Wojskowość

Wszelkie pomysły wysłania wojska na Ukrainę to niebezpieczne podżeganie do wojny

 Wszelkie pomysły wysłania wojska na Ukrainę to niebezpieczne podżeganie do wojny. Osoby, które wypowiadają tego typu poglądy, czy też wygłaszają tego typu apele – nie mają najmniejszego pojęcia o zasadach prowadzenia współczesnej wojny, nie mówiąc już o specyfice tamtego konfliktu.

W ogóle żeby gdziekolwiek wysłać regularne wojsko należy zabezpieczyć mu dwie kluczowe sprawy: po pierwsze logistykę, a po drugie drogę wyjścia. Chodzi o to, żeby żołnierze byli niezależni od kogokolwiek i czegokolwiek w zakresie otrzymywanego zaopatrzenia oraz mieli taktyczną i polityczną swobodę wyjścia. Być może trudno jest to zrozumieć, ale można to banalnie opisać na przykładzie naszej misji w Afganistanie, gdzie w pełni zależymy od logistyki alianckiej, a o swobodzie wyjścia nie może być mowy, albowiem zależymy od logistyki alianckiej. Poza tym są jeszcze kwestie polityczne, dopiero niedawno społeczność międzynarodowa przyznała, że strona holenderska jest współodpowiedzialna za dramat w Srebrnicy. Użycie wojska poprzez wprowadzenie go w trwający konflikt, to największy błąd polityczny jaki można zrobić.

Problem zasadniczy – jakie interesy strategiczne, może prościej – co nas zmusza do tego, żeby ewentualnie zgodzić się na wysłanie wojska na Ukrainę, w celu wsparcia wojsk ukraińskich w ich wojnie domowej, czy jak coraz śmielej twierdzą ich polityczni przywódcy w wojnie z potężnym sąsiadem? Proszę wskazać chociaż jeden powód, dla którego mielibyśmy ryzykować doprowadzenie do eskalacji konfliktu? Przecież także graniczymy z tym samym Imperium, które rząd Ukrainy oskarża o wszystko co najgorsze! W jaki sposób zabezpieczymy swoje bezpieczeństwo, jeżeli pójdziemy na wojnę daleko na wschodzie? Proszę pamiętać o tym, że Traktat zobowiązuje sojuszników do pomocy w przypadku agresji, a w tamtych realiach – to my moglibyśmy być ogłoszeni agresorem i za takowego uznani przez światową opinię publiczną, ponieważ sąsiednie Imperium posiada nad nami totalną przewagę w prowadzeniu kampanii medialnych. Natomiast na sojuszników możemy liczyć tylko na tyle, na ile będą w stanie zrozumieć, o co w ogóle chodzi i dlaczego powinni reagować. Jednakże proszę się nie spodziewać natychmiastowego wsparcia. Nikt nie chce umierać ani za Ługańsk, ani za Braniewo.

W końcu problemem jest w ogóle sam pomysł od strony organizacyjnej. Niestety bowiem naturalną bazą dla wszelkich działań militarnych na Ukrainie byłyby: Polska i Rumunia. Z powodów geostrategicznych lepiej byłoby nam nie mieszać się do tego w ogóle, jednakże nie da się przekłamać infrastruktury – od naszej strony – autostradą i linią kolejową (nawet szerokotorową) można najłatwiej zaopatrywać ewentualną misję oraz zapewnić jej ewakuację. Jednakże jak to wszystko spiąć, w taki sposób żeby nie wyglądało i przede wszystkim nie zostało odebrane jako próba inwazji wojsk zachodnich?

Z ukraińskiego punktu widzenia, rzeczywiście wprowadzenie na Ukrainę wojsk zachodnich byłoby najlepszym z możliwych rozwiązań, ponieważ spowodowałoby nową sytuację strategiczną. Jednakże z punktu widzenia zachodu, byłaby to eskalacja konfliktu, powodująca przesunięcie ciężkości z czegoś, co jest przedstawiane jako wojna z partyzantami na konflikt pełnoskalowy. Konsekwencje zderzenia wojsk zachodnich z wojskami Federacji Rosyjskiej – w wymiarze oczywiście przypadkowej utarczki (być może sprowokowanej przez stronę trzecią) byłyby dramatyczne. Przede wszystkim powstaje pytanie, czy wojsko pojechałoby tam w ramach NATO? Żadne państwo narodowe w Europie nie posiada możliwości prowadzenia rozpoznania tam w pełnym zakresie, dlatego jest oczywistym że oddziały musiałyby korzystać ze wsparcia informacyjnego NATO, a zwłaszcza USA. Nie obyłoby się także i bez logistyki natowskiej. Jak mielibyśmy się zachowywać my, w realiach wypełniania swojego przeznaczenia jako bufor na natowskiej granicy? Baza logistyczna w Polsce? Lotnisko i co? Zarówno w przypadku uczestnictwa jak i wspomagania nie obyłoby się bez ewentualnej odpowiedzi. Witajcie wyższe rachunki za gaz, ropa naftowa też nie za darmo.

4 komentarze

  1. Cytuję:
    “Z ukraińskiego punktu widzenia, rzeczywiście wprowadzenie na Ukrainę wojsk zachodnich byłoby najlepszym z możliwych rozwiązań…”

    Autor chyba miał na myśli nie “ukraiński” punkt widzenia ale punkt widzenia “aktualnych władz ukraińskich”…

    Przecież partie SKRAJNE w wyborach prezydenckich zdobyły jakies niezauważalne ilości głosów.

    Poroszenkę wybrano bo wydawał się kimś kto połaczy “oligarchiczny” punkt widzenia z narodowym.

    Niestety on nie jest prezydentem wszystkich mieszkańców Ukrainy a nacjonalistycznych faszystów – w końcu mówmy to otwarcie jak już o tym mówi, pisze i pokazuje Zachód…

  2. inicjator_wzrostu

    Zimna i realistyczna ocena możliwości zaangażowania Polski w ukraińską awanturę z “DUŻYM MISIEM” w tle.
    Podstawowe pytanie: po co wkładać palce w zatrzaskujące się nie wiadomo kiedy i z jaką siłą – drzwi?
    Kto miał takie przeżycia z drzwiami w ciemnościach – wie o co chodzi.
    Autor chodzi po ziemi i za to mu chwała.

  3. Uprzejmi donoszą iż już w czerwcu 2014 nasi wylądowali w Odessie. Radek-Poroszence, xxx-xxxxx pomoże.

  4. Zgadzam się z w/w punktem widzenia. Dodam, że podpuszczanie Ukraińców by pokazali co potrafią jest zbrodnią na tym narodzie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.