Społeczeństwo

Z wysoka w dół

 Kontrasty i różnice. Społeczne, poglądowe i majątkowe. Jedni mówią, że to nie sprawiedliwość, a drudzy z kolei jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. Niby każdy jest kowalem własnego losu, jednak nie do końca tak jest. Przeznaczenie? Karma? Chyba bardziej zależy to od naszej motywacji i chęci do zmienienia swojego życia i zaingerowanie w nie. Cała akcja związana z tym tematem rozegrała się w sposób szybki i niekoniecznie z happy endem. Na początku rozmowy wspólnie ze znajomymi ustalimy, że Polska to piękny kraj. Natura, ludzie i…? Właśnie co? Brak możliwości znalezienia w miarę dobrze płatnej pracy po skończonej edukacji. I na tym temacie przystanęliśmy dłużej. My grubo po dwudziestce jeszcze chyba z pełnymi głowami pomysłów na życie i gotowi do jej zmiany. Bo edukacja to jedno, a odnalezienie prawidłowej drogi we własnym życiu to drugie i jak wspólne stwierdziliśmy to najważniejszy punkt.

Dawniej w gimnazjum uczniowie, którzy wybierali zasadniczą szkołę zawodową byli wyśmiewani przez licealistów. Bo przecież czuli się lepsi i będą mieli maturę. Ahhh tak wtedy ona tyle znaczyła, co dziś czyli prawie nic, jednak o tym do końca nie wiedzieliśmy bo nikt z nauczycieli nas o tym nie poinformował. Z pewnością wiedzieli, ale przecież trzeba wypaść dobrze w oczach innych nauczycieli. I tak poszliśmy do tych wspaniałych szkół, na studia i co jest dziś? Większość moich znajomych albo nie może znaleźć pracy lub nie jest w stanie utrzymać się ze swojej comiesięcznej pensji, która wynosi tyle samo, co najniższa krajowa. A tamci z tej niby śmiesznej zawodówki teraz w większości śmieją się z tych, którzy mieli ambicję na edukację.

Oczywiście nie należy brać wszystkich do jednego worka. Mam grono znajomych którym udało się zrealizować życiową drogę po wyborze kierunku studiów i spełniają swoje marzenia i cele. Podobnie wygląda to w przypadku tych z zawodówek. Jednak jedno jest pewne w obu przypadkach chodzi o zarobki, które strasznie ze sobą kontrastują. Mówią, że ciężka praca popłaca i wydawałoby się, że taka osoba może zarobić zdecydowanie więcej niż tradycyjny pracownik siedzący zza biurkiem. Jednak rzeczywistość jest zupełnie inna i większości takich przypadków pan za biurkiem znajduje się w zdecydowanie lepszym położeniu. Dla jednych jest to zrozumiałe,  a dla pozostałych zupełnie nie. Jedni pływają w bajońskich sumach pieniężnych mają wszystko, czego dusza zapragnie. Liczenie pieniędzy od pierwszego do pierwszego i jedzenie zupek chińskich każdego dnia, jako danie obiadowe.

Ja sam jestem zdania, że problem leży po dwóch stronach. Pierwsza jest odpowiedzialna za nasze umiejętności, talenty i ambicję, a druga to pieniądze. Jeśli nie będziemy mieli otwartych umysłów jak zarobić ich chociaż trochę na samym początku swojej kariery to niestety nic z tego nie wyjdzie.

Z innego punktu widzenia nie każdy biznesmen, który ma swoją firmę od samego początku miał wszystko podane na tacy. Często sami pracowali na to latami, aby pewnego dnia powiedzieć głośno: Jestem osobą niezależną od innych i sam na to wszystko zapracowałem. O takie odważne stwierdzenie nie jest łatwo szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy tak naprawdę nie wiadomo komu można w stu procentach zaufać, komu można bez strachu powierzyć swoje wszelkie tajemne, a przede wszystkich prosić o rade. Z mojego doświadczenia wynika, że zazwyczaj takie osoby pojawiają się w naszym życiu całkiem przypadkowo, a może ktoś kiedyś to wcześniej zaplanował? Tego nie wiem i chyba do końca już nie będę wiedział. W moim przypadku była to zwykła rozmowa, która zaczęła się całkiem spontanicznie. Bo o pogodzie, a skończyła się na głębokich przemyśleniach, które z całą pewnością posłużą mi jako doskonałe kierunkowskazy. Mimo, że każdy z nas pochodzi z różnego poziomu społecznego, ale wszyscy dążymy do jednego. Szczęścia i życiowej stabilizacji. Tego właśnie Wam życzę! Droga nigdy nie jest łatwa, ale warta zachodu.

Kamil Brzozowski

4 komentarze

  1. W dalszej i bliższej rodzinie jest kilkoro młodych, którzy mieli pomysły na dalsze życie i uważali, że jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. Po latach, zmienili zdanie twierdząc “z kim sobie pościelisz z tym się wyśpisz”, wypowiedziane niby żartem ale jednak. Jak chodzi o ludzi z wykształceniem zasadniczy to należy im się szacunek, jeżeli dobrze wykonują swoją pracę. Praca w korporacji potrafi bardziej poniżać aniżeli praca w warsztacie samochodowym czy mechanicznym. Jest to też częściowo polska przypadłość, że nie szanujemy dobrze wykonywanej pracy i jesteśmy zapatrzeni w tytuły.

  2. Teoretycznie Autor ma rację. Ale praktycznie nie ma jej wcale. Pieniądze nie rozmnażają się przez pączkowanie i jeżeli ktoś ma ich więcej, to kto inny na pewno będzie mieć ich mniej. W ekonomii cudów nie ma i nie będzie. Za PRLu, gdy dochód narodowy podzielony był mniej więcej jednakowo, a przynajmniej tak, że każdy pracujący miał wystarczająco pieniędzy z własnej pensji na przeżycie i opłaty bieżące, ludzie nie byli zadowoleni. Zachodnie szczekaczki obudziły w nich chciwość i ludzie chcieli mieć więcej nie bacząc na to, skąd miało by się to brać, kto miałby im to dawać oraz dlaczego akurat im. Więc skoro ludzie nie chcieli być solidarni, to automatycznie skazali się tym samym na wyścig szczurów, co mamy dziś.Nie służy to nikomu, a na pewno najmniej naszemu biednemu krajowi. W każdej grupie ludzi musi być priorytetem solidarność grupowa. Tak, by każdy miał szansę na podstawowe życie i przeżycie. Bez tego jest dzicz, walka o wszystko i wzajemne tratowanie się. Polacy nie poszli w swoim człeczym rozwoju naprzód, a przeciwnie: stoczyli się wstecz. Najboleśniejsze jest to, że ludzie przestali rozumieć, co sami myślą, a nawet nie starają się siebie rozumieć lecz wszystko podporządkowują materializmowi sami stając się przez to ludzkim towarem. Wyjście z tego jest bardzo łatwe i bardzo proste. Ludzie powinni wrócić do dobrych wzorców plemiennych/grupowych i mieć na względzie głównie dobro wspólne i dopiero potem wynikające z niego dobro jednostki. Tak było tuż po wojnie i dlatego udało się tak szybko i tak dobrze odbudować kraj z ruin, zintegrować w społeczeństwie zarówno inwalidów wojennych jak i sieroty – których były setki tysięcy. Udało się zbudować służbę zdrowia i ludzie wychowywani byli pod kątem użyteczności społecznej. To było bardzo mądre i dobre działanie. Propaganda zachodnia rozerwała spójność naszego Narodu likwidując zakłady pracy i wprowadzając bezrobocie, które wymusiło na ludziach walkę konkurencyjną o miejsce pracy i spowodowało zanik spójności społeczeństwa.
    Dopiero, gdy wszyscy obywatele w kraju mają co jeść, gdzie mieszkać i zapewnioną opiekę zdrowotną, można myśleć o tym, by się bogacić. Jeżeli ten warunek nie jest spełniony, ludzie niczym zwierzęta walczą o przeżycie. Jest to cofanie się w rozwoju ewolucyjnym i jest wyniszczające dla społeczeństwa i jednostki.

    JAK WIDAĆ WSZYSTKO SIĘ ZNALAZŁO – PROSIMY WIĘCEJ WIARY… WEBMASTER JÓZEF.

  3. nie poszło, więc wklejam jeszcze raz. możliwe, że jestem zbanowana, cóż, taka to wolność garbata :))))

    Teoretycznie Autor ma rację. Ale praktycznie nie ma jej wcale. Pieniądze nie rozmnażają się przez pączkowanie i jeżeli ktoś ma ich więcej, to kto inny na pewno będzie mieć ich mniej. W ekonomii cudów nie ma i nie będzie. Za PRLu, gdy dochód narodowy podzielony był mniej więcej jednakowo, a przynajmniej tak, że każdy pracujący miał wystarczająco pieniędzy z własnej pensji na przeżycie i opłaty bieżące, ludzie nie byli zadowoleni. Zachodnie szczekaczki obudziły w nich chciwość i ludzie chcieli mieć więcej nie bacząc na to, skąd miało by się to brać, kto miałby im to dawać oraz dlaczego akurat im. Więc skoro ludzie nie chcieli być solidarni, to automatycznie skazali się tym samym na wyścig szczurów, co mamy dziś.Nie służy to nikomu, a na pewno najmniej naszemu biednemu krajowi. W każdej grupie ludzi musi być priorytetem solidarność grupowa. Tak, by każdy miał szansę na podstawowe życie i przeżycie. Bez tego jest dzicz, walka o wszystko i wzajemne tratowanie się. Polacy nie poszli w swoim człeczym rozwoju naprzód, a przeciwnie: stoczyli się wstecz. Najboleśniejsze jest to, że ludzie przestali rozumieć, co sami myślą, a nawet nie starają się siebie rozumieć lecz wszystko podporządkowują materializmowi sami stając się przez to ludzkim towarem. Wyjście z tego jest bardzo łatwe i bardzo proste. Ludzie powinni wrócić do dobrych wzorców plemiennych/grupowych i mieć na względzie głównie dobro wspólne i dopiero potem wynikające z niego dobro jednostki. Tak było tuż po wojnie i dlatego udało się tak szybko i tak dobrze odbudować kraj z ruin, zintegrować w społeczeństwie zarówno inwalidów wojennych jak i sieroty – których były setki tysięcy. Udało się zbudować służbę zdrowia i ludzie wychowywani byli pod kątem użyteczności społecznej. To było bardzo mądre i dobre działanie. Propaganda zachodnia rozerwała spójność naszego Narodu likwidując zakłady pracy i wprowadzając bezrobocie, które wymusiło na ludziach walkę konkurencyjną o miejsce pracy i spowodowało zanik spójności społeczeństwa.
    Dopiero, gdy wszyscy obywatele w kraju mają co jeść, gdzie mieszkać i zapewnioną opiekę zdrowotną, można myśleć o tym, by się bogacić. Jeżeli ten warunek nie jest spełniony, ludzie niczym zwierzęta walczą o przeżycie. Jest to cofanie się w rozwoju ewolucyjnym i jest wyniszczające dla społeczeństwa i jednostki.

    • Ten artykuł dobrze odzwierciedla calkowity chaos jesli chodzi o zrozumienie prawdziwych przemian społecznych w Polsce w ostatnich 70-ciu latach.
      Jest to tak szeroki temat ze należałoby napisać uczciwa książkę na ten temat. Pani Nana w swoim komentarzu dotyka kilku ważnych punktów które odsłaniaja twarz systemu władzy w sensie ogólnym takich jak promowanie wyuzdanego emocjonalnego indywidualizmu którego jednym z oznak jest niezahamowany chory konsumeryzm, mordercza konkurencja, afekcja do gadżetów, mistyfikacji i iluzji, komercjalizacja kultury, gloryfikacka ingnorancji, relatiwizowanie klamstwa, oszustwa, zdrady lub zbrodni jako dzialan koniecznych dla osiagniecia indywidualnego sukcesu. Jednym słowem promowanie apokaliptycznego zagrożenia,, ciemnoty, zabobonow, niewolnictwa i przemocy w stosunkach społecznych z zamiarem zezwierzecenia i pozniejszej eksterminacji ludzkiego gatunku.

      Wiare w kłamstwa o stojących przed każdym nieograniczonych możliwości awansu społecznego wtedy kiedy zasady prawne i ekonomiczne i polityczne brutalnie narzucają kastowosc, gleboki podział społeczny i kulturowy, można tyko zaliczyć to przejawów zyciowej desperacji i zagubienia w chaosie sianym przez propagandę szczesliwosci indywidualnej przez elity władzy ktore same odrzucaja indywidualizm na rzecz solidarności grupowej i poświęcenia interesom swojej klasy albo mafii jak kto woli. Nie będę to przetaczal setek przykładów politycznego kazirodztwa polskich polityków / oligarchow.

      Faktem jest ze dziesiątki tysięcy lat cywilizacji udowodniły ze indywidualne szczęście nie istnialo i nie istnieje i nie będzie istnieć. Pogoń za dobrami materialnymi to pogoń narkomana za narkotykiem, z początku dla przyjemności a potem żeby czasowo ukoic przerażający ból.

      Człowiek osiąga szczęście jedynie przez swój wkład w grupę społeczna, jej sukces i jej uznanie. To nie my to inni ludzie czynią nas szczesliwymi a do tego nie potrzeba bogactw materialnych ale zwyklego ludzkiego serca,prawdziwej pomocy,zaufania, dobrej rady, sprawiedliwości i poświęcenia. Ale te wartości ludzkie są systematycznie wykorzenianie ze społecznej świadomości za pomoca gróźb pauperyzacji lub faktycznego zagrożenia naszego bytu ludzkiego bo byt, w co oni wierza, określa świadomość ale tylko do pewnego stopnia.

      Żadajmy, uznania jako najwyższych wartości ludzkich godności osobistej,fizycznego i ekonomicznego bezpieczeństwa osobistego w społeczeństwie. Weźmy czastke odpowiedzialności za drugiego człowieka zwłaszcza młodego i uznajmy bezwarunkowo jego człowieczeństwo. Jak ktoś powiedział my jako społeczeństwo mamy wystarczająco środków materialnych żeby zaspokoic wszystkie nasze potrzeby zyciowe ale nie wystarczająco żeby zaspokoić nasza chciwość.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.