Polityka

Wyróżniki do życia publicznego

 Polska sfera publiczna jest zdominowana przez wszelkiego rodzaju autorytety wyznające różne, czasami sprzeczne racje – roszczące sobie prawo do moderowania przestrzeni publicznej w imię własnych racji, poczucia misji, lub przeświadczenia o wyższości wyznawanego paradygmatu nad innymi. Generalnie nie byłoby w tym nic złego, albowiem każdy może myśleć i uważać, co mu się podoba, jednakże, jeżeli mamy do czynienia z moderowaniem sfery publicznej w imię wąsko pojętych interesów – należy się zastanowić, czy jest to dla nas, jako zbiorowości korzystne, użyteczne, może jedynie neutralne czy wręcz przeciwnie – szkodliwe.

Najbardziej powszechnym wyrażaniem swoich racji w życiu publicznym jest polityka. Sfera ta jest w istocie stworzona do reprezentowania racji, poglądów i punktów widzenia. W ten sposób dochodzi do modelowania kluczowych wyznaczników naszej orientacji publicznej, naszego sposobu widzenia spraw wspólnych. Są to procesy fundamentalne, decydujące o kształcie otaczającej nas rzeczywistości, warunkach współistnienia i współfunkcjonowania w przestrzeni publicznej. Dotyczy to wszelkich jej wymiarów, od kwestii uznawania praw i wartości, poprzez codzienne funkcjonowanie w relacjach międzyludzkich a na stosunku do rzeczy najważniejszych kończąc. Polityka określa ramy funkcjonowania w rzeczywistości, zmieniając tą rzeczywistość w sposób zgodny z wolą większości, a ściślej – większości akceptującej przedstawiony przez politykę paradygmat, lub często dogmat.

Z tych powodów, badanie przyczyn wejścia do polityki ma znaczenie ontogeniczne, albowiem w zależności od przyjętych postaw determinowanych zbiorami wartości na wejściu, uzyskujemy efekt w postaci modelowania sceny publicznej w danym kierunku.

O randze problemu niechaj świadczy proste przypomnienie, otóż w 966 roku polski władca przyjął chrześcijaństwo, jako religię, pociągnęło to za sobą liczne skutki przez kolejne 1000 lat z okładem istnienia państwa i narodu. Podobne wydarzenia działy się i dzieją od lat w historii i mniej lub bardziej głęboko rzutują na funkcjonowanie człowieka w przestrzeni publicznej. Trudno jest sobie wyobrazić współcześnie Polskę, jako państwo pogańskie, wyznające kult starych słowiańskich bogów, ludność oddającą się rytuałom w licznych świętych gajach. A do tego wszystkiego ukształtowanie filozofii, etyki, sposobu widzenia świata – na wartościach hermetycznej cywilizacji Słowian zachodnich…

Podobnie dzieje się także dzisiaj, ze względu na przyśpieszenie wymiany i zwiększenie masowości otrzymywanych opinii przez człowieka funkcjonującego w życiu codziennym, nasza cywilizacja toczy się szybciej, to znaczy – więcej się dzieje w krótszym czasie a w procesach biernie lub czynnie uczestniczy więcej osób. A przynajmniej uczestniczyć może, albowiem np. statystyki dotyczące odbioru słowa drukowanego przerażają.

Na pierwsze strony gazet, portali internetowych, na półki księgarni oraz na witryny kiosków z prasą – wpychają się łokciami i rękami różni ludzie, mający do zaoferowania swój ogląd na sprawy, lub co jest częstsze po prostu siebie. Media zalewa potok celebracji, piękni i zwłaszcza piękne przemawiają do nas z ekranów telewizorów, media robią z nimi wywiady o nich samych i o ich bycie na scenie publicznej itp. Bardzo często mamy do czynienia z autokreacją fikcji, tj. budową przestrzeni dla samego siebie – lub grupy ludzi, poglądów, w paralelnej do istniejącej rzeczywistości. O tym, że takie wydarzenia mają miejsce i sprzedają się świetnie, można się banalnie łatwo przekonać włączając najbardziej popularne kanały telewizji w porze największej weekendowej oglądalności. Zbyt wiele wartości tam nie da się dostrzec ani przyswoić. Pod płaszczykiem łatwo przyswajalnej rozrywki widz otrzymuje papkę medialną strawną w sposób łatwy miły i przyjemny. Nie żeby nie było emocji, one są, jest ich wiele – mają swoje zadanie, powodują, że ludzie żyją problemami, które w praktyce nie istnieją lub nie mają znaczenia dla ich codziennego życia. W ten sposób nakłada się społeczeństwu niewolnicza pętlę na szyję, klapki na oczy a w uszach doskonale zagnieździły się końcówki kabelków od przenośnego odtwarzacza dźwięków.

W ten sposób „oni” zyskują przewagę nad „nami”, decydując, w jakich kategoriach myśli większość z nas, w jaki sposób dokonuje percepcji otaczającej rzeczywistości, co uznaje za priorytetowe i ważne, a co za banalne, – bo najczęściej niezrozumiałe.

Współcześnie w naszym społeczeństwie można odnieść sukces, można publicznie zaistnieć, można moderować rzeczywistość. Możliwości, jakie stwarza nasze społeczeństwo są w zasadzie nieograniczone, wszystko zależy od „zbiegów okoliczności” oraz osobistych zdolności i umiejętności. O wszystkim decyduje pracowitość, talent i … niestety często pochodzenie. Przeróżne autorytety kreują się za pomocą wykorzystania wyróżników, dających największe szanse na przebicie się do masowej świadomości, poniżej scharakteryzowano sześć najbardziej rzucających się w oczy sposobów wyrażania się.

Orientacja seksualna jest najprostszym sposobem wyrażenia swojego stosunku do rzeczywistości, zarazem kontestowania realiów systemu uznającego zachowania heteroseksualne za naturalnie przyrodzone, albowiem tylko takie mogą prowadzić do prokreacji. Osoby wyróżniające się swoją orientacją seksualną to w dominującej większości osoby homo, hetero lub trans seksualne – albo za takie się podające. W ten sposób, starają się zaciekawić otoczenie swoją innością, manifestując odrębność stwarzając nowe wzorce i odwołania w kulturze. Zdaniem przedstawicieli tych tzw. środowisk, mają oni prawo do uczestniczenia w życiu publicznym pod wyróżnikami związanymi z kopulacją, bardzo często wynoszonymi na ołtarze kultury, jako nowe wyznaczniki nadejścia czasów cywilizacji, multiseksualnej, tj. takiej, w której stosunek do seksualności jest wyrażany publicznie i stanowi jeden z kluczowym sposobów identyfikowania się w zbiorowości. Retoryka osób i grup posługujących się tym wyróżnikiem jest silnie deterministyczna, przedstawiają oni swój dogmat, jako coś równoznacznego istniejącym paradygmatom w kulturze, usiłują przekształcić rzeczywistość w ten sposób, żeby ich zachowania uchodziły za równie uprawnione, (czyli coś więcej niż tolerowane) niż zachowania heteroseksualne klasycznie prokreacyjne. Możliwe konsekwencje upowszechnienia tego wzorca będą fundamentalne dla rozwoju naszej cywilizacji, albowiem, jeżeli zgadzamy się z faktem, że tolerowanie odrębnych postaw względem seksualności jest czymś naturalnym, albowiem nie wolno krzywdzić drugiego człowieka. To stajemy się, jako politycznie poprawni, w pełni bezsilni względem dalszych roszczeń tych tzw. środowisk, które zmierzają do np. nowego modelu rodziny, związanego z tym prawa do wychowywania dzieci przez obojga partnerów płci tożsamej itp. W efekcie, za jakiś czas funkcjonowanie w społeczeństwie nowych modeli rodziny, jako podstawowej komórki społecznej może upowszechnić inne zachowania socjalne ludzi. Zmieni się stosunek do rozwodu – zmiany partnera, zmienią się wzajemne uprawnienia i relacje w społeczeństwie na masową skalę. Przyczyną tego będzie zmiana paradygmatu organizacji społeczeństwa poprzez zastąpienie wyróżnika prokreacji przez wyróżnik prawa do wyrażania własnej seksualności.

Płeć jest drugim z fundamentalnych wyróżników, stawianie naprzeciwko siebie mężczyzn i kobiet oraz pojawiających się na horyzoncie wyzwolenia obyczajowego osób po zmianie płci (w tym z zachowaniem narządów charakterystycznych dla osobników płci obojga) jest jednym z głównych nurtów społecznych od drugiej połowy XX w. To, co spowodował współczesny feminizm, przypomina jedynie najazdy plemion koczowniczych na Imperium rzymskie. Nasza cywilizacja, której kobieta w swojej tradycyjnej roli była podporą, filarem i wartością – przestała istnieć. Współcześnie, w wyniku przemian zapoczątkowanych przez feminizm, kobiety nie tylko zyskały pełnię praw formalnych, ale w wielu dziedzinach zyskują przewagę, gwarantowaną im przez prawo. Łatwo się można o tym przekonać na rozprawie rozwodowej, w sfeminizowanym Sądzie… Nie chodzi tu o ochronę prawa kobiety, jako matki do opieki i wychowania dzieci, ale przede wszystkim o to, że z niezrozumiałych względów mężczyzna jest uznawany za coś gorszego, mniej zdatnego do zaopiekowania się dzieckiem. Owe niezrozumiałe względy wynikają z praw naturalnych, po prostu dzieci bardziej lgną do matek. Współczesne feministki, sprytnie skalkulowały swoją wielopokoleniowa strategię, wykorzystują swoją tradycyjną broń, – czyli uwrażliwienie mężczyzn na kobiecość oraz wyszukują luk w systemie dających im kolejne malutkie zwycięstwa. W ostateczności wygrywają walkę, przegrywając wojnę. Albowiem konflikt, który sztucznie stworzyły i wywołały, w imię prawa do kariery i niezależności powoduje, że mężczyźni pozbawieni prawa i możliwości do wypełniania tradycyjnych ról – nie traktują ich jak wcześniej. Jest to prawdziwa pułapka feminizmu, w której kobiety znalazły się same z własnej woli, uświadamiając sobie, że nie znaczą już dla mężczyzn tyle, co ich matki lub bacie dla ich ojców lub dziadków. Mądrzejsze wybierają drogę tradycyjną, którą można nazwać potwierdzeniem klasycznych ról i znaczeń, budują rodzinę, rodzą dzieci, funkcjonują w społeczeństwie w sposób tradycyjny. Licząc w ten sposób na wierność i miłość partnerów oraz udane pożycie gwarantujące wychowanie kolejnego pokolenia, na tych samych wartościach, które zostały im wpojone. Te sprytniejsze natomiast, emanują seksualnością, obnoszą się z nią i ją sprytnie wykorzystują, jako wabik, zyskując w życiu osobistym to, na co mają ochotę, dostając bonus w karierze (często okupionej koniecznością zmiany bielizny w godzinach pracy itp.). W efekcie mamy feminizm, jako przeciwstawienie się patriarchalnej organizacji społeczeństwa, bez zapewnienia alternatywy systemowej, albowiem funkcjonowanie kobiet w świecie kobiet rządzi się jeszcze bardziej brutalnymi, perfidnymi i wyniszczającymi metodami niż w świecie mężczyzn. Z czego nasze panie dość szybko zdają sobie sprawę. Aby się o tym przekonać, wystarczy posłuchać opinii kobiet o własnej szefowej… Niestety w praktyce, feminizm jest krypto seksizmem, wpędzającym kobiety w pułapkę, a mężczyzn skazujących na ostrożność i niechęć do przyjmowania tradycyjnych ról, co w konsekwencji oznacza ich mniejszą produktywność, twórczość i kreatywność (nic bardziej nie mobilizuje niż kredyt, dziecko i koszty utrzymania całości). O dziwo jednak, przy całym uprawnieniu i uzasadnieniu do pełnej równości pomiędzy płciami, kobiety rzadko stawiają się w sytuacji dawców, bardzo rzadko godzą się na układ, w którym to one troszczą się o ekonomiczny byt rodziny, akceptując mniej wydolnego partnera. Jest to zadziwiające, albowiem podnosząc stale wymogi czynią się niedostępnymi, skazując się na uwiędnięcie. Dlatego też, tak niezmiernie szkodliwe są wszelkie próby budowania kapitału politycznego, na podstawie płci, albowiem przedstawianie jednej płci przeciwko drugiej i twierdzenie, że nasza płeć jest lepsza jest prawdopodobnie największą głupotą, na jaką człowiek może sobie pozwolić. Wyobraźmy sobie docelowy model społeczeństwa po wcieleniu w pełni zasad feminizmu, kobiety, jako ludzie rodzą mężczyzn, jako przedstawicieli odrębnego gatunku – obie grupy mają odmienne funkcje społeczne, spotykają się w celach kopulacyjnych, prokreacja jest ordynowana w sposób sztuczny z wykorzystaniem najlepszych baz genetycznych i zdobyczy sztucznego zapłodnienia, z tendencją do rozmnażania pozaustrojowego, albowiem ciąża i macierzyństwo burzą najistotniejszy kapitał kobiet – urodę. Rodzenie, jako niehigieniczne jest odradzane przez lekarzy. W ostateczności obie płci mówią odrębnymi językami, jeden jest specyficzny jedynie dla kobiet, drugi dla mężczyzn. Aby móc się porozumiewać, muszą nauczyć się swojego języka. W tym kierunku zmierzamy, tego pragną wyzwolone feministki.

Wiek zawsze stanowił istotny wyróżnik, osoby uznawane za nestorów miały i mają większe prawa do wyrażania opinii oraz udzielania rad i porad. Nestoryzm jest w naszej kulturze czymś naturalnym, pewne dziedziny życia publicznego, w miejscach kluczowych praktycznie w pełni realizują ludzie w kwiecie lub wręcz podeszłym wieku. Klasycznym przykładem ilustracji jest funkcja Papieża, z zasady wybierano na to stanowisko osobę starszą wiekiem, wyróżniającą się doświadczeniem i wiedzą. W ten sposób zagwarantowywano bardzo istotną kwestie, mianowicie dużą częstotliwość zmiany na funkcji tego urzędu, albowiem starzy papieże dość szybko, w przewidywalnej perspektywie czasowej umierają. Podobnie wygląda sprawa z episkopatem, światem nauki, zwłaszcza dziedzin odpowiedzialnych za kształtowanie świata wartości. Warto przypomnieć sobie ze szkoły doświadczenia ze starszym i z młodym nauczycielem, co każdy z nich wniósł i przekazał. Unaocznia to potrzebę dywersyfikacji, jednakże pewne sfery publiczne z racji ścieżki zawodowej i awansu społecznego będą na zawsze zamknięte dla osób w podeszłym wieku. Nie jest to nic złego, jednakże istnieje pewno zagrożenie. Mianowicie, źle się dzieje wówczas, gdy interes ogólny jest wyrażany przez osoby opierające poczucie wspólnoty na swoim wieku. Presja społeczna tego typu wyróżnika powoduje bezskutecznymi szereg zapędów reformatorskich. Trudno jest rządzić krajem, w którym dominująca siłą społeczno-polityczną, są emeryci. Taki los czeka Polskę za 20-30 lat. Jednakże, jako stan naturalny, będący wynikiem przemian i przekształceń społecznych prawdopodobnie zdominuje życie publiczne następnych dekad. Nie da się od tego uciec.

Grupa interesów socjalnych To grupy sformalizowane jak np. związki zawodowe, partie popierające osoby korzystające z subwencji społecznych, różne grupy zbierające się ad hoc. W swojej retoryce przeważnie nastawione roszczeniowo, uznające swoją rację i swoją słuszność za dominującą nad otoczeniem z powodów ekonomicznych, albowiem w ich mniemaniu tak się po prostu należy. Grupy te są bardzo liczne, swego czasu silnie na najlepszych ulicach Warszawy w bojowych nastrojach reprezentowane, słychać ich i widać, gdy w paląc opony kręcą syrenami alarmowymi żądając przywilejów i wszelakiego rodzaju konfitur socjalnych. W naszym kraju mamy do czynienia z licznymi grupami tego typu, np. przedstawicielami uprzywilejowanych przez specjalne podsystemy emerytalne, pracowników prywatyzowanych przedsiębiorstw, którzy zawsze żądają pakietu akcji, całe grupy zawodowe walczące o specjalne przywileje itp. Liderzy tych grup, to przeważnie doświadczeni gracze umiejętnie wykorzystujący ludzkie emocje, w sposób zapewniający utrzymanie ich na wierzchu, przy zapewnieniu minimum z pakietu, o który walczą. Dobrze, jeżeli są to trybuni ludowi, tacy przynajmniej mają coś ludziom do powiedzenia, niestety przeważają lobbyści wąskich, prywatnie rozumianych interesów. Ta okoliczność powinna powodować ich usunięcie z życia publicznego, albowiem jedynie szkodzą, nie wnosząc nic wartościowego.

Obrona relacji uniwersalnych – to bardzo liczna i modna grupa wszelkiego rodzaju obrońców praw, np.: zwierząt, roślin, osiedli, antyglobaliści i inni mali, średni i całkiem poważni rewolucjoniści działający w imię wyższych racji. Wyróżnia ich społeczne poczucie misji, nadrzędność realizowanych celów i potrzeba osiągnięcia ich za wszelką cenę. Ludzie ci, bardzo często wierzą w to, co robią, autentycznie pragną osiągnąć zamierzony cel i wprowadzić go w życie. Często stają się w pełni oddanymi wyznawcami swoich racji. W tym właśnie tkwi ich słabość, albowiem zdarza się, że sprawa mniejszej wagi przesłania sprawy wagi większej. Widzimy to na przykładzie obrońców przyrody, skutecznie blokujących lub podnoszących koszty rozbudowy infrastruktury w imię poszanowania i tak skazanej na zagładę w wymiarze lokalnym przyrody. Dlatego obrońcy relacji uniwersalnych, stanowią jedynie interesujący papierek lakmusowy demokracji, stanowią grupę wartościową w polityce, jednakże wąskie pojmowanie spraw, determinowanie optyki ogólnej przez relacje szczegółowe – wyklucza udzielanie im poparcia. Przykładowo, prawdopodobnie nikt nie chciałby być skazanym na życie w społeczeństwie realnie ekologicznym, wykluczającym np. komunikację indywidualną w miastach. Aczkolwiek taki eksperyment z pewnością byłby bardzo ciekawy.

Głupota to specyficzny wyróżnik, charakteryzuje najbardziej wpływowe i władcze grupy, to bardzo często tzw. „politycy zawodowi”, czyli osoby zajmujące się tylko i wyłącznie uprawianiem polityki. Przeważnie nieposiadające innej aktywności, nierealizujące się na innych polach, koncentrujące całość swoich zainteresowań na działalności politycznej. Szczebel nie ma znaczenia, kluczowy jest fakt. Oczywiście nie ma nic złego w tym, że w danej miejscowości od 20 lat mamy do czynienia z tym samym burmistrzem, Polska potrzebuje osób publicznych, oddanych jej sprawom. Jednakże jak działa to w skali makro, będzie można się przekonać po wyborach parlamentarnych 2011 roku, obserwując ciągle te same twarze w Sejmie. Niestety głupota umożliwia zrobienie prawdziwej kariery w polityce i osiągnięcie sukcesu. Elastyczność, bezideowość, oddalenie od rzeczywistości, to cechy prawdziwego przywódcy, skutecznego polityka, lwa lub lwicy warszawskich salonów. Maskowanie uśmiechem i dobrej, jakości garniturem tak potrzebnych cech jak niekompetencja, indolencja, bezradność to ABC politycznego fachu. Pamiętając, że to my ich wybieramy nie możemy być za bardzo krytyczni.

Refleksja nad legitymacją ludzi do przewodzenia innym, do sprawowania władzy to bardzo trudna sprawa, powyższe dywagacje niczego nie rozstrzygają, jednakże przedstawiają szerokie spektrum problemów, z jakimi musimy liczyć się w ocenie kandydatów do miana autorytetów. Prawdopodobnie najważniejszą cechą tych ludzi powinna być pełna zgodność, to znaczy zgodność wewnętrznych przekonań z wyrażanymi poglądami. Tylko to daje nam rękojmię realizacji interesu publicznego, który ogłaszają, że chcą realizować.

Traktowanie przedstawianych kompetencji wybiórczo nie stanowi podstawy do kwalifikacji danej osoby do bycia mentorem spraw publicznych. Należy uważać na tego typu podszywających się, albowiem ich intencje i motywacje mają charakter materialistyczny, ukierunkowany na realizacje własnego interesu. Niczego więcej, dla nich społeczeństwo jest jedynie mechanizmem umożliwiającym osiąganie własnych korzyści.

3 komentarze

  1. “Osoby wyróż­nia­jące się swoją orien­ta­cją sek­su­alną to w domi­nu­ją­cej więk­szo­ści osoby homo, hetero lub trans sek­su­alne – albo za takie się poda­jące. ”

    Skoro ani homo, ani hetero ci nie podchodzi, to co proponujesz? Biseksualizm, asekualizm??

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.