Kultura

Wolność – stary problem znowu powraca

 Wszystkie systemy społeczno-gospodarcze, w momencie, gdy są w punkcie przesilenia mają problem ze zobowiązującym powszechnie zdefiniowaniem wolności. Nagle pojawia się wielu „ojców”, wielu „poczciwców” i jeszcze więcej różnego rodzaju hien i koniunkturalistów, którzy starają się podnosić kwestię wolności, a raczej jej braku – wszędzie, gdzie widzą w tym swój interes. Problem polega jednak na tym, że wolność, żeby była tym, czym być powinna – musi być kategorią absolutnie obiektywną. Niepodlegającą stopniowaniu, wartościowaniu, sezonowaniu, czy też krytyce – tymczasem ile my mamy w naszej debacie publicznej głosów o tym, że rzekomo jest za dużo wolności w Polsce?

Tymczasem problem wolności jest w istocie banalny – wszystko, co próbuje ją ograniczyć, jeżeli nie jest konieczne dla zapewnienia porządku i ładu publicznego – nie powinno mieć zastosowania. Oznacza to mniej więcej tyle, że wolność trzeba szanować, jako kategorię nadrzędną. Przynależną człowiekowi – zawsze, w każdych warunkach, nawet zewnętrznego pozbawienia generalnej wolności, człowiek w zakresie decyzji dotyczących jego spraw biologiczno-bytowych nadal powinien być wolny i to minimum jego wolności trzeba szanować.

W konsekwencji powinniśmy dążyć do uproszczenia systemu zakazów i nakazów, w taki sposób, żeby maksymalnie uwolnić pola wolności indywidualnej i zbiorowej – ludzi i społeczeństwa. Tam, gdzie ta wolność jeszcze istnieje – należy jej w sposób totalny chronić. Są takie dwa pola mające wymiar globalny, istotne dla całej ludzkości, Unii Europejskiej i oczywiście nas w Polsce. Chodzi o swobodną możliwość tworzenia, uczestniczenia w i korzystania z kultury oraz jedno słowo, które jest klasą samą dla siebie – Internet, oczywiście w kontekście wolności wyrazu artystycznego oraz wolności słowa i jego swobodnego rozpowszechniania w sieci.

Nie ma dla człowieka niczego ważniejszego niż prawo do tworzenia, uczestniczenia w kulturze i korzystania z niej. W szczególności prawo do swobody twórczości i artystycznego wyrazu – jest podstawą naszej cywilizacji. Wszelkiego rodzaju próby formalnego ograniczenia tej wolności, czy też systemowego krępowania twórców (np. groźbą pozwów ze strony niezadowolonych z przejawów twórczości), to zbrodnia na ludzkości, na samym człowieczeństwie. Przy czym uwaga – krytyka w sztuce i generalnie w kulturze, to coś zupełnie innego, bo mającego na celu właśnie poszerzanie pól wolności przez eliminację wytworów ułomnych, mylących lub wnoszących złe nasienie do kultury. W prawidłowo funkcjonującej cywilizacji – krytyka jest jedyną formą cenzury, w pełni wystarcza do eliminacji pseudo-twórców, czy też odpowiednia do pilnowania kanonów. Można jednak zapytać, – czym byliby impresjoniści, gdyby nie pogrzebali kanonów? Vincent van Gogh nie wziął się znikąd!

Uczestniczenie w kulturze i korzystanie z niej jest nie mniej ważne, ponieważ, po co twórcy i ich twórczość, jeżeli nie ma relacji z odbiorcą i użytkownikiem? Uczestniczenie w kulturze wymaga – wolności ekonomicznej, pozwalającej tą kulturę finansować. Odbiorcy muszą mieć na tyle wolnych środków finansowych, żeby mogli je wymienić na kulturę. Chodzi oczywiście głównie o wszelkiego rodzaju mecenat. Nikt, bowiem bardziej niż mecenas – nie uczestniczy w kulturze, nie będąc twórcą – może twórczość inicjować, kierunkować, cenzorować, stymulować itp. Niestety najgorszym mecenasem bywa państwo, które samo w sobie mecenasem być po prostu nie powinno, gdyż państwo z istoty swojej natury jest, co najmniej w opozycji do wolności! No a przecież to kultura poszerza pola wolności!

Z kultury może korzystać każdy, dobrze żeby to robił legalnie, zgodnie z prawem i w kierunku takim, jakim przewidział twórca. Warto pamiętać, że to korzystający z kultury stają się często wtórnymi użytkownikami kultury – pragnącymi poszerzać obszar wolności, właśnie poprzez kulturę, którą współtworzą. Niestety nie zawsze jest to legalne, przynajmniej w odniesieniu do prawa.

Co do Internetu, to kwestia mianownika wolności – bez wolności w Internecie, nie ma mowy o wolności w ogóle. Internet jest dzisiaj najpowszechniejszą i najbardziej masową platformą wymiany myśli ludzkiej, jeżeli nałożymy na niego kajdany – to spowolnimy rozwój cywilizacji, przy czym nie ma znaczenia, że 95% treści w sieci to śmieci.

Stary problem z definiowaniem wolności ciągle powraca w systemach na rozdrożu, w takim miejscu właśnie znajduje się nasza cywilizacja. To stała presja na eliminację Jezusa Chrystusa z życia publicznego owocuje relatywizacją pojmowania wolności. Dla niewierzących – to stała presja, na usunięcie fundamentów spod budynku, owocuje relatywizacją pojmowania jego trwałości. Dotyczy to wszelkich sfer życia, ale najbardziej ograniczania lub przekrzywiania wolności kultury – to tam tkwi źródło wszelkiego zepsucia, upadku i zła naszej cywilizacji.

Chrońmy wolność, a jej jedynym fundamentem dla naszej kultury i cywilizacji jest Jezus Chrystus, bez którego wszystko traci sens i NIC może być przyrównywane do NIESKOŃCZONOŚCI. Czy chcemy takiego świata? Takiego odwróconego systemu wartości, gdzie wolność będzie limitowana np. przez kłamstwa genderowego-feminizmu zatruwającego umysły kobiet? Zastanówmy się nad pojmowaniem wolności, jej ograniczanie zaczyna się w kulturze i jej dystrybucji – najtańszej i najskuteczniejszej, czyli przez ograniczanie Internetu. Nigdy nie można się na to zgodzić.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

2 komentarze

  1. Do tematu textu, odniosę się “inaczej”.Dnia 17.01.1944r. stolica Polski – wyzwolona. Nie przez “andersowców na białym koniu”. Oni wybrali inną droge i priorytety m.in. znacząca częśc dezerterów, stanowiła podwaliny w Palestynie, pod przyszły Izrael. Wracając do rzeczy czy tego chcemy, czy nie Warszawę wyzwoliła Armia Czerwona i sojusznicze LWP. Imiennie , wielkie zasługi Marszałka (pózniejszego) ZSRR i Polski Konstantego Rokossowskiego, i gen. Zygmunta Berlinga.(wspomnienia gen. Berlinga, z 1990r naprawde interesujace).Dzis w radio kilka zdań kogos prominentnego z IPN ( czy aby ta nazwa to nie naduzycie? ).Odniosłem wrażenie odwrotnie proporcjonalne w stosunku do faktów historycznych, na szczęście edukacje odbierałem w PRL- u, gdzie nie było jeszcze aż takiego zakłamania i fałszowania najnowszej historii.Boję sie o swiadomośc mlodego pokolenia . Pewie juz wkrótce potrzebne będą “latające uniwersytety”.Co czeka naród który traci pamięc historyczną…

  2. inicjator_wzrostu

    Dobre odwołanie do wartości, jako podstawy istnienia wolności.
    W pełni popieram.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.