Marketing, Ogólna

Wojna o kulturę jest wojną o percepcję a wojna o percepcję wojną o władzę

Beginning Iliad autor User:Bibi Saint-Pol Own work (using Wikisource for text) lic. PD Wikimedia Commons

Nie wierzymy w skuteczność reklamy? Nie wierzymy w siłę kulturotwórczą „głupowatych” seriali? W sumie, co jest groźnego w idio-tele? Dlaczego telewizje z bajkami i muzyką dla dzieci i młodzieży tak kochają największe globalne koncerny? Wszędzie dzieje się przekaz informacyjny ukierunkowany w sposób bardzo specyficzny i niszowy do określonych, wąsko wybranych i przez lata kształtowanych grup odbiorców. Percepcja grup docelowych jest dla speców od marketingu czymś najważniejszym, w zasadzie jednak nie percepcja jest celem, tylko sprzężenie zwrotne, czyli odpowiedź indagowanych na nadawany komunikat (chodzi o to żeby kupili, zagłosowali, cokolwiek zgodnie z wzorcem).

Marketing rządzi światem. Niestety dzięki wykorzystywaniu emocji. Przemysł medialny doszedł już do takiego stopnia doskonałości, że kreuje rzeczywistość poprzez fikcję, praktycznie zupełnie nie zwracając się w stronę rzeczywistości. Nie musi, nie potrzebuje tego – liczy się tylko relacja koszt/efekt uzyskiwana w wyniku nakładów marketingowych, ludzie są bezwzględnie atakowani przy pomocy przekazu dobranego i zoptymalizowanego względem ich oczekiwań, rosnących potrzeb i odpowiedzi na rozbudzane emocje. Dlatego i tylko dlatego, ponieważ emocje w istocie nic ich nie kosztują. Piękna, nieszczęśliwie doświadczona przez los dziewczyna, śpiewająca pięknie znaną piosenkę w programie wyspecjalizowanym w wyszukiwaniu talentów muzycznych może spowodować emocje u milionów ludzi – łzy, radość, szczęście – udało się pomóc np. ślepej lub ubogiej młodej osobie, dzięki odkryciu jej talentu. Miliony ludzi się wzrusza przed telewizorami, po czym widzi np. reklamę herbaty, – jakie jest prawdopodobieństwo, że zapamięta producenta? Odpowiedź zależy od segmentu „targetu”, w grupie wrażliwych gospodyń domowych po 50 – tym roku życia, mających dziecko w podobnym wieku lub wspomnienie o dziecku w podobnym wieku – feedback może sięgnąć nawet 80% lub więcej skuteczności. Zwłaszcza, że prawie zawsze mamy lokowanie produktu, uśmiechy, potakiwanie celebrytów, szczególnie niebezpieczne jest oddziaływanie podprogowe – jak wiele osób wykonuje gesty przyzwalające, akceptujące, – kaskadowo. Chodzi o to, żeby widz widział to, czego nie ma, a co jest pozytywne i czego pragnie, czyli – szczęście innych ludzi, do którego kluczem może być np. robot kuchenny albo mikser lub aparat do masażu stóp. W tym celu przekaz przedstawi nam wiele osób, które będą szczęśliwe i zgodne, a nawet, jeżeli ktoś jest smutny, to mówi, wprost jakiego przełomu w życiu dokonał właśnie dzięki naszemu trenażerowi, aparatowi, czy też ładowarce do baterii. Dzisiaj można ludziom sprzedać wszystko. Nie ma czegoś takiego, czego marketing by nie wcisnął klientom. Zbiorowość i jednostki są bezbronne, dlatego niezbędne są fachowe regulacje powstrzymujące najbardziej perfidne i wyrafinowane sztuczki marketingu.

W sumie można byłoby z tym żyć, ale ponieważ nadmiar emocji blokuje racjonalność, a nawet wyznacza jej inne poziomy od naturalnego – to całe zło przywędrowało do polityki i niestety ma się przy niej świetnie, wręcz kwitnie. Marketing w polityce jest dlatego ekstremalnie niebezpieczny, ponieważ jego oddziaływanie przenosi się praktycznie wprost 1:1, to znaczy to co zaplanujemy – możemy osiągnąć. Skrajnym przykładem jest wojna o kulturę, w której kreatorzy opinii publicznej wyznaczają nam ramy naszego społeczno-gospodarczego życia w ramach dostępnego paradygmatu cywilizacyjnego. Pewne rzeczy są złe, pewne dobre, pewne akceptowane inne nie, jeszcze inne trzeba zgłaszać, jako przestępstwa – a inne traktować z pobłażaniem. To się dzieje i zmienia na naszych oczach! Wystarczy obejrzeć amerykańskie filmy z przełomu lat 80-tych i 90-tych XX wieku, a współczesne. Z łatwością zobaczycie państwo olbrzymią różnicę w podejściu do np. ras, płci, zachowań seksualnych, polityki, a nawet władcy całego zła – pieniądza!

Codziennie, nawet jak śpimy toczy się wojna o percepcję, będąca w istocie wojną o władzę. Bo o władzę w tych procesach się rozchodzi, jest ważniejsza nawet od pieniędzy, można je mieć, jeżeli ma się władze – zawsze idą w parze.

Prawdopodobnie jesteśmy już za momentem zwrotnym we współczesnej historii. Ilość ludzi zdolnych kreować kulturę, zawsze była mała – to promil społeczeństwa. Jednak nigdy jeszcze nie było tak, żeby liczba osób rozumiejących przekaz kulturowy była tak wąską grupą świadomych konsumentów, jak ma to miejsce dzisiaj. Niestety większość z nas, większość naszych współobywateli już nie tylko, nie wie, że nie wie. Jest gorzej, o wiele gorzej, ponieważ większość z ludzi nie ma już kompetencji umożliwiających wyjście na wyższy poziom wrażliwości kulturowej, powszechnie znany, jako krytycyzm. Niestety zdolność do krytycznego myślenia, ze zrozumieniem to dzisiaj rarytas, powoli wręcz fenomen kulturowy. Źródłem całego zła – przynajmniej w cywilizacji zachodniej było zaprzestanie edukacji klasycznej. To Łacina, to Greka – są wartościami nie tylko spajającymi kulturowo „wielość” w tożsamość, ale przede wszystkim wyznaczającymi kanon, którego nie da się przekłamać, jeżeli ktoś „liznął”, chociaż odrobinę przekazu w oryginale – ten, będzie krytyczny, będzie dociekał, sięgnie do książki, słownika. W przeszłości tkwi klucz do przyszłości, teraźniejszość jest niczym bez fundamentów, a myśmy ten fundament nie tylko rozmyli, ale wręcz rozbili młotami pneumatycznymi i wyrzucili na składowisko odpadów. Tymczasem tam są gotowe wszystkie odpowiedzi, na wszystkie możliwe pytania! Iliada Homera, Filipiki (In Marcum Antonium orationes Philippicae) Cycerona, czy późniejsze arcydzieła łaciny średniowiecznej jak Św. Tomasz z Akwiny – Summa Teologiczna! Nie mieliście państwo styczności? Nie potraficie wyrecytować pierwszych wersów Iliady po Grecku? Podziękujcie rodzicom, a sami nie popełniajcie tego błędu, odbierając tą przyjemność dzieciom! One, nie wiedzą, że nie wiedzą. Nie będą jednak w stanie się dowiedzieć, jeżeli pozbawimy je PRAWA do posiadania aparatu, umożliwiającego taką wrażliwość na kulturę i odbiór jej esencji z fundamentalnych źródeł.

Nie ma w ogóle takiej możliwości, żeby świadomym czytelnikiem naszego portalu, śmiał się nazywać ten, kto nigdy nie trzymał w ręku Iliady, nie zajrzał do Summy, czy też nie wczytał się w Filipiki! Warto poświęcić jeden wieczór w miesiącu – wszystko jest w Internecie, za darmo. Oczywiście po polsku! Pochylcie się państwo, żeby przynajmniej wiedzieć, co was ominęło! Samo banalne rozumienie pochodzenia słów już uskrzydla! Naprawdę warto!

Wniosek – zawsze wszystko trzeba sprowadzać do fundamentów i podstaw. Największe kłamstwo można zdemaskować, jeżeli tylko ma się do tego odpowiednie narzędzia i jest się w stanie rozumieć przekaz, nie tylko zgodnie z jego programem, ale wedle obiektywnych, istniejących w kulturze archetypów, których nieznajomość czyni nas upośledzonymi jedynie odbiorcami, biernymi owieczkami wydanymi na rzeź. Kluczem do przewagi intelektualnej jest wykształcenie klasyczne, znajomość Greki i Łaciny czyni człowieka nie tylko odpornym na większość szlamu i głupoty, ale przede wszystkim czyni nas ludźmi wolnymi. Wolność to przecież zdolność do skutecznego przeciwstawienia się władzy, którą ci, którzy mają wiedzę, chcą mieć nad nami a mają do tego sposoby i metody. Nie da się jednak łatwo wyrwać zakorzenionego drzewa jednym szarpnięciem, nie wzbudzi się wątpliwości egzystencjalnych w kimś, kto rozumie swój wybrany przekaz religijno-ideologiczny. Odporność na nas czeka, wystarczy tylko się wysilić, albo jeszcze lepiej – wyłuskać trochę pieniędzy, żeby poprzez lekcje u zanikających mistrzów uodpornić dzieci.

15 komentarzy

  1. Ten tekst jako jeden z wielu potwierdza, że wspieranie tego portalu ma sens i to w kwocie o wiele bardziej sensownej niż 5 zł miesięcznie. Niestety nie miałem już szczęścia “liznąć” łaciny, ale za radą autora namówię córkę i poszukam jej korepetytora – niech księżulkowie sobie dorobią chyba powinni znać zakonnicy?

  2. Bardzo intrygujący punkt widzenia

  3. Joachim Brudziński

    Bardzo dające do myślenia, wręcz autor zrył mi beret

  4. Gratulacje za doskonale refleksyjny tekst!

  5. Chyba jestem zbyt nieokrzesany, by wejść na tak wysoki
    stopień rozwoju intelektualnego, jednak czuję intuicyjnie,podskórnie,od zawsze, że taki powinien być (dostępny) proces kształcenia – oczywiście dla chcących,
    czyli wybranych. Nie ma przyszłości Naród który dał
    sobie wmówić “jedynie słuszną wersję”, który nie zna
    przeszłości z wielu różnych,niezależnych źródeł.Dlatego,
    m.in.”zreformowano” nauczanie, o “zbędną’ wiedzę by nie była “kamieniem młyńskim” – postawiono na masowość
    magistrów, mających problemy z podstawową wiedzą,o czym wspominał niedawno @jerzyjj(?).
    Niektórym nadal marzy się stopień edukacji młodego pokolenia Polaków zamknięty
    na “zliczeniu do stu i umiejętności podpisania się”,
    miast “stawiania krzyżyka”…

    Reasumując: Zmutowane i nawarstwione problemy natury pedagogicznej w obliczu niedawno minionego święta
    “dnia nauczyciela” nie napawają optymizmem na przyszłość, gdyż jak już wspomniałem “kto nie zna
    przeszłości- nie ma przed sobą przyszłości”.

  6. Ludzie wy wiecie co to jest deklinacja po łacinie!

  7. A nasi przywódcy świadomie chcą zlikwidować filozofię jako przedmiot nauki na wyższych uczelniach! Arystoteles i Platon dla wielu to politycy greccy obecnego kryzysu!

  8. Czuję obecnie w Polsce jakiś owczy pęd w edukacji i kulturze do rozwiązań polegających na bardzo powierzchownym poznaniu. Trend ten wyznaczają pracodawcy potrzebujący jak najszybciej kształconych (chodowanych?) tanich specjalistów. Rozwój młodych ludzi sztucznie się kastruje do nabycia umiejętności posługiwania się narzędziami i wynalazkami innych nacji. Gardzi się obecnie dogłębnym poznaniem od podstaw i fundamentów uznając to za stratę czasu. Jednak niektóre narody są świadome co znaczy mieć dogłębną i pełną wiedzę na temat fundamentów. Wiedzę i kulturę nabywaną skrupulatnie całymi pokoleniami bardzo szczegółowo przekazują nowym pokoleniom poświęcając na ten proces mnóstwo czasu i środków. Narody te potrafią budować skomplikowane obiekty techniczne i sprzedawać je innym narodom oraz rozumieją procesy polityczne oraz społeczne zachodzące w świecie i potrafią na nie wpływać.

    • Przeprowadzona analize komentatora @
      Bior musze i to w calej rozciaglosci poprzec, chce nadmienic, ze tak “po lebkach” ksztacony narod daje sie okropnie latwo manipulowac i to politycznie i kulturowo, czego to efekty juz w Polsce widoczne…kiedys dokladne, egzegetyczne wyksztalcenie bylo bardzo typowe dla Polakow, takze np.dla Zydow, ktorzy pozbawieni wladnego panstwa mogli jedynie prztrwac dzieki gleboko zakirzenionej wiedzy i kulturze, to dawalo im torzsamosc na wieki …czyzby Polska miala zaniknac, gdyz brak jej torzsamosci i przyjmie kazdy szablon …? Skad taka “moda” na wiedze w pigulce, moze to zalecenie wujka, by sobie podpirzadkiwac narod vez oporiw i za najnizsza dostepna cene ?
      Czy dzisiaj ucza sie uczniowie szkol podstawowych i srednich recytacji np.”Pana Tadeusza”(jak lapano mrowki u Telimeny..), teksty J.Slowackiego, S.Wyspianskiego, Tadeusza Boya Zelenskiego …..czy czytajac to inni pukaja sie w glowe mowiac, ta kobieta ma fiola ….ja uczylam sie takze recytacji bajek i fraszek Jana Kochanowskiego, rol z dramatow Fredry, Moliera, i osobiscie gralam w szkole pare razyvrole Krolowej Bony w/g tekstow historycznych….

  9. Szanowny Pan @Krakauer. Brawo – “Nie ma w ogóle takiej możliwości, żeby świadomym czytelnikiem naszego portalu, śmiał się nazywać ten, kto nigdy nie trzymał w ręku Iliady, nie zajrzał do Summy, czy też nie wczytał się w Filipiki” – to jest zaczątek pracy od podstaw.
    Sugestia, przynajmniej dwa, trzy felietony w m-cu na pokrewny temat, w tym co najmniej jeden z podchwytliwymi w stosunku do komentatorów “cytatami” (w języku polskim, bo czytanie w oryginale, a czasami także tłumaczenie, to przyjemność fanów danej literatury)

  10. Ileś lat temu przeczytałam kilka książkowych pozycji na temat marketingu dotyczącego zarówno polityki jak i sprzedaży rajstop, stringów czy biustonoszy. Dlatego obecnie czytając peany na czyjąś cześć lub jakiś towar zadaję sobie pytanie, kto za to płaci?
    W szkole “liznęłam” trochę łaciny, trochę logiki no i filozofii i przyznam, przydaje się to w ocenie tego, co dzieje się dookoła.

  11. WALDEMAR SPOD CZESKIEJ GRANICY

    To jeden z najbardziej otwierających perspektywy tekstów jakie czytałem w życiu. No właśnie, dlaczego nie uczy sie nas łaciny? Pamiętam jak nasz Papież wspominał jaką wielką przyjemnością była jej znajomość

  12. Fantastyczna argumentacja. Gdzie się można korepetytować z łaciny?

  13. Dziękując za felieton dorzucę że aby czytać teksty etruskie wystarczy znajomość …. polskiego lub rosyjskiego oraz prace wielkiego Polaka Tadeusza Wolańskiego…

    Proszę też zwrócić uwagę na to że w szkołach nie uczy się podstaw logiki zaś już chyba powszechny wszędzie system zdawania przez zakreślanie krzyżyków na testach – też ma wkodować w świadomość że nie tylko są jedne, jedyne i słuszne odpowiedzi na każde pytanie ale że cały świat jest dwuwymiarowy, czarno-biały…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.