Wojskowość

Wojsko musi być skuteczne – w co inwestować?

 Wojsko musi być skuteczne, o jego skuteczności decydują m.in: wielkość posiadanego potencjału, nowoczesność posiadanego uzbrojenia i wyszkolenie oraz zgranie całości w jedność tworzącą z ludzi, sprzętu i procedur jeden organizm gotowy zabijać i ginąć bez słowa sprzeciwu, jeżeli będzie taka konieczność. Oczywiście na składową wyposażenia wojska w uzbrojenie można patrzeć pod wieloma kątami i uznawać cały szereg czynników za niezbędny do właściwej tj. najskuteczniejszej w danym zestawieniu parametryzacji decydującej o optymalizacji na rzecz skuteczności.

Kluczowym problemem stanowiącym największe wyzwanie dla każdej armii jest kwestia rozważenia, jaki procent środków alokować na zakupy nowoczesnego uzbrojenia, modernizacje, uzupełnienia i szkolenia, a jaki procent na siłę żywą, czyli etaty. W zależności od skali zagrożeń, zwyczajów i priorytetów strategicznych dochodzi do odpowiedniego zrównoważenia tych czynników.

Wśród wielu możliwych kierunków poszukiwań optymalizacji należy rozważyć potencjalne zagrożenia i inne kwestie, wobec których dana armia ma stanowić odpowiedź. Nie chodzi tu tylko o zagrożenia, ale także wewnętrzne oczekiwania danego systemu państwowego wobec armii, – czym ma być i czemu ma służyć w czasie pokoju. Należy pamiętać, że w wielu krajach armia wypełnia liczne zadania innego typu, w tym także np. socjalne. W zależności od tego jak definiuje się kierunki zapotrzebowania, tak wydatkowane będą pieniądze. W skrajnym przypadku możliwe jest zupełne odwrócenie priorytetów. Nie ma takich pieniędzy, których procedury zakupów dla armii nie potrafiłyby zmarnotrawić. W tym kontekście zawsze trzeba pewną część budżetu uważać za zmarnowaną, ale takie są koszty działania administracji.

Bezcenne są modele empiryczne, wcielone w życie przez państwa stanowiące szczególne przypadki podejścia do obronności. Takie kraje jak Izrael, Szwajcaria, Singapur i Turcja – mogą dostarczyć nadzwyczajnie ważnych informacji w przedmiocie zarówno samego podejścia do zagadnienia obronności jak i dbania o skuteczność armii operacyjnej poprzez optymalizowane w danych warunkach inwestycje.

To są bardzo ważne i trudne do kierowania procesy, które decydują nie tylko o uzbrojeniu armii, ale także np. o stanie krajowego przemysłu zbrojeniowego, jeżeli wydatki na armię mają także pełnić inne funkcje niż czysto obronne w założeniu. Należy o tym pamiętać, przy wszelkim planowaniu. Warto zwrócić uwagę jak niesłychanie politycznym zagadnieniem staje się nagle kwestia wyposażenia wojska. Jest, bowiem oczywistym, z powodów strategicznych i ekonomicznych, że każde państwo będzie tutaj myśleć „autarkicznie” w imię maksymalizacji samowystarczalności w takim stanie, na jaki jest je stać. Przykładowo – przedwojenne polskie podejście do zbrojenia armii własnym przemysłem, budowanym dzięki kredytom, które miało się spłacać z produkcji na eksport, a armię wyposażać z nadwyżek nie sprawdziło się. Ponieważ zabrakło możliwości zadziałania przyjętej strategii, gdyż geopolityka spowodowała, że państwo polskie nie będzie miało tyle czasu, żeby być w stanie unowocześnić swoje uzbrojenie i co równie ważne nasycić nim oddziały wojska.

Prawdopodobnie dzisiaj również ulegamy fetyszyzacji zagadnienia – narodowego przemysłu obronnego, offsetu, krajowej produkcji uzbrojenia na siłę itd. Nie można mówić o optymalizacji na rzecz skuteczności, jeżeli chcielibyśmy tylko i wyłącznie koncentrować się na krajowych wyrobach, jak również ewentualnych licencjach. Barierą powinien być tutaj stosunek kosztów do efektu.

Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że wojnę pełnoskalową z potencjalnymi agresorami z głównych kierunków zagrożeń będziemy toczyć głównie tym, co mamy. Nie będzie czasu na produkowanie nowego uzbrojenia, może tylko fabryka broni strzeleckiej i amunicyjna będzie w stanie cokolwiek wyprodukować – przed okresem samych działań zbrojnych. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że teraz jesteśmy w stanie zagrożenia i jakoś nie widać, zwiększonych zamówień dla rodzimego przemysłu, a to co się najszybciej wyczerpie to będą drogie pociski do F-16 i przyszłej tarczy antyrakietowej i obrony przeciw-lotniczej. Nic z tego nie produkujemy, nawet nie produkujemy nowoczesnej amunicji 125 mm i 120 mm, do czołgów podobnie jak samodzielnie nie produkujemy rakiet Spike (z litości nie wspominając o ich urządzeniach naprowadzania).

Te zagadnienia wymagają ustalenia priorytetów, to przemysł zbrojeniowy i zakupy muszą być dostosowane do potrzeb armii, a nie armia ma się dostosowywać do możliwości przemysłu. Oczywiście nie można wykluczyć konfliktu z innym krajem, który nie stanowi dla nas głównego zagrożenia, który będzie rozwlekłą serią starć, na która będzie potrzeba dużo standardowego uzbrojenia – nie można lekceważyć żadnego typu problemu.

Istotą wyzwania jest odpowiednie alokowanie posiadanych przez nas środków. Biorąc pod uwagę nasze ograniczone możliwości i skalę wyzwań, jaką tworzą główni przeciwnicy, należy inwestować pieniądze zarówno w komponent jakościowy jak i ilościowy, z czym nie ma problemu w przypadku odpowiedniego planowania ciągłości użytkowania sprzętu w armii.

W tym kontekście względnie pozytywnie należy ocenić dotychczasową politykę zakupów uzbrojenia, jaką realizuje Ministerstwo Obrony Narodowej, w tym przede wszystkim bardzo pozytywnie wyglądają plany zakupów. Jeżeli do tych zamierzeń dodamy pieniądze na powiększenie armii zawodowej do 200 tyś., oraz rozbudowę Obrony Terytorialnej z formacji ochotniczych – to będzie docelowa optymalizacja naszych możliwości.

One Comment

  1. inicjator_wzrostu

    Wojsko jest rządzącym w Polsce potrzebne głównie po to, żeby razem z Policją “rozganiać” demonstrantów, nazywanych wówczas TERRORYSTAMI.
    A te drogie zabawki co mamy im kupić?
    Przecież wielcy producenci strzelających zabawek zza Oceanu muszą zarabiać.
    Chyba że zmienimy obecny neoliberalny układ w Polsce na SPOŁECZNY.
    Wówczas do demonstrujących tłumów (terrorystów) będzie strzelała tylko Policja.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.