Marketing, Ogólna

Wyścig lidera i przystawek?

 Media głównego nurtu w ślad za dominującą częścią politycznych komentatorów starają się stworzyć obraz przedbiegów do wyborów prezydenckich, jako jednego, głównego kandydata oraz przypadkowych przystawek, wręcz tworów zastępczych wobec właściwych kandydatów, którzy nie mają odwagi stanąć w szranki z już prawie “Ojcem Narodu”.

To w sumie byłaby tylko prosta manipulacja, bo przecież tylko i wyłącznie o manipulowanie wizerunkami tutaj chodzi. Niestety jednak, istota zamysłu w tej koncepcji jest o wiele głębsza. Chodzi o pozycjonowanie kandydatów, wobec lidera poprzez wrzucenie wszystkich innych poza “Ojcem Narodu” do wspólnego worka pojęciowego i traktowanie ich wspólnym mianownikiem “inni”.

Skutki takiego pozycjonowania uczestników wyścigu są oczywiste, przede wszystkim dochodzi do odseparowania promowanego kandydata i segmentacji wszystkich uczestników peletonu na: lidera oraz resztę. Wiele osób się na takie manipulacje niektórych mediów niestety nabierze, ponieważ ludzie nie mają czasu na szczegółowe analizy, jedynie przyjmują to, co mają im do przekazania media.

Ta strategia medialna jest bardzo dobra dla promowanego lidera, ale tylko i wyłącznie pod jednym warunkiem – jeżeli niepowstanie solidarność przystawek, w których retoryce jedyną z wiodących kwestii będzie sugerowanie, że lepszy będzie każdy niż obecny. Inaczej w sposób naturalny dojdzie do klasycznego ujadania kundelków w kierunku “wielkiego kandydata” i wzajemnego zagryzania się pod stołem, na którym Tenże przeprowadzi swoją kampanię pozwalając się Narodowi wybrać.

Całość jest bardzo odrażająca, ponieważ media przeprowadzają segmentację kandydatów nie wedle jakiegokolwiek klucza, ale wedle deklarowanego w sondażach poparcia. Nie można tego nazwać inaczej niż podpinaniem systemu pod kandydata poprzez nachalne próby lansowania rzekomej przewagi konkretnej osoby.

Obiektywizm wymaga tutaj równego traktowania, co najmniej dwóch pierwszych wedle sondaży kandydatów, ponieważ oni mogą z dużym prawdopodobieństwem przejść do drugiej tury. Niestety kandydaci nie mają nawet, co liczyć na zbliżenie się, do obiektywizmu przez wiodącą część mediów głównego nurtu.

Warto zwrócić uwagę na moment, w którym doszło do segmentacji – z chwilą pojawienia się kandydata ludowców! Oznacza to, że lider prawdopodobnie bardzo liczył na to, że serwilizm PSL zagwarantuje mu bycie kandydatem “ponadpartyjnym”. To niesłychanie ciekawe, ponieważ pokazuje, że PSL jest partią rzeczywiście niezależną. Bardziej zademonstrować niezależności wobec PO i ośrodka prezydenckiego się chyba nie dało.

W istniejących warunkach medialnych niezwykle trudno będzie kandydatom bez odpowiedniej rozpoznawalności, tą rozpoznawalność zdobyć. W pewnych zakresach politycznych w ogóle będzie to niemożliwie, ale niestety nawet kandydaci popierani przez partie parlamentarne będą mieli problemy z dotarciem do ludzi.

Na marginesie trzeba zauważyć, że w realiach kanalizacji mediów wobec sztucznie stworzonych segmentów na użytek promowania jedynie słusznego kandydata w I-szej turze, na znaczeniu zyskuje Kościół dominujący, jako jedyna organizacja dysponująca masową możliwością skutecznego przekazywania i pozycjonowania komunikatów w tym kraju. Ten się jeszcze, co do zasady nie wypowiedział, jeżeli pójdzie wbrew mainstreamowi – wówczas to będzie fascynujące starcie. Jeżeli poprze system – rozłam na prawicy, a jeżeli zachowa się w sposób niezdecydowany, to sam może przeżyć rozłam.

One Comment

  1. Niestety duża część społeczeństwa ogranicza swój światopogląd do ekranu telewizyjnego i ambony, natomiast fakt, że Kościół ma problem.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.