Wojna trwa

Wojna trwa, jesteśmy w jej trakcie, ona się nigdy nie skończy. Czasami jedynie przechodzi do innej fazy zwanej konfliktem zbrojnym, jednakże globalna wojna gospodarcza o zasoby i dochody trwa i ma się w najlepsze. Wygrywają ją kraje posiadające zasoby stworzone na kolonializmie, dołączyły do nich kraje, które były w stanie stworzyć własne zasoby technologii i dokonać akumulacji kapitału, również utrzymują się – co prawda za wielką cenę – ale utrzymują się na powierzchni kraje surowcowe, zwłaszcza jeżeli są na tyle silne, że stać je na zachowanie samodzielności. Natomiast cała reszta świata, do której także my należymy jest nadążna, buforowa a w najlepszym wypadku – staje po wygranej stronie wojny, chyba że ma pecha jak my ostatnio i się w ogóle nic nie udaje, no bo nie może się udać jeżeli na jakiś kraj napadają sąsiedzi będący globalnymi nr 1 i nr 3 w danym czasie.

Ta wojna trwa naprawdę, rozgrywa się na półkach naszych sklepów, na których leżą towary z całego świata, konkurujące z naszymi własnymi, czasami w sposób duszący i zgniatający naszą rodzimą wytwórczość. Oczywiście autarkia dzisiaj to idiotyzm i marnowanie zasobów – np. bo kto z państwa chciałby jeździć dzisiaj Polonezem? Jednakże brak powiązań gospodarczych na całym łańcuchu od zalążka kapitałowego poprzez koncepcję, technologię, wdrożenie, logistykę produkcję – dystrybucję i marketing – powoduje, że uczestniczymy w podziale zysków jedynie na pewnym poziomie na jaki jesteśmy dopuszczani.

Nie podniesiemy się cywilizacyjnie, jeżeli nie będziemy brać udziału w całym spektrum podziału dochodów. Jak dotąd na własne życzenie przez 23 lata transformacji – zgadzaliśmy się na wszystko z bezkrytyczną likwidacją własnego przemysłu włącznie. Co więcej wstępując do Unii Europejskiej zgodziliśmy się na liczne ograniczenia w zakresie tworzenia nowych przemysłów, zwłaszcza takich które szkodzą środowisku – ale nikomu nie przeszkadzają jakoś na zachodzie – jak ktoś nie wie o co chodzi niech pojedzie i zobaczy ciężką chemię i inne dziedziny przemysłu, jak ultra nowoczesne huty stali z widokami na alpejskie krajobrazy! Jakoś tam się da, wolno i nikomu to nie przeszkadza, a u nas? Pewien polityk kiedyś chciał posadzić róże w miejsce całej dzielnicy i zakładu przemysłowego w Krakowie, na szczęście dla nas ten pan jest dzisiaj już tylko symbolem, niestety w części spłowiałym, no ale sam sobie na to zasłużył.

Stopniowo w Polsce pojawia się kapitał, stopniowo również rośnie wynalazczość. Niestety brakuje opieki państwa, która mogłaby wskazać kierunki działania – najsilniej premiowane i chronione, a zarazem tak skanalizować tworzenie powiązań kapitałowo-gospodarczych, żeby powstały autentycznie polskie ośrodki, a może nawet szersze – bo ponadnarodowe ale z równoprawnym udziałem Polaków – nakierowane na lokowanie renty z nadwyżki wygenerowanej wartości właśnie tu i teraz! Przede wszystkim należy pomyśleć o bankowości, oczywiście nie można znacjonalizować banków – to już cudza własność, ale można tak zmienić prawo, żeby polskie standardy traktowania klientów były wiodące w Europie a bankowość, żeby ukazała swoją ekologiczną i ludzką twarz. Wówczas istnieje poważna szansa, że bankowcy się złamią i będzie miejsce na rozwój sektora inwestycyjnego opartego o detal, obrót kapitałem i stały procent – wracający do gospodarstw domowych, a nie transmitowany do zachodnich właścicieli. Banki muszą być polskie, co oczywiście nie oznacza, że nie mogą działać też inne banki, jednakże to nie jest normalne, że działają u nas głównie banki zagraniczne!

Trzeba zahamować drenaż mózgów, student po zakończeniu jakichkolwiek bezpłatnych studiów musi pracować w Polsce przez X+1 lat, chyba że nie może przez 2 lata znaleźć pracy w zawodzie lub równorzędnej na terenie całego kraju. Alternatywnie oczywiście może wyjechać kiedy chce, dokąd chce, ale automatycznie musi spłacić w ciągu roku kredyt – koszt jego studiów. Wszystko powinno być policzone i każdy rozpoczynający bezpłatne studia powinni wiedzieć ile ich kształcenie kosztuje i przez ile lat będą musieli to spłacić. Nie stać nas bowiem na płacenie za czyjeś wykształcenie, z którego nic nie ma. Co więcej firmy inwestujące tutaj – należy zmuszać do zatrudniania Polaków, Francuzi mają swoją ustawę o ochronie języka, proszę się spróbować dogadać we francuskiej firmie po angielsku.

Przede wszystkim jednak – państwo musi powrócić do modelu planowania gospodarczego, wskazującego kierunek działań biznesowych do którego mogą się przyłączać zainteresowani przedsiębiorcy. W perspektywie średniookresowej tj. do roku 2050 – bezwzględnie priorytetem gospodarczym dla naszego kraju powinna być masowa produkcja dobrej gatunkowo i zdrowej żywności na eksport do krajów rozwijających się a już mających pieniądze na tego typu standaryzowaną żywność. Nawet jeżeli kosztowałoby to nas poluzowanie relacji z Unią Europejską, to jest dla nas opłacalne, gdyż oni nie mają nam już nic do zaoferowania, a zanim nauczymy się produkować mikroprocesory lub dokonywać fuzji termojądrowej – możemy zarobić pieniądze produkując całe statki oscypków, mleka w proszku, szynek, kiełbas, ciastek, cukierków, wódek, piwa i innych produktów od których uginają się półki naszych sklepów. Naprawdę możemy być globalnym liderem w produkcji kilku typów produktów żywnościowych, to chyba nie powinno przeszkadzać biurokratom z Brukseli?

2 myśli na temat “Wojna trwa

  • 16 września 2013 o 20:36
    Permalink

    Wychodzi na to , że biurokracja Brukselska, jest bardziej bezwzględna, cynicznaod biurokracji Moskiewskiej z RWPG -czy ktos z Państwa kojarzy wymieniony skrót.A siedzbą tejże organizacji była Moskwa.Tak było to dawno, i zarazem, tak niedawno.

    Odpowiedz
  • 17 września 2013 o 02:26
    Permalink

    wszystko się zgadza -poza jednym. To już nie jest wojna … to krajobraz po bitwie…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.