Wybudujmy pomnik Milicjanta, którego rzekomo mógł zabić wiadomo kto!

Palemka MO autor: Arek1979derivative work: Nevetsjc (talk). Lic. Domena publ. na podst. Wikimedia Comm.W odpowiedzi na odgrzanie zimnego kotleta, którym jest w trakcie wyborów przywołanie zagadnienia budowy pomnika upamiętniającego katastrofę smoleńską w stolicy, być może warto pójść szerzej w nurt problemów które sami sobie tworzymy. Przecież dlaczego kandydaci na prezydenta mają prowadzić dyskusję na tematy realne, mające zasadnicze znacznie dla państwa i jego obywateli. Przecież ciągłe dywagowanie o Ukrainie, polityce zagranicznej, czy też np. trudnej dla rządzących kwestii złamania umowy społecznej przy podwyższeniu wieku emerytalnego, albo braku jakiejkolwiek polityki rozwoju kraju. To musi być nudne, to wręcz musi być deprymujące, bo czego człowiek nie powie, to od razu go wszyscy skrytykują. Takiego pecha ma władza jedynie słuszna, jak wiadomo Naród jej nie docenia, ale to przecież nie problem, póki większość mediów jest po właściwej stronie.

Być może właśnie dlatego że już słupki z poparciem zaczęły pokazywać, że jedynie słuszny słabnie w sondażach i zaczął się trend spadkowy, bezzwłocznie odpalono dyżurny temat sięgający problemów genetycznych, wyzwalający emocje i zupełnie jałowy, dlatego bezpieczny i bardzo wartościowy dla prowadzącego w rankingu słuszności. Dodatkowo nawet minister teoretycznie od spraw zagranicznych zaczął coś wrzucać do przestrzeni informacyjnej na temat wraku pewnego samolotu. Dzieje się pięknie – mainstream medialny otrzymał wyraźne wskazówki, czym należy się zajmować, żeby przypadkiem nie pokazywać zbyt wiele dzieci umierających bez pomocy szpitalnej lub kobiet, którym kazano poronić pod prysznicem, bo chyba zdjęcia ze scen, w których jedynie słuszny przedstawiciel, najsłuszniejszej opcji ściskał dłonie ukraińskich żołnierzy na leczeniu w naszym kraju.

Więc oto mamy, to czym władza chce się zajmować w trakcie kampanii wyborczej. Pomnikiem! Katastrofy! Lotniczej! To jest coś niesamowitego i niebywałego, a to zwalano przez lata na prawicową-prawicę, że „karmi media” tym tematem i robi ludziom wodę z mózgów, zamiast zajmować się poważną debatą o państwie itd. Jednak okazuje się, że to było wygodne i potrzebne także dla słuszniejszej strony polityki w Polsce!

Może więc właściwym byłoby postulowanie pójście w pełny absurd? Dlaczego nasi jedynie słuszni mają się wysilać na jakieś tam trudne rozmowy, jeszcze coś obieca jeden z drugim i będzie problem jak wdzięczny Naród powie im wdzięczne „tak”.

Może więc rozważmy ideę budowy pomnika Milicjanta, którego rzekomo mógł zabić wiadomo kto? Nazwijmy to rozwojowo na roboczo „pomnikiem niezabitego Milicjanta”. No i otwiera się nam przestrzeń do dyskusji. Bo czy to będzie Milicjant taki zwykły, stójkowy, czy też oficer z krótkofalówką w zgrabnej skórzanej teczce, czy też prawdziwy szturmowiec w stroju bojowym ze słynną długą pałką – zawijającą się na korpusach wychudzonych opozycjonistów podczas okładania? Od razu się pojawia problem, bo tym „pomnikiem niezabitego Milicjanta, nie rozwiążemy problemu ORMOW-ców! Co z nimi? Czy nie zasługują chociaż na wspominek? Czy powinni np. w zwartym szyku – reliefem otaczać postument pomnika dookoła, jak to robili rzymianie np. na Kolumnie Trajana lub na innych zabytkach? To by był dopiero pomnik – jeżeli figury byłyby naturalnych rozmiarów, to mógłby nawet budzić grozę, a dawni opozycjoniści mieli by prawo – po otrzymaniu specjalnego karnetu do oblania go farbą, ewentualnie próby wysadzenia lub po prostu obrzucenia jajami.

Jaka piękna jest idea „pomnika niezabitego Milicjanta”. Przecież każdy były Milicjant, jak również jego żona i dzieci, wdzięcznie będą sobie od teraz myślały o tym, który mógł zabić ich męża lub ojca, ale nie zabił!

Być może wdzięczny Naród powinien rozważyć budowę, także pomnika „jedynie słusznego”, w chwili zadumy nad możliwością niezabijania Milicjanta? To by było dopiero wspaniałe – jak wyrazić myśl ulotną! Jak schwytać i zachować dla potomnych w kawałku spiżu myśl tak wzniosłą, że wartą upamiętnienia w istocie braku decyzji. Czy to bowiem nie jest piękne, że człowiek był gotowy do zabijania funkcjonariuszy znienawidzonego systemu? Czy to nie piękne, że dowiadujemy się po latach o tym, że część dawnej opozycji chciała zabijać – uzurpując sobie prawo do decydowania o losie Narodu, wbrew prawu, porządkowi i bezpieczeństwu publicznemu? Szkoda, że nie zrobili powstania, może by się nie udało i dopiero moglibyśmy stawiać pomniki, tablice informacyjne i inne! To by było wspaniałe.

Dobrze jest wiedzieć, do czego kto jest zdolny. Oczywiście rzekomo, ponieważ w tym przypadku – co prawda zrobiono reklamę przepiękną, ale błąd może kosztować utratę funkcji, stratę nadziei na wybór. Dlatego wspaniale, że takich wiadomości o sobie, retrospektywnie dostarcza sam główny zainteresowany. Dobrze się dzieje! Niech jeszcze opowie czy wyrywał muchom skrzydełka w przedszkolu, a koleżanki ciągał za warkocze i kucyki, ewentualnie czy wyrzucał ich plecaki przez okno? To na pewno będzie ciekawym materiałem dla licznych domorosłych psychologów, którzy wezmą sprawę na warsztat.

Jest temat do jałowej dyskusji? Zajmuje czas? Rozpala emocje? Więc jest idealny, bezpieczny i odległy o lata świetlne od bolączek i problemów współczesności!

3 komentarze do “Wybudujmy pomnik Milicjanta, którego rzekomo mógł zabić wiadomo kto!

  • 26 lutego 2015 o 05:21
    Permalink

    Jeżeli ta książką pana Komorowskiego rzeczywiście się ukaże 4 marca to będzie gwóźdź do trumny jego kampanii. Są zbytnio zadufani w sobie, poniosą karę za brak pokory

    Odpowiedz
  • 26 lutego 2015 o 20:04
    Permalink

    Martyrologia.Ekipy po 1989 roku , zeby słuszność obalenia systemu była pielęgnowana, wymyślają historie na potrzeby nowych pokoleń.Podobnie dzieje sie w Korei Północnej.Dodam, to się nasila.Ci ludzie byliby śmieszni, gdyby nie byli niebezpieczni.Bo albo mamy xxxxxxx za Prezydenta, albo niedoszłego xxxxxxxxx?
    http://litera.fr/category/news/

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.