Historia

Wojnę obronną przegraliśmy we wrześniu ale już 1938 roku

Rząd Rzeszy Niemieckiej i Rząd Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, Pragnąc wzmocnienia sprawy pokoju pomiędzy Niemcami a Z.S.R.R., i działając na podstawie podstawowych zasad Porozumienia o Neutralności zawartego w kwietniu 1926 r. pomiędzy Niemcami a Z.S.R.R, zawarły następujące Porozumienie:

Artykuł 1. Obie Wysokie Umawiające się Strony zobowiązują się poniechać jakichkolwiek aktów przemocy, agresji, czy też jakichkolwiek ataków przeciw sobie, tak indywidualnie, jak i wspólnie z innymi Mocarstwami.

Artykuł 2. Jeżeli jedna z Wysokich Umawiających się Stron stanie się przedmiotem działań wojennych trzeciego Mocarstwa, druga z Wysokich Umawiających się Stron w żaden sposób nie udzieli poparcia temu trzeciemu Mocarstwu.

Artykuł 3. Rządy Wysokich Umawiających się Stron będą w przyszłości utrzymywać wzajemny kontakt, a to dla konsultacji w celu wymiany informacji o zagadnieniach dotyczących ich wspólnych interesów.

Artykuł 4. Jeżeli pomiędzy Wysokimi Umawiającymi się Stronami dojdzie do sporów lub konfliktów, żadna nie weźmie udziału w jakimkolwiek sojuszu Mocarstw, wymierzonym bezpośrednio lub pośrednio w drugą Stronę.

Artykuł 5. Jeżeli pomiędzy Wysokimi Umawiającymi się Stronami dojdzie do nieporozumień lub konfliktów w związku z jakimikolwiek zagadnieniami, Strony rozwiążą te nieporozumienia lub konflikty wyłącznie poprzez przyjazną wymianę zdań, lub, jeżeli okaże się to konieczne, poprzez ustanowienie komisji arbitrażowych.

Artykuł 6. Traktat niniejszy zostaje zawarty na okres dziesięciu lat, z zastrzeżeniem że jeżeli jedna z wysokich Umawiających się Stron nie wypowie go na rok przed końcem tego terminu, ważność Traktatu automatycznie przedłuży się na następne pięć lat.

Artykuł 7. Niniejszy traktat zostanie ratyfikowany w możliwie bliskim terminie. Dokumenty ratyfikacji zostaną wymienione w Berlinie. Porozumienie wejdzie w życie natychmiast po podpisaniu.

Sporządzony w dwóch egzemplarzach, w języku niemieckim i rosyjskim.

Moskwa 23. sierpnia 1939.

W imieniu Rządu Rzeszy Niemieckiej J. Ribbentrop. Z upoważnienia Rządu ZSRR W. Mołotow

[Całość powyżej wg. Źródła, Źródło: pl.wikisource.org, celowo zastosowano standardową czcionkę, żeby czytelnik zorientował się dopiero w trakcie czytania co czyta.]

Pakt o nieagresji między Niemcami a ZSRR Tajny protokół do paktu

Z okazji podpisania paktu o nieagresji między Rzeszą Niemiecką a ZSRR podpisani pełnomocnicy obu stron poruszyli w ściśle poufnej wymianie zdań sprawę wzajemnego rozgraniczenia sfer interesów obu stron. Wymiana ta doprowadziła do następującego wyniku:

  1. Na wypadek przekształcenia terytorialno-politycznego obszaru należącego do państw bałtyckich (Finlandia, Estonia, Łotwa i Litwa), północna granica Litwy tworzy automatycznie granicę sfery interesów niemieckich i ZSRR, przy czym obie strony uznają roszczenia Litwy do terytorium wileńskiego.
  2. Na wypadek terytorialno-politycznego przekształcenia terytoriów należących do państwa polskiego, sfery interesów Niemiec i ZSRR będą rozgraniczone w przybliżeniu przez linię Narew-Wisła-San. Kwestia, czy i w interesie obu uznane będzie za pożądane utrzymanie niepodległego państwa polskiego zostanie definitywnie zdecydowane dopiero w ciągu dalszego rozwoju wypadków politycznych. W każdym razie oba rządy rozwiążą tę kwestię na drodze przyjacielskiego porozumienia.
  3. Jeżeli chodzi o południowy wschód Europy, to ze strony radzieckiej podkreśla się zainteresowanie Besarabią. Ze strony Niemiec stwierdza się zupełne desinteressment odnośnie do tego terytorium.
  4. Protokół ten traktowany będzie przez obie strony w sposób ściśle tajny.

Podpisano: Za rząd Rzeszy Niemieckiej J. Ribbentrop. Za rząd Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. W. Mołotow Moskwa, 23 sierpnia 1939

[Całość powyżej wg. Źródła, Źródło: pl.wikisource.org celowo zastosowano standardową czcionkę, żeby czytelnik zorientował się dopiero w trakcie czytania co czyta – w konsekwencji przyjęcia początkowego układu.]

***

Zadziwiające, że polskojęzyczne media i media obecne w Polsce zapomniały o rocznicy podpisania tego niesłychanie ważnego dokumentu historycznego, którego skutki świat odczuwa do dzisiaj. 23 sierpnia 1939 Pakt Ribbentrop – Mołotow to data o której trzeba pamiętać. Lektura tych dokumentów jest nadzwyczajnie ciekawa, zwłaszcza w zestawieniu z Układem Monachijskim w oryginale [tutaj] – gdzie warto zwrócić uwagę, że Hitler podpisywał jako pierwszy.

Te dwa dokumenty pokazują formułę ówczesnych stosunków w Europie a zarazem stanowią świadectwo pewnej epoki, która nie może się powtórzyć nawet w najładniejszej i najbardziej lukrowanej formule. My Polacy musimy mieć świadomość, że gdyby nie było Monachium, prawie na pewno nie byłoby układu Ribbentrop-Mołotow. Co nie oznacza, że nie było by innego układu pomiędzy Niemcami a ZSRR dotyczącego podziału Polski i innych krajów „buforowych”.

Jednakże to, Monachium wytyczyło drogę do Moskwy, to w Monachium Kanclerz Hitler stał się jednym z równych, ówczesnych Europejskich potęg a ZSRR zostało totalnie, absolutnie, kompletnie i w zupełności wyeliminowane poprzez niedopuszczenie do stołu, chociaż rząd Radziecki deklarował wsparcie dla Pragi, tylko nie było jak go udzielić – głównie ze względu na geografię i stanowisko sanacyjnych władz Polski, które nie wyobrażały sobie przemarszu Armii Czerwonej do Czechosłowacji, co zmieniłoby ówczesną sytuację strategiczną Polski w sposób w ich oczach tak dramatyczny, że to się po prostu nie mieściło w głowie.

Niestety nie było wówczas w rządzonej przez żałosne popłuczyny dyktatury sanacyjnej w Polsce nikogo, kto mógł w ogóle wyobrazić sobie zmianę sojuszy i pomoc ZSRR w obronie Czechosłowacji. Owszem, argument że w ówczesnych realiach – było to równie prawdopodobne jak produkowanie mikroprocesorów, jednakże dyplomacja Polska i miałkość naszych elit cechował tak porażający brak wyobraźni, że nie można nad tym dzisiaj milczeć. Niestety mieliśmy elitę najdelikatniej mówiąc przekupioną, ponieważ bliżej jej było do salonów i pożyczek imperialnej wówczas Francji niż do myślenia w kategoriach państwowych, to znaczy przetrwania pomiędzy dwiema industrialnymi potęgami, wobec których byliśmy bezbronni i nie mieliśmy szans samodzielnie stając w pojedynkę, a co dopiero mówiąc o podwójnym uderzeniu z pamiętnego 17 września. Jednakże to, że w ówczesnej Polsce nie było dosłownie nikogo – poza Berezą Kartuską, kto byłby w stanie wyjrzeć poza dogmat trwania jako bufor-przedmurze na paseczku kredytowym Francji. Można z pewnością powiedzieć, że wojnę obronną przegraliśmy właśnie we Wrześniu, ale 1938 roku.

23 sierpnia 1939 Pakt Ribbentrop – Mołotow i 29 września 1938 Układ Monachijski, te dwie daty powinniśmy zapamiętać jako przykład agonii układu opartego na traktatach, które są warte dokładnie tyle ile papier na jakim zostały napisane, jeżeli nie stoi za nimi realna siła oraz wolna wola, którą kontrolują wolne umysły w pełni świadome swojego miejsca i położenia oraz decyzji jakie mogą podjąć – godząc się zapłacić cenę jak również spowodować skutki.

Nie można dzisiaj twierdzić, że w 1938 roku elita w Polsce powinna była otworzyć oczy i pojednać się z ZSRR Józefa Stalina przeciwko Niemcom Hitlera. Nawet jeżeli to by się stało, skończylibyśmy jako państwo marionetkowe jednej ze stron – usmażone na pancerzach czołgów drugiej strony. Wojna pomiędzy potęgami była kwestią czasu, musiała wybuchnąć z powodów napędzanych ideologicznie, gdyż ówczesna skala szaleństwa w Niemczech była po prostu niewyobrażalna.

Dzisiaj w naszym interesie jest pragmatyczne podejście do polityki historycznej, gwarantujące nieco bardziej obiektywne niż uświęcone tradycją kanonu spojrzenie na własną historię. Mieliśmy wówczas takie elity jakie mieliśmy, sytuacja międzynarodowa była dramatyczna. Dzisiaj sytuacja jest o wiele lepsza, ale niestety elity mamy chyba jeszcze gorsze, ponieważ tamte przynajmniej miały porządne wykształcenie nabyte i zdawały sobie sprawę z tego, że zdradzają czy też raczej pozostawiają „chamów”, gdy pędzili swoimi luksusowymi limuzynami przeklętą szosą na Zaleszczyki – symbolicznym odbytem II RP, przez który uciekli, ci którzy dobrze się w Polsce bawili, żywili i wiedli wspaniałe życie – kosztem i na rachunek tych, którzy pozostali jako łup dla zwycięzców.

2 komentarze

  1. Dyzio_marzyciel

    Autor jest dociekliwy pisząc, że obecnie “elity mamy chyba jeszcze gorsze, ponieważ tamte przynajmniej miały porządne wykształcenie nabyte”.
    Nasze ETYLY nie muszą mieć jakiegokolwiek wykształcenia, bo mają WRODZONĄ INTELIGENCJĘ!

  2. Chroń nas Boże od przyjaciół i od naszej mentalności

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.