Wojna to matematyka

Wojna to matematyka, kto umie lepiej policzyć, ten wygrywa. Ilość czynników, które trzeba uwzględnić w przypadku konfliktu jest tak olbrzymia, że potrzeba do tego procesu podchodzić w sposób zorganizowany i zaplanowany, najlepiej z użyciem odpowiednich algorytmów i oprogramowania pomagającego w prowadzeniu działalności logistycznej, bo głównie do tego sprowadza się wszystko na wojnie i wokół niej, poza samą walką. Istotą matematyki jest badanie i porządkowanie rzeczywistości oraz obrazowanie struktury nowych relacji. Właśnie dlatego ma ścisłe zastosowanie w wojskowości i na jej rzecz.

Logistyka wojenna i wojskowa, to nic innego jak matematyka zaprzęgnięta do operowania olbrzymimi ilościami danych, za którym kryją się rzeczywiste elementy, przeplatane w całych szeregach miejsc i o z góry określonym czasie. W zależności od tego, na ile i jak sprawnie uda się zaplanować, a później w sposób elastyczny dostosować realizację tych zamiarów – do potrzeb i sytuacji, takie są efekty. Podstawowym efektem prawidłowo funkcjonującej logistyki wojennej jest w ogóle, zdolność państwa do przejścia w stan nadzwyczajny, a wojskowej, w ogóle prowadzenia walki. W tym co jest prawdziwym sprawdzianem dla logistyki – swobody wejścia i wyjścia, na podstawie własnych decyzji w konflikt. Nie da się prowadzić wojny, jeżeli nie ma się zabezpieczonych tyłów i podstawowych materiałów wojennych, w ogóle nie da się walczyć, jeżeli nie ma się rezerw i systemu operowania nimi w warunkach wojennych jak i około wojennych. Trzeba bowiem pamiętać o tym, że im bliżej prawdopodobieństwa konfliktu, tym większe jest prawdopodobieństwo przeciwdziałania nieprzyjaciela za pomocą np. działań pośrednich. Chodzi o to, żeby nie trzymać wszystkiego na ostatnią chwilę, na godzinę „W” wszystko musi być przygotowane, nawet jeżeli system jest w przebudowie. Ponieważ zaskoczenie jest najgorszym z możliwych wariantów, jaki może się zdarzyć.

Od tego jest jednak rachunek prawdopodobieństwa, żeby starać się przewidzieć każdy z możliwych scenariuszy. Komputery pomagają w przestawieniu całej sieci logistycznej z czasów pokoju na czas wojny, wszystko może funkcjonować tak, jak powinno. Jednakże wymaga to odpowiednich przygotowań i przede wszystkim właściwej architektury, przewidującej funkcjonowanie systemu w systemie. Dzięki czemu możliwe jest przygotowanie się na stany nieustalone. To samo w sobie jest bardzo trudne i prawie niemożliwe, bez przełożenia zasad funkcjonowania systemu na realia czasu „W”.

Kluczem do sukcesu jest zrozumienie, że ma się do czynienia z chaosem, w którym decyduje o wiele bardziej panika i strach, niż logika i wcześniej przygotowane schematy. Oczywiście działanie wedle przyjętych planów jest jak najbardziej potrzebne, bo to wynika z samej zasady organizacji. Matematyka pomaga przeciwstawić strukturę – chaosowi, a panikę – planowi. Nie da się tylko opisać algorytmami strachu, ten zawsze towarzyszy działaniom wojennym i ma to do siebie, że potrafi sparaliżować wszelkie plany i działania. Jest w istocie nawet groźniejszy od chaosu, chociaż go napędza, to jednak przeważnie paraliżuje i ludzie zamiast działać, tak jakbyśmy się tego spodziewali wedle planu – zachowują się zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Ten nakazuje unikać wojny jak tylko się da, nic się na to nie da poradzić, oczywiście poza tworzeniem kolejnych regulaminów (jak kto woli algorytmów), a za ich pomocą dokonywać niemożliwego.

Bo właśnie o dokonanie niemożliwego w realiach zagrożenia wojennego jak i prowadzenia działań zbrojnych chodzi. Niemożliwym jest bowiem zapanowanie nad chaosem w warunkach strachu i paniki, tak żeby zapewnić we właściwym miejsc i o właściwym czasie, to co akurat jest potrzebne, a jeszcze lepiej, to co będzie potrzebne w najbliższej przyszłości. Wówczas dopiero można mówić o zabezpieczeniu potrzeb.

Dzisiaj bez problemu dostępne jest zarówno stosowne oprogramowanie, jak i wiedza jak nim zarządzać w praktyce i podpiąć pod jego możliwości całą logistykę. Co więcej doskonale wiadomo jak działają takie systemy zarówno w realnej gospodarce jak i w świecie zmilitaryzowanym. Możliwość połączenia tych dwóch światów decyduje o powodzeniu wszelkich procesów, albowiem chyba jest oczywistym dla każdego, że nie ma takich zasobów w państwie, które pozwoliłyby na prowadzenie wojny w sposób nie zakłócający życia społeczeństwa.

Wojna to matematyka, to umiejętność przewidywania stanów przyszłych, umiejętność opanowania strachu i zdolność do bycia brutalnym. Zawsze w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Jeżeli umie się to wszystko połączyć i przeprowadzić w sposób względnie sprawny, to jest to najlepsza rękojmia zarówno odporności na atak, jak i zdolności do aktywnej obrony. Podstawą działań na dzisiejszym froncie jest manewr, szybkie podejście do przeciwnika po rozpoznaniu, atak i wycofanie się na pozycje, gwarantujące (na ile się da), bezkarność wobec środków odpowiedzi przeciwnika. W realiach wojny z użyciem artylerii i artylerii rakietowej średniego i dalekiego zasięgu (40-70 i więcej km), oznacza to że trzeba w strefie przyfrontowej być stale w ruchu, jeżeli nie da się być niewykrytym. Swoje także będzie potrzebować lotnictwo, przecież żadna stała baza nie przetrwa pierwszych 12 godzin ataku. To oznacza w praktyce zapotrzebowanie na olbrzymie ilości paliwa i amunicji wszelkich typów. To wielkie wyzwanie dla logistyki, a logistyka opiera się na liczbach, wojna to matematyka. Trzeba dbać o logistykę wojskową, jest ona kręgosłupem armii.

Na marginesie można przeanalizować zabezpieczenie logistyczne działań Wojska Polskiego na misjach zagranicznych. Warto sobie poczytać, są opracowania w internecie. To tak, zamiast podsumowania – inspirująco.

10 thoughts on “Wojna to matematyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.