Wojna na prawicy jest już faktem, wybory wygra Platforma Obywatelska

Wojna na prawicy jest już faktem. Wielkie marki prawicy, czyli najbardziej wypromowane nazwiska prawicowych polityków zostały wystawione na próbę i po raz kolejny udowodniły swoją skuteczność. W wyniku czego doszło do burzy w szklance wody, natomiast sprawa jest poważna, albowiem znalazła swój wymiar w oficjalnym proteście i po wyborach prawdopodobnie jak wszystko na to wskazuje – wedle deklaracji strony rzekomo poszkodowanej znajdzie zakończenie w prokuraturze.

Ostro się podziało głównie z tego względu, że naprawdę trzeba być odważnym człowiekiem żeby opublikować na kogoś teczki – rzekomo pochodzące z poprzedniego okresu. Nie można mieć pewności i zaufania do żadnych dokumentów z poprzednich okresów – do tego został powołany cały podmiot o nazwie Instytut Pamięci Narodowej, żeby właśnie nad tego typu oskarżeniami panować, tymczasem my byliśmy świadkami żenującego procesu, w którym jedna z gazet opublikowała informacje takie jakie opublikowała, a człowiekowi wyrządzono krzywdę – może się bronić na zasadzie pomówienia i prawdopodobnie wygra.

Dobrze się stało, że te konflikty z taką siłą wybuchły przy okazji i na kanwie materiałów teoretycznie nie dostępnych nikomu poza IPN (no chyba, że ktoś miał super pamięć), ponieważ w ten sposób widać – jak słabo funkcjonuje ta instytucja i jak silne muszą być wewnątrz niej podziały, nadążające za tym co się porobiło na scenie politycznej. To piękne widowisko, można jedynie sekundować obu stronom – licząc na to, że tarantula pogryzie skorpiona, albowiem nie ma nic wspanialszego niż działacze prawicowej-prawicy strzelający do siebie rzekomymi teczkami dawnej bezpieki!

W takiej atmosferze zjednoczenie się przed wyborami będzie niemożliwe. Będziemy mieli do czynienia z walką para-autorytetów, które za wszelką cenę będą robiły wszystko przed tym samym mniej więcej elektoratem, żeby przejąć głosy przeciwnika. Wspaniała bratobójcza walka, której chyba geniusz prezesa wszystkich prezesów nie przewidział! Musi go to prawdopodobnie bardzo boleć, ponieważ druga i właściwie także trzecia strona sporu (bo w zasadzie już można mówić o trzech ugrupowaniach prawicowych w Polsce) – nawiązuje do mitu prometejskiego tragicznie zmarłego Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Co powoduje, że wyborcy naprawdę mogą mieć mętlik w głowie i nie do końca świadomie głosować, gdyż głosując kierują się dobrze znanymi postaciami liderów firmujących lokalne listy – od czasów słynnych zdjęć z Lechem Wałęsą – wiadomo, że nic tak nie pomaga jak zdjęcie z liderem. Ten manewr jest ponawiany, ponieważ to liderzy ogólnokrajowi są najbardziej rozpoznawani, a lokalni działacze – to niestety najczęściej popłuczyny nie mające żadnego wyrazu.

Ten konflikt to zdecydowanie dla partii rządzącej, aż dziw że nikt ze strony Platformy Obywatelskiej tego jak do tej pory nie wykorzystał, przecież wystarczy odrobinę pomóc stronie słabszej, oczywiście o niczym nie mówiąc. Niech się jednak spełnią przepowiednie z niektórych ulotek wyborczych rozrzucanych po Nowym Sączu, gdzie sugerowano, że „głosując na … w rzeczywistości głosujesz na Platformę Obywatelską”. Lekkie wsparcie zgodnie z zasadą – wrogowie naszych wrogów są naszymi przyjaciółmi, chociaż byliby sk………i, się zawsze sprawdza – w ten sposób nawet jeżeli nie wyeliminuje się zagrożenia ze strony przeciwnika to ogranicza się łączny potencjał przeciwników, gdyby się zjednoczyli ponieważ – pięknie na naszych oczach „wyrzynają się” wzajemnie. No a że wspieramy słabszego, to zawsze też możemy w najskrytszej tajemnicy wyciągnąć po cichu dłoń do śmiertelnego wroga, jeżeli będzie taki głupi że ją uściśnie – można go pociągnąć i zepchnąć do stawu – pokazując, że paktuje z nami, czyli największym deklarowanym wrogiem. To piękna, wspaniała sytuacja taktyczna, której mądre, podkreślmy – mądre rozegranie polityczne przez PO może jej zagwarantować trzecią kadencję rządów, gdyż podzielona prawica i metoda liczenia głosów d`Hondta po prostu spowoduje taki rozkład mandatów że niezbędna będzie koalicja a PO zdobędzie premię za jedność i otrzyma z rąk prezydenta misję powołania rządu. Wówczas chętny koalicjant na pewno się znajdzie, o ile nie byłby nim ten sam koalicjant co zwykle, czyli wiadomo jaka partia interesu klasowego wiadomo kogo – z bardzo dobrym przewodniczącym Januszem Piechocińskim.

Co ważne ten konflikt na prawicy ma także dobre strony dla kraju, ponieważ umożliwia rozerwanie węzła gordyjskiego, jaki się w naszej polityce wytworzył. Do tej pory cierpieliśmy na bezalternatywność schematów i możliwych scenariuszy, mogła wygrać tylko jedna ze stron sporu i ewentualnie dostawić sobie przystawkę. Dzisiaj widać, że jedna ze stron osłabiła się porażająca w przedbiegach! Do tego stopnia wręcz, że druga strona może w sposób umiejętny przekłuć swoje słabości w zwycięstwo.

One thought on “Wojna na prawicy jest już faktem, wybory wygra Platforma Obywatelska

  • 18 września 2013 o 16:58
    Permalink

    Bardzo prawdopodobny scenariusz.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.