Polityka

Wyroki za „Donald ma Tolę”? Słów kilka o „matołectwie” i kulturze języka

 Media masowo doniosły o wyroku na młodych ludzi identyfikujących się z kibicami jednego z klubów piłkarskich na północnym wschodzie polski. W mediach nie podano, z jakiego paragrafu skazano tych ludzi, jednakże prawdopodobnie jest to art. 49 Kodeksu wykroczeń – słynne lekceważenie Narodu i Państwa, gdzie w § 1 stwierdzono: „Kto w miejscu publicznym demonstracyjnie okazuje lekceważenie Narodowi Polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej lub jej konstytucyjnym organom, podlega karze aresztu albo grzywny.” (Podobny przepis znajduje się w Kodeksie karnym) Konstytucyjne organy to: Sejm i Senat, Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, Rada Ministrów, w tym Prezes Rady Ministrów oraz inne organy wymienione w Konstytucji.

Co to znaczy – demonstracyjnie okazywać lekceważenie w miejscu publicznym? Przykładowo czy wygwizdywanie premiera w Sejmie przez parlamentarzystów – podczas jego wystąpienia – jest czy nie jest demonstracyjnym – okazywaniem – lekceważenia – w – miejscu – publicznym? Może to element ich pracy? Nie dowiemy się nigdy, – bo mają immunitety, więc mogą sobie gwizdać ile chcą.

Różne definicje słownikowe trzech kluczowych słów prowadzą do następującej – subiektywnej, – bo własnej – wykładni znaczenia tych słów:

  • „Demonstracyjnie” – działanie lub zaniechanie (to będzie potem ważne) mające na celu efekt rozpowszechnienia w tym przypadku komunikatu.
  • „Okazuje” – chodzi o przypadek okazywania uczuć w sensie aksjologicznym, wartościującym.
  • “Lekceważenie” – chodzi o traktowanie kogoś lub czegoś bez dostatecznej uwagi, może mieć charakter pogardliwy, bez szacunku – w ten sposób wyraża się negatywny charakter „lekce sobie ważenia” danej sprawy lub osoby. Najprościej – należy uznać, że chodzi o przywiązywanie rażąco niskiej wagi dla danej – w tym przypadku osoby.

W naszym ujęciu „demonstracyjne okazywanie lekceważenia” będzie stanowiło takie działanie – ukierunkowane na cel przekazania naszego negatywnego stosunku do danej osoby poprzez poniżenie jej. W tym sensie – należy zgodzić się z Sądem – zdecydowanie nazwanie kogokolwiek nieznanego osobiście „matołem” ma w naszym języku i w naszej kulturze – historycznie ukształtowane znaczenie negatywne i poniżające. Nawet zdrobnienie – na „matołka” byłoby negatywne, albowiem to nic przyjemnego – słowo stare jak polszczyzna, kojarzy się powszechnie z „koziołkiem matołkiem” – postacią stworzoną przez pana Kornela Makuszyńskiego i pana Mariana Walentynowicza, którą zna każde polskie dziecko.

Tymczasem – w istocie to termin medyczny. „Matołectwo” (zwane też kretynizmem) to okrutna choroba wynikająca z niedoboru jodu w organizmie. Osoby z tym schorzeniem mają objawy zewnętrzne, – jako stosunkowo duże głowy, jest to w opisie tak przykre, że pominiemy inne szczegóły, które możecie państwo sami przeczytać np. [tutaj] – jednakże ze względu na dramat chorych na tą chorobę warto zapamiętać tą informację i wykreślić słowo „matoł” ze swojego języka, albowiem nie godzi się posługiwać potocznie czymś symbolizującym tak wielkie tragedie. Pamiętajmy, że matołectwo oznacza tragedię matki, rodziny – dziecka – to samo przez się musi budzić respekt i odrobinę refleksji.

Omawiana sprawa jest przykładem – jak prymitywny jest nasz język potoczny, jak daleko odeszliśmy od kultury w życiu codziennym – jak nisko zeszła nasza polska cywilizacja, a przynajmniej kultura wysławiania się. I właśnie, dlatego można mieć jednak odrębne zdanie od Sądu albowiem, co prawda kara tym ludziom się należy – jednakże nie za obrazę premiera, – ponieważ kulturalny człowiek za nazwanie go jednostką chorobową, której nie posiada po prostu przemilczy zachowując wyższość nad swoimi prymitywnymi prześladowcami. Znając premiera należy się spodziewać, że prawdopodobnie wie, co to znaczy „matoł” – nawet w tak niefortunnym uproszczeniu i na pewno nie obraziłby się o to, albowiem po prostu nie wypada obrażać się z tego powodu, że ktoś wmawia nam jednostkę chorobową, której na szczęście nie doświadczamy.

Dlatego owszem należy się im kara, ale za nieuprawnione używanie słowa w jego uproszczonym znaczeniu, co może urazić osoby chore na określaną tym słowem tragiczną i straszną chorobę ich rodziny i przyjaciół.

Dziwi w tym postawa Policji, jednakże wynika ona prawdopodobnie z orzecznictwa. Jednakże raczej policyjni prawnicy powinni znać definicję – nawet popularne głównych chorób i schorzeń? Nie wnikajmy jednak w szczegóły, bo one nie są już ważne w świetle skazującego wyroku.

Z drugiej strony idąc tym tropem, jeżeli policja ściga a sądy skazują z ww. artykułu kodeksu wykroczeń za nieprawidłowe i błędne w istocie użycie słowa, bez jego prawidłowego znaczenia – to naprawdę żyjemy w ciekawym kraju, albowiem prawie na pewno ci młodzi ludzie chodzili do szkoły publicznej – obowiązkowej w tym państwie. Mamy, zatem taki stan, że państwo ściga i skazuje na podstawie obowiązującego prawa – obywateli, których samo czegoś nie nauczyło – no, bo gdyby wiedzieli, co robią tzn. mieli wykształcony kościec moralno-etyczny, to by się raczej powstrzymali od nieprawidłowego użycia terminu medycznego w jego uproszczonym znaczeniu. A wszystko jest podwójnie zapętlone, albowiem organy państwa dopuszczają ściganie i skazanie za nieprawidłowe użycie – „przekoślawionych” znaczeniowo terminów medycznych.

Można zadać pytanie – czy za np. nazwanie pana premiera – nowotworem złośliwym, albo wprost np. czerniakiem – też podpadałoby się pod ten przepis – oczywiście po spełnieniu pozostałych warunków? Kto z państwa chciałby być kojarzony z nowotworem? Do tego złośliwym? Nic przyjemnego prawda?

Chociaż, jeżeli przeprowadzić by dokładną analizę politologiczną pracy, a właściwie zaniechań obecnego rządu i dla zobrazowania skali horroru i zagrożeń, jakie dla Polski i Polaków – w subiektywnym odczuciu autora tejże analizy – sprowadza swoim zaniechaniem i partactwem obecny rząd poprzez odwołanie do terminologii onkologicznej – oczywiście celem zobrazowania – prawdopodobnie zabrakłoby adekwatnych terminów opisujących tą okrutną i zabójczą dla organizmu ludzkiego chorobę, żeby dać wyraz – poprzez analogię do szkodliwości tego rządu. Jednakże to tylko póki, co hipoteza…

Jednakże, czy ktoś w końcu rozumie, za co zostali skazani ci młodzi ludzie? Uwaga – w żadnej mierze nie podważamy faktu skazania – to zdecydował Sąd, nam nic do tego, jednakże chodzi o sam fakt – gdzie jest delikt, – czyli czyn zabroniony i czego prawo w tym nieszczęsnym poststalinowskim przepisie zabrania? Cała sprawa jest generalnie smutna i przykra – nie powinna się w ogóle wydarzyć!

One Comment

  1. Nie zmieni Autor poziomu intelektualnego policjantów, bo to ich interpretacja użytych słów była kluczowa, a są to ludzie wykształceni i to coraz bardziej.
    “NIEMANIE” przez nich pojęcia o tym co pisze Autor świadczy o całym naszym społeczeństwie.
    Tylko gdzie są intelektualne salony z GW?
    One zajmują się wdrażaniem Nowej Poprawności Politycznej, promując konieczność AKCEPTACJI osób ze środowisk LGBTQ.
    Na zajmowanie się zwalczaniem elementarnej ciemnoty, po prostu nie mają czasu i cierpliwości.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.