowo delikatnym rodzajem uzbrojenia. Dla swojej niezawodności i skuteczności działania wymagają godzin pracy mechaników, części zamiennych, kalibracji, dosłownie dmuchania i chuchania, co potwierdzi każdy mechanik. Istotą czołgu jest „dużo czołgów”, po prostu im więcej ich na polu walki w jednym miejscu, tym lepiej. To powoduje, że całość jednostki pancernej, pancerno-zmechanizowanej swoje kosztuje, a modernizacja np. termowizorów (element systemów kierowania ogniem), to zawsze wydatek liczony w milionach.

W wojsku jednak zawsze najistotniejszym elementem są ludzie. Jeżeli nie będzie odpowiednio zmotywowanych i wyszkolonych ludzi, to nawet najlepszy sprzęt się nie przyda, albo będzie miał ograniczoną skuteczność. Dowodzi tego np. nieudolność wojsk saudyjskich w Jemenie, gdzie Saudyjczycy mają bardzo dużo sprzętu, przeważnie nowoczesnego produkcji zachodniej, ale ze względu na wyszkolenie mają bardzo ograniczone rezultaty, a nawet straty. Dlatego właśnie należy dbać o odpowiednie szkolenie oraz motywację żołnierzy. Żołnierz jest tylko wtedy żołnierzem, kiedy państwo zapewnia mu brak trosk życia codziennego, po prostu będąc żołnierzem nie można dorabiać na przysłowiowej budowie, chociaż i takie przypadki się zdarzają. Żołnierze muszą dobrze zarabiać, mieć obfite wsparcie socjalne oraz częste nagrody poprawiające motywację. Liczą się także pieniądze na dzieci i małżonków, albowiem często w małych garnizonach – nie ma pracy, którą takie osoby mogłyby wykonywać. Bez odpowiedniego poziomu finansowania nie zapewnimy sobie kadr, a trzeba pamiętać, że w wojsku powinni być – najlepsi z najlepszych. Nie mamy nikogo innego, kto stanie w naszej obronie, tylko ci dzielni ludzie w mundurach. Dlatego dbajmy o nich, jak o najważniejszy zasób, w architekturze narodowego bezpieczeństwa.

10 komentarzy

  1. Pomysł bardzo dobry, w efekcie zamiast 3 dni może byśmy wytrzymali i z 2 tygodnie. Tylko kto zaakceptuje taki wzrost wydatków na obronność?

    • Tylko pan krakauer zaakceptuje taki wzrost wydatkow na obronnosc …dziala jak srodki odurzajace na swiadomisc, ale panstwa polskiego w tym polozeniu. geograficznym nie da sie przed napascia “szaranczy” czy z tej czy z tej strony obronic, zreszta Polska to trnzyt dla innych, ktorzy sie spiesza ……moze mysla, ze sie spoznia na wlasny pogrzeb …

  2. Kajetan Olbrycht

    To by oznaczało, że wydawalibyśmy jakieś 100 mld zł na wojsko rocznie, może i 120 mld zł (przy dzisiejszych cenach) – to olbrzymie pieniądze, naprawdę olbrzymie!

  3. Wydatki na zbrojenia prowokuja wojne !

    Jak sie duzo na zbrojenia wydaje pojawia sie usypiajaca wszystkie zmysly swiadomosc bezpieczenstwa i wtedy z nienacka dostaje sie po glowue “pokrywka”, kopniaka od tylu ….

    Wieksze naklady na zbrojenia nie zmienia polozenia geograficznego Polski , tylko pod tym wzgledem trzeba rozpatrywyc polska sytuacje i czy sie wiejszymi zbrojeniami da sie powstrzymac “szarancze” czy to z tej czy to z tej innej strony, przed bomka atomowa nie mozna sie zwiekszeniem wydatkow na zbrojenia uchronic !

  4. Te pieniadze trzeba bedzie najpierw komus ukrasc, najlepiej zeby gladko bez protestow poszlo, proponuje inwalidom, chorym na raka i inne ciezkie choroby, dzieciom, seniorom, emerytom i rencistom ….mozna zamknac tez oddzialy intensywnej terapii, bo duzo kosztuja, zlobki i przedszkola, na pewno uzbiera sie spora sumka na zbrojenia ….

  5. Tylko chory człowiek może liczyć, że poprzez zbrojenie coś ugra. Od dawna wiadomo, że najlepiej się kradnie z sum przeznaczonych na zbrojenie. To widać na przykładzie zakupu helikopterów.

  6. Miewaliśmy w swojej historii już okresy maniakalne. W niedawnej historii Wieniawa konno wpadał do “Adrii”, Boski Rydz-Śmigły zapewniał o niezłomnej sile polskiej amii, Sosnkowski planował ochronę oceanicznych konwojów wiozących łupy z (nie zdobytych jeszcze) zamorskich kolonii zaś Beck zapewniał świat że ” w życiu narodów najcenniejszy jest honor,… a Polacy nie znają pojęcia
    pokoju za wszelką cenę”. Prowadzili więc nasi przodkowie “wyrafinowaną” politykę zagraniczną sprzymierzając się z Niemcami przeciwko Związkowi Radzieckiemu, z Francuzami i Brytyjczykami przeciwko Niemcom a wspólnie z Niemcami napadając Czechosłowację. To wszystko w warunkach powszechnej nędzy i upadku gospodarczego uświetnianego patriotycznymi fanfarami. W przeciągu 20-lecia skłóciliśmy się ze wszystkimi sąsiadami, zyskaliśmy opinię “hieny Europy”
    To był czas, gdy polskie ambicje kolonialne sięgały podboju Angoli kosztem Portugalii, zawiązano też plan dozbrojenia Liberii w zamian za przeznaczenie stutysięcznej armii tego kraju pod polską komendę w wojnie w Europie. Potrzebny był już tylko przewrót do którego warszawskie władze czyniły już przygotowania. Madagaskar nasi wodzowie zgodzili się eksploatować wspólnie z Francją. Giedroyć nawoływał “Polska żąda kolonii !”, zaś (boski) Rydz-Śmigły : “Nie tylko nie damy całej sukni, ale nawet guzika…”. Po zwycięskim (wspólnym z Hitlerem) podboju Czechosłowacji w 1938 r. nastroje bojowe rozgorzały jeszcze bardziej. W maju 1939 r minister Beck wołał przed parlamentem “My Polacy nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę… w życiu narodów jedna rzecz jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor.” Na nic się zdały napomnienia Winstona Churchilla “Haniebni i bezwstydni…prowadzeni przez najpodlejszych wśród podłych”. Gazeta Polska 28 sierpnia nawoływała “Niemcy zdają sobie sprawę z wyższości moralnej Polski. Niemcy są zdenerwowani, a morale ich armii żadne”. Nic dziwnego, że zapobiegliwi Niemcy w obawie przed polskim kontrnatarciem pospiesznie opuszczali swój kraj. 30 sierpnia “Goniec Warszawski” informował o Niemcach, którzy uciekli do Danii. Zaś Gazeta Polska pisała wprost: “Polska potęgą militarną”. Wśród takich nastrojów nastał 1 września 1939 roku gdy Dziennik Bydgoski zacytował słowa wodza naczelnego “gwałt siłą zadany – musi być siłą odparty”. Czy też “O stalowy mur bohaterskiej Armii rozbije się bandycki napad na Polskę”.
    Hasło “Wodzu Prowadź !!!” jeszcze bardziej budziło entuzjazm na przyszłe wielkie zwycięstwo. Wszystko to upadło 18 września gdy prezydent, premier z rządem, boski wódz naczelny (Rydz-Śmigły), wyżsi urzędnicy, oficerowie , generalicja, finansjera chyłkiem uciekali szosą zaleszczycką ledwo taszcząc ze sobą 80 ton złota w ostatniej chwili ukradzionego z narodowego skarbca. Tak oto skończyły się ówczesne polskie sny o potędze.
    Dlaczego o tym dzisiaj piszę? Czy to tylko bliskość rocznicy haniebnej klęski wrześniowej? Nie tylko. Otóż w polskiej polityce ostatnich lat dostrzegam nastroje analogiczne do tych z międzywojennego 20-lecia II Rzeczpospolitej. Znów wzrosły nasze imperialne ambicje. Znów zamarzył się nam podbój Rosji i Białorusi , unia polsko-ukraińska podbijająca obszary Polska od morza do morza. Przypomnijmy sobie tragiczną cenę jaką za te ambicje zapłacili nasi przodkowie. Zastanówmy się nad tym, że gdyby nie zwycięski pochód Armii Czerwonej zapewne większość spośród nas w ogóle by się nie narodziła a język polski znali by już tylko badacze wymarłych kultur. Zanim więc pójdziemy z okrzykiem “Wodzu Prowadź!!!” uświadommy sobie do końca dysonans ambicji naszych wodzów i możliwości naszego biednego narodu.

    • Znakomite!!! nic ujac nic dodac , a ten okres maniakalny to chroniczna dolegliwosc !!!

      Pare ludowych “hasel’ na ten temat :
      “BOSO ALE W OSTROGACH”,
      “Z MOTYKA NA SLONCE”
      “BIALY BIZON ( Z BIALOWIEZY) LECI PRZEZ PRERIE”….
      “VVVVVV ZYWEMU NIE PRZEPUSCI ”
      “POLAK BIEDNY ALE PAN”, caly czas pojawiaja sie takie okrzyki , “slaczki” i zapewnienia ….”nowy Churchill znowu na kartce ze zeszytu, jak w1943 w Teheranie przydzieli Polska pod opieke mocnego panstwa, by przestali siac nastroje wojenne w Europie, mowil francuski Prezydent G-D. kiedys i teraz znowu”Pokska przegapila, by siedziec cicho”…., zamiast to robic i troche merkantylnie myslec by zadbac troche o ekonomie, nawoluje do wojny i nowych granic w Europie ….rece opadaja…..

      SZANOWNA PANI NIE AKCEPTUJEMY NA NASZYM PORTALU MOWY NIENAWIŚCI OBCIĄŻAJĄCEJ KOGOKOLWIEK, A JAK W TYM PRZYPADKU WEDLE WYRÓŻNIKA GRUPY SPOŁECZNEJ. BARDZO PROSIMY O AUTOREFLEKSJĘ. POZDRAWIAM. WEB. JÓZ. PS. ZACHĘCAMY DO WSPARCIA NASZEJ FUNDACJI http://pisanieksiazek.pl/wesprzyj-fundacje/wesprzyj-finansowo/

    • @Pozorovatel zanim skończyłem czytać tekst Krakauera wynotowałem sobie z niego wiele wątków, do których chciałem nawiązać i w sumie napisać to samo, co już Ty napisałeś, tylko własnymi słowami. Serdecznie dziękuję Ci za tą syntezę naszej niedawnej historii, która jeszcze we mnie żyje pod postacią wspomnień mojego ojca (w 1939 r. zmobilizowanego do Armii Łódź) i dziadka (do GO Polesie). Obaj byli podoficerami i spędzili wojnę w obozach jenieckich (ojciec kolejno w: Sandbostel, Etzchoe, Lubecka i Woldenberg, dziadek w Grossborn i Neubrandenburg). O atmosferze panującej w II RP opowiadali mi to samo co piszesz, chociaż światopogląd i życiorys mieli diametralnie różny. Ale do rzeczy.
      Przepraszam autora, przeciw komu mamy się aktualnie tak potężnie zbroić i “wykrwawiać” finansowo? Już podobnie “wykrwawialiśmy” się materialnie w PRL’u w ramach części struktur Układu Warszawskiego. Jak na owe czasy armię mieliśmy nowoczesną i dobrze uzbrojoną, a na naszym terytorium stacjonowały jednostki (radzieckie) wyposażone w bron (A). Wszystko przepadło. Może lepiej obecnie układać rozsądne sojusze i działać dyplomatycznie wzmacniając jedynie struktury obrony terytorialnej, które przydadzą się także w razie klęsk żywiołowych o dużej skali dotykające nas ostatnio coraz częściej. Porzućmy sny o potędze. Nie oprzemy się przecież żadnemu atakowi z jakiegokolwiek kierunku. Nawet dla Białorusi nie bylibyśmy żadną przeszkodą, że o FR nie wspomnę. Z FR wolałbym mieć, jako obywatel tego kraju, ZWASZE poprawne stosunki, podobnie zresztą z Niemcami. Obecność jakichkolwiek większych baz wojskowych spowoduje jedynie wycelowanie w nas kolejnych rakiet balistycznych, także naszych “aktualnych” sojuszników (tzw. “przyjazny ogień”). Francja i GB nie interesują mnie, nie mówiąc już o pewnej kolonii położonej pomiędzy dwoma oceanami. Niestety,
      kilka powiatów podkarpackich z czasem i tak będziemy musieli oddać “braciom” Ukraińcom. Pamiętaj Lasze co po Wisłę to nasze, tak usłyszałem kiedyś w czasie pijackiej awantury w knajpie po przyjeździe na Ziemie Odzyskane od obywatela przesiedlonego tutaj w ramach “Akcji Wisła”. Ów obywatel już nie żyje, ale ta idea nadal żyje na “bratniej” Ukrainie co widać, słychać i czuć, mimo, że obywatele Ukrainy bardzo chętnie przyjeżdżają do nas uciekając przed poborem, lub w poszukiwaniu pracy. Są spokojni, ale też i czasami dziwnie “charakterni”.
      Nie ukrywam, że tem artykuł mocno mnie wzburzył.

  7. Komentując tytuł (i artykuł) powiem tylko: “Nie, nie jest”. Istotą jest by wymieniane procenty coś znaczyły bo jak już wielokrotnie napisałem, procent od niczego to nadal nic (a od wartości ujemnej to wartość ujemna). Ktoś się może zastanawiał nad logiką takiego zapisu? Procent od wartości która nie może być ujemna choćby nie wiadomo jak gospodarka pikowała w dół?
    Moim zdaniem istotą jest racjonalne i uzasadnione wydatkowanie pieniędzy bo sens póki jest taki że zwykła klamra a ABS kosztuje dla wojska trzy do pięciu razy więcej i tyle samo jest gorszej jakości od tej którą dostaniecie w dobrym sklepie surwiwalowym. Czyli żaden (sens). Za to posiadanie silnej, konkurencyjnej gospodarki jest zawsze zasadne choć nie powinno póki Świat skonstruowany jest tak jak jest być zamiennikiem dla posiadania armii wyposażonej w w co najmniej w nadążający jak nie przewyższający możliwościami sprzęt i uzbrojenie potencjalnych przeciwników. Oczywiście stosownie do obowiązującej doktryny którą pragnę przypomnieć jest OBRONA Ojczyzny.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.