Czy ze względu na sytuację potrzebujemy nowego otwarcia stosunków z Litwą?

Nasze stosunki z Litwą niestety nie są takie, jakie mogłyby być. 24 lata niepodległości Litwy pokazały ile ksenofobii i nienawiści do Polski i Polaków jest w tym kraju, który stale czy to państwowo, czy to społecznie prześladuje autochtoniczną ludność polską, najczęściej nazywając ją spolonizowanymi Litwinami.

Sytuacja jest trudna, ponieważ państwo litewskie jest wyraźnie polonofobiczne i to bez względu na to, jaka ekipa tam rządzi. Dochodzi nawet do jakichś żałosnych antypolskich manifestacji tamtejszej elity, która potrafi wykluczyć z koalicji rządzącej Polaków, tylko dlatego bo są Polakami.

Litewska polityka jest dwuznaczna. Równolegle państwo litewskie – szanuje pozostałości polskiego dziedzictwa narodowego, pozwalając na zachowanie szkolnictwa, ale zarazem nie toleruje wpisania nazwisk do dokumentów w narodowych językach! Do tego dochodzi kwestia nazewnictwa ulic, prześladowanie polskiego biznesu na Litwie i inne sposoby szykanowania polskości oraz przejawy nieprzychylności dla Polaków i Polski.

Państwo litewskie uczciwie się nie rozliczyło ze swoją winą współsprawstwa z czasów wojny, mordy w Ponarach na Żydach i Polakach dalej są w historiografii tego kraju tematem tabu. O zwrocie własności należącej do przedwojennych właścicieli w ogóle nie ma, co mówić, ponieważ jest to najczęściej jakaś abstrakcyjna fikcja.

Pomimo tego wszystkiego i innych przykładów prześladowania Polaków i nienawiści do Polski i wszystkiego, co polskie – zdecydowaliśmy się przyjąć ten kraj do NATO, co z punktu widzenia strategicznego było błędem, ponieważ jego obrona bez silnej obecności w pełni rozwiniętych sił NATO jest niemożliwa. Polityka obronna Litwy jest po prostu pasożytnicza, ponieważ ten kraj ma pełną świadomość, że nie jest w stanie obronić swojego terytorium. W czym – w tej słabości konsekwentnie trwa, przykładowo unikając zakupu lotnictwa bojowego! Chociaż Wilno miało na to pieniądze, po sprzedaży polskiej spółce rafinerii w Możejkach.

Z doniesień z rosyjskiej prasy i rosyjskojęzycznej blogosfery wynika, że podróżowanie przez Litwę samochodem z Białorusi do Kaliningradu nie jest niczym przyjemnym. Oznacza zawsze stres i niepewność dla podróżujących, ponieważ litewska policja i pogranicznicy zachowują się często poniżej standardów. Litwa była przeciwna małemu ruchowi przygranicznemu pomiędzy Polską a Obwodem Kaliningradzkim.

Niestety w wielu aspektach nie da się wytłumaczyć polityki tego kraju inaczej niż nacjonalizmem, ksenofobią, polonofobią i rusofobią. O ile jeszcze można zrozumieć jakieś powody braku sympatii wobec Rosjan, to zupełnie nie jest zrozumiała dalsza nienawiść do Polaków i Polski. Litwini prawdopodobnie dalej żyją jakimiś prymitywnymi stereotypami sprzed lat i nie są zdolni do pragmatycznego i przyjaznego spojrzenia na nasze wzajemne relacje, – jako relacje pomiędzy krajami Unii Europejskiej i sojusznikami z NATO.

Pomimo tej przykrej dla nas i niezrozumiałej sytuacji, trzeba próbować się z Litwinami jakoś porozumieć, tak żeby przynajmniej na płaszczyźnie obronnej – na tyle, na ile jest to możliwe – mieć klarowną sytuację.

Przede wszystkim trzeba sobie udzielić odpowiedzi na pytanie, czy chcemy ryzykować życie i walczyć za Litwę, jeżeli ona swoją nieodpowiedzialną polityką sprowokuje do wojny potężniejszego sąsiada lub da się w taką sytuację wmanewrować? Jaki mamy interes w powyżej określonej rzeczywistości bronić Litwy i Litwinów? W imię, czego mielibyśmy się dla tych ludzi narażać? Przecież po tym, jaką politykę z konsekwencją prowadzą – nie możemy spodziewać się po nich pomocy, poza tym ze względu na nikłość ich potencjału będzie ona, co najwyżej symboliczna.

Trzeba pamiętać, że w Traktacie nie ma automatyzmu stosowania artykułu 5-tego. Nie mamy obowiązku walczyć za Litwę w pełnoskalowej wojnie, wystarczy, że udzielimy pomocy adekwatnej do sytuacji – np. dyplomatycznej, materiałowej, humanitarnej. Jednakże samo pójdzie na wojnę za Litwę w obecnej sytuacji politycznej, – za którą spowodowała polityka państwa litewskiego, które przez 24 lata swojej niepodległości robi z Polski i Polaków wrogów – trzeba rozważyć. Zaczynając ponownie od pytania, – jaki mamy interes w zajmowaniu się Litwą, źródłem nacjonalizmu i ksenofobii w tej części Europy – państwem, które nie rozliczyło się ze swoją trudną przeszłością i które prześladuje Polaków!

Reasumując – nowe otwarcie stosunków z Litwą jest potrzebne, ale nie może być wynikiem polskich ustępstw w tym niedomówień, nie może być budowane na krzywdzie Polski i Polaków. Oczywiście w tym wszystkim musimy być optymistami, ponieważ coraz więcej naszych litewskich przyjaciół – jest świadomymi polonofobicznej histerii nakręcanej przez tamtejszych nacjonalistów od lat. Być może to kwestia zmiany pokoleniowej? Trudno ocenić, ale na pewno wrócą jeszcze czasy, gdy Polacy i Litwini mogli być partnerami i przyjaciółmi.

13 thoughts on “Czy ze względu na sytuację potrzebujemy nowego otwarcia stosunków z Litwą?

  • 7 października 2014 o 11:54
    Permalink

    Na pewno nie będziemy umierać za Wilno!

    Odpowiedz
  • 7 października 2014 o 18:57
    Permalink

    Wiele lat temu byłam w Wilnie. Litwa była już wolnym, niezależnym od Rosji krajem. Spacerując po starówce Wilna rozmawiałam zarówno z Litwinami (wówczas większość znała język polski) jak również Polakami mieszkającymi na Litwie.
    Niechęć Polaków i Litwinów w wyrażaniu opinii w zakresie wzajemnych relacji była obopólna. Od tamtej pory minęło 25-lat a ministerstwa spraw zagranicznych nie potrafiły poprawić wzajemnych relacji pomiędzy Litwinami a a Polakami.

    Odpowiedz
  • 8 października 2014 o 02:46
    Permalink

    Litwini jako naród a wkrótce Litwa jako państwo będzie w stanie agonii przede wszystkim zewzgledu na zatrwazajaca demografie. Neo liberalna polityka Litwy ostatnich 25 lat do prowadziła do katastrofy emigracyjnej i utratę 40-50% populacji, efektu porównywalnego do masowego uderzenia jądrowego. Smutnym jest ze ta tragedia trwajacego obecnie upadku narodu i suwerenności państwa litewskiego nie służy politykom litewskim do usunięcia źródeł tego stanu rzeczy ( na początek odrzucenie neo-liberalnej polityki) ale raczej tylko pogorszajace sytuacje próby dalszego ograniczania suwerenności państwowej poprzez wstapienie do NATO i UE oraz trudne do zrozumienia szokujące próby budowania tradycji narodowych na hitlerowskich ideach czystości etnicznej. Zwłaszcza ze Liwini maja swoje wspaniale prawie 1000 letnie tradycje narodowe i nie potrzebuja hitlerowskich bzdur żeby znaleść swoje dumne miejsce w rodzinie narodów Europy.
    Tylko w takim kontekście należy patrzeć na prześladowania Polaków jak i Rosjan na Litwie.
    Rządy Litwy i Ukrainy weszły ponownie na drogę polityczna która, juz to wiemy z historii, prowadzi do exterminacji polskiego narodu na kresach tym razem, tragicznie, z aktywnym wspoludzialem polskiego rzadu gwalcacego Polska racje stanu. Podniesmy alarm zanim polskie wsie na kresach znow stana w ogniu. Nikt nam nie wybaczy milczenia.

    Odpowiedz
    • 8 października 2014 o 20:48
      Permalink

      A to ciekawe, ze neoliberalizm zdepopulowal Litwinow az – O, Jezu! – pol. Polpopulacyjne pol! Biedny pan Balcerowicz. Biedny, bo co on jest winien, ze bedac neoliberalem wciaz Polski 60-milionow nie moze sie doczekac? Tak kiedys wiescil towrzysz Gierek. Ze w 2020 roku, oho, ho, to dopiero pokazemy… Zdaje sie Niemcom. Albo komukolwiek. A sam neoliberalizm prosze zostawic w odwrocie – cofa si eon samoistnie. Do dupy on.

      Odpowiedz
      • 9 października 2014 o 10:38
        Permalink

        Dla niektórych “ciekawe”,dla dotkniętych skutkami
        ponury fakt!

        Odpowiedz
  • 8 października 2014 o 20:01
    Permalink

    Ponaddźwiekowe samoloty nie moga latac nad malenka Litwa! Bo jak niby rozpedza sie? Nie bardzo podoba mi sie ten tekst – mimo pozorow obiektywnosci jest subiektywny. Lub okrutnie mowiac, durnowaty. Czy Polacy na Litwie – tu mam na mysli te ich czesc rusofilna – ale dlatego taka, ze ksenofobicznie mniejszosciowa, wiec arcyantylitewska i kto wie, czy nie pozostajaca wsrod obroncow “orzeszkowej twierdzy” wiekszoscia bezzebnych babc i dziadkow – nie zasluzyli sobie zmudzinska nienawisc? Pewnie nie az taka, ale dlaczego nienawidza ich Litwini? I jeszcze jedno, na ile Polacy sa Polakami na Litwie. Bo na ten przyklad wedlug mnie, Bialorusini w Polsce sa bardziej polskimi Bialorusinami, niz bialoruskimi Bialorusinami. Litwescy Polacy – jacy sa? Przeciez mieszkaja od wiekow na Litwie. Na ile ja szanuja? Na ile z Ruskimi sie migdala? A przypomne, ze lukaszenkowscy Bialorusini zupelnie sie zrusyfikowali. Litwo, Ojczyzno..? Czy Litwo, Panstwo moje? I dosc o tem.

    Odpowiedz
  • 8 października 2014 o 20:16
    Permalink

    A dlaczego niby? I co jest wymagane, aby moje tresci zostaly ujawnione?Wkurzacie mnie.

    Odpowiedz
  • 8 października 2014 o 20:17
    Permalink

    Wczesniej napisalem bardziej tresciwy tekst. Zaluje, ze nie zostal on opublikowany.

    WSZYSTKIE KOMENTARZE SĄ PUBLIKOWANE – PRZESZUKAM JESZCZE FOLDER SPAMU, ALE CHYBA WSZYSTKO JEST ODZNACZONE. POZDRAWIAM WEB. JÓZEF.

    Odpowiedz
    • 8 października 2014 o 20:20
      Permalink

      Bez przesady. Zachowalem umiar. A wy bez umiaru moderujecie i moderujecie. No i moderujcie sobie – Cenzorowie jedni.

      PROSZĘ NAJPIERW PRZECZYTAĆ REGULAMIN, Z POZDROWIENIAMI WEB. JÓZEF.

      Odpowiedz
  • 8 października 2014 o 20:54
    Permalink

    Wychodzi na to, ze sam ze soba sie wyklocam. To i dobrze, bo czlek ze mnie dobry. Pozdrawiam, niezawodnie na zawsze.

    Odpowiedz
  • 10 października 2014 o 22:45
    Permalink

    Litwini jeszcze pożałują że odłączyli sie od RP.
    A my nie będziemy chcieli umierać za Wilno ale znając nas będziemy im pomagać.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.