Wojskowość

Wszelkie głosy nawołujące do oszczędzania na obronności to głosy szkodliwe i złe

 Wszelkie głosy nawołujące w dzisiejszej sytuacji Polski do oszczędzania na obronności to głosy szkodliwe i złe, głównie z tego powodu ponieważ nie mamy alternatywy innej niż własna siła, a jej szczupłość i niedoskonałość, której miernikiem jest spodziewana rzekomo krótka obrona, czy też niemożność jej przeprowadzenia, nie może być argumentem za zrezygnowaniem z poprawy sytuacji. Proszę się zastanowić, czy jeżeli mielibyście państwo chore dziecko – innej płci niż chcieliście, nieuzdolnione tak jak byście marzyli, żeby przelać pasję na syna lub córkę, to czy w przypadku, gdy takie dziecko przyniosłoby niedostateczną ocenę ze szkoły i jeszcze do tego zachorowało – to uznacie państwo, że można oszczędzić na lekarzu, bo dziecko jest „cherlawe” więc może podzielić los Janka muzykanta?

Absolutnie nie, tego typu wszelkie wnioskowania i mówienie o tym, że lepiej wydać na inne cele niż obronność – jest oczywiście politycznie dopuszczalne jako poszukiwanie alternatyw, ale w tej chwili, w takich okolicznościach w których jesteśmy i jakie sami w znacznej mierze sprowokowaliśmy – wszelkie nawoływania do oszczędzania na obronności to głosy szkodliwe i złe.

Rzeczywiście faktem jest, że mamy cały szereg innych potrzeb, które są po prostu konieczne i niezbędne dla poprawy funkcjonowania społeczeństwa. Nie trzeba daleko szukać, wystarczy powiedzieć o kwestii publicznej służby zdrowia itd. Wiadomo jak wygląda smutna i szara rzeczywistość, każde pieniądze byłyby tutaj potrzebne. Podobnie w kwestii pomocy społecznej – bezwzględnie potrzebujemy innej organizacji zasad i form przyznawania pomocy oraz zwiększenia finansowania w tym zakresie, bo z pustego nie da się nalać, tylko Chrystus to potrafił.

Istnieją jednak kwestie zasadnicze, które są ponad problemami codzienności, poczynając od tak trywialnych jak krzywe chodniki lub ich zupełny brak, przechodząc przez sprawy bardziej zasadnicze jak właśnie związane ze zobowiązaniami socjalnymi państw wobec obywateli na zagadnieniach najwyższej wagi kończąc, do nich zalicza się bezpieczeństwo. Generalnie ma ono dwa tradycyjne aspekty – wewnętrzne i zewnętrzne, niektórzy w doktrynie wyróżniają jeszcze aspekt cybernetyczny – odnoszący się do zagrożeń w świecie wirtualnym, co jest słuszne i zasługuje na uwzględnienie, albowiem zagrożenia przekierowane w tym kierunku mogą być bardzo poważne i dalekie w skutkach.

Kwestie obronności należą do zagadnień związanych z bezpieczeństwem zewnętrznym, które z istoty swojej natury jest czynnikiem zewnętrznym oddziałującym na organizm państwowy. To znaczy, państwo może jedynie reaktywnie reagować (kwestię wojny napastniczej wykluczamy) na ewentualne zagrożenia finalne, żeby to było możliwe musi posiadać siły i środki. Niestety, skalę potrzeb tutaj warunkuje otoczenie zewnętrzne, stanowiące możliwe wyzwania dla państwa, na które ono nie ma wpływu, a w przypadku konfliktu może za ewentualną słabość zapłacić cenę adekwatną do skali tej słabości tj. np. zniknąć z mapy – wydając swoje społeczeństwo pod represje okupanta.

Tak się składa, że nasze państwo posiada bogate doświadczenia w zakresie znikania z mapy, a jeszcze bogatsze w kontekście wydawania swojego społeczeństwa pod represje okupanta. Niestety mało się dzisiaj o tym mówi, dochodzi nawet do wypierania ze zbiorowej pamięci faktów, zdarzeń, a nawet całych okoliczności represji jakim była poddawana ludność państwa polskiego na przestrzeni ostatnich 200 lat, bo ten zakres możemy uznać za rzeczywiście represyjny i trudny w historii. Oczywiście na szczególną uwagę i pamięć zasługują kwestie związane z dramatem ostatniej wojny i jej tragicznych konsekwencji, które na ziemiach polskich oznaczały eksterminację Narodu, który wspólnie z nami żył w Rzeczpospolitej przez wieki oraz zapowiadały podobny los dla ludności polskiej, co okupantom udało się w części przeprowadzić w różnych formach przeprowadzić.

Przenoszenie starych schematów historycznych na współczesne relacje jest trudne i może być jedynie błędne, ponieważ jest z zasady nieadekwatne do okoliczności. Jednakże pewną lekcję z historii, która w naszym przypadku od ostatnich 200 lat była bardzo symptomatyczna – trzeba wyciągać.

W naszych realiach powinniśmy myśleć dzisiaj o broni masowego rażenia, najlepiej dwóch typów – atomowej i biologicznej oraz środkach jej przenoszenia oraz silnej armii konwencjonalnej – a nie o ograniczeniu wydatków na obronność, jakkolwiek bolesne by te wydatki nie były. Historia nas nie oszczędzała, niestety głównie ze względu na błędy naszych polityków oraz co tu dużo ukrywać – brutalny perfekcjonizm i siłę sąsiadów. Każdy Polak musi mieć świadomość, że będąc słabeuszem – osłabia państwo, bo tylko silne i dobrze zorganizowane, spójne wewnętrznie państwo – ma szansę oprzeć się odwiecznym zagrożeniom, których nigdy – nawet śpiąc, nie możemy jako Polacy, jako Słowianie Zachodni lekceważyć.

Problem wynika w istocie z braku samoświadomości. Gdyby wiedza na temat współczesnych technologii wojskowych – oraz kierunków ich rozwoju, oraz metod inwigilacji społeczeństwa kraju okupowanego (jakie stosowano np. w Afganistanie i Iraku) była dzisiaj powszechna, to być może wyniki myślenia o obronności byłyby inne. Współczesna wojna pełnoskalowa, jeszcze długo będzie bazowała na przemieszczaniu się masy wojska i będą ją cechowały takie kwestie jak okrucieństwo ludzi wobec ludzi itd. Jednakże obecnie dochodzi jeszcze jeden komponent, którego wcześniej nie brano pod uwagę. Jesteśmy w epoce dronów dążących do sztucznej inteligencji oraz inwigilacji psycho-sensorycznej jednostek w traktowanej sieciowo zbiorowości. Następna wojna z zaawansowanych technicznie sąsiednim państwem, może wojną przeciwko robotom, posiadającym autonomię decyzji i wyspecjalizowanym w zabijaniu nas. UWAGA – NAJMNIEJSZYM PROBLEMEM BĘDZIE, JEŻELI TO BYŁYBY KONSTRUKCJE JAKICH SIĘ SPODZIEWAMY, czyli mechanizmy jeżdżące, latające, widoczne gołym okiem i przenoszące wyczerpywalne uzbrojenie wymagające sterowania. To można zawsze jakoś zniszczyć, ewentualnie poświęcając część obrońców. Co jednakże, jeżeli nieprzyjaciel zaatakuje nas przy pomocy nanorobotów, które nie będą miały żadnej broni, nie będą widoczne, nie będą potrzebowały niczego ze sobą zabierać, ale wnikając do organizmów żywych poprzez tarcie wywołane w np. żyłach doprowadzą do wylewu lub wywrą inny destrukcyjny wpływ na organizm. Co jednakże, byłyby to bio-roboty?

W ten sposób można sobie dywagować, na razie mamy problem na poziomie przeważających sił pancernych i zmechanizowanych potencjalnego nieprzyjaciela-agresora, a nawet na to nie jesteśmy gotowi.

W świetle wyzwań jakie mamy przed sobą, a które w każdej chwili mogą się zmaterializować, jeżeli za najważniejszy priorytet uznajemy trwanie we wspólnocie narodowej – nie możemy mieć wątpliwości o potrzebie wydawania pieniędzy na obronność. Przecież mamy w historii udokumentowane przyczyny, niegdyś potężnego i bogatego państwa polskiego, które upadło właśnie dlatego ponieważ jego klasy rządzące – wyżej ceniły własny interes postrzegany indywidualnie lub klanowo, a nie interes państwa. Indywidualizm jest cechą, która zabija zachodnie społeczeństwa – nie można tolerować głupoty wynikającej ze snobizmu, zwłaszcza ludzi żyjących na marginesie głównego nurtu społeczeństwa, zdolnych w każdej chwili z Polski wyjechać.

Niestety każda złotówka na obronność jest dzisiaj złotówką dobrze wydaną, najlepiej na prace badawczo-rozwojowe a potem na wymyśloną w ten sposób technologię wojskową. Zestawianie wydatków na obronność z wydatkami na np. cele socjalne – jest społecznie nieuczciwe i państwowo szkodliwe.

2 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Jakie prace badawczo rozwojowe?
    Kto ma to robić?
    Wszystko już jest zaprojektowane i wykonane – tylko kupować.
    Możemy jako Polacy dostać przykręcanie siedzeń, wiatraczków, uchwytów na km-y, woreczki na łuski, itp.
    Nic więcej.
    Taki kraj.
    Jak nie zmienimy ELIT – to DOSTAWCY sprzętu wojskowego nawet nie pozwolą nam ww. woreczków i brezentowych osłon na lufy robić.
    Autorze!
    Zejdź na ziemię!
    Tę ZIEMIĘ! (cytat z JPII)

  2. Autor odleciał w NANOTECHNOLOGIE, a my tu w Polsce zamknęliśmy PZL WOLA (jego resztki), ostatni zakład produkujący silniki Diesla około 1000 KM.
    Miało powstać Centrum Produkcji układów napędowych w Poznaniu (pomysł b. wiceministra ON – gen. Skrzypczaka), ale chyba nie powstanie, bo przecież możemy kupić te silniki od Niemców czy Szwedów.
    Teraz tak, ale jak sytuacja się pogorszy – to nigdzie nic nie kupimy, lub za 3-4 krotność obecnej ceny.
    Tak to już jest w przemysłach zbrojeniowych, że jak nie posiadasz własnych zdolności produkcyjnych podstawowych elementów – to tracisz SUWERENNOŚĆ.
    I o tym należy pamiętać podczas nadchodzących wyborów prezydenckich i parlamentarnych, pytając KTO DOPROWADZIŁ do takiej sytuacji, przy okazji wprowadzając 67 lat i OFE. Te ostatnie to do WYPROWADZANIA pieniędzy, ale żeby w to angażować aż przepisy państwowe?
    I tak się to kręci.
    Armii już nie mamy i to jest ta nasza największa tajemnica państwowa.
    Nie można jej rozpowszechniać i liczę na dyskrecję czytelników, że jej nie naruszą i nie będą tej wiadomości przekazywać dalej.
    Wróg nie śpi.
    Czuj duch i bądź czujny.
    Amen.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.