Wymiana ciosów z Rosją nie ma sensu

Wymiana ciosów z Rosją nie ma sensu. Najlepszym sposobem na zapewnienie bezpieczeństwa w naszym regionie jest zaufanie, dlatego trzeba je cały czas budować. Nie da się zrozumieć powodów, dla których kraje zachodnie zdecydowały się na wspieranie przeprowadzenia tej całej awantury na Ukrainie, poza jawnym szkodzeniem Rosji, czyli zmianą paradygmatu wzajemnych relacji.

Jednakże lista haczyków powodujących dlaczego to nie jest takie proste i czarno-białe jest bardzo długa, albowiem nie ma czegoś takiego jak jedność krajów zachodu we wspólnym froncie antyrosyjskim. Owszem wrażenie takiego pozorowania nastąpiło, ale tylko na chwilę i było przejściowe zaraz po szoku spowodowanym dramatyczną katastrofą malezyjskiego samolotu jako skutku niezamknięcia rejonu działań wojennych dla samolotów cywilnych, które rozpoczął ukraiński rząd. Jednakże nic z tego nie wynika na przyszłość, poza dążeniem europejskich krajów zachodu do jak najszybszego zakończenia tej wojny, wbrew stanowisku Ukraińców rządzących obecnie w Kijowie dzięki poparciu pewnego byłego mocarstwa, które jest problemem nie tylko samo dla siebie, ale i jak widać dla świata.

Nie tak dawno, gdy siły samoobrony Krymu ze wsparciem rosyjskich wojskowych mieszkających na Krymie – ustabilizowały to post-ukraińskie terytorium nie dopuszczając do takich dramatów jakie właśnie mają miejsce w obwodach Ługańskim i donieckim – nasz premier straszył nas w sposób dorozumiany, niewiadomą co do pójścia dzieci do szkoły we wrześniu, co w Polsce jest jednoznacznie kojarzone z wrześniową datą rozpoczęcia wojny. Mieliśmy towarzyszący temu cyrk nienawiści i rusofobii – adresowany przeciwko wszystkiemu co rosyjskie, nawet ludzie kultury zrezygnowali z budowy klimatu zaufania na polu wymiany kulturalnej i artystycznej. Po prostu wydarzył się cały splot zdarzeń wręcz niesamowitych. W tym doszło do nałożenia na Federację Rosyjską haniebnych sankcji, które w istocie są wojną gospodarczą, albowiem nie pozwala się najbardziej powiązanym z zachodem – w globalnych więziach ekonomicznych rosyjskim przedsiębiorstwom – uczestniczyć w rynku jako partner, a firmy te muszą regulować swoje zobowiązania. Dotychczas nie było z tym problemu, ponieważ gigantyczne kapitały potrzebne tym gigantycznym przedsiębiorstwom do modernizacji prowadzonej działalności np. w zakresie wydobycia lub przeróbki surowców naturalnych – były dostępne na każde zawołanie. Każdy chciał pożyczać Rosjanom, albowiem pożyczanie pieniędzy na tak wielkie i opłacalne przedsięwzięcia uznawano za bardzo bezpieczne i pozbawione ryzyka. Teraz jednak część z tych firm ma problemy, albowiem zostały potraktowane bezprawnie jako klienci gorszej kategorii – z powodów politycznych zakazano im pożyczać pieniędzy (i jeszcze inne sankcje), przez co system gospodarczy uległ zawahaniu.

W efekcie Rosja przekonała się, że nie może obdarzać zaufaniem systemowym swoich „zachodnich” partnerów, ponieważ to co Rosjanie uznawali za partnerstwo i współzależność zachód uznaje za zależność i formę władania, jedynie za pomocą swojego zaawansowanego soft & economic power. Niby nic się nie dzieje, ale dziesiątki miliardów dolarów odpływają z Rosji, która musi płacić swoje zobowiązania, dotychczas dawane hojną ręką. Zastanawiające, dlaczego wspólnota międzynarodowa dotychczas nie wypracowała takich zasad, w których w przypadku obłożenia państwa sankcjami gospodarczymi – może zachować się ono adekwatnie, zgodnie z prawem międzynarodowym dla ograniczenia negatywnego wpływu tych sankcji na własną gospodarkę.

Być może to nie dotarło do decydentów, ale Rosjanie mają zasadniczo trzy wyjścia – poza scenariuszem poddania się. Mianowicie mogą zablokować państwowo wymianę ekonomiczną na płaszczyźnie przepływów finansowych z państwami, które ogłosiły sankcje. Mogą włączyć silniki swoich czołgów i przyjechać na Zachód. Jest jeszcze trzecie rozwiązanie – mogą zabezpieczyć przed niszczeniem infrastrukturę odpowiedzialną za przesył gazu i ropy dla Zachodu.

Poddanie się niczego nie zmieni, prawdopodobnie tylko pogłębiłoby sankcje, albowiem wówczas zachód dążyłby do tego, żeby Rosja się wyprzedała z głodu, zwykłe prawa dyfuzji. Blokada przepływów finansowych byłaby poważną bronią, jednakże to Rosja jest klientem rynków finansowych a nie rynki Rosji. W konsekwencji, te zemściły się w sposób totalny, po prostu nikt nie chciałby pożyczać Rosjanom pieniędzy, mając świadomość że ci mogą być niewypłacalni, na dłuższą metę byłoby to zburzenie fundamentów własnego wzrostu. Odpowiedzenie otwartą agresją na agresję ekonomiczną to, nic innego jak przejaw desperacji, jednakże bardzo wymowny i w przypadku powodzenia – skuteczny, ponieważ umożliwia zmianę uwarunkowań w grze strategicznej nie tylko poprzez rozpoczęcie nowej partii, ale przez wywrócenie stolika na którym stoi plansza. Taki reset jest możliwy, jednakże oznaczałby poważne skutki dla świata, ponieważ wojna zanim by się skończyła bardzo wiele kosztowałaby obie strony. Potem negocjacje, traktat pokojowy lub nie i okres nowej zimnej wojny, odbudowy zaufania. Ewentualnie scenariusz alternatywny – eliminacja przegranego lub dominacja nad przegranym. Czy Rosja ma dzisiaj zasoby umożliwiające jej wygranie konwencjonalnego konfliktu z Zachodem? Mówimy o dojściu do Gibraltaru, zajęciu wysp brytyjskich, Grenlandii, Alaski i przynajmniej części Kanady? Poza tym, to potem trzeba byłoby utrzymać potem.

Pozostaje trzeci scenariusz – czyli granie z zachodem na warunkach, jakie sam zachód tworzy. Przecież wypada traktować kogoś jego własną miarą. Jeżeli więc zachód bezwzględnie jest w stanie skazać Rosję na konieczność odejmowania sobie od ust, żeby móc być wypłacalnym, przy wstrzymaniu prawa do finansowania się kredytem, to musi się liczyć z tym, że Rosja nie będzie w stanie finansować utrzymania infrastruktury zapewniającej przepływ gazu i ropy zimą a ona wymaga czułej i stałej pielęgnacji z wykorzystaniem zachodnich cześci. Przecież właśnie na to są sankcje nałożone, na koncerny naftowe i giganta gazowego – to najbardziej poszkodowane firmy. Dlaczego więc rosyjscy podatnicy mają płacić za utrzymanie infrastruktury umożliwiającej niezakłóconą sprzedaż? Nie mówimy przecież o wstrzymaniu dostaw, a jedynie o przerwie technicznej – spowodowanej brakiem części objętych embargiem.

Wymiana ciosów z Rosją nie ma sensu, państwa zachodnie jeżeli chcą być wiarygodnymi partnerami po prostu powinny Rosję przeprosić i wyrównać jej wedle wzajemnych ustaleń poniesione straty, ponieważ nie może być tak, żeby nakładać niesprawiedliwe sankcje i nie ponosić tego konsekwencji. W przeciwnym wypadku grozi nam scenariusz negatywny, pogłębiania się eskalacji. Wszyscy na tym stracimy.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.