Soft Power

Wobec Polski nigdy nie będzie zastosowany „scenariusz krymski”, tylko…

 Wobec Polski nigdy nie będzie zastosowany „scenariusz krymski”, bez względu na to kto miałby takowy scenariusz stosować. Bardzo mylą się wszyscy, ci którzy z radością przywitaliby wrogie działania wobec naszego państwa ze strony jednego z sąsiadów na Wschodzie. Nikt takich działań wobec Polski i Polaków nie planuje, co do tego możemy mieć 1000% pewności, bez rozeznawania jakichkolwiek faktów. Dlatego i tylko dlatego, ponieważ generałowie prawdziwej armii, a z taką możemy mieć do czynienia, nie myślą nigdy kategoriami minionych kampanii. Jedynie nasi niektórzy oficjele, wyczekują „zielonych ludzików” i wypowiadają buńczuczne i śmieszne w swojej istocie słowa na temat tego, w jaki sposób poradzilibyśmy sobie z wyimaginowanym zagrożeniem.

Nasi politycy doskonale zdają sobie sprawę z tego, a przynajmniej zdawać sobie powinni, że jeżeli już doszłoby do konfliktu pomiędzy nami a naszym serdecznym sąsiadem na Wschodzie, to nie będzie miało w ogóle żadnego znaczenia jaki scenariusz, tenże wówczas – należy rozumieć oficjalną propagandę – agresor zastosuje. Ponieważ jednym z elementów możliwego scenariusza obrony, o którym wiadomo przynajmniej w jednym z państw na Wschodzie, z których teoretycznie możemy popaść w konflikt – może być wyprzedzające użycie taktycznej broni jądrowej. W tym kontekście nie ma znaczenia, co będziemy rozpatrywać i w jaki sposób. To w ogóle się nie liczy, ponieważ nie mamy żadnej możliwości obronić się przed użyciem broni tego typu. To nie jest możliwe przy naszych dzisiejszych możliwościach technologicznych i niestety jeszcze długo nie będziemy mieli nawet możliwości prawdopodobieństwa obrony przez bronią precyzyjną, którą można używać do przenoszenia ładunków jądrowych.

Być może właśnie dlatego, tak łatwo jest niektórym politykom opowiadać Polakom bajki o zagrożeniu, o tym, że dzieci nie pójdą we wrześniu do szkoły, o agresji, o wrogim totalitarnym Imperium itd. Zdają sobie oni bowiem sprawę, że ewentualna konfrontacja, którą mogą wywołać swoją polityką zwolni ich z wszelkiej odpowiedzialności za cokolwiek. Ponieważ, w razie najczarniejszego scenariusza, nic nie będzie już wówczas takie, jak było – cała nasza rzeczywistość uległaby przewartościowaniu.

Prawda jest jednak zupełnie inna i o wiele bardziej bolesna. Wobec nas nie trzeba ani stosować „zielonych ludzików”, ani wystrzeliwać głowic jądrowych. Jesteśmy krajem tak abstrakcyjnie słabym i uzależnionym od relacji z Zachodem, że klucz do rządzenia Polską znajduje się poza naszymi granicami. Nawet jeżeli przy pełnej eksplozji patriotyzmu byłoby to rządzenie jedynie na zasadach powstrzymywania się od zmieniania rzeczywistości, to i tak bardzo wiele, gdyż potrzebujemy reform bardziej niż ciepłej wody w kranach. Wiedzą o tym wszyscy, którzy decydują o tym, czyje obligacje mają być kupione i od jakiej stopy odsetkowej. Proszę się nie martwić, bo z jednej strony jesteśmy zależni, ale to daje nam cień szansy że możni właściciele nie pozwolą na to, żeby im popsuć interesy w Polsce, chyba że staniemy „okoniem”, wówczas wszystko jest możliwe.

Nasze relacje z Zachodem to jest właśnie to miejsce w którym można nas najskuteczniej osłabić, może nawet rzeczywiście nam zaszkodzić. Punktem kluczowym tutaj jest percepcja, zarówno społeczeństw zachodnich jak i ich elit, w tym w szczególności tych aktualnie rządzących politycznie i ekonomicznie. Musimy pamiętać o tym, że bez poparcia politycznego nie byłoby inwestycji, żaden bank nie pożyczyłby na znaczną inwestycję w Polsce pieniędzy, jeżeli nie mielibyśmy pozytywnego światła w zachodniej polityce. Pieniądze są niezależne, ale te poważne – wchodzą głównie wtedy, kiedy jest bezpiecznie, przynajmniej na tyle, że można być pewnym inwestycji.

Tymczasem dowiadujemy się, że nasz rząd za pomocą jednej ze swoich agend – preferuje działania sprzeczne z wolnorynkowym prawem inwestowania. Podobno pieniądze nie mają narodowości, tego nas uczono przez 25 lat transformacji. Tymczasem okazuje się jednak, że rosyjskie pieniądze są gorsze od innych, przynajmniej jeżeli chodzi o inwestowanie w sektor energetyczny w Polsce. Można wszystko zrozumieć, jednakże nie da się przyjąć opcji, w której – bez powodu, uzasadniając to „bezpieczeństwem państwa”, czyli tak naprawdę ksenofobią gospodarczą uniemożliwia się inwestowanie w Polsce. To bardzo smutne w jaki sposób potraktowaliśmy pana Michaiła Maratovicha Friedmana (urodzonego we Lwowie).

Tymczasem niech się dzieje, jednakże trzeba pamiętać, że jak ktoś chce „na siłę” wywołać „zło” z lasu, to za którymś razem, ku jego przerażeniu, taka wizja może się ziścić. Co wtedy?

2 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Utrudnianie działania kapitałowi ze Wschodu jest słuszne, bo jest na rękę konkurentom z Zachodu, którym zobowiązano się służyć.
    Taka jest konsekwencja bycia wasalem określonej grupy feudałów.
    Autor się pogubił w rozumowaniu, a tu trzeba sobie tylko przypomnieć zasady prawa średniowiecznego – nic więcej!
    Mamy czysty feudalizm, tylko zarządzanie jest szybsze i skuteczniejsze, a próby nawet tylko myślenia o ZDRADZIE pana senioralnego – są tępione w zarodku.
    Są tępione przez inne usłużne sługi, akurat nazywane urzędnikami państwowymi jakiegoś podbitego, półkolonialnego Państwa …
    Do tego jeszcze potrzebna jest wspólna waluta, żeby Seniorom Feudalnym łatwiej się obliczało wielkość DANIN z półkolonii …

  2. “Jedynie nasi niektórzy oficjele, wyczekują „zielonych ludzików” i wypowiadają buńczuczne i śmieszne w swojej istocie słowa na temat tego, w jaki sposób poradzilibyśmy sobie z wyimaginowanym zagrożeniem.”

    Oni nakręcają się nienawiścią…świat na Wschodzie
    niezupełnie wygląda tak, jak niektórzy “ukryci”,
    ojcowie – dyrygenci, założyli ,dawno,kiedyś…
    a nastroje trzeba moderować, w myśl założenia:
    “im gorzej,tym…lepiej.”
    Przed główna bitwą, gdzie ścierali się poważni
    zawodowcy – rycerze, wypuszczano pierwej
    harcowników – ciury…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.