Społeczeństwo

Nie wybierajmy celebrytek i celebrytów, ich miejsce to nie polityka!

 Różne partie polityczne oraz towarzystwa wzajemnej adoracji w pełni świadome, że nic tak ja znane nazwisko nie przyciąga na listy partyjne głosów, znowu jak co roku są gotowe do popełnienia tych samych błędów. Czy chcecie państwo, żeby o waszym losie decydowali aktorzy i aktorki? Może modele i modelki? Sztuczne biusty? Ludzie znani, dlatego tylko ponieważ są znani z tego, bo są znani? Czy rozpoznawalność medialna, kojarzenie nazwiska mają być wyróżnikiem warunkującym sukces polityczny? Dobre miejsce na liście partyjnej?

Partia polityczna, która sama zabiega o celebrytów – to nic innego jak k….a polityczna, uprawiająca polityczne k…….o, albowiem taka partia nie ma już niczego do zaoferowania wyborcom. To już ostateczne zwycięstwo formy nad treścią, troglodyci i sztuczności nad rzeczywistością – gołe pośladki, uwydatnione usta, wspomniane silikonowe biusty – wyzywający ubiór, niech to wejdzie do naszej polityki, niech takie panie reprezentują nasz kraj w Parlamencie Europejskim. Z pewnością to pomoże w poprawie wizerunku Polski jako „fajnego” kraju. Po prostu coś niesamowitego, ostateczny upadek!

Uwaga – nikt tutaj nie odbiera nikomu prawa do ubiegania się o mandat publiczny, jednakże w dobrze prosperującej demokracji musi istnieć pewien rozdział funkcji. Celebryci, aktorzy i dziennikarze – są rozpoznawani społecznie nie dlatego, bo są wyjątkowymi ludźmi i mają coś Narodowi do zaoferowania. Dzieje się tak, ponieważ albo ktoś w ich zainwestował, albo przebili się swoimi wdziękami, skandalami, albo korzystają z marki jaką daje im redakcja. Takie osoby powinny mieć w kontraktach lub umowach o pracę – absolutny zakaz działalności politycznej, ponieważ tego wymaga etyka. Jeżeli mam znane nazwisko, ponieważ grywam w teatrze, a na każdym outdoorze w kraju można zobaczyć moje zdjęcie w reklamie jednego z najpotężniejszych banków w Unii Europejskiej – to byłoby skończonym s…….m się, przekucie tego poparcia na poparcie polityczne! Przecież wiadomo, że ludzie wybierają osoby znane i lubiane, a z celebrytami nawet nasi mizerni politycy nie mają szans.

Miejscem aktora jest plan filmowy lub deski teatru, miejscem dziennikarza jest praca w redakcji, a miejscem polityka jest działanie polityczne. Jeżeli ktoś chce zakończyć karierę jako aktor lub dziennikarz i zająć się polityką, powinien to oficjalnie i uroczyście oznajmić – proszę państwa, od dzisiaj nie gram, dziękuję. Coś za coś, nie można łączyć tych funkcji społecznych, to do niczego dobrego nie prowadzi.

Czy wyobrażacie sobie państwo parlament złożony z kabareciarzy, aktoreczek soft-porno, modelek prezentujących bieliznę, agentów marnej proweniencji i komentatorów politycznych różnej maści? Chcielibyście oddać władzę nad sobą i naszym krajem – tym wybitnym specjalistom?

Chociaż może to ma sens, przecież nie dawno w rządzie mieliśmy panią, która nie miała pojęcia o tym czym miała się zajmować, a była znana głównie z seksualizacji wizerunkowej swoich odnóży na konwencji pewnej partii, drudzy mieli aferę „cugierkotkową”, ktoś to jeszcze pamięta? Partie polityczne przyciągające aktorów – wypowiadających się jak im dobrze lub źle! Liderów otaczających się młodymi, atrakcyjnymi kobietami, które umysłami bezdennie prymitywnymi, wypowiadały się co to patriotyzm, co to ojczyzna i dlaczego pewien prezes jest uosobieniem tych wszystkich polskich wartości i one chcą by został premierem!

Wyborcy mają swój rozum, to wyborcy decydują, a właściwie decyduje rozkład poparcia pomiędzy masami wyborców – przemnożony przez metodę liczenia głosów, która premiuje partię z najlepszym wynikiem. Czeka nas prawdziwa gonitwa pomiędzy kampaniami wyborczymi, dlatego musimy być czujni. Polacy nie mogą bezwiednie pozwalać się ogłupiać. Nie da się tego dłużej wytrzymać, nie potrzebujemy ludzi bez kwalifikacji i bez zasług dla państwa w polityce. Niestety jednak listy układają partie, a w tych decydują liderzy. To listy zbierają głosy, przeliczane na poszczególnych kandydatów wedle dzielnika. Wbrew pozorom – słaby lider może odnieść sukces, mając dobrą pozycję na liście „napędzaną” znanymi nazwiskami, które pomimo dobrego wyniku nie przejdą jednak z ostatniej lub środkowej pozycji.

Swego czasu w Krakowie z list lewicy startował przez kilka lat – pewien bardzo znany aktor, wręcz ikona kina milicyjnego z PRL-u, to był chyba jedyny przypadek, gdy aktor się sprawdził jako poseł. Poza tym, lepiej już wybierać reżyserów! Reżyser musi dysponować rozbudowanym myśleniem scenariuszowym, przewidywać warianty działania. Tak, zdecydowanie lepiej wybierać reżyserów niż aktorów!

4 komentarze

  1. Wyborcy mają swój rozum, jednak wyborcy są zmuszeni głosować na partię, nie zaś na konkretną osobę i tu jest pies pogrzebany.

    • Jako uzupełnienie, dlaczego ja nie mogę zagłosować na kandydata/kandydatkę z Katowic, Warszawy czy Krakowa lub Poznania?. Właściwie z polityków to my mamy: kabareciarzy, celebrytów, amantów, awanturników itd.
      Odnoszę wrażenie, że polityka wręcz przyciąga osoby o przedziwnych cechach charakteru. W każdym bądź razie jest pewne, polityka jest jak bagno wciąga.

  2. inicjator_wzrostu

    Trochę zbyt dużo słów na “K”, ale konkluzje słuszne.

  3. … a jeszcze sportowcy, byli sportowcy i około sportowcy, np. piłkarz Maciej Żurawski, siatkarz Michał Bąkiewicz i lekkoatletka Anna Jesień na listach SLD do PE…
    Paranoja, polska paranoja.

    “Polacy nie mogą bezwiednie pozwalać się ogłupiać. Nie da się tego dłużej wytrzymać, nie potrzebujemy ludzi bez kwalifikacji i bez zasług dla państwa w polityce” – słusznie prawi “krakauer”, ale kurewstwo polityczne szerzy się bezkarnie. Miejsc przy korytach mało, a wygłodniałego zwierza, zadowolonego z siebie i bez wyczucia obciachu, przybywa.

    Ale przede wszystkim liczy się kasa za nic-nie-robienie, bo przecież w wielu wypadkach nie trzeba nawet rżnąć głupa.

    “Zarobki europosła to istna fortuna! Miesięczna pensja wynosi 7700 euro, czyli 32 802 zł (po kursie 4,26 zł za euro). Ponadto każdy poseł za udziału w posiedzeniach parlamentu dostaje dietę w wysokości 298 euro, czyli 1269 zł za każdy dzień. Kolejne pieniądze wpływają na jego konto za udział w pracach komisji ds. Unii Europejskiej – za każdy dzień po 304 euro, czyli 1295 zł.

    Ponadto europosłowie mają roczną pulę na na podróże do innych państw UE, poza rodzimym, w celach innych niż udział w oficjalnych spotkaniach. Wynosi ona 4243 euro, czyli 18 057 zł. Do tego otrzymują po 152 euro, czyli 647 zł za dzień oraz zwrot kosztów zakwaterowania i śniadań w posiedzeniach poza terytorium UE.

    Posłowie parlamentu europejskiego otrzymują także pieniądze na biura i asystentów. Miesięczny ryczałt na prowadzenie biura wynosi 4299 euro, czyli 18 314 zł. Z kolei na utrzymanie asystentów i pracowników politycy Parlamentu Europejskiego dostają miesięcznie aż 17 540 euro, czyli 74 720 zł”.

    “Atrakcyjne zarobki to jednak nie wszystko. Posłowie PE nie martwią się też o emeryturę. Wypłaci ją Parlament. Już po 63. roku życia. Wysokość to 3,5 proc. wynagrodzenia za każdy rok mandatu. Czyli po roku w Brukseli poseł może liczyć na ok. 1144 zł emerytury. A po 5-letniej kadencji – na ponad 5700 zł”.
    Dwie kadencje i 11 tys zł gwarantowanej emerytury.
    I tak Jerzy Buzek (73 l.) z PO, Ryszard Czarnecki (50 l.) z PiS, czy Bogusław Liberadzki (65 l.) z SLD dostaną z Brukseli po 11 tys. zł emerytury! A za trzecią kadencję – jeśli zostaną wybrani – plus kolejne 5700 zł.

    Licząc tylko pensje:
    51 gości x 8000 euro x 12 x 5lat = 24,48 mln euro!!!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.