Polityka

Kiedy władza nie ma monopolu na państwo i na wykładnię racji stanu?

 Rozważymy sobie dzisiaj przypadek modelowego państwa, w którym obecna władza nie ma monopolu na państwo, państwowość i na wykładnię racji stanu, decydującą o tym, co jest dobre dla państwa i zamieszkującej go wspólnoty narodowej, a co nie jest dobre. W państwie, które zbudujemy sobie jako model władza nie ma tego mandatu, ponieważ nie ma w naszym modelowym kraju wolnych mediów, obiektywnie relacjonujących rzeczywistość jak również, to właśnie ta władza wielokrotnie była przeciwna różnym aspektom wolności swoich obywateli. Taka władza, która utrzymuje w demokracji system medialny bardziej kreujący, czy też moderujący fakty w podawanych informacjach, zamiast w ogóle nie ingerować w działanie tego systemu – robi krzywdę demokracji, przekłamując rzeczywistość. Jest to prosta droga do dyktatury i do uścisku ludzi w warunkach dominacji rządzących elit. Oczywiście proszę pamiętać, że mówimy o modelu państwa – nie odnosimy się tutaj, do ŻADNEGO istniejącego przykładu wprost.

Drugim elementem de-legitymizującym władzę jest jej przeciwstawianie się wielu aspektom wolności – poczynając od wolności osobistej, poprzez ekonomiczną a na politycznej kończąc. Niestety w modelowym państwie obywatela można zgnoić zamykając go do „psychuszki” w zamian za pozorne oskarżenia patrolującego policjanta, który poczuł się obrażony SŁOWAMI, których kontekst niekoniecznie zrozumiał. O wolności ekonomicznej nie ma co pisać, bo w państwie modelowym establishment zadbał o to, żeby mieć społeczeństwo prekariuszy na smyczach. Obywatel nie podskoczy, jeżeli żyje z pracy, wystarczy go zgnoić i niech potem dochodzi swoich praw i odszkodowań sądownie. Natomiast o wolności politycznej w sterowanej para-demokracji, gdzie przeważają inne niż obiektywne informacje oraz procedury wyborcze w zasadzie wykluczają możliwość oddziaływania na politykę z zewnątrz istniejących salonów – w ogóle nie ma co o tym mówić. W państwie modelowym liczy się ten, który ustala listy wyborcze i udziela rekomendacji. Reszta nie ma większego znaczenia, może sobie chcieć. Rządzi ten, kto ma logo obecne w mediach i układa listy wyborcze podpinane pod to logo.

Wyobraźmy sobie teraz sytuację, że establishment takiego modelowego państwa uznał, że z punktu widzenia jego interesu – celowym jest wsparcie jednej ze stron w wojnie domowej w sąsiednim państwie. Oczywiście nie pytano Narodu o zdanie w jakiejkolwiek mierze, jedynie zadziałano poprzez media – wykorzystując wszelkie znane i dostępne narzędzia wpływu i manipulacji opinią publiczną, w celu wywołania społecznej fali entuzjazmu dla przyjętych założeń polityki. W ten właśnie sposób dzięki mediom dochodzi do utożsamienia interesu państwowego a tym samym racji stanu z interesem klasowym i zapewne osobistym kasty rządzącej. W tym momencie mamy do czynienia z przekłamaniem w modelu relacji publicznych – bo okazuje się, że słuszne jest dokładnie to, w co kazano ludziom uwierzyć, właśnie dlatego ponieważ podjęto decyzję, że to jest słuszne – bez względu na to jak w rzeczywistości wyglądają fakty, tych się po prostu rzetelnie nie relacjonuje, przekłamując, manipulując jak również milcząc o niewygodnych kwestiach jak np. dokonanym przez ksenofobiczny tłum nacjonalistów ludobójstwie. Szczegóły nie mają znaczenia, ponieważ one i tak znikają w potoku kolejnych komunikatów, służących do udowodnienia przyjętych tez, uważanych za pewnik.

Ponieważ establishment polityczny naszego modelowego kraju prawie w całości pochodzi z jednorodnego pnia ideologiczno-kadrowego, nie ma rzeczywistej opozycji, a wszyscy apelujący o chociaż gram rozsądku są oskarżani o zdradę lub w najlepszym wypadku pełnienie roli „pożytecznych” idiotów sąsiedniego imperium, przeciwko którego interesom w istocie jest prowadzona ta cała działalność.

Władza działająca w taki sposób nie może mieć monopolu na państwo i na wykładnię racji stanu. Nawet jeżeli monopol na państwo ma w sensie formalnym z racji siły instytucjonalnej, to traci go wraz z pierwszym więźniem sumienia, jak również pierwszym dysydentem, którego prześladuje – zmusza do emigracji. Natomiast monopolu na wykładnię racji stanu taka władza nie ma i mieć nie może, tak długo jak długo można chociaż pisać patykiem na piasku! Tutaj bowiem nie może być mowy o tolerowaniu kłamstwa lub zamykaniu ust obywatelom. Ludzie mają prawo – każdy z wielu milionów obywateli – nie zgadzać się z interpretacją przedstawianą przez elity, jeżeli tylko czują się zagrożeni lub pokrzywdzeni, gdyż państwo jest dla wszystkich a nie dla wąskiej grupy establishmentu, który pyszny w swoim klasowym zakonserwowaniu będzie kazał ludziom, żeby za niego – dla Ojczyzny umierali, w wojnie wynikającej ze źle prowadzonej polityki. Przy czym dotyczy to także faktu, gdy kraj modelowy tak bardzo sprowokował swoją polityką kraj trzeci, że w wyniku czynników komplikujących wzajemne relacje zbliżył się ku wojnie! Trzeba pamiętać, że już od czasów II-giej Wojny Światowej, w tym słynnej prowokacji na Radiostację – nie ma znaczenia kto zaczął wojnę agresywną, liczy się tylko to kto opowiadał po zwycięskiej wojnie, jak to musiał się bronić przed agresją. Niestety historię piszą zwycięzcy.

Wnioski z naszych modelowych rozważań są przerażające, istnieje bowiem rzeczywistość, w której niesłychanie trudno jest się semantycznie odnaleźć i postawić po właściwej stronie sporu. Przy czym proszę zwrócić uwagę, że tu nie ma pluralizmu, tu nie ma dialogu, tu nie ma dyskusji politycznej – tutaj mamy do czynienia z odgórnym zdefiniowaniem wartości i narzuceniem ich jako jedynie słusznej prawdy, od której odstępstwo jest równoznaczne ze zdradą. Czym to się różni – w ostatecznym skutku od metod reżimów totalitarnych? Może to samo w sobie jest quasi-totalitaryzm? Demokracją liberalną nasz model na pewno nie jest.

Oczywiście wszelkie podobieństwo do stanów istniejących przypadkowe i niezamierzone, powyższy tekst to political-fiction.

One Comment

  1. to jest właśnie demokracja liberalna! Tak to działa w warunkach monopolu medialnego (i stopniowej monopolizacji wszystkich dziedzin – czyli globalizacji)

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.