Społeczeństwo

Wspieranie rodzin wielodzietnych to promocja degradacji społeczeństwa

 W obecnych realiach społeczno-gospodarczych istnieje prymat własności i kapitału nad prawami człowieka i samym człowiekiem jako istotą. Państwo w rozumieniu systemu bardziej chroni własność i kapitał niż prawa człowieka w tym prawo do własności i samego człowieka jako podmiot praw.

Dowodem na prawdziwość powyższego twierdzenia jest rozłożenie kosztów koniecznych do poniesienia przez przeciętnego człowieka w ramach jego życia na zwyczajne funkcjonowanie. Istniejący w naszym kraju model rynkowy – zakłada bezwzględny prymat kapitału i praw kapitału do renty odsetkowej nad ludźmi i prawami człowieka. Przecież nie jest normalny system, w którym ktoś zadłuża się na całe życie, żeby mieć mieszkanie, które przed końcem okresu spłacania będzie musiał przekazać ponownie bankowi w ramach tzw. hipoteki zwrotnej, przy tym wszystkim żyjąc w ciągłym strachu przed utratą pracy.

W tych realiach, gdzie za wszystko trzeba płacić – dziecko to także koszt, a konkretnie rodzina i dziecko lub dzieci to niesłychany wysiłek finansowy na który w istniejących realiach stać mało kogo, kto rozsądnie i świadomie planuje. Dominująca większość społeczeństwa nie wkalkulowuje dziecka do budżetu, ale dostosowuje budżet do sytuacji po jego pojawieniu się.

Co to oznacza? Mniej więcej tyle, że dziecko to wyrzeczenia, koszty i zarazem inwestycja – powinno być nagrodą dla tych z nas, których stać jest ekonomicznie na jego utrzymanie i zapewnienie cywilizowanych warunków rozwoju.

Wsparcie dla rodzin wielodzietnych ma na celu poprawę warunków ich życia, ponieważ posiadają przeważnie niższe od średnich a często od minimalnych dochody rozporządzalne w przeliczeniu na głowę członka rodziny. Problem polega jednak na tym, że pieniądze przekazywane dla tych rodzin pochodzą z podatków osób lepiej uposażonych, ponoszących koszty funkcjonowania w społeczeństwie a przy tym – często, które same oszczędzają posiadając tylko jedno dziecko, albowiem tylko na jedno jest ich stać przy posiadanym poziomie dochodów.

W praktyce oznacza to, że bogatsi ograniczają swoją konsumpcję na rzecz biedniejszych, tylko dlatego ponieważ ci zdecydowali się jeszcze bardziej względnie zubożyć poprzez zwiększenie ilości osób na utrzymaniu swojego dochodu rozporządzalnego.

To nie jest sprawiedliwe, to nie jest racjonalne, to jest z gruntu nie uczciwe i nie powinno być w ten sposób zorganizowane. Przecież w praktyce polega to na tym, że państwo poprzez przymus podatkowy odbiera prawo do posiadania dzieci – bogatszym (przy uwzględnieniu prawa do ich stylu życia) opodatkowując ich a następnie rozdaje te pieniądze uboższym, tylko dlatego ponieważ zdecydowali się na mniej świadome planowanie potomstwa? Przecież ten kto bez odpowiedniego poziomu dochodów decyduje się na dziecko lub dzieci – w obecnych realiach kapitalistycznych po prostu okrada je z prawa do normalnego i cywilizowanego rozwoju a dodatkowo zmusza państwo do przeprowadzania skrajnej niesprawiedliwości.

W efekcie wcale nam nie przybywa dzieci ponieważ ci, którzy mogliby je mieć i stać ich na nie płacą haracz na rzecz mniej świadomej ale bezczelnej mniejszości pasożytującej na systemie. Ilość dzieci się nie zwiększa a nawet jeżeli to jakość uzyskiwanego w ten sposób kapitału ludzkiego jest przeważnie prymitywna i nie spełnia standardów współczesności. Wynikiem całego procesu będzie stopniowa pauperyzacja społeczeństwa, którego nowe pokolenie będzie miało prymitywniejsze oblicze niż obecne, albowiem będą to potomkowie tych, którzy korzystali z podatków tych, których nie było już przez podatki stać na więcej własnych dzieci.

Nie można argumentować, że to dobrze jak bogaci zamiast trzeciego samochodu sfinansują dziecko ubogich. Takie myślenie to nic innego jak brak zrozumienia dla mechanizmów systemu w jakim funkcjonujemy i przeciwstawianie się mu. Jeżeli zabronimy przez takie myślenie na swobodne funkcjonowanie jednostek i podejmowanie przez nich decyzji racjonalnych wedle nich społecznie i ekonomicznie – to lepiej przywróćmy po prostu socjalizm.

Dalsze funkcjonowanie modelu redystrybucji społecznej nie powinno wspierać wielodzietności osób ubogich. Prawo do posiadania dziecka nie może oznaczać wymuszania na systemie pomocy społecznej finansowania swojego prawa do rozrodu. W związku z tym należy penalizować posiadanie zbyt dużej ilości dzieci przez osoby mające niski status materialny z wyjątkiem prawa do dowolności w zakresie pierwszej ciąży. Czyli państwo dofinansowywałoby dzieci z pierwszej i jednej jedynej ciąży, potem jeżeli osoby ubogie – niezdolne do sfinansowania standardu utrzymania dziecka zdecydowaliby się na ich posiadanie – byłoby to równoznaczne z ukaraniem. Kary oczywiście powinny mieć wymiar bardziej symboliczny niż uciążliwy – ponieważ wcale nie chodzi o obniżenie i tak niskiej dzietności ale o większą świadomość rodziców.

Rodzenie dzieci nie może być sposobem na życie i finansowanie się z pomocy społecznej. Takie postawy jako naganne należy społecznie piętnować.

3 komentarze

  1. Stach Głąbiński

    Znowu krakauer powtarza błąd polegający na wskazaniu złych stron podjętego działania bez próby odnalezienia rozwiązania lepszego niż omawiane. Nazywam to bezpłodnym biadoleniem. Przecież nie istnieje sytuacja pozbawiona elementów niekorzystnych. W omawianym artykule krakauer przedstawia dwie możliwości: zachowanie stanu istniejącego, który – jak to wyraźnie wynika z treści – jest zły, oraz proponowana zmiana przepiosów, której omówiony został jeden z konstytuujących ją elementów, bez próby przedstawinia sumarycznego porównania obu. Porównanie takie umożliwiłoby wnioskowanie o tym, która możliwość stanowi mniejsze zło – jeśli przyjmiemy taką pesymistyczną perspektywę. Niezależnie od tej uwagi zastrzegam, że argumrntację dowodzącą, iż promowanie wielodzietności jest złe, uważam za błędną. Nie podejmuję jednak polemiki w tej sprawie, ktorą uważam za drugorzędną wobec omówionej wyżej skłonności do – jak to nazwaem – bezpłodnego biadolenia. Jest ono bowiem tak rozpowszechnione w naszej publicystyce, że stanowi poważny problem wykoślawiający postrzeganie rzeczywistości przez znaczną część społeczeństwa.

  2. Całkowicie się z @autorem nie zgadzam.
    Są różne sytuacje poszczególnych rodzin.
    To że rodzice błądzą – nie powinny na tym cierpieć dzieci.
    Pomagać ile się tylko da rodzinom wielodzietnym.
    Z tyn że ta pomoc powinna obejmować poza środkami materialnymi, również doradztwo i wsparcie psychologa i pedagoga.

  3. I tu się zgadzam, że pokrywanie przez lepiej uposażonych kosztów utrzymywania rodzin wielodzietnych jest nieracjonalne. Gatunek homo sapiens rozmnaża się wręcz w postępie geometrycznym.Jeszcze 10 tys. lat wstecz, homo sapiens było na planecie Ziemia około 6 milionów. Nadmierne rozmnażanie się prowadzi do unicestwienia gatunku. Szkodliwą rolę w dziedzinie rozmnażania się odgrywają wszelkie religie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.