Polityka

Wujek François przyjeżdża zarobić pieniądze, które dostaniemy od cioci Angie!

 W piątek 16 listopada 2012 roku Prezydent Republiki Francuskiej pan François Hollande przyjeżdża z oficjalną wizytą do Polski, gdzie spotka się z panem Bronisławem Komorowskim Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej oraz z panem Donaldem Tuskiem Prezesem Rady Ministrów. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie na stronie ambasady Republiki Francuskiej – w trakcie wizyty Prezydent Francji wygłosi przemówienie przed połączonymi izbami Sejmu i Senatu RP w obecności Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i odbędzie spotkania z Marszałkiem Sejmu oraz z Marszałkiem Senatu. Wystąpi także podczas forum ekonomicznego przed francuskimi i polskimi przedsiębiorcami, a także spotka się z francuską społecznością mieszkającą w Polsce.

To bardzo ważne wydarzenie, w swojej istocie potencjalnie o wiele ważniejsze nawet niż spotkanie z panią Angelą Merkel, albowiem z Niemcami mamy naprawdę doskonałe stosunki, natomiast z Francją nie będzie nadużyciem, – jeżeli określimy je, jako przygasłe, w każdym bądź razie zdecydowanie poniżej potencjału, na jaki stać obie strony.

Ta wizyta to coś więcej niż negocjacje w sprawie zachowania się podczas głosowania przy brukselskim stole, wraz z prezydentem przyjeżdża szereg bardzo ważnych przedstawicieli kluczowych francuskich firm, a wśród nich Luc Oursel – szef Grupy Areva – jednej z najważniejszych światowych firm, dysponujących najnowocześniejszą technologią w zakresie budowy urządzeń energetyki jądrowej. To gigant technologiczno-przemysłowy, który może nas wyposażyć w technologię, paliwo i wszystko, czego potrzebujemy do budowy elektrowni jądrowych w Polsce.

Przy odrobinie sprytu moglibyśmy wskazać na okoliczność, że „wujek François” przyjeżdża zarobić u nas pieniądze, które dostaniemy od „cioci Angie”! Inaczej nie można wytłumaczyć przyjazdu tak licznej delegacji gospodarczej, chociaż Francja mogłaby w zakresie sztuki uprawiania dyplomacji kontraktowej służyć za wzór dla całego świata. Zupełnie na poważnie mówiąc, jeżeli się w końcu zdecydujemy na technologie jądrowe w energetyce, to będzie zasadniczy powód dla którego Francja nie sprzeciwi się znacznym cięciom w funduszach strukturalnych, albowiem w ostateczności za ich elektrownie atomowe budowane u nas zapłacą Niemcy, Holendrzy, Austriacy, Brytyjczycy, Finowie i Szwedzi! To by było wspaniałe, gdyby było takie proste, że w środę załatwiamy w Berlinie u mającej wobec Polski sarnie serduszko dobrej pani kanclerz górę kasy a w piątek ładujemy ją do samolotu francuskiego prezydenta, który da nam za te fajne kolorowe papierki reaktory atomowe, okręty podwodne i wszystko, co tylko zdołamy sobie wymyśleć.

Niestety nie będzie tak łatwo, albowiem o ile faktycznie można szachować Francuzów wizją wydania pieniędzy od „prawie naszej” bardzo sympatycznej pani kanclerz n ich reaktory i okręty podwodne, to prawdopodobnie zażądają jednej rzeczy wprost – będziemy musieli się zgodzić na stosowne regulacje na forum unijnym zamrażające, znacznie ograniczające lub wręcz wykluczające masową eksploatację gazu niekonwencjonalnego. W zamian za to otrzymamy odpowiednią bonifikatę, poza tym dostęp do najnowocześniejszej technologii także się liczy no i będziemy dalej przyjaciółmi zacieśniającymi przyjaźń. Coś jest na rzeczy, albowiem z naszego kraju wycofuje się właśnie kolejny globalny gigant wyspecjalizowany w eksploatacji surowców. Za jakiś czas te karty zobaczymy na stole, tymczasem można tylko apelować do pana premiera, żeby nie sprzedał tanio skóry!

Poza tymi sprawami omawiany ma być cały szereg innych zagadnień jak ożywienie Trójkąta Weimarskiego, w ramach, którego nasze kraje mają stworzyć na początku 2013 roku wspólną inicjatywę wojskową (grupę bojową), zdolną do użycia na potrzeby misji wojskowych. To bardzo ważne, naprawdę politycznie i gospodarczo totalne wręcz spotkanie, którego efekty mogą być dla nas kluczowe w następnych latach, albowiem prąd z reaktorów Arevy może umożliwić nam reindustrializację Polski, a okręty podwodne “Scorpene” z DCNS, – jeżeli byłyby, chociaż składane w Polsce to i tak spowodowałyby kosmiczno-epokowe zmiany w naszym przemyśle stoczniowym, powodując, że jako (miejmy nadzieję) kooperanci francuskiego partnera – mielibyśmy stały dostęp do technologii i jakiś (nawet pośredni) udział w rosnącym rynku, – na który sami nie mamy jak wejść, nawet jakbyśmy wyszli z siebie i stanęli obok.

Bardzo ciekawi to, co pan prezydent powie w polskim Sejmie. W szczególności ewentualne fragmenty o postrzeganiu przez Francję – Polski, jako trzeciego wierzchołka tego nieszczęsnego Trójkąta Weimarskiego, który do tej pory nie był należycie wykorzystywany. Jest to bardzo ważne, dlatego, ponieważ zarówno Berlin jak i Paryż nagle zorientowały się, że już w średniookresowej perspektywie obecność Polski w Unii – da im więcej korzyści niż wszystkie koszty, które globalnie ponieśli. Możemy na tym tylko skorzystać, zwłaszcza w przypadku, gdyby z Unii na serio chciała wystąpić Wielka Brytania, wówczas dzięki kilku mądrym i szybkim decyzjom możemy zdecydowanie skorzystać na arenie międzynarodowej.

Zatem, no dobrze… „Vive la France!” No i trzeba mieć tą skromną nadzieję, że tym razem służby pana prezydenta Komorowskiego staną na odpowiednim poziomie złożoności organizacyjnej i nie zabraknie parasola dla dostojnego gościa.

6 komentarzy

  1. Oby tylko nierozgarniete dzieciatka z administracji RP, siedzace przy stole z wujkiem i ciocia zrozumialy, ze kupno co najmniej dwoch elektrowni atomowych oraz opanowanie technologii atomowej jest dla Polski sprawa strategiczna.
    Jesli chodzi o okrety podwodne to w tym wypadku o wiele lepsza bylaby wspolpraca ze Szwecja i ewentualny zakup nastepcy Gotlanda czyli A-26, nie ma co powtarzac bledu tak jak w przypadku F-16. Kupujac A-26 koniecznie z AIPem, mamy dwa kraje operujace na Baltyku tym samym, smiertelnie skutecznym okretem podwodnym. Eksploatacja i szkolenie bedzie o wiele tansze w takiej konfiguracji.
    Jesli mialby to byc zwykly okret z AIP to lepiej aby byl to szwedzki A-26. Scorpene chyba tylko wtedy, gdy na horyzoncie byloby instalowanie pociskow cruise (dla Indii na Scorpenie zintegrowano Brahmosy) i to dopiero bylby znaczacy projektor sily na Baltyku.
    DCNS ma w ofercie wiele okretow nawodnych, a poniewaz plan dla Marynarki przewiduje zakup takze takich lepiej popatrzec co mogliby zaoferowac w tej kwestii.
    Innymi slowy Vive la France.

    • okręty podwodne w marynarce RP?
      Bałtyk to w sumie duże jezioro, do tego dość płytkie.
      Już w 1939 okazało sie że znacznie bardziej pożądana i skuteczna jest dobrze zorganizowana artyleria nabrzeżna..
      Przy współczesnym zasięgu pocisków rakietowych i artyleryjskich z lądu czy powietrza jakakolwiek jednostka większa od kutra patrolowego traci rację bytu, bez znaczenia jest system przechwytujący bo w pewnym momencie zaczyna sie out of ammo
      Co do elektrowni popieram, nawet lepiej jak Francja dojdzie w tej kwestii z Rosja do porozumienia. Bo nasi patrioci gotowi znów jakąś trumnę wykopać…

      Jak znam życie to lada miesiąc usłyszymy że nasi wspaniali wodzowie zaczna kombinować – jak zwykle – z naszym największym sojusznikem, tym co za Wielka Wodą, zamiast załatwiac takie sprawy w rodzinie. I pieniądze w UE zostaną, i serwis pod ręką, i nikt nas, za przeproszeniem znów nie wydyma na offsecie.

      Własnie dostalismy kolejna zabawke od Bwana Kubwa; brzozoodpornego Drimlajnera.

      I dzięki niemu wspięliśmy sie o szczebel wyzej w kulcie cargo ;)))
      pozdrowienia

      • Proszę Pana, naprawdę sugeruje wiecej wstrzemiezliwosci w głoszenie radykalnych tez. Z racji tego ze Bałtyk jest morzem stosunkowo płytkim, o zmiennym zasoleniu oraz ciekawych rozkladach temperatur a na dodatek sporo w nim wraków to właśnie okręty podwodne sa idealnym środkiem bojowym na to morze, bo sa piekielnie trudne do wykrycia. Poczciwego Orla MW RP zaraz po zamurzeniu nie potrafili wykryc Amerykanie i chcieli go nawet odkupic do cwiczen, dobrze ze sie nie udalo. Podobnym akwenem jest Zatoka Perska i to właśnie irańskich okretow podwodnych najbardziej boja sie Amerykanie. Dodatkowo z racji tego, iż okręt podwodny moze sie szybko ukryć (prosze poczytac co z Amerykanami wyrabial szwedzki Gotland) po pierwsze moze operować autonomicznie, szczegolnie z AIP, a po drugie angażuje spore środki przeciwnika do tego aby go wykryć i ciezko to zrobic tylko lotnictwem ZOP. Pana argument o broni rakietowej jest wręcz modelowym potwierdzeniem dlaczego w MW stawiać powinno sie właśnie na okręty podwodne, bo jak czegoś nie widać to nie da sie tego zastrzelić/zatopic. Czy Szwedzi i Niemcy sa durniami posiadając okrety podwodne, chyba raczej nie. Traktat Paryski zakazał Finom posiadania okretow podwodnych, właśnie dlatego ze Rosja tak sie ich bała i nie chciała ich mieć pod nosem w Zatoce Fińskiej. Nadbrzezny Dywizjon Rakietowy jak najbardziej, tyle ze bez porządnej obrony przeciwlotniczej, której Polska w tej chwili nie ma , jest łatwy do ucieszenia (choć zakup tego akurat sprzętu to jedna z lepszych decyzji w WP). Podobnie dla każdego rodzaju okrętu nawodnego, bez obrony przeciwlotniczej obecnej na okrecie, a nie na lądzie, jest do szybkiego zatopienia.
        Jedyne wiec co traci racje bytu to powtarzanie zaslyszanych blednych opinii o Bałtyku jako kałuży. Z klasyki cytatow admiralicji: “Okrety dziela sie na podwodne i okręty cele”.
        Dla Polski priorytetem powinno byc właśnie utrzymanie solidnych zdolności bojowych walki podwodnej, najlepiej gdyby podwodniacy mieli do dyspozycji pociski cruise. Wtedy w połączeniu z NDR problem Iskanderow mamy zabezpieczony.
        Porównanie do tego co było w 1939, tez niezbyt trafione, proszę porównać ile wybrzeża było wtedy, a ile jest teraz.
        Co do dreamlinera myśle ze sie zgadzamy, tylko w bantustanie mozna robić taki cyrk z otrzymania samolotu.
        Pozdrawiam,

      • Co do wydymania – na początku lat 90. Alcatel zanabył poznańską Teletrę. Niby mieli rozwijać produkcję central, nieco dla GSM, przekabacili energetykę na system łączności trunkingowej Digicom-7, było centrum szkoleniowe, coś tam składali, jednak myśl techniczna nie była nasza (ich też nie do końca – zakupili od FYLDE z GB). Kontrakt zrealizowany, ludzie rozpuszczeni, budynki sprzedane, zysk we Francji, kolonia wycyckana z kasy. Żabojady są mistrzami we wciskaniu chłamu do kolonii…

  2. Czym się Polska różni od innych krajów europejskich ( i może wszystkich cywilizowanych ):
    w interesie swojego państwa i swoich współobywateli jedzie z wizytą roboczą prezydent, minister, rząd uprawia odpowiednią i długoterminową strategię. A kolejne rządy ją kontynuują dla dobra wspólnego
    Nieważne że Prezydent Francji będzie wciskał kit, ważne że zrobi to skutecznie a nasze sejmowe i rządowe matoły, które go z otwartymi gębami wysłuchają, poleją się w gacie ze szczęścia podczas podpisywania korzystnych dla Francji ( i Niemiec ) umów handlowych, finansowych.
    Nie tak dawno do Afryki pojechało kilku ministrów francuskich, by poprzeć jakąś w sumie niedużą inwestycję zagraniczną własnego biznesu. Zgroza, żeby Francuz jechał się płaszczyć przed jakimś kacykiem , no bo jeszcze przed polska to rozumiem. To pewnie wyrzuty sumienia za wysyłanie polskich straceńców na pacyfikacje antyfrancuskich i antynapoleońskich powstań

    Mam także nadzieję że Prezydent zaprosi do Francji polskich fachowców i polską młodzież do pracy, oraz – w następstwie – do osiedlania się. W końcu to mentalni Europejczycy a nie jacyś Synowie Pustyni, z którymi jest sporo konfliktów na tle etnicznym i kulturowym…
    I będzie to ze wszech miar korzystne dla Francji

    Rodzime sklepy, firmy usługowe i produkcyjne padają bo nie dają rady konkurować z potentatami wpuszczonymi tak sobie, ad hoc z zewnątrz. Dokłada się im coraz większe obciążenia, w imię przewidywania przyszłości , czyli – najdalej – planów przyszłorocznego budżetu, który w obecnej postaci przypomina wróżenie z fusów. Puszcza się oko do potęg zewnętrznych, które cały zysk wyprowadzają do swoich krajów. Wszystko w imię jakiejś prywatyzacji , to już niemal święte w Polsce słowo, obwiane nimbem tajemniczości. Tym bardziej że tak naprawdę nikt już nie wie na czym i po co ta prywatyzacja polega, widać tylko jej efekty , lepsze niż gdyby miał tu w obie strony przejść front wojenny i to ze dwa razy pod rząd

    Dokładnie tak samo wyglądała polityka finansowa 3 Rzeszy na terenach zajętych

    Cieszmy się bo nam, obywatelom tego państwa z ogromnych sum przepływających między mocarstwami zostają ochłapy pod stołem. Przynajmniej nie zdechniemy z głodu.

    Ale i tych resztek coraz mniej i coraz gorsze.
    Czas się rozejrzeć za innym stołem. Tylko z jakiej racji mam się ruszać ze swojej ziemi?

    Może warto by rozpatrzyć wariant zmiany okupanta………..

  3. nie rozumiem tylko jednej sprawy, prosze oświećcie mnie.
    Wizyta to znacząca a na portalach niemal ani wzmianki.
    Jest na onecie o Pani kopacz bo zaliczyła wpadkę językową, na gazeta.pl jest kilka linijek daleko za pudelkiem, na innych znaczniejszych portalach ani śladu.
    Czyżby to jakaś zmowa i kara???

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.