Wolność jest dla ateistów i nie ma w tym niczego złego poza samym ateizmem

Collezione riminaldi, arte romana, busto di giove CC BY-SA 3.0 Autor: Sailko Źródło: commons.wikimedia.orgDziwne są słowa jednego z najbardziej znamienitych hierarchów Kościoła dominującego w RP odnośnie wolności, która rzekomo jest tylko dla ateistów. Rzekomo w Polsce wolno deptać słowo boże, jednakże nie wolno zachowywać praw i przykazań. Całość odnosi się do kwestii wolności i swobody prezentowania swoich poglądów w życiu publicznym, wypowiedź znamy z relacji uczestnika mszy świętej, który ma niezdrowy zwyczaj uczestniczenia w niej ze słuchawkami na uszach, jednakże istotę wypowiedzi udało się nam właściwie przedstawić.

Sedno problemu polega na wyznaczaniu norm i o prawo do wyznaczania norm powszechnie obowiązujących w społeczeństwie tutaj chodzi – właśnie tego dotyczy istota sporu, gdzie jak na razie widzimy spiera się sam ze sobą przedstawiciel struktury uprzywilejowanej normatywnie.

Dlaczego przedstawiciel struktury uprzywilejowanej w zasadzie prawie normatywnej, ponieważ posiadającej niesamowite możliwości wpływania na powszechnie obowiązujące normy, zarówno prawne jak i te w społeczeństwie – zaczyna się bronić – oskarżając mniejszość o uzurpowanie sobie ich prawa? Proszę zwrócić uwagę na to, że fałsz w tej wypowiedzi polega właśnie na tym, że oskarża się przeciwników (ateistów) o to, że uzurpują sobie prawo do dokładnie tych samych zachowań normatywnych, z jakich od wieków korzysta Kościół dominujący.

Prawdopodobnie chodzi o świeżość argumentów? Ktoś kiedyś powiedział, że dla myszy – kot jest przerażającym potworem, natomiast dla starszej pani posiadającej kilkanaście kotów, z którymi ona żyje od lat w samotności to nic innego jak ciepłe, miłe i zwykłe domowe zwierzęta.

Wszelkie tego typu zachowania ze strony hierarchów Kościoła dominującego – w wyniku działania mechanizmu obciachu medialnego zawsze będą obracać się przeciwko Kościołowi. Nie ma na to sposobu, taka jest prawda czasów i prawda ekranu. Walka z tym systemem może doprowadzić do poważnych strat dla Kościoła, ponieważ współczesne społeczeństwo – w znacznej mierze z powodu błędów samego Kościoła – nie jest w stanie rozumieć klasycznego przekazu „swoich pasterzy”. Niestety kłaniają się te wszystkie lekcje religii, które były po prostu marnowaniem czasu. Na nic, więc zawodzenia, że nie ma wolności!

Istotą wolności w naszym systemie jest poszanowanie prawa mniejszości do pełnoprawnego funkcjonowania. Kwestią dyskusyjną są granice pomiędzy tolerancją a afirmacją – poza tym nie ma żadnego realnego sporu. Zresztą, jaki może być spór pomiędzy instytucją istniejąca w sposób administracyjny 1500 lat a grupami krzykaczy zakładających nieczytane poza ich gronem portale internetowe?

Kościół dominujący chyba nie powinien walczyć z ateistami, ale koncentrować się na ateizmie. Nie ma, bowiem żadnego powodu do tego, żeby nawet zaczynać dyskusje z tymi ludźmi, gdyż już sama dyskusja jest formułą afirmacji! Milczenie jest przecież złotem! Milcząc można rozbroić każdego przeciwnika, liczy się bowiem samo to, w jaki sposób decydujemy o rozpoczęciu dialogu. Tenże może się odbywać na wielu równoległych lub na wybranych selektywnie płaszczyznach. Nie ma prostszego sposobu na pokonanie słabszego przeciwnika niż uniemożliwienie mu prowadzenia dialogu.

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że Kościół dominujący nie wykorzystuje swojej przewagi instytucjonalnej. Mamy do czynienia z dialogiem w mediach pomiędzy poczuwającymi się funkcjonariuszami Kościoła różnych szczebli a różnej maści, często samozwańczymi rzecznikami ateizmu – zdarza się nawet, że byłymi duchownymi. W efekcie rzeczywiście sytuacja może wyglądać groźnie dla laika, albowiem mamy w mediach przedstawianą dyskusję z wynikiem zestawienia dwóch wypowiedzi lub jednej i serii komentarz oraz komentarzy do komentarzy. Mechanizm jest tak banalnie porażający, że w istocie nie ma nawet, czego rozważać. Kościół dominujący potrzebuje nienapisanej strategii odnoszenia się do ateizmu, a przewodnikiem do tego może być tylko i wyłącznie Biblia, albowiem wierzący nie mają żadnej wątpliwości, – kto stoi za tymi wszystkimi atakami ateistów – przy okazji negując także samego siebie…

One thought on “Wolność jest dla ateistów i nie ma w tym niczego złego poza samym ateizmem

  • 17 sierpnia 2014 o 23:32
    Permalink

    Ależ Drogi Autorze! O jakich “atakach ateistów” piszesz?

    Jak na razie wściekłe ataki przeprowadza co chwilę w różne strony tzw “hierarchia”, która z Kościołem Chrystusowym ma baaardzo mało wspólnego…

    Ale te ataki to na ogół odwracanie uwagi owieczek i mediów od różnych “problemów” a raczej grzechów jakie wyłażą, a to pedofilia, a to kasa wyrywana na lewo i prawo, itd…

    Poza tym zdanie to jest okej, jak i reszta wyżej!
    🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.