Czy wybory zaskoczyły Państwową Komisję Wyborczą?

To jest skandal, to jest coś niesamowitego, to się po prostu nie nadaje do komentowania. Czy nie ma w tym kraju żadnej firmy informatycznej zdolnej do obsłużenia wyborów? Przecież to nie jest chyba bardziej skomplikowane niż obliczenie współrzędnych dla sondy lądującej na komecie? Ludzkość mocno poszła do przodu, od czasu, kiedy w ogóle ten lądownik wysłano w kosmos – wówczas inny Windows był! Tymczasem sympatyczne „leśne dziadki” na państwowych posadkach wesoło merdają dalej szczurami od herbaty w swoich szklankach, tak jakby rzeczywistość ich nie dotyczyła.

To się po prostu przetarg robi, państwo daje pieniądze, bo wiadomo, że na coś takiego jak wybory muszą być pieniądze i to jest bez najmniejszej dyskusji. Jak się ma pieniądze, jest się poważnym partnerem i wiedząc, kiedy ma się wybory trzy lata wcześniej robi się wielki przetarg nawet na 20 lub 200 mln złotych, tak żeby posiadać pełne prawa do systemu wraz z przeszkolonym personelem i usługami pomocy technicznej i merytorycznej.

W naszym kraju istnieją, co najmniej trzy firmy informatyczne – polskiego pochodzenia, w tym mające nawet certyfikaty bezpieczeństwa NATO – zdolne do stworzenia systemu informatycznego o dowolnej złożoności, jeżeli tylko taka firma dostałaby należyte pieniądze. Oczywiście serwery też są, moce obliczeniowe też są – mamy w kraju jedne z najpotężniejszych komputerów w ogóle na świecie i tak się składa, że ich właścicielami są państwowe uczelnie, więc nie byłoby już absolutnie żadnego problemu z udostępnieniem, które oczywiście można przeprowadzić normalnie komercyjnie – macie państwo pieniądze, proszę bardzo możecie wykupić czas pracy superkomputera do wyboru do koloru, oczywiście najlepiej jest to zrobić razem z wynajęciem obsługi statystyczno-informatyczno-matematyczno-logicznej, żeby ktoś w ogóle umiał te cuda techniki zaprogramować. Mamy w kraju kilku wybitnych statystyków, którzy dzisiaj siedzą w domu i się śmieją po prostu się śmieją. Właśnie po to się płaci takim ludziom za ich wiedzę, żeby byli przy tego typu projektach, jako nadzorujący merytorycznie przetarg a potem wykonanie umowy, ponieważ niestety nie ujmując niczego polskim urzędnikom to raczej na statystyce, informatyce, matematyce, czy też logice to się oni raczej nie znają. Właśnie po to się bierze panów profesorów i doprasza do takich zadań, oni mają swoich doktorów i wszystko działa, bo nie sprawdza szczegółów informatycznych urzędnik, który po prostu nie może się znać na wszystkim w tym na np. matematyce wielkich liczb!

Jest możliwe także drugie rozwiązanie, jeżeli bowiem nie potrafimy poradzić sobie z programowaniem komputerów, to trzeba się z tym pogodzić i wydatkowane na te tajemnicze skrzyneczki pieniądze i prąd do ich uruchamiania należy wydać na ludzi, maszyny do pisania i naftę do lamp. Nie ma siły, żeby odpowiednio zmotywowani finansowo ludzie, nawet przy lampach naftowych nie podliczyli głosów, wypełniając narzucone formularze wyników na zwykłej maszynie do pisania – lub ręcznie jak ktoś jeszcze posiada dar ładnego pisania. Tak, też się da – naprawdę, można funkcjonować bez komputerów, jeżeli one nie są naszą mocną stroną.

Niestety cała sprawa to kompromitacja i ośmieszenie państwa. Z jednej strony wydajemy pieniądze na fantastyczne rozwiązania IT, dzięki którym fizycy przewidują ruch zderzających się cząstek i inne niesamowite historie, a tym czasem sprawa w istocie banalna, ale niesłychanie ważna wizerunkowo – stanowiąca fundament naszej demokracji jest w tak okropny sposób nieudana.

W ostateczności, jeżeli nie jesteśmy w stanie sobie poradzić ani tak, ani tak – to można poprosić kogoś zza granicy, płacąc mu odpowiednio duże pieniądze. Przecież głosowanie odbywa się nie tylko u nas, mamy wiele krajów partnerskich, nawet kilkanaście nam zupełnie przyjaznych – można poprosić o pomoc, z zastąpieniem składu Państwowej Komisji Wyborczej włącznie.

Jeżeli wszystko zawiedzie – są liczydła! Liczydła są niezawodne, ale kto dzisiaj umie liczyć na liczydle? To wspaniała umiejętność – dzielenie, mnożenie – wspaniałe narzędzie matematyczne!

Tymczasem pozostaje jedynie mieć nadzieję, że osoby odpowiedzialne za stan spraw nie otrzymają wszystkich należnych im pieniędzy, będą zapłacone kary umowne, no i oczywiście nikt w PKW nie otrzyma żadnej premii… Pozostaje jedynie mieć taką nadzieję…

4 thoughts on “Czy wybory zaskoczyły Państwową Komisję Wyborczą?

  • 18 listopada 2014 o 07:50
    Permalink

    Każdy pracujący w PKW wie że tzw. wybory to coś takiego jak egzamin patriotycznej postawy społeczeństwa Polski w postaci matematycznej.

    Zaraz po wyborach przychodzi uczony partyjniak i sprawdza czy wyniki otrzymane przez PKW ją identyczne z tymi które przywózł ze sobą z Brukseli. Po prostu normalny egzamin. Jak się wyniki zgadzają to znaczy ze Polska zdała egzamin z demokracji i premie będą. A jeżeli nie, to będzie majdan i bomby.

    Wyrażnie coś jest nie tak ale jak właśnie słyszę już za kilka godzin błędy wyborców będą skorygowane i wyniki zaczną się zgadzać ( z wolą włodarzy).

    A propo liczydeł, to przy takiej niskiej frekwencji, można było podliczyć głosy na palcach jednej ręki. No ale teraz to bracie Europa.

    Odpowiedz
  • 18 listopada 2014 o 09:08
    Permalink

    Taka uwaga. Wybory to nawet nie matematyka. To zwykłe rachunki w oparciu o najprostsze działania matematyczne. Matematyka to coś zupełnie innego 🙂

    Odpowiedz
  • 18 listopada 2014 o 22:27
    Permalink

    Ja umiem liczyć na liczydle, i kompiutra używam od ..92 wieku:) pomimo, że jestem leśnym dziadkiem. Czego ja tam jeszcze nie siedzę za tym stołem?
    mogę bez ujawniania danych osobowych wysłać komisji PKW skan z mojego CV co to potwierdzi!

    Odpowiedz
  • 19 listopada 2014 o 08:35
    Permalink

    Nie szukając winnych polecam zastanowić się nad pojęciem synergia często używanym w konstrukcjach słownych i nadal w pewnych kręgach w przekonaniu że ma wydźwięk pozytywny. Synergia to jednak stan który nie jest ani dobry ani zły (podobnie jak większość rzeczy) a i tym razem zjawisko to zadziałało jako że w pełnej synergii sytuacja zmieniała i zmieniła się na obserwowaną w danej chwili. Wybory nikogo nie zaskoczyły i nie zauważyłem zauważalnego pogorszenia jakości, czasu, precyzji czy czegokolwiek w porównaniu do jakichkolwiek które pamiętam. A to że z braku laku każdy temat dobry i grupa nie potrafiących nic prócz niekonstruktywnego gadania i pisania (dziennikarzy, polityków…) z nieumiejętności zalogowania się do systemu kilkunastu(!) ludzi zrobiła wielką aferę. To że system marny i pisany zdecydowanie za długo to fakt. Przerost formy nad treścią jak to w zachodnim świecie bywa. Tu mogę coś powiedzieć. 20… 23 lata temu wraz z kolegą szkolnym pisaliśmy taki tam program na sprzęt zdecydowanie dziś zabytkowy który zbierał kilkaset tysięcy pomiarów, dokonywał złożonych obliczeń, drukował tabele wyników, i kreślił wykresy. W czasach kiedy wszystko pisało się dyskretnie i pisząc dyskretnie nie mówię o tajemnicy ;). Teraz za kilka linijek wpisanych między wiersze wygenerowane niemal automatycznie ze środowisk deweloperskich używających wielkich bibliotek pełnych wyrafinowanych metod i funkcji, firmy i ludzie każą płacić sobie olbrzymie sumy, i to jeszcze zanim poznają opis co tak naprawdę mają wykonać (tu mam doświadczenia na bieżąco). Ale co tam. Ważny jest społeczny mit jakich to mamy świetnych informatyków, jakie to mamy świetne firmy informatyczne, jakie to wszystko jest świetne, bo ma kolorowe, dizajnerskie, markowe, ma światełka, orzełka, gra mazurka i chodzi w “rurkach”. Jedne wielki nieprzebrany garniec… niczego.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.