Paradygmat rozwoju

Wszystko dla wszystkich! Jeszcze więcej wszystkiego dla każdego!

 Wiele, naprawdę wiele obiecała nam opozycja, również wiele obiecał nam pan prezydent w trakcie kampanii wyborczej, jego macierzysta partia prawdopodobnie jeszcze więcej nam obieca. To bardzo źle, ponieważ to pisanie po piasku patykiem i balansowanie na granicy nieprawdy. Nie można obiecać wszystkiego, dla wszystkich, a jednak opozycja to robi i to w sposób tak haniebnie żałosny, że nabierają się na to nawet publicyści. Co ciekawe partia rządząca nie zdecydowała się na strategię obiecania jeszcze więcej – wszystkiego, dla każdego, ponieważ ludzie podskórnie czują, że bardziej chcieliby jedynie władze ukarać, a nie koniecznie chcą ją zmieniać na gorszą. Ponieważ populizm opozycji pachnie szaleństwem i nierównowagą finansów publicznych, a to przy takim poziomie zadłużenia jak nasz – jest straszne, a może być zabójcze. Nie mamy marginesu na błąd, nie mamy możliwości wyhamowania bezpiecznie na czymś względnie miękkim. W naszych realiach – po poluzowaniu polityki – czeka nas powrót do realiów już nie pamiętanych. Wszyscy musimy sobie zadać pytanie, czy chcemy wszystko dla wszystkich, czyli tak żeby dla państwa nie pozostało niczego, czy też wolimy jeść małą łyżeczką, klnąc i narzekając, że nie dojadamy, że jest za mało, że chcielibyśmy więcej, ale z perspektywą, że jutro i pojutrze – także tą małą łyżeczką się najemy?

Pan prezydent Andrzej Duda, w swojej retoryce sprawia wrażenie idealisty, rzeczywiście prawnika, dla którego to, co zapisano w kodeksie jest święte i jest rzeczywistością. Niestety w realnym świecie tak nie jest. W realnym świecie wszystko jest płynne, a kodeks ma wartość opału, jeżeli nadaje się na podpałkę, ponieważ liczy się to, co można dać dziecku na kanapkę, a żeby to było możliwe, muszą być spełnione liczne warunki różnego typu. Tu nie ma miejsca na wiarę w trwałość instytucji lub przewidywalność zachowań nawet najważniejszych aktorów składowych interakcji. W prawdziwym życiu wszystko płynie i albo się za tym nadąża, będąc zdolnym do wielokrotnej zmiany rzeczywistości w razie potrzeb, albo w najlepszym razie, póki ma się siły – tkwi się jak belka wbita w dno rzeki. Podkreślmy – póki ma się siły! A rzeczywistość idzie do przodu.

Nie znamy na tyle życiorysu pana Dudy, żeby wiedzieć czy zaznał on prawdziwego życia, wiadomo że mieszka w normalnym bloku z okresu prawdopodobnie późnego Gierka, co samo w sobie w znacznej mierze ukształtowało jego ogląd świata. Jednakże czy ten pan zaznał bezrobocia? Zaznał biedy? Zaznał kontaktu z realnym, prawdziwym rynkiem pracy w Polsce, gdzie pracodawcy, często traktują pracowników nazwijmy to „poza kodeksowo”?

Istnieje poważne niebezpieczeństwo, że do władzy dojdzie partia dogmatyków, przeważnie pierdzistołków – karierowiczów, nawet ludzkich mend, przygotowanych na dorwanie się do żłobu na nazwisku swojego lidera i jego logotypu partyjnego. Tym ludziom będzie wszystko jedno jakie decyzje będą podejmowane, nie pomoże ani dobra strategia, ani „rada wizjonerów”. Jeżeli ludzie działający w strukturze państwowej nie mają zmysłu pozwalającego objąć swoim oglądem coś więcej niż krawędzie biurka, ewentualnie z perspektywą na własną branżę, to nic się nie zmieni.

W tym niebezpieczne jest ryzyko, że prezydent może być na jakiejś smyczy mentalnej. W ostatnich dniach byliśmy świadkami kilku hołdów osobistych jakie złożył rodzinie swojego byłego przewodniczącego partii, a jego zapowiedzi reform nie mają oparcia w realiach. Ponieważ to nie on decyduje o reformach, które zapowiada – dobrze, że ma świadomość ich potrzeby, jednak – trudno jest, żeby oczekiwał od rządu, że ten będzie wypełniał jego polecenia w zakresie jego programu politycznego w istocie, zbieżnego z programem politycznym partii opozycyjnej.

Osoba poważnie podchodząca do państwa, nigdy nie obiecuje tego, do czego nie ma pewności, że będzie mogła zrealizować. Owszem można obiecać prawdopodobieństwo, uzależnić je od warunku, który jeżeli się spełni, to obranie pewnej drogi będzie możliwe – jak np. wygrana macierzystej partii w wyborach. Jednak obiecywanie przywilejów socjalnych, czy też po prostu rozdawnictwa pieniędzy – to nie jest troska o państwo, to jest populizm i to jest utopia. Nazywajmy rzeczy po imieniu! Pan Duda, popełnił w tym zakresie wielki błąd, może nie dyskwalifikujący, bo takie mamy standardy komunikacji publicznej na naszej scenie politycznej, jednak jako prezydent powinien już mówić inaczej – odpowiedzialność za państwo jest najważniejsza, nie ma dla niego niczego ważniejszego. Jeżeli tego nie rozumie, powinien od razu złożyć urząd. Państwo jest ważniejsze od jego macierzystej partii, czy też od jego uczuć do rodziny, jego byłego prezesa. Jak również od jego sposobu rozumienia roli wiary i wynikającej z niej nakazów w życiu publicznym, to państwo MUSI BYĆ zawsze na pierwszym miejscu. Mówiąc dobitnie – Konstytucja, a nie jakakolwiek inna księga!

Jeżeli teraz prezydent będzie zgłaszał dalej kolejne fikcyjne inicjatywy, pokazujące jego niedojrzałość w rozumieniu spraw państwowych, to w istocie można go podejrzewać, że to działania celowe, mające na celu torpedowanie zaufania obywateli do rządu. Nic prostszego niż obiecać wszystkim Polakom – wszystko a potem jeszcze więcej wszystkiego dla każdego, wskazując na rząd – jako na przeszkodę w planie powszechnej szczęśliwości. Czymże to będzie jak nie cyniczną grą polityczną? Ale to jeszcze pół dramatu, dramat będzie potem – jak się zdarzy to nieszczęście i opozycyjna prawica wygra wybory, skąd wówczas wezmą wszystko dla wszystkich? Z drukowania pieniędzy? Ludzie zejdźmy na ziemie – jak ktoś nie rozumie tego, co to może oznaczać, niech sięgnie pamięcią do początków transformacji. Jeżeli okaże się, że dla tego pana ważniejsza jest jego partia polityczna, bo będzie wnosił inicjatywy nawet absurdalne i niebezpieczne z powodów finansowych, tłumacząc, że „się da”, to nie będzie wyjścia, trzeba będzie mu się przeciwstawić. Naprawdę z pustego budżetu nie da się „zrobić’ więcej, dla wszystkich. To już przerabialiśmy nie raz, druk dzisiaj może przybrać różne formy, może się odbywać na poziomie agregatów pieniężnych, ale dla rynków zawsze pozostanie drukiem. Bogactwa nam nikt nie da, naprawdę! Proszę próbować to zrozumieć!

Nie ma na dzisiaj żadnej cudownej recepty, która spowoduje że za 2 lub 4 lata w perspektywie kolejnej kampanii wyborczej – poprawi nam się poziom życia, tak znacznie, żebyśmy np. osiągnęli poziom zbliżony do Niemców. To nie jest możliwe z wielu złożonych przyczyn, w tym także z powodu marnotrawstwa, złego zarządzania, szklanego sufitu itd., możemy sobie wymieniać przyczyny przeglądając nasze artykuły z ostatnich trzech lat działania. W UPROSZCZENIU WYNIKA TO Z ZASAD NEOLIBERALNEGO KAPITALIZMU, KTÓRE PRZYJĘLIŚMY i na podstawie których jest oparta cała nasza współczesność. Bogactwo w tym systemie oznacza kapitał, a proszę się zastanowić – jaką zdolność do akumulacji kapitału ma nasze społeczeństwo zarabiające na śmieciówkach 1400 zł netto miesięcznie? Oczywiście biorąc pod uwagę koszty? Jeżeli więc nie ma akumulacji kapitału, to nie ma inwestycji, a jak nie ma inwestycji – to nie ma stopy zwrotu, liczonej w postaci dywidend, nowej infrastruktury, ruchu w gospodarce oraz podatków i opłat dla państwa. Tego wszystkiego nie ma, ponieważ nasze łańcuchy zależności gospodarczych podlegają pod globalizację, w której ludzie średnio zdolni, pracujący głównie w pracach prostych i średnio złożonych mogą liczyć tylko na takie dochody, jakie właśnie dostają. To wynika z samej istoty konkurencji o pracę pomiędzy nami nawzajem a pomiędzy nami a np. Turkami, również szyjącymi spodnie i składającymi meble itd. Jeżeli ustawą podwyższymy płace do poziomu niemieckiego, a dalej będziemy mieli produkcję prostą i średnio złożoną, to nikt jej nie kupi. Ponieważ przysłowiowe „krasnale”, czy też części samochodowe, będzie można kupić gdzieś indziej, gdzie praca jest tańsza. Jeżeli wymyślilibyśmy takie produkty jak Niemcy i mieli je opanowane w takim zakresie faz powstawania i dystrybucji jak oni, a do tego jeszcze finansowali produkcję i ubezpieczali dostawy na podstawie własnych zasobów kapitałowych, przez własne instytucje finansowe – to moglibyśmy zarabiać być może tyle co oni, o ile nie nastąpiłaby konkurencja pomiędzy naszymi gospodarkami, co odbiłoby się na cenach. Globalizacja daje wspaniałe możliwości, ale zarazem jest jak gilotyna. Proszę ten akapit przeczytać jeszcze raz, żebyście nie dali się państwo łatwo manipulować różnego rodzaju rzecznikom utopii i retoryce populizmu.

Właśnie dlatego tak bardzo krytykujemy neoliberalny kapitalizm, ponieważ to on doprowadził do takiego stanu rzeczy jaki mamy. Proszę pamiętać, że wydaliśmy nasz kraj i nasze społeczeństwo na żer, wyjadaczy gospodarczych – kapitalistów – sami nie mając ani doświadczenia, ani kapitału. Ludzie ci, to co chcieli przejęli, a resztę zlikwidowano lub pozostawiono dla ludności tubylczej. Takie są efekty funkcjonowania w kraju, w którym nie mamy działającego spójnie systemu gospodarczego, w którym praktycznie wszystkie centra podejmowania gospodarczych decyzji o produkcji, jej wielkości, kierunkach itd., są poza granicami naszego kraju. Ma to także pewne istotne plusy, ale nie jest to tematem dzisiejszego tekstu. Bez względu jednak na to, jak bardzo chcielibyśmy poprawy i jak bardzo czujemy, że jest źle – bo jest źle, nie możemy kreować fikcji i oczekiwać radykalnej zmiany, WBREW LOGICE SYSTEMU i jego zasadom, jeżeli nie podejmie się ryzyka zmiany. Co to może oznaczać, w naszych realiach to lepiej sobie nie wyobrażać.

Wnioski – nie da się zadekretować tak, żeby wszystko było dla wszystkich! Potem, żeby było jeszcze więcej wszystkiego dla każdego! To się nie sprawdzi, a ściśle sprawdzi się tylko przez pierwsze trzy dni, zanim do nowej ilości nadrukowanego pieniądza nie „dostosuje” się złotówka i nie znikną najbardziej pożądane towary ze sklepów, to znaczy zanim sprzedawcy nie zdążą podnieść cen towarów. Chyba tyle już neoliberalny kapitalizm nas nauczył, że nie da się oszukać rynku w długim terminie? Chcecie państwo płacić cenę za nie rozumienie lekcji najświeższej historii? Uwaga – nikt tu nie broni tego skompromitowanego rządu, nie ma absolutnie żadnych wątpliwości, że on powinien odejść w niesławie, a jego znaczna część polityków stanąć przed Trybunałem Stanu. Chodzi jednak o myślenie państwowe, to nie ma tak, że „rząd nie jest nasz”. Głupia sprawa, bo jego decyzje i zaniechania nas dotyczą, więc wszystkim nam musi zależeć, w tym panu prezydentowi najbardziej na wspieraniu państwa jako systemu. Pan Andrzej Duda powinien zrozumieć, że kampania wyborcza się dla niego skończyła, dzisiaj odpowiada przed Polską, a nie przez panem prezesem, nawet tak czcigodnym jak wiadomy prezes!

Przekleństwo naszego życia publicznego polega w dużej mierze na tym, że establishment polityczny, nie jest w stanie się porozumieć nawet co do języka, jakim się porozumiewa i jakiego ma zamiar używać w kontakcie ze społeczeństwem. Jeżeli gospodarka się zawali i będziemy mieli kryzys państwa, to zapłacą za to wszyscy ci złotouści kretyni, którzy swoją niekompetencją do kryzysu doprowadzą. Można każdemu obiecać nawet dochód obywatelski w kwocie 5000 zł na osobę, można obiecać dodatkowo podwyżki rent o 2000 zł dla każdego, można obiecać po 50 tyś. na każde dziecko! Co więcej emeryturę obywatelską w wysokości 75% dochodu po 60 tym roku życia! Wszystko można obiecać, tylko jak to potem finansować? Nawet nie ma komu zabrać…

8 komentarzy

  1. Niesłychanie interesujące podejście do zagadnienia, autor bardzo jasno tłumaczy pewien zasadniczy problem naszej gospodarki

  2. Wierny_czytelnik

    Ten fragment tłumaczący wady kapitalizmu jest szczególnie cenny

  3. Istota kapitalizmu nie zmieni się od tego czy będą rządzić liberałowie czy konserwatyści.Popatrzmy na USA,republikanie czy demokraci,w ostateczności rządzi Pieniądz.!

  4. Pięknie napisany tekst. Niezwykle “łopatologicznie” wyjaśnił autor złożoność systemu i sytuacji, w jakiej się znajdujemy… tylko, tylko Pan Prezydent i partia którą on wspiera i promuje, chociaż teraz nie wolno mu tego czynić i vice verasa, niczego z tej wypowiedzi nie zrozumieją. Oni mają inaczej “sformatowane” mózgi. Patriotycznie! Tyle, że ten rodzaj patriotyzmu pejoratywnie stygmatyzuje jego wyznawców. Zresztą na dzisiejszym stopniu rozwoju społecznego, czy patriotyzm jest jeszcze cnotą? Świadomość odrębności z progresywnym nastawieniem do innych odmienności, to tak, ale patriotyzm połączony z konserwatywnym trąci nacjonalizmem i nietolerancją.

  5. To po co przyjmowaliście zasady tego neoliberalnego kapitalizmu? Ja nie przyjmowałem i mam się dobrze. Nie jest nigdy za późno więc proponuję szybko “przechrzcić” się na racjonalizm i pragmatyzm. Wtedy można nie zapominać o ideach bo te powstaną w prawdziwym świecie a nie w spisanych na papierze wizjach (po dopalaczach?) wszelkiej maści “ekśpjertów” którym zwyczajnie pop..rzyła się praktyka (rzeczywistość) z teorią (fikcja) konstruowaną kodeksami i pieniędzmi. Cóż one znaczą kiedy nie są uznawane i honorowane kiedy nawet opisowo oderwane od rzeczywistości? Gdyby jeszcze miały jakąś wartość poznawczą można by nimi zasilić działy dziecięce bibliotek a tak to nie znam nikogo kto byłby tak nieludzki i robił to dzieciom.

  6. Trzeźwo i bez dopalaczy Autor przypomina nam realia kapitalizmu, który już obowiązuje w Polsce i to od 26 lat.
    Zakładając, że WSZYSCY gracze sceny politycznej wiedzą to, co przypomniał nam Autor, to mamy do czynienia z czystą grą PRZEDWYBORCZĄ,
    W tej narracji składania obiecanek bez pokrycia rządząca PO nie ma żadnych szans, gdyż utraciła kompletnie wiarygodność.
    Nawet gdyby powtarzała zdroworozsądkowe tezy, że SIĘ NIE DA DAĆ WSZYSTKIM WSZYSTKIEGO – bez katastrofy finansowej, to i tak nikt rządzącym elitom nie uwierzy, zwłaszcza że wielu z nich złapano na spożywaniu ośmiorniczek za państwowe pieniądze.
    Ludziom nadal trzeba tłumaczyć, że nawet gdyby JEDZĄCY OŚMIORNICZKI I INNE FRYKASY zapłacili za nie z własnej kieszeni plus 10-cio krotną nawiązkę do skarbu państwa, to niewiele zmieni w sytuacji finansowej i gospodarczej kraju.
    Dlatego widzę czarny scenariusz zwycięstwa populizmu w nadchodzących wyborach do parlamentu RP.
    I co z tego, że za kolejne 4 lata obecni prawdopodobni zwycięzcy będą musieli uciekać współczesną SZOSĄ NA ZALESZCZYKI, skoro swoje osiągną.
    Ich celem jest WŁADZA dla samej WŁADZY.
    Ten głod władzy u elit PiS okupiony jest aktualnie POSTEM i WSTRZEMIĘŹLIWOŚCIĄ z ich strony przed wysuwaniem się na pierwszy plan w kampanii przedwyborczej.
    Na pierwszej linii są nowe twarze, w tym uskrzydlona sukcesem para: Duda-Szydło.

    No i obietnice płyną wartko, a Prezes to wszystko błogosławi.

    Byle przejąć władzę, a potem się zobaczy.

    Rozumiem też wątki polityki historycznej wplatane w obietnice dobrobytu dla wszystkich.

    Skoro Grecja mogła naciągnąć – i dalej to robi – Unię Europejską na sporą kasę, to dlaczego MY nie możemy?
    Przecież TO MY POLACY wygraliśmy II-wojnę Światową, wyzwalając co się da i ponosząc olbrzymie ofiary dla całego świata, a już na pewno dla Europy!
    Dowody: popularna seriale (Kolumbowie, Kloss, Pancerni …) i odwiedzenie Muzeum Powstania Warszawskiego powinny wystarczyć.

    Skoro Grecy podnosili wobec Niemiec konieczność rekompensaty ich strat z II-giej Wojny, to MY tym bardziej powinniśmy, w tym zwrotu kosztów i utraconych korzyści z przesunięcia GRANIC – te ostatnie to dla USA i Wlk.Brytanii, a resztę zwrócić powinni Niemcy!

    Z taki zwrotem-rekompensat 800 -1200 mld Euro można żyć na kredyt przez 2 lub 3 kadencje.

    Kto nam w tym pomoże?
    Nie widzę, ale pomarzyć można.
    Zwłaszcza jak się posłucha rozmów w poczekalni przychodni ZOZ.

    I tym optymistycznym akcentem (że pomarzyć można) – kończę.

    P.S.
    Nie ma już czasu dla PO, ale jak chcą mieć szansę za 4 lata, to już mogą rozpocząć POKUTNE ŚPIEWY, pielgrzymki piesze (powyżej 200 km) z samobiczowaniem i żywieniem w oparciu o ŁASKĘ mijanej ludności.
    Może zapomną o “kamieni kupie”, 6000 zł “marnych pensjach” i ośmiorniczkach i WYSTAWĄ KONWIE Z WODĄ I KOSZE PEŁNE CHLEBA”, o który tak PROSIMY w MODLITWIE?

  7. Również jestem pod wrażeniem. Bardzo wymownie napisane

  8. Czyli co zmiana paradygmatu na socjalizm? Upaństwowienie własności?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.