Wolelibyście Rosję bez Putina?

Domorośli wiarołomcy i obłudnicy narzekają na rządy Putina, albowiem zbytnio obrośli w tłuszczyk, jaki zafundował im tenże, z tytułu uporządkowania rynku gazu i ropy. Zagranica – nieformalnie daje pomruki niezadowolenia i ta głupsza, opowiada niestworzone historie na temat demokracji i wolności słowa, której podobno nie ma lub podobno jest – używając w tym czasie znanego sprzętu elektronicznego, produkowanego w jeszcze bardziej na wschód położonym kraju gdzie standardy putinowskiej demokracji byłyby uznane za prawdziwą i realną wolność na kolejne kilkanaście lat! No, ale nikomu nie przeszkadza mówienie o demokracji przez telefon wykonany zakrwawionymi rękami dziecka, skazanego na życie w dewastowanym środowisku naturalnym i pracę nocną o przyjemnościach w rodzaju rozstrzeliwanie na stadionie i pozyskiwanie organów nie zapominając. No, ale to nikomu nie przeszkadza, albowiem liczy się to, że w Rosji nie ma demokracji!

Można powiedzieć coś więcej, otóż w Rosji – nigdy demokracji nie było, więc obecny stan nie jest niczym nadzwyczajnym w tym znaczeniu, że pan Putin nie gnębi narodów wielkiej Rosji bardziej niż się w tym kraju standardowo przyjęło. Oceniając jego rządy można mieć wiele zastrzeżeń, ale jednak stabilizacja jest i Rosja nadal jest potęgą militarną – pomimo pełnego opierania się na zapleczu surowcowo-wydobywczym.

Państwo rosyjskie czy się nam podoba czy nie – jest tam gdzie jest i będzie sobie istniało – gwarantuje to jego naprawdę potężny arsenał termojądrowy, możemy tylko się modlić, żeby nikomu nie przyszło do głowy testowanie jego trwałości.

Wszyscy, którzy woleliby Rosję bez Putina licząc na jej demokratyzację i budowę społeczeństwa obywatelskiego w rozumieniu zachodnim są szkodliwymi idiotami i najlepiej, żeby swoje poglądy schowali głęboko w zakamarkach własnych toalet i to najlepiej głęboko w rezerwuarach pod lustrem wody. Państwo rosyjskie i jego społeczeństwo, a właściwie społeczeństwa, bo o tym, że np. Moskwa to zupełnie coś innego niż reszta kraju wie każdy, kto chociaż raz miał przyjemność z Rosjanami o tym rozmawiać – to kolos! Chaos, jaki zapanowałby w tym gigantycznym kraju w przypadku braku wiarygodnej, (czyli omnipotentnej) władzy centralnej, byłby czymś gorszym i dla nich i dla nas – niż nawet silny autorytaryzm. Dlaczego? Pamiętamy Jugosławię z początku lat 90-tych? Czy trzeba więcej tłumaczyć? Chyba nie – wystarczy odrobina wyobraźni, albowiem już samo wyobrażenie sobie rozmiarów tego olbrzymiego kraju i skali skomplikowania tamtejszych stosunków musi zmuszać do pokory i przyjęcia nieco innych standardów pomiaru niż względem Polski, Czech, czy nawet Niemiec. Innymi słowy, wszyscy piewcy demokratyzacji powinno się najpierw zastanowić nad naturą stosunków i specyfiką Rosji, jako zjawiska, a dopiero potem mówić o potrzebie zmian i ich kierunku.

Władimir Putin rządzi swoim krajem w sposób dla tego kraju właściwy, nie ma żadnego znaczenia, że “rzekomo” opiera się na służbach specjalnych i ich praktyce działania. Proszę mi pokazać rząd, który tego “na pewno” nie robi? Zresztą, z kim miałby prowadzić dialog i kogo się słuchać jakby bardzo chciał? Czy nikogo nie nauczył nic przykład ukraiński? Demokracja sterowana przez oligarchów, w której co prawda są wolne mniej lub jeszcze mniej wybory, – ale co z tego, jeżeli do jakiejkolwiek poważnej dyskusji politycznej trzeba umawiać się w specjalnej loży na stadionie w Doniecku. W Rosji model demokratyczny skończyłby się tym samym, z tą różnicą, że takich Doniecków byłoby kilka poza samą Moskwą, a demokrację robiłoby się pomiędzy kilkunastoma oligarchami agregującymi w sobie majątek, wpływy i klientów. Jako Polacy powinniśmy to skądś znać, przecież to nic innego jak nasza magnateria, z tą różnicą, że posługująca się telefonami komórkowymi i limuzynami zamiast posłańców i powozów.

Patrząc na Rosję z perspektywy Warszawy należy panu Putinowi życzyć 100 lat w zdrowiu i wystarczająco dużo siły do sprawowania władzy nad swoim krajem. Nawet, jeżeli musielibyśmy nadal płacić jedne z najwyższych cen za gaz, to możemy być temu sobie sami winni, albowiem o ile dobrze pamiętam pan Putin nie bronił nam zdywersyfikować dostaw – a w porcie w Szczecinie nie stoi wielki rosyjski krążownik strzelający rakietami do naszych gazowców! Kraj, który nie był w stanie przez 20 lat wybudować kawałka odcinka rury do Bernau, pomimo niemieckiej otwartości na tą inwestycję i nawet przygotowania do tego infrastruktury – nie ma prawa narzekać na cenę, jaką płaci od kraju, który jest monopolistą w dostawach – już nie na swoje życzenie.

Przykre to, ale za bycie głupim się płaci!

Dla naszego kraju umęczonego przez głupotę elit i ich jawną szkodliwość – taki polityk jak pan Putin byłby wybawieniem. Możemy sobie tylko życzyć męża stanu tego pokroju i z takich charakterem, co on!

One thought on “Wolelibyście Rosję bez Putina?

  • 7 października 2012 o 21:59
    Permalink

    Putin jest dobrym carem, i póki w Rosji dobrze się dzieje za sprawą wysokich cen surowców to można go akceptować z polskiego punktu widzenia. Gdy do Rosji przyjdzie kryzys i trzeba będzie sprowokować małą zwycięską operację pokojową to Polska która jest w zasadzie bezbronna będzie naturalnym celem i wtedy Putin już pewnie nie będzie taką sympatyczną postacią, tym bardziej że pewnej opozycyjnej partii osiągającej ostatnio dobre wyniki pewnie przyjdzie zorganizować prowokację.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.