Polityka

Wynik wyborów w USA wymusi pragmatyzm w relacjach polsko-amerykańskich

 Znamy już wstępne wyniki wyborów w USA, Amerykanom można tylko gratulować dokonanego wyboru, jeżeli to wielkie społeczeństwo ocenia, że akurat ten kandydat będzie najlepszym władcą to już ich problem. Przynajmniej problem zasadniczy, albowiem częściowo to także i problem dla reszty świata w tym dla nas Polaków.

Nasze oczekiwania względem USA nadal są romantyczne i oparte na myśleniu życzeniowym, że ktoś przyjdzie i coś zrobi dla nas za nas. To zupełnie nieuprawnione myślenie, niemające pokrycia w faktach. Nigdy celem dla żadnego amerykańskiego prezydenta nie będą interesy Polski. Owszem ratowanie nas przed konfliktem – jak najbardziej, ale nie za wszelką cenę. Po prostu Ameryka nie ma interesu w konfliktowaniu się przez Polskę ze swoimi wielkimi parterami biznesowymi. Naszym krajem będzie rządził ten, kto to zrozumie i będzie w stanie pragmatycznie przynajmniej nie przeszkadzać ich interesom. Taka władza w Polsce znajdzie ich i także niemieckie poparcie. Uświadomienie sobie tego faktu jest trudne, albowiem przecież jacyś szkodliwi idioci z zupełnie niezrozumiałych powodów rozpowszechniają od lat jakiś kosmologiczny mit o specjalnym uprzywilejowaniu naszych stosunków z tym wielkim krajem. Gdzie i jakich stosunków można zapytać? Może chodzi o offset za F-16? No, bo chyba nie o wizy?

W ogóle kwestia zniesienia wiz do USA odgrywa rolę prawie już równoznaczną z popieraniem np. wzajemnej wymiany handlowej lub promocją dla amerykańskich inwestycji nad Wisłą. Uświadommy sobie najpierw pierwszą zasadniczą sprawę, – jeżeli pomiędzy dwoma suwerennymi i wolnymi państwami – możliwa jest wymiana ludności – bez komplikacji wizowych – tylko w jedną stronę, to znaczy, że jeden z tych krajów nie jest w pełni suwerenny, wolny lub znajduje się w pozycji w jakiejkolwiek formie podległej względem tego pierwszego. To po prostu nie jest normalne, że nie stosujemy względem Amerykanów reguły wzajemności! Czym innym są wizy biznesowe, które można swobodnie udzielać, a czym innym cała reszta, która co prawda jakoś masowo nad Wisłę nie dociera. Jednakże tu nie chodzi o nic innego jak prestiż, na tym silnie tracimy demonstrując swój spłaszczony serwilizm, podnosząc kwestię wiz, jako ważną – nawet na szczeblu bezpośrednich rozmów prezydenckich.

Zupełnie nie dostrzegamy faktu, że z punktu widzenia polityki USA nie jesteśmy żadnym narodem wybranym. Nie mamy statusu drugiego Izraela! Nie ma dla nas specjalnych programów pomocowych, nie funkcjonujemy w amerykańskiej polityce, jako podmiot wymagający specjalnego traktowania – wspierania, albowiem np. posiadamy ważne i wpływowe lobby na Kapitolu. Nie ma szans na tak życzeniowe myślenie. Liczą się realne relacje, które musimy sobie wypracować, pokazując Amerykanom, że jesteśmy ważnymi i liczącymi się partnerami, w których warto jest inwestować i prowadzić z nimi interesy.

USA za parę lat jak zaczną eksploatować ropę naftową ze źródeł niekonwencjonalnych – staną się prawie niezależne energetycznie. Nie ma, co ukrywać, ale będzie to poważny zastrzyk kapitałowo-technologiczny pozwalający temu krajowi na powrót do jakiegoś wymiaru izolacjonizmu. Jeżeli uświadomimy sobie, że ze względu na absolutną dominację militarną – nikt nie jest w stanie Amerykanom na ich własnym terytorium nic na serio zrobić, to pojawia się problem w przyszłości relacji takich krajów jak właśnie Polska.

Wszystko, czego USA oczekują od nas to stabilizacja i przewidywalność, w tym ścisłe związanie ze strukturami zachodnimi oznaczające określony poziom ogólnego rozwoju cywilizacyjnego umożliwiającego prowadzenie interesów i brak konieczności stosowania specjalnych środków ich ochrony. Polska ma się kojarzyć Amerykanom z silnie aspirującym do bogactwa krajem, gdzie można zarobić dobre pieniądze, jeżeli umie się i wie się jak rozmawiać z Polakami – przede wszystkim oferując im to, czego potrzebują najbardziej, – czyli technologię.

Właśnie to technologie są tym czymś, czego najbardziej potrzebuje nasz kraj, a Stany Zjednoczone mogą nam jej w zasadzie nieograniczone rodzaje zaproponować i to w pakiecie wraz z finansowaniem wdrożenia. Naszą rolą powinno być przekonanie ich o opłacalności dokonania takiego powierzenia w nasze ręce ich technologii i kapitału, żeby możliwe korzyści wielokrotnie przekraczały możliwe koszty.

Zabieganie o obecność militarną USA w Polsce ma silny wydźwięk polityczny, albowiem jest doskonałym dowodem na posadowienie Polski w strukturach NATO. Jednakże nie może to być dla nas celem nadrzędnym – zwalniającym nas np. w jakiejś części z obowiązku przygotowywania się do obrony naszego terytorium i terytorium naszych sąsiadów. Nikt nas w tym nie wyręczy, a nawet tak potężny sojusznik jak USA musiałby mieć troszkę czasu na reakcję – zarówno dyplomatyczną jak i militarną. Na tą chwilę nie miejmy złudzeń – nie ma żadnych planów – urealniających rozlokowanie jakichkolwiek zagranicznych wojsk w Polsce, na wypadek zagrożenia z wiadomo jak słusznego kierunku!

Nasze nowe pragmatyczne podejście do amerykańskiej administracji powinno przede wszystkim przejawiać się w specjalnym podejściu do tamtejszego biznesu. Nie ma żadnych przeszkód formalnych lub prawnych w przygotowywaniu oferty adresowanej do konkretnych funduszy inwestycyjnych a nawet znanych tam inwestorów. Jeżeli przyjdą nas Wisłę wielkie amerykańskie pieniądze, to z czasem przyjdą też potężnie zbudowani amerykańscy żołnierze – albowiem będą mieli, czego bronić.

One Comment

  1. Romney admits defeat as Obama wins second term
    Republican Mitt Romney tells supporters he has congratulated US President Barack Obama on his election victory.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.