Jak wypełnić fasadowość współczesnej demokracji?

Wszyscy mamy podobny problem, demokracja współczesna jest bardziej fasadowa niż realna. Oczywiście daleko nam do wzorów greckich Polis, jednakże wzorce tamtejszego społeczeństwa obywatelskiego (ludzi wolnych), to nadal niedościgniony model społeczeństwa obywatelskiego w praktyce. Lepiej już potem nigdzie nie było, w znaczeniu pełniejszej demokracji.

To co wykreowaliśmy w Europie Środkowej i zwłaszcza w Polsce po 1989 roku, ma niewiele wspólnego z demokracją, albowiem nie ma w naszych modelach wolności. Mówimy głównie o wolności ekonomicznej społeczeństw, uciskanych ekonomicznie, przeważnie na progu przeżywalności. Proszę sobie przypomnieć realia początku lat 90-tych, czy w ogóle w odniesieniu do setek tysięcy po prostu głodnych i pozbawionych szans ludzi, można było mówić o demokracji? Oczywiście zabrakło liderów politycznych, zdolnych do przechwycenia społecznego niezadowolenia, ale nic w pamięci ludzkiej nie ginie. Dzisiejsze rządy dobrej zmiany, to w znacznej części odpowiedź na lata rządów neoliberalnych, w których człowiek i jego podstawowe problemy egzystencjalne zupełnie się nie liczył.

Nie ma demokracji bez wolności, a nie ma wolności bez własności. To po prostu nie działa, ponieważ kapitalizm z istoty swojej natury potrzebuje kapitału, żeby mógł funkcjonować. Agregowanie zasobów jest w kapitalizmie czymś naturalnym, co oznacza że czymś naturalnym są różnice społeczne. W konsekwencji braku własności, mamy generalny podział społeczny na “wyrobników”, bez szans na akumulację i tych, którzy “mają zakumulowany kapitał”, można jeszcze wyróżnić podklasę, tych którzy są “zdolni do akumulacji”.

Ludzie pozbawieni własności, co więcej nie mający szans na jej nabycie, nie mówiąc już o możliwości posiadania takiej ilości kapitału, żeby móc żyć dzięki jego pomnażaniu, są dzisiaj w o wiele gorszej sytuacji niż ludzie, którzy takie możliwości mają. Nie można więc mówić o równości w społeczeństwie. Marks wiecznie żywy, czy to się komuś podoba, czy nie.

Tak długo, jak długo przeciętne koszty utrzymania człowieka/rodziny, będą oscylowały powyżej przeciętnej możliwości dochodów uzyskiwanych przez przeciętnego człowieka w przeciętnych warunkach, tak długo będziemy niewolnikami. W konsekwencji, nie można mówić o prawdziwej demokracji w warunkach, w których ludzie stale muszą zabiegać o swój byt, ponieważ z tego co otrzymują za standardową pracę w normalnych warunkach pracy i płacy, nie są w stanie opłacić swoich bieżących potrzeb. Nie mówiąc już o możliwości akumulacji kapitału. Tacy ludzie, nigdy nie będą wolni, dlatego ponieważ nie są właścicielami ani swoich domów, ani swojego czasu, ani tak naprawdę swojej przyszłości. Nie są w stanie – przeważnie – planować jej przebiegu, jedynie reagują reaktywnie na to, co przyniesie ze sobą rzeczywistość.

Na to nakłada się oczywiście szereg kwestii związanych z samymi mechanizmami polityki, które najdelikatniej mówiąc są trudne w wielu miejscach i niezrozumiałe dla przeciętnego człowieka w szeregu kwestii. Dlatego jak dochodzi do wyborów, ludzie masowo głosują bardziej przeciwko czyjej kandydaturze, popierając kogoś innego, kogo w rzeczywistości by nigdy nie poparli, ale czynią to z przekory. Głosowanie negatywne jest przekleństwem każdej, w tym niestety naszej demokracji, ponieważ funkcjonujemy już, co najmniej trzecie wybory w warunkach ekstremalnego podziału społeczeństwa na dwa nienawidzące się obozy. Jednak to są realia, w jedyną adekwatną odpowiedzią na nie może być populizm. Przecież w polityce chodzi o skuteczność, nie ma znaczenia jaki miałeś program? Jak bardzo racjonalny? Mówiący o oszczędzaniu, o koniecznościach poświęcenia się, ostrożności, odkładania na gorsze czasy itd. Ponieważ wiadomo, że taki program, chociaż konieczny i świadomy, co do pryncypiów potrzebnych reform i ograniczeń, nie ma szans. Gdyż przeciwnicy polityczni nas przelicytują, koloryzując obraz odpowiednio do swoich potrzeb. Trzeba być ciężko poszkodowanym przez życie, żeby tego nie rozumieć. W istocie więc w naszej fasadowej demokracji, jeżeli chce się dobrze dla Państwa, chce się skutecznie rządzić, to trzeba obiecywać trywialne głupoty, a przede wszystkim socjal, socjal i jeszcze raz socjal. Nic bardziej nie przemawia do ludzi, niż perspektywa ich własnego portfela, może w sytuacji zagrożenia wojennego można liczyć na uniesienia patriotyczne, jednakże na pewno nie całej populacji.

Z powyższych przyczyn, żeby reformy w ogóle były możliwe, krajom biednym, na dorobku i poturbowanym prze rzeczywistość, bardziej służy model ograniczonej demokracji, w której władza należy do „grupy trzymającej władze”, kontrolującej pieniądze i procesy. Problem polega jednak na tym, że łatwo jest doprowadzić do takiego upośledzenia demokracji, żeby taka „grupa” zyskała władzę, jednakże niezwykle trudno jest zagwarantować, że to ona będzie rzeczywistym ośrodkiem decyzji strategicznych. Pieniądz bowiem ma to do siebie, że bardzo lubi jak jest go dużo, a to powoduje że ten, kto ma go więcej, może sobie kupić przychylność poszczególnych ludzi lub nawet całych grup.

Właśnie zmierzamy od jednej wariacji modelu ograniczonej demokracji, do drugiej. Przy czym już w ogóle nie wiadomo, co sądzić o nowej „grupie trzymającej władzę”. Dokąd tak na prawdę docelowo (na tym etapie) zmierzamy? Oto jest pytanie. Chyba że ktoś uważa, że np. kluby pewnej gazety, czy też regularne marsze to jest przykład skutecznej budowy komórek społeczeństwa obywatelskiego, to może być rzeczywiście zadowolony z nowej rzeczywistości.

2 thoughts on “Jak wypełnić fasadowość współczesnej demokracji?

  • 23 kwietnia 2016 o 17:13
    Permalink

    Nawiążę po raz kolejny do PRL (nie jestem sierotą po PRL wręcz przeciwnie jestem dumna, że dorastałam w tamtym okresie) w ciągu bodajże 3-lat PRL wybudował więcej mieszkań aniżeli w całej II RP. PRL wyrównała standardy życia w społeczeństwie. Ci co piszą o szaro-burych blokach wybudowanych w czasach PRL są ignorantami, pomysł wywodzi się z Francji a był realizowany również w Niemczech i we Włoszech aby zaspokoić potrzeby mieszkaniowe większości, czyli ubogich. Demokracja, czy istnieje jeszcze jakiś kraj na ziemi aby bez rumieńców wstydu można o tym mówić ?.

    Odpowiedz
  • 24 kwietnia 2016 o 09:20
    Permalink

    Jeśli demokracja,ma polegać na co 4 lata wyborach,to daleko nie posunęliśmy się od czasów Wikingów,wtedy też co 4 lata wybierano wodzów.Jaki realny wpływ ma obywatel Kowalski na bieg spraw pokazuje sytuacja po referendum w sprawie Ukrainy w Holandii ,społeczeństwo jedno rząd drugie.A w Polsce nie dopuszcza się głosu obywateli w takich sprawach jak wiek emerytalny,sojusz z Ukrainą ,obecność baz USA itd!Paranoja!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.